Ćwiczę, nie piję!

Za nami wigilijki w pracy, święta, rodzinne spotkania, popasterkowe kolędowania ze znajomymi. Morze alkoholu. Trzeba było się napić z dawno nie widzianym szwagrem. Nie można było odmówić babci nalewki. Dla zdrowie.

Za chwilę impreza sylwestrowa. Rozpoczęliśmy więc kolejny długi weekend, w który również nie zabraknie okazji do napicia się piwa, lampki szampana czy drinka. Ba, mamy karnawał. Impreza będzie goniła imprezę. Tańce, hulanki, swawole.

Odkąd wzięłam się „poważnie” za trenowanie, unikam alkoholu. Nie chcę niweczyć efektów osiąganych na siłowni przez Mohito, whisky z colą, ani jasne mocne z pianką. A że znajomi się dziwią i śmieją, że na spotkaniach piję herbatę? To mój świadomy wybór. Poza tym kac to najgorsze uczucie na świecie i smak alkoholu w żaden sposób nie jest w stanie mi go zrekompensować. Mój żołądek jest mi wdzięczny :) A żeby mieć dobry humor, nie trzeba mi wcale procentów. Zapijanie smutków kolejnymi kieliszkami wódki to też nie jest rozwiązanie.

Czytaj dalej

Reklamy

2014, czyli chwile, do których będę wracać…

Dobre wspomnienia to takie, które na samą myśl o nich wywołują uśmiech na twarzy. I chociaż miniony rok był dla mnie bardzo trudny, to w ostatnich 12 miesiącach było parę chwil, wydarzeń, ludzi i rzeczy, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci i do których na pewno będę w przyszłości chętnie powracać…

Czytaj dalej

Jaglana raz!

Macie już dość ciężkiego, świątecznego jedzenia? Tych wszystkich serników, kapusty z grzybami, pierogów i smażonego w panierce karpia? Czas więc na coś lekkiego, bardzo zdrowego i taniego. Kaszę jaglaną! Idealną do deserów, dań głównych, na słodko i na słono!

U mnie kasza jaglana pojawiła się na stole pierwszego dnia Świąt na obiad. W wydaniu meksykańskim :) Święta świętami, ale ja tam wolę jeść to, co lubię :)
Czytaj dalej

Na parze

Zakup parowaru uważam zdecydowanie za jedną z najlepszych decyzji, jakie podjęłam. W końcu dowiedziałam się, jak naprawdę smakuje marchewka, przestałam borykać się z problemami żołądkowymi, a i czas przyrządzania moich posiłków znacznie się skrócił. W sumie mogę żałować, że parowar pojawił się w moim domu tak późno.

Czytaj dalej

Nie stresuj się!

To nie jest stan umysłu. To coś niebezpiecznego, obok czego nie możemy przejść obojętnie. Musimy stawić mu czoła. Walczyć z przyczynami i minimalizować skutki jego działania. Inaczej nas wyniszczy…

Stres. Zabójca.

Moje ostatnie doświadczenia uświadomiły mi, że chroniczny stres to choroba naszej cywilizacji. Ciągle za czymś gonimy, walczymy o lepsze warunki życia, dążymy do awansu w pracy, nie dosypiamy, źle się odżywiamy. Brakuje nam poczucia bezpieczeństwa, pieniędzy, wsparcia najbliższych i przyjaciół, którzy skupiają się na swoich problemach, chwili dla siebie, odpoczynku i regeneracji. Przez to wszystko jesteśmy coraz bardziej zmęczeni, znużeni życiem, pozbawieni energii. To prosta droga do nerwicy i depresji.

Nie zawsze mamy wpływ na źródło problemów, ale możemy zminimalizować jego skutki. I to jest właśnie mój główny cel na najbliższe miesiące… Przestać przejmować się rzeczami, na które nie mam wpływu, naprawić te, które mogę zmienić, zadbać bardziej o swoje zdrowie, zrealizować swoje ambicje i po prostu… zacząć się uśmiechać :)

Czytaj dalej

Jak w domu

Kiedy dopadła mnie ostatnio kontuzja, kiedy musiałam zawiesić karnet na siłowni i pożegnać się ze sztangą na kilka tygodni, kiedy musiałam przełożyć swój debiut na zawodach i wylałam już morze łez, to co zrobiłam? Nie, nie poszłam na zakupy. Nie zamknęłam się w czterech ścianach. Pojechałam podnieść się na duchu do „Tu Lis Ma Norę Cafe” w Nowym Bytomiu, dzielnicy Rudy Śląskiej. Na moją ulubioną sałatkę z kurczakiem i mozarellą oraz deser na osłodę.Na otarcie łez zamówiłam na pół z mamą pieczone jabłka z kruszonką (7.00zł). Nic nie mówcie o śmietanie :D Czasem trzeba :) Od razu łatwiej było mi się pogodzić z całą trudną dla mnie sytuacją :) To miejsce działa bowiem na mnie odprężająco :)

lis2
Czytaj dalej