Jak w domu

Kiedy dopadła mnie ostatnio kontuzja, kiedy musiałam zawiesić karnet na siłowni i pożegnać się ze sztangą na kilka tygodni, kiedy musiałam przełożyć swój debiut na zawodach i wylałam już morze łez, to co zrobiłam? Nie, nie poszłam na zakupy. Nie zamknęłam się w czterech ścianach. Pojechałam podnieść się na duchu do „Tu Lis Ma Norę Cafe” w Nowym Bytomiu, dzielnicy Rudy Śląskiej. Na moją ulubioną sałatkę z kurczakiem i mozarellą oraz deser na osłodę.Na otarcie łez zamówiłam na pół z mamą pieczone jabłka z kruszonką (7.00zł). Nic nie mówcie o śmietanie :D Czasem trzeba :) Od razu łatwiej było mi się pogodzić z całą trudną dla mnie sytuacją :) To miejsce działa bowiem na mnie odprężająco :)

lis2

Tu Lis Ma Nore Cafe

lis3

Otwarcie „Tu Lis Ma Nore Cafe” miało miejsce pod koniec lipca tego roku. O tym „magicznym” miejscu usłyszałam jednak dopiero parę miesięcy później. Spotkałam znajomych i napomknęli, że raz na jakiś czas chodzą na obiady do nowo otwartej kawiarenki. Jakoś wypadło mi to jednak z głowy. Dopiero jakiś czas potem umawiałam się z koleżanką na spotkanie i zaproponowała właśnie „Tu Lis Ma Norę Cafe”. Czemu nie, pomyślałam. I przepadłam :)

„Tu Lis Ma Nore Cafe” znajduje się na ulicy Wojska Polskiego 29 w Nowym Bytomiu, dzielnicy Rudy Śląskiej. Obok kościoła św. Pawła. Przy naszym rudzkim rynku. Obok jest parking, a ja mam przystanek autobusowy i tramwajowy.

Nazwa? Od razu mi się spodobała. Można czytać jednym ciągiem, wtedy brzmi dość wytwornie, lub dzieląc na wyrazy. W obu wydaniach bardzo mi się podoba. Jak powiedziała mi Ola – jedna z właścicielek, zastanawiano się nad różnymi nazwami. Każdej jednak brakowało tego „czegoś”. Wtedy mąż Izy – drugiej z dziewczyn wymyślił „Tu Lis Ma Nore Cafe”. – Moje panieńskie nazwisko brzmi Lis, więc nazwa tym bardziej mi się spodobała – powiedziała mi Ola.

Właścicielki

Foto

„Tu Lis Ma Nore Cafe” założyły dwie dziewczyny, Iza i Ola. Obie rudzianki, obie młode mamy. Zawsze lubiły gotować, ale po urodzeniu dzieci zaczęły bardziej zwracać uwagę na to, co jedzą. Chciały też otworzyć „coś swojego”. Tak powstał pomysł stworzenia miejsca, w którym będzie można zdrowo i smacznie zjeść, odpocząć, zrelaksować się w towarzystwie sztuki, rękodzieła oraz najbliższych przyjaciół i rodziny. – Zależało nam, aby każdy czuł się tutaj, jak w domu – powiedziała mi Ola. Myślę, że im się udało (nie gniewajcie się, że piszę o Was po imieniu, ale to tak po domowemu właśnie). Jako, że w kawiarence dziewczyny spędzają po kilkanaście godzin dziennie, w „Tu Lis Ma Nore Cafe” często można spotkać ich dzieci, czy najbliższych i to też jest fajne. Wszyscy czują się tam po prostu dobrze. Jak u siebie.

