Ćwiczę, nie piję!

Za nami wigilijki w pracy, święta, rodzinne spotkania, popasterkowe kolędowania ze znajomymi. Morze alkoholu. Trzeba było się napić z dawno nie widzianym szwagrem. Nie można było odmówić babci nalewki. Dla zdrowie.

Za chwilę impreza sylwestrowa. Rozpoczęliśmy więc kolejny długi weekend, w który również nie zabraknie okazji do napicia się piwa, lampki szampana czy drinka. Ba, mamy karnawał. Impreza będzie goniła imprezę. Tańce, hulanki, swawole.

Odkąd wzięłam się „poważnie” za trenowanie, unikam alkoholu. Nie chcę niweczyć efektów osiąganych na siłowni przez Mohito, whisky z colą, ani jasne mocne z pianką. A że znajomi się dziwią i śmieją, że na spotkaniach piję herbatę? To mój świadomy wybór. Poza tym kac to najgorsze uczucie na świecie i smak alkoholu w żaden sposób nie jest w stanie mi go zrekompensować. Mój żołądek jest mi wdzięczny :) A żeby mieć dobry humor, nie trzeba mi wcale procentów. Zapijanie smutków kolejnymi kieliszkami wódki to też nie jest rozwiązanie.

Puste kalorie
1 g czystego alkoholu etylowego to 7 kcal. To więcej niż 1 g węglowodanów i białek, które mają po 4 kcal, ale mniej od tłuszczu, którego 1 g ma 9 kcal. Tak czy inaczej to dużo, jak na to, że czysty alkohol nie wnosi do organizmu żadnych składników odżywczych. To puste kalorie.

Pinacolada – znalazłam informację, że nawet ok. 650 kcal, piwo jasne – ok. 230 kcal, Margarita – nawet 850 kcal, whisky z colą – ok. 250 kcal. Kieliszek wina to ok. 100 kcal. Na jednym zwykle się nie kończy. Do tego przekąski: paluszki, chipsy, orzeszki i w jeden wieczór zjadamy więcej, niż powinniśmy całego dnia.

Wiadomo, lampka szampana do toastu czy jedno piwo raz na jakiś czas nikogo jeszcze nie zabiły, ale uważajmy, by nie przesadzić. Alkohol ma bowiem zguby wpływ na nasz organizm. A trzeba powiedzieć, że nie jest niezbędny do życia tak, jak węglowodany, białka i tłuszcze. Organizm ludzki w przeciwieństwie do samochodów, nie korzysta z niego, jako paliwa. Nie jest mi więc potrzebny do szczęścia. Wolę już więcej zjeść :)

Uważaj kierowco
Wchłanianie oraz rozprowadzanie alkoholu po organizmie odbywa się szybko, zaledwie w kilka minut, jednak jego utlenianie i metabolizm, który odbywa się w wątrobie oraz wydalanie trwa znacznie dłużej. Kwestią indywidualną, zależną nie tylko od ilości spożytego alkoholu, ale także płci, wagi ciała, a nawet tego, czy w międzyczasie coś jedliśmy jest długość procesu jego trawienia. Może się on utrzymywać w organizmie przez wiele godzin po konsumpcji, czasem nawet następnego dnia rano, i nie ma to nic wspólnego z wrażeniem, że jesteśmy już trzeźwi i rześcy. Nie da się przyspieszyć metabolizmu alkoholu ani poprzez sen, ani dzięki kawie. Ja nie prowadzę, ale pamiętać o tym powinni wszyscy kierowcy.

Co ciekawe, u kobiet proces detoksykacji trwa dłużej niż u mężczyzn, gdyż ich ciało zawiera mniej wody, co powoduje, że alkohol jest mniej rozcieńczony i może doprowadzić do znacznego uszkodzenia narządów. Dodatkowo tabletki antykoncepcyjne spowalniają tempo eliminowania alkoholu z organizmu. Nie mówiąc, że wymioty po zbyt dużej dawce alkoholu niekorzystnie wpływają na ich skuteczność. Fatalne skutki może spowodować również łączenie alkoholu z innymi lekami, np. przeciwbólowymi, antybiotykami czy tabletkami na choroby serca, cukrzycę, oraz antydepresantami.

Wróg dla zdrowia
Zbyt duża dawka alkoholu może spowodować odwodnienie organizmu. Szczególnie u osób, które nie piję zbyt wiele, jak ja. Pijąc alkohol, częściej oddajemy bowiem mocz, a wraz z nim organizm traci cenne witaminy oraz minerały. Nie po to dbam o to, co mam na talerzu, wydaje masę pieniędzy na zdrowe produkty, by alkohol wypłukiwał to wszystko. Inna sprawa, że drinki wcale nie są tanie. Słyszałam historię, że ktoś wydał w weekend na zakrapiane imprezy więcej niż wynosi mój miesięczny budżet na jedzenie. Ok, stać go, ale wolałabym lepiej spożytkować te pieniądze. W każdym razie, jak już pijecie, to jednocześnie nawadniajcie organizm wodą. Nie kawą, która dodatkowo odwodni organizm. Ani nie „energetykami”, o którym z pewnością jeszcze napiszę.

