Maraton? Nie! Sprinty!

Pamiętam doskonale, jak kiedyś pochwaliłam się mojemu trenerowi: – Przebiegłam wczoraj 15 kilometrów! – powiedziałam, oczekując na pochwałę. Zamiast niej dostałam straszny „opieprz”. – Ile czasu Ci to zajęło? Prawie półtorej godziny? A ciągle mówisz, że na nic nie masz czasu… – stwierdził. Faktycznie, znajomi, z którymi nie chodzę na siłownię mówią, że łatwiej dostać się na audiencję do papieża, niż spotkać ze mną. Ale robię, co kocham, więc czas nie jest ważny, choć przydałoby się parę dodatkowych chwil dla siebie.

Pierwszy argument jeszcze nie wyprowadził mnie z błędu – chęci przebiegnięcia maratonu. Drugi, jak najbardziej. – A chcesz wyglądać, jak maratończyk, czy sprinter? – zapytał trener. Wtedy w głowie szybko poszukałam wizerunku maratończyka i sprintera. Ten pierwszy: szczupły, jak najbardziej, z ogromną wytrzymałością, ale taki trochę „wysuszony”, jakby niedożywiony. Potem przed oczami przemknął mi wizerunek Usaina Bolta, chyba najpopularniejszego i najlepszego obecnie sprintera. „Sześciopak” na brzuchu, ładnie zarysowane mięśnie, ale nie „przesadzone”, jak u kulturysty, więc sylwetka wygląda szczupło. Odpowiedziałam więc, że wolałabym przypominać jednak sprintera…

Tak też zaczęła się moja przygoda z sprintami. Już nie biegam godzinami na bieżni, ani w plenerze. Wystarczy 20 minut sprintów. Ponadto dwa razy w tygodniu robię takie mocniejsze „cardio”, czyli minut biegu, ale na maksymalnym pochyleniu bieżni. Kolejne dwa treningi, czyli crossfit kończę natomiast 30 minutowym kręceniem aerobów na rowerku. Chciałam robić interwały, ale po prostu moje nogi po crossficie zazwyczaj odmawiają posłuszeństwa, więc je tylko „rozciągam” sobie jednostajnym, umiarkowaniem kręceniem…

Czytaj dalej

Reklamy

Gabriel Nowak, czyli życie łamie najsilniejszych, rzucając ich na kolana

Nie ukrywam, że często w moim życiu pojawiają się chwile załamania. Z różnych prywatnych powodów. Czasem od poddania się dzieli mnie krok. Kiedy stoję nad przepaścią, myślę o takich ludziach, jak Gabriel Nowak, który obecnie po raz czwarty przechodzi rehabilitację po zerwaniu więzadeł w kolanie. Upada i wstaje. Nie brakuje mu nadziei. Co więcej, nadal chce wrócić na boisko. Bo kocha to, co robi. Skoro on potrafi, to ja też…

Myślę, że Gabi może być motywacją nie tylko dla mnie. Stąd też pomysł na wywiad, do lektury którego zapraszam serdecznie.

***
Gabriel Nowak – 28-letni piłkarz, grający na pozycji pomocnika. Wychowanek Energetyka ROW Rybnik. W latach 2008-2010 występował w GKS-ie Katowice. Wiosną 2011 roku trafił do Górnika Zabrze. Po dobrej rundzie przytrafiła mu się kontuzja – zerwanie więzadeł w kolanie. Obecnie przechodzi rehabilitację już po czwartym tego typu urazie. W czerwcu skończył mu się kontrakt z Górnikiem. Nadal chce wrócić jednak na boisko.
Czytaj dalej

Plan na wrzesień

W poniedziałek rozpoczęłam nowy plan treningowy! To znaczy tydzień rozgrzewkowy już był. Teraz czas na konkretny wycisk. Cztery treningi siłowe plus interwały/biegi, crossfit i sprinty albo rower.

A więc wrzesień wygląda następująco. Plan na najbliższy tydzień. W kolejnych zmienią się czasem dni konkretnych treningów ze względu na mecze.

Czytaj dalej