Wnętrze
lis6
lis23
lis22

Kawiarenka ma dwie kondygnacje. W dolnej części znajduję się kilka miejsc do siedzenia oraz…

lis8

…przepięknie urządzony bar połączony z kuchnią. Dzięki temu widzimy, jak nasze potrawy są przygotowywane, a od samego wejścia można poczuć unoszące się w powietrzu zapachy serwowanych dań. To tak, jakbyśmy faktycznie wchodzili do domu, gdzie nasze mamy, czy babcie czekają na nas z obiadem.

lis19

W oczy rzuca się duże menu oraz wypieki ukryte w witrynie i postawione na ladzie. Jak widać, piwo też jest, jak i domowej roboty lemoniada.

lis17
lis5
lis28

Dużo więcej miejsca jest na piętrze. Można posiedzieć, a nawet poleżeć w klimatycznym otoczeniu. Dziewczyny same szukały mebli po komisach, malowały skrzynki i palety. Udało im się wszystko dopasować idealnie. Nawet polubiłam te drewniane skrzyneczki, choć nigdy wcześniej mi się nie podobały.

lis46
lis45

Dodatki, teraz o charakterze świątecznym dodatkowo podkręcają klimat. Są niebanalne i zrobione z pomysłem.

lis35lis51lis50
lis21
lis33

Osobiście bardzo lubię wrzos. Na pomysł zrobienia doniczek chyba bym nie wpadła.

lis47

Jakieś minusy? Czasami na piętrze jest trochę zimno (ja jestem strasznie ciepłolubna), ale zdaję sobie sprawę, że ogrzanie starych murów to ciężka sprawa. Pomaga jednak ciepła herbata, najlepiej jedna z zimowych, rozgrzewających :)

Śląskie klimaty
lis64

Do całego miejsca pasują idealnie dodatki wykonane przez QDizajn i Monikę Kudełko: tabliczki z  jedynymi w swoim rodzaju, wywołującymi uśmiech na twarzy napisami i „Ślonskom mutrom”, ale i plakaty filmowe z nazwami w gwarze śląskiej. Nie znałam tego „ślonskiego dizajnu” i choć nie jestem fanką śląskich akcentów, to tutaj są niewymuszone i tworzą fajną całość.

lis36
lis55

Wszystkie te i podobne dodatki można kupić na stronie QDizajn. Są też ubrania. Zwróćcie uwagę na „Cwiter”, jest niesamowity!

Pokój dla dzieci
lis59

Dzieci nie mam i nie planuję, ale fajnie, że pomyślano o miejscu na najmłodszych klientów. Maluchy raczej nie lubią siedzieć przy stole, więc mogą w tym czasie się pobawić. Zabawek nie brakuje. Jest i ciekawa „huśtawka”. Rodzice mają natomiast do poczytania różne kolorowe gazetki.

lis43lis42

Dodatki na sprzedaż
lis67

Dziewczynom zależało, aby w „Tu Lis Ma Nore Cafe” znalazło się również miejsce dla kultury. I tak na ścianach wiszą obrazy młodej malarki, które można zakupić, stąd wystrój ciągle się zmienia. Pół-koty są the best :)

Są też robione na drutach swetry, koronki i ręcznie szyte pluszaki. Słodkie, prawda?

lis24
lis25

Ponadto, co jakiś czas w „Tu Lis Ma Nore Cafe” odbywają się różnego rodzaju spotkania i warsztaty. Było już lepienie koszy z wikliny, pieczenie babeczek, lukrowanie pierników, spotkanie z prawnikiem, wizażystką Mary Kay i przedstawicielką Oriflame, a ostatnio Mikołajki.  Zorganizowane tam również dwie akcje „Klamoty”, czyli wyprzedaży lub wymiany niepotrzebnych rzeczy. Ciekawe, co dziewczyny planują w nowym roku.

Chwila dla siebie
lis32

Na półkach (w skrzynkach :D) leżą książki. Ciekawe tytuły. Do poczytania przy kawie. Mamy też darmowy dostęp do Wi-Fi.

lis31
lis34

Menu
lis39

Najważniejsze jest jednak to, co możemy w „Tu Lis Ma Nore Cafe ” zjeść. A możemy zjeść dobrze, lekko i niedrogo.

lis37

I tak, mamy dwustronną kartę ze stałymi pozycjami, wykonaną również w „ślonskim” stylu. Nazwy potraw nawiązują do regionu (np. „Ela na śląsku”), czy do „Tu Lis Ma Nore Cafe” (np. „Lisia uczta”). Generalnie są nietuzinkowe i wpadające w ucho.