Odwodnienie organizmu po alkoholu jest jedną z przyczyn „kaca”. Ból głowy, pragnienie, światłowstręt, nadwrażliwość na hałas, nudności, biegunka, uczucie rozbicia, apatia, problemy z koncentracją, bezsenność, osłabienie, brak łaknienia lub nadmierny apetyt, dreszcze, potliwość, zaburzenie funkcji motorycznych (drgawki, zaburzenia równowagi), depresja i rozdrażnienie. Znacie to skądś? Budzicie się rano i nawet obrócenie głowy w lewo sprawia ból. Nigdy więcej, naprawdę. Poza tym chyba lepiej pamiętać chwile spędzone ze znajomymi i nie musieć się za siebie wstydzić po tańcach na barze (nie, nie mam takich doświadczeń :D).

Picie alkoholu powoduje również spowolnienie metabolizmu. Zanim nie zostanie bowiem usunięty całkowicie z organizmu, spalanie tłuszczów i węglowodanów zostaje zatrzymane. Wszystko, co wówczas zjemy zostanie zmagazynowane w postaci tłuszczu. Nie po to robię treningi interwałowe, biegam sprinty i wylewam siódme poty na crossficie dla zwiększenia spalania, by zatrzymywać ten proces.

Dodatkowo w trakcie picia alkoholi znacznie wzrasta poziom cukru we krwi. Mamy ochotę przy okazji kolejnego kufla piwa sięgnąć jeszcze po pizzę czy niezdrowe przekąski. Najlepiej więc w trakcie spożywania alkoholu jeść produkty z dużą zawartością białka oraz bogate w błonnik, jak warzywa i owoce, które sprawią, że nasz organizm lepiej poradzi sobie z usuwaniem alkoholu z krwi. Lepiej nie pić również na pusty żołądek, gdyż wówczas alkohol zbyt szybko dostaje się do wątroby i wtedy łatwiej o jej uszkodzenie. Długotrwały alkoholizm często prowadzi też do cukrzycy. Znam parę osób, które dopiero wtedy się „obudziły” i na dobre odstawiły alkohol.

Alkohol powoduje również zwiększenie ilości groźnego tłuszczu, tzw. trzewnego, który osadza się na narządach wewnętrznych i powoduje m.in. miażdżycę, cukrzycę, czy też ma negatywny wpływ na budowanie tkanki mięśniowej. „Piwny brzuch”? Ja nie jestem Miss World i nie mam „kaloryfera”, ale ten zwał tłuszczu jest naprawdę totalnie aseksualny i odpychający.

Nadmierne spożywanie alkoholu zaburza także poziom hormonów, w szczególności testosteronu i estrogenów. Niski poziom testosteronu u mężczyzn wiąże się m.in. z obniżeniem libido i zaburzeniami erekcji. Alkohol jest również przyczyną przyspieszenia aromatyzacji androgenu do estrogenu, która prowadzi do ginekomastii (tak, chodzi o zwiększenie sutka, przez co wydaje się, że mężczyznom urosły piersi), zatrzymywaniem wody w organizmie, czy obrastaniem w tłuszcz. Zwiększony poziom estrogenów, a konkretnie estradiolu u kobiet zwiększa z kolei m.in. ryzyko zachorowania na raka piersi czy chorobę wieńcową, prowadzi do zaburzeń miesiączkowania, przyspiesza okres menopauzy, czy powoduje problemy z zajściem w ciążę.

O negatywnych skutkach działania alkoholu można by jeszcze pisać długo. Nowotwór gardła, układu trawiennego, wątroby, uszkodzenia trzustki i wątroby, choroby serca i układu krwionośnego, zapalenie płuc, choroby układu moczowego, osłabienie układu kostnego to tylko nieliczne skutki nadużywania alkoholu. Nie mówiąc już o uzależnieniu i konsekwencjach z tego wynikających. Wypowiedzieć mogą się najlepiej dzieci, czy partnerowi alkoholików. DDA, czyli syndrom Dorosłego Dziecka Alkoholika to obciążenie na całe życie… Wiem, o czym mówię.

Alkohol a trening
Picie alkoholu ma również zgubny wpływ na trening. Po całonocnej, suto zakrapianej imprezie nasza wytrzymałość jest ograniczona, zdolności poznawcze i czas reakcji są zaburzone. Zdecydowanie łatwiej wtedy o kontuzje.

Alkohol ma również bezpośredni wpływ na mięśnie i tkankę nerwową. Najbardziej wrażliwe na uszkodzenie alkoholowe są włókna mięśniowe, w których dochodzi do najbardziej aktywnej hipertrofii wskutek obciążonego treningu. Alkohol blokuje również wchłanianie wielu składników odpowiedzialnych za skurcz (wapno, fosfor, magnez, żelazo, potas).Ponadto alkohol zaburza proces syntezy białek, więc nasze mięśnie budują się wolniej. Skoro spędzam tyle godzin na siłowni, to chcę, żeby mój trening był efektywny i przynosił określone korzyści. Nie znoszę męczenia się na darmo.

