Jelita, czyli drugi mózg organizmu

Ostatnie tygodnie w dużym stopniu przewartościowały moje życie. Moi rodzice śmieją się, że najchętniej wyprowadziłabym się teraz na wieś, hodowała kury, krowy, gotowała obiady, piekła ciasta i robiła przetwory na zimę. Żyła na spokojnie, bez stresu. To prawda, bo tego w sumie najbardziej mi teraz potrzeba…

W ostatnich moich badaniach wyszło, co jest przyczyną wszystkich moich nieszczęść, braku efektów treningu i dolegliwości. Puzzle ułożyły się w końcu jedną całość. Jestem jeszcze w trakcie dalszej diagnostyki i jak już będę miała wszystkie potrzebne informacje, na pewno napiszę coś na ten temat. Nie jestem pewnie jedyną osobą z tym problemem, a mało się o tym mówi. Dlatego naprawdę badajcie się systematycznie (więcej tutaj). Może gdybym wcześniej zrobiła te wszystkie badania (hormony), nie straciłabym roku treningów.

W każdym razie, o domku z ogrodem w górach mogę sobie teraz tylko pomarzyć. Postanowiłam więc konkretnie zadbać o swoje zdrowie, aby maksymalnie zmniejszyć wszelkie dolegliwości, z którymi się zmagam. W naturalny sposób. Dzięki temu, co znajdzie się na moim talerzu. Przeczytałam w ostatnim czasie mnóstