box2

Health Box

Kto nie lubi niespodzianek? Chyba nikt. Stąd też duża popularność pudełek z kosmetykami czy zdrowym jedzeniem wysyłanych co miesiąc do subskrybentów. Nie ukrywam, myślałam kiedyś, by zrobić sobie taki prezent. Bałam się jednak, że produkty okażą się nietrafione i wyrzucę pieniądze w błoto. A nie ma co ukrywać, finanse raczej nie pozwalają mi na żadne szaleństwa. Kiedy więc otrzymałam propozycję współpracy z firmą Health Box, bardzo się ucieszyłam i nie mogłam doczekać przesyłki.

Health Box tworzą dwie osoby: Aneta i Mirek. To młoda marka oferującą pudełka ze zdrową żywnością w subskrypcyjnym modelu sprzedaży. Założeniem ich działalności jest rozszerzeniem pasji, jaką jest zdrowy tryb życia i wszystko co z nim związane. Sami przywiązują szczególną uwagę do tego, co jedzą i postanowili podzielić się i zarazić swoją filozofią innych. Jak piszą na swojej stronie internetowej, ich Health Box zawiera produkty, z których sami korzystają i do których są w 100% przekonani. Myślę, że to bardzo fajny pomysł na swój biznes i życzę im z całego serca, aby jak najdłużej otrzymali się na rynku.

Czytaj dalej

waga

Dlaczego nie mogę schudnąć?

Stałam codziennie na wadze, patrzyłam w lustro  i zastanawiałam, dlaczego nie mogę schudnąć. Przestrzegałam diety, unikałam cukru, słodyczy i fast-foodów, trenowałam pięć, czasem sześć razy w tygodniu, stosowałam suplementację (białko, spalacze tłuszczu), chodziłam na masaże wyszczuplające – i nic. Na początku schudłam może jeden czy dwa kilogramy, a później… waga cały czas szła do góry. Nie, to nie była tkanka mięśniowa. To był sam tłuszcz! Moi znajomi, z którymi chodziłam na crossfit w ekspresowym tempie tracili kilogramy, a moja sylwetka mimo, że ćwiczyłam na najwyższych obciążeniach, prezentowała się coraz gorzej. Nie wiedziałam, co robię nie tak. Zadręczałam myślami, że za mało z siebie daję. W konsekwencji zmniejszałam ilość jedzenia, trenowałam czasami dwa razy dziennie (trening siłowy plus crossfit) i faszerowałam się termogenikami. Niestety, to wszystko przynosiło odwrotny skutek.

Czytaj dalej

kurku3

Kurkumina

W moich ostatnich badaniach (więcej tutaj) najbardziej niepokojący był dla mnie utrzymujący się w organizmie silny stan zapalny, widoczny chociażby w wynikach profilu lipidowego. Wiadomo, konieczna była zmiana trybu życia (więcej tutaj), ale chciałam również wspomóc się suplementacją. O tym, co w ostatnich miesiącach stosowałam, pisałam tutaj. Zdecydowałam się więc na… ekstrakt z kurkuminy.

Czytaj dalej

witaminae

Światełko w tunelu

W ciągu ostatnich miesięcy nie raz miałam ochotę pójść do apteki i wykupić zapas tabletek antykoncepcyjnych. W domu mam cały plik recept przepisanych przez ginekologów, u których byłam od momentu odstawienia Novynette, a więc od ponad półtora roku. Większość pewnie już się przeterminowała, ale nową mogłabym załatwić w jeden dzień. Lekarz rodzinny bez problemu przepisałby mi jedno opakowanie. Gorzej, gdybym poprosiła go o skierowanie na kontrolne badania tarczycy. Wtedy pewnie okazałoby się, że jestem za młoda, za zdrowa i skończyły się już limity na ten rok. Ironia losu.

Czytaj dalej

hashimoto

Hashimoto

Półtora roku temu endokrynolog zdiagnozował u mnie Hashimoto – autoimmunologiczne, przewlekłe zapalenie tarczycy. W zasadzie to lekarz potwierdził jedynie moje przypuszczenia, bo przed wizytą z wynikami w ręku spędziłam kilka dni na szukaniu informacji na temat choroby, przeczytałam blogi Anity z alpacasquare.pl i Moniki z tlustezycie.pl i nie miałam już w sumie żadnych wątpliwości. Zarówno objawy, jak i wyniki badań wskazywały właśnie na Hashimoto.

W skutek dnie ukierunkowanej reakcji układu odpornościowego organizm przez pomyłkę atakuje sam siebie, doprowadzając do choroby autoimmunologicznej. W przypadku Hashimoto organizm obiera sobie za cel tarczycę, która przestaje produkować hormony. Nie jest to jednak choroba tarczycy samej w sobie, a całego organizmu. 