Jako, że pierwotnie kawiarenka miała być śniadaniownią, wszystkie pozycje spokojnie nadadzą się do zjedzenia na pierwszy posiłek (u mnie na drugi, bo węglowodany, jak wiecie jem dopiero po ok. 3 godzinach od wstania), ale i na ostatni.

lis53
I „Misę Lisa Witalisa”, czyli jogurt z domową granolą i owocami. Cena? 10.90zł plus kawa/herbata gratis.

Mamy też „Śniadanie w Paryżu” z bagietką, „Elę na Ślonsku”, czyli angielską grzankę z boczkiem i jajkiem oraz chlebek bananowy na słodko z domowym masłem orzechowym i na słono z różnymi smarowidłami.

lis3

Na śniadanie świetnie nadają się również koktajle. Mama piła kiedyś klasyczny z truskawkami i bananem za 9.00zł. Jest też zielony ze szpinakiem, śniadaniowy z otrębami i miodem oraz orzechowo-bananowy.

lis6

Możemy zamówić również kanapki z pieca. Mama jadła „Cziken sznitę”. Prawie „poległa” przy drugiej części, polecam więc na duży głód (cena 14.00zł). Do wyboru mamy również inne kombinacje smaków.

lis1

Na mniejszy głód nadają się natomiast tosty. Mama jadła „Tulismanore” z szynką, rukolą, camembertem i sosem żurawinowym. Do tego jest sałatka z domowym sosem (pyszny!). Cena 8.90zł! Do wyboru mamy jeszcze wersje na słodko z masłem orzechowym i na słono z wędliną, czy boczkiem.

lis5

Ja w tym czasie zawsze zajadam się moją ulubioną sałatką „Bella kura”. Muszę jeszcze spróbować wersje z serem feta, tuńczykiem, łososiem wędzonym lub szynką parmeńską.

2014mm

Na deser możemy wybrać z kolei jedną z propozycji kuszących smakołyków.

lis18
lis16
lis9
Od wyboru do koloru. I najfajniejsze, że za każdym razem, kiedy tam jestem, do wyboru jest coś innego. A to jakiś kuszący serniczek (mama je, ja tylko próbuję), a to blok czekoladowy, a to deser w pucharku, muffinki, czy ciasteczka… Achh :)

lis4

Moim faworytem jest chlebek bananowy z masłem orzechowym. I ciastka owsiane za 2.50zł. Nie dziwcie się, że mi się nie chce samej robić, jeśli mogę kupić za taką cenę. Mam nadzieję, że są „fit”, a jeśli nie, to są warte grzechu raz na jakiś czas :) Zdarza mi się wpadać do „Tu Lis Ma Nore Cafe” tylko po nie po drodze z pracy. Zawsze smakują inaczej :)

2014ll

2014nn

Ponadto, codziennie w menu pojawia się propozycja obiadowa. Zupy i drugiego dania. Dziewczyny publikują zawsze w godzinach porannych na profilu na Facebook’u, co będą serwowały. Były kasze, makarony, dużo warzyw, mięs, czyli lekkich potraw, ale i typowo ślonskie dania. Kuszą mnie często w trakcie przeglądania Facebook’a zupy – kremy z warzyw. Muszę w końcu spróbować, bo jeszcze nie miałam okazji :) W każdym razie myślę, że dwa dania w menu obiadowym każdego dnia to dobre rozwiązanie. Przynajmniej mamy gwarancję, że to co zjemy nie jest mrożonką albo pozostałością sprzed tygodnia.

Warto podkreślić, że właścicielki wszystko robią same. Jedna skupia się głównie na słodkich daniach, druga – na słonych. Uzupełniają się znakomicie, choć mają jeden piec. Do domu przeniosły się dopiero przy cateringu dla 200 osób. Jestem więc pod wrażeniem organizacji, bo na zamówienia czeka się krótko.

Cieszyłabym się, gdyby z czasem w menu pojawiło się więcej fit-posiłków (najlepiej z informacją o makroskładnikach, choć pewnie mało kto normalny je liczy :D). Czy to omletów owsianych („pankejków”), naleśników z różnych mąk, czy to zapiekanych owsianek, czy to jajecznicy. Gdybym miała do wyboru dania na parze, to pewnie często chodziłabym tam po inspiracje. Skusiłabym się też na fit-desery, jak brownie z fasoli, mus z kaszy jaglanej czy sernik proteinowy.