Po alkoholu zdecydowanie szybciej się męczymy, co spowodowane jest zmniejszeniem klirensu (współczynnik oczyszczania) kwasu mlekowego we krwi. A ja zawsze chce trenować na 100 procent, więc alkohol u mnie odpada.

Alkohol powoduje również skok kortyzolu, który utrzymuje się nawet do 24 godzin. Kortyzol wydzielany jest przez nadnercza w odpowiedzi na stres. Jego zadaniem jest m.in. podniesienie poziomu glukozy we krwi i zapewnienie odpowiedniej jej dostępności dla potrzebujących tkanek takich, jak tkanka nerwowa. Hormon ten wybitnie utrudnia budowanie masy mięśniowej oraz sprzyja jej degeneracji.

Trening po imprezie to zły pomysł, ale równie negatywny wpływ na organizm ma również picie alkoholu po treningu. Spożyty bezpośrednio po wysiłku alkohol utrzymuje bowiem produkcję kortyzolu na wysokim poziomie, co ze względu na działanie kataboliczne spowalnia regenerację mięśni.

Kac morderca
Jeśli mimo wszystko, wypiłeś kilka drinków i męczy się „kac morderca” możesz przyspieszyć jego trawienie na kilka sposobów. Najlepszy będzie sen i posiłek. Dokładnie, nawet jak nie masz ochoty, lepiej coś zjeść, napić się i uzupełnić składniki odżywcze.

Wiele objawów kaca związanych jest z wypłukaniem magnezu, potasu i sodu z organizmu. Warto więc uzupełnić jego brak, jedząc m.in. czekoladę, migdały, orzechy, ryby: dorsz i makrelę, pestki dyni i słonecznika, awokado, banany, pomidory, ziemniaki, grejpfruty, czy produkty zbożowe.

Należy również nawadniać organizm, pijąc sporo płynów. Woda, czy herbata z cytryną ma właściwości odkwaszające, co korzystnie wpłynie na metabolizm alkoholu. Zielona herbata, zawierająca sporo przeciwutleniaczy, tzw. katechiny, które uchronią z kolei wątrobę przed jej uszkodzeniem i również przyspieszą proces detoksykacji. Najlepszym uzupełnieniem elektrolitów jest woda kokosowa, ale zdaje sobie sprawę, że to nie jest produkt, który ma się na co dzień w domu. Domowy rosołek załatwi sprawę i dodatkowo zregeneruje przewód pokarmowy.

Dla optymalnego funkcjonowania wątroby warto jeść warzywa (szparagi, brokuły, kalafior, brukselka) które uchronią organizm przed stresem oksydacyjnym. Zawierają one również glutation, który bierze udział w procesie trawienia alkoholu. Dobrym wyborem będą również owoce (głównie jeżyny oraz kiwi), zawierające sporo przeciwutleniaczy. Badania konsekwentnie pokazuje, że spożywanie dużej dawki fruktozy znacznie przyspiesza metabolizm alkoholu.

Wybierz również produkty, które zawierają bakterie probiotyczne (jogurty, kefiry, maślanki, kiszona kapusta) korzystne dla jelit i wątroby i przyspieszające usuwanie toksyn z organizmu. Przyniosą one również ulgę dla żołądka.

Idealne na kaca są również jajka, bogate w cysteinę i cholinę, które wspomagają pracę wątroby, cebula, która zawiera siarkę, przyspieszającą detoks wątroby oraz oczyszczające krew buraki.

Do przyprawienia potraw warto użyć kurkumy i ostropestu, które przyspieszają usuwanie toksyn z wątroby.

O ironio, alkohol źle wpływa na jakość treningu, ale właśnie pocenie się jest jednym z trzech sposobów usuwania alkoholu z organizmu (poza oddychaniem i oddawaniem moczu). Trening podnosi częstotliwość oddychania i zwiększa poziom tlenu we krwi, co może przyspieszyć metabolizm i detoksykację alkoholu i jego metabolicznych produktów ubocznych. Odradzałabym jednak siłownię. Warto wybrać trening krótki, a intensywny, jak sprinty ze zmniejszającą się odległością (np. 400, 300, 200 i 100 metrów).

Lampka czerwonego wina
Mam świadomość zgubnych skutków picia alkoholu. Raz na jakiś czas, np. na dzisiejszym Sylwestrze nie odmówię sobie jedynie lampki czerwonego wina. Badania dowodzą, że zawiera przeciwutleniacze, opóźniające starzenie, flawonoidy, które chronią przed miażdżycą i zakrzepami oraz garbniki sprzyjające prawidłowej pracy układu pokarmowego.

A Wam polecam umiar!


Foto: http://www.poliquingroup.com

Advertisements

5 thoughts on “Ćwiczę, nie piję!

  1. Pingback: To co Ty jesz? | JOANNA HAŚNIK

  2. Pingback: Jak ułożyć sobie dietę na redukcji? | JOANNA HAŚNIK

  3. Pingback: Aby schudnąć, trzeba jeść! | JOANNA HAŚNIK

  4. Pingback: Lek na całe zło! | JOANNA HAŚNIK

  5. Pingback: Tym razem się uda! | JOANNA HAŚNIK

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s