Przyznaję, początkowo byłam nieźle wystraszona. Moja siostra i ciocia zmarły na raka, ojciec również chorował, więc widmo rychłej śmierci stanęło mi przed oczami. Teraz się z tego śmieję, ale wówczas nie miałam żadnej wiedzy na temat tego schorzenia. Nikt w rodzinie, ani wśród znajomych nie borykał się z nim. Od tego czasu jednak sporo się zmieniło. Cały czas rozwijam swoją wiedzę i już wiem, że Hashimoto to nie wyrok, a motywacja do zmian. Niestety, nie tylko dla mnie. Coraz więcej osób z mojego otoczenia choruje. Sporo znajomych, którzy za moją namową wykonali badania, wykryło u siebie przeciwciała anty-TPO i anty-TG, a ich badanie USG nie pozostawiło dalszych złudzeń. Parę dni temu zdiagnozowałam swoją przyjaciółkę. Praktycznie codziennie zgłaszają się do mnie osoby z Hashimoto z chęcią podjęcia współpracy. Coraz liczniejsze są grupy wsparcia na Facebook’u zrzeszające osoby zmagające się z chorobami tarczycy. O Hashimoto zaczyna pisać się w codziennej prasie i mówić w telewizyjnych programach śniadaniowych. Według statystyk choruje już co dziesiąta kobieta i co dwudziesty mężczyzna. Niestety, ze względu na odmienną gospodarkę hormonalną kobiety chorują częściej. Choroba daje o sobie znać w każdym wieku, szczególnie w okresie ciąży, po porodzie oraz w menopauzie.

Choroby autoimmunologiczne, w tym Hashimoto zajmują obecnie trzecie miejsce na liście najbardziej przewlekłych chorób, tuż za chorobami układu krążenia i nowotworami. Powoli można mówić o epidemii.

Tymczasem, ostatnio zdałam sobie sprawę, że na blogu pisałam już o mojej walce z insulinoopornością (tutaj), zmęczonymi nadnerczami (tutaj) czy nieszczelnością jelit (tutaj), a tak naprawdę nie podjęłam szczegółowo tematu Hashimoto, od którego wszystko się zaczęło. Tutaj przedstawiłam szerzej symptomy choroby towarzyszące mi na co dzień, wielokrotnie nawiązywałam do tematu w innych artykułach, nie napisałam jednak, co mogło wywołać u mnie chorobę autoimmunologiczną, jak wyglądała diagnostyka, a także jakie podjęłam kroki, aby wprowadzić ją w remisję. Postanowiłam więc zebrać wszystkie informacje w jedną całość i podzielić się z Wami swoimi doświadczeniami.

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu chociaż jedna osoba zdecyduje się w końcu zrobić badania i znajdzie przyczynę swojego kiepskiego samopoczucia, z powodu którego jest odsyłana od lekarza do lekarza. Ktoś, kto właśnie dowiedział się o chorobie i będzie szukał informacji w Internecie uspokoi się, bo prawidłowo wdrożone zmiany w sposobie odżywiania, trybie życia oraz otaczającym go środowisku – dobrane w sposób indywidualny – nie tylko poprawią jego komfort życia, ale także wprowadzą chorobę w stan remisji. Chory, który od lat zmaga się z Hashimoto zrozumie, dlaczego w dalszym ciągu mu się to nie udaje. Natomiast ktoś, kto ma w rodzinie osobę chorą, dwa razy się zastanowi, zanim wyśle ją do psychologa. Tego bym sobie życzyła.

Czytaj dalej

suplementy

Nowe suplementy

W ostatnich miesiącach wypróbowałam kilku nowych suplementów. Niektóre na pewno zostaną ze mną na dłużej. Po inne już raczej nie sięgnę. Do kilku wróciłam po dłuższej przerwie. Mam również w planie wypróbowanie kolejnych. Zdecydowałam się także na nowy lek na tarczycę, mianowicie Novothyral, który zawiera zarówno hormon T4, jak i T3. Cały czas szukam również dla siebie optymalnej dawki Glucophage.

Postanowiłam napisać Wam o tym, co obecnie łykam i dlaczego. Liczę również na Wasze polecenia i opinie!

Czytaj dalej

garb6

Nie garb się!

Na siłowni jestem typem obserwatora. Robię swój trening, ale w przerwach między seriami zerkam na innych, przyglądam się ich sylwetkom i technice. Dla mnie, jako trenera personalnego jest to bardzo rozwijające. Dostrzegam bowiem, z jakimi problemami ćwiczący borykają się najczęściej i szukam dla nich rozwiązań. Głównie dla własnej wiedzy i satysfakcji. Jeśli nie znajdę sama odpowiedzi, często proszę o pomoc Marka Pośpiecha, wielokrotnie wspominanego na łamach bloga fizjoterapeuty, u którego kończyłam kurs „Fizjotrenera” w Akademii KFD i z którym sama współpracuję.

marek
Kontakt do Marka znajdziecie tutaj.

Czytaj dalej