Myślę, że z czasem menu się jeszcze rozwinie, ale chyba właścicielki będą musiały zatrudnić kogoś do pomocy. Powiem Wam szczerze, że sama chciałabym kiedyś pracować i tworzyć takie fajne miejsce :) To by była przyjemność :)

Ceny
lis20

Jak już chyba zauważyliście, ceny są bardzo, ale to bardzo niskie. Jeszcze nigdy, kiedy byłam tam z mamą i zamówiłyśmy po dwa dania na ciepło, dwa desery, herbaty, koktajle, a do domu zabrałam ciastka owsiane, nie zapłaciłam więcej niż 50zł. W tym roku odwiedziłam naprawdę wiele różnych restauracji i w większości już dawno bym zbankrutowała. W „Tu Lis Ma Nore Cafe” nie zapłacę więcej, niż musiałabym wydać na coś podobnego robiąc to w domu.

Wiadomo, Ruda to nie jest wielkie miasto. Nie ma tu studentów, a „zwykli ludzie” nie chodzą zbyt często do restauracji. W „Tu Lis Ma Nore Cafe” jest już jednak grupa stałych klientów. Mam nadzieję, że ten wpis sprawi, że i Wy się tam wybierzecie. Chętnie pójdę z Wami :D

Aaa, niedługo święta, więc możecie zamówić tam też smakołyki na rodzinne imprezy. Ceny, jak widzicie wyżej są na każdą kieszeń.

Ja na pewno skuszę się na pierniczki. Pewnie je komuś podaruję.

lis12
lis11

W „Tu Lis Ma Nore Cafe” organizowane są również przyjęcia okolicznościowe (na ok. 20 osób w górnej sali). Za pierwszym razem, kiedy wybrałam się robić zdjęcia do tekstu akurat trafiłam na… stypę. W końcu obok jest kościół.

Moja mama stwierdziła, że w lutym właśnie tam zaprosi wszystkich na urodziny. Nie dziwię się :)

Podsumowując, cieszę się, że w Rudzie powstało tak urocze miejsce, do którego chce się wracać. Właśnie zaraz idę znów i Was również zapraszam.

Czynne od 9:00 do 20:00.

Zachęcam również do śledzenia profilu „Tu Lis Ma Nore Cafe” na Facebook’u (tutaj). Myślę też, że furorę na Instagramie zrobiłyby zdjęcia potraw. A wczoraj czytałam, że IG to najbardziej rozwijający się kanał społecznościowy :)

Chciałam też podkreślić, że to nie jest wpis sponsorowany. Fajne miejsca trzeba doceniać i promować :)

P.s. Właśnie wróciłam… Jutro w pracy będzie na drugie śniadanie chlebek z masełkiem orzechowym, a pojutrze ciastka owsiane :D Muszę wracać do treningów, czym prędzej, bo tu tyle pokus :)

Reklamy

16 thoughts on “Jak w domu

  1. Pingback: Jak poradzić sobie z negatywnymi emocjami? | JOANNA HAŚNIK

  2. Pingback: Lokalny Rolnik | JOANNA HAŚNIK

  3. Pingback: Instagram Mix #4 | JOANNA HAŚNIK

  4. Pingback: Zawał serca, rewolucja i złoty trener | JOANNA HAŚNIK

  5. Pingback: Marchewkowo-kokosowy mazurek | JOANNA HAŚNIK

  6. Pingback: W raju „U Gwoździkowej” | JOANNA HAŚNIK

  7. Pingback: To co Ty jesz? | JOANNA HAŚNIK

  8. Pingback: Dlaczego warto jeść warzywa? | JOANNA HAŚNIK

  9. Pingback: Ciągle szukam… | JOANNA HAŚNIK

  10. Pingback: Nie ma obiadu bez… zupy! | JOANNA HAŚNIK

  11. Pingback: Tym razem się uda! | JOANNA HAŚNIK

  12. Pingback: Odpoczywajcie! | JOANNA HAŚNIK

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s