Wiecznie… głodna!

Myślę, że spokojnie osiągnęłabym już swój sylwetkowy cel i miała już dawno „sześciopak” na brzuchu, gdyby nie fakt, że kocham… jeść. Na siłowni spędzam 6 dni w tygodniu po 2,5-3 godziny i nic nie jest w stanie sprawić, że opuszczę trening. Najlepiej się czuję, jak wychodzę z siłowni „na czworaka”.

Niestety, moim największym problemem jest trzymanie się ustalonej wspólnie z trenerem diety. Pięć moich głównych posiłków jest zbilansowanych co grama tłuszczu, ale niestety zajadam stres.

Czytaj dalej

Reklamy

Samodyscyplina

Wiele osób pyta mnie, skąd u mnie tak duża samodyscyplina i samozaparcie do ciężkich treningów. Szczególnie do crossfit’u, który ma sporo wspólnego z wojskowymi zajęciami. Myślę, że rygor mam już we krwi ze względu na kilkanaście lat spędzonych w harcerstwie, które ukształtowały mój charakter.

W społeczeństwie panuje przekonanie, że harcerze to dzieci, które biegają w spodenkach po lesie, grają na gitarze i pomagają starszym ludziom. Ja trafiłam jednak do środowiska, w którym liczyły się zasady, autorytety i praca. Niektórzy krytykowali ten rygor, mówiąc, że harcerstwo to nie wojsko, ale też podziwiali nas na różnego rodzaju uroczystościach państwowych, kiedy to reprezentowaliśmy Związek Harcerstwa Polskiego.

Czytaj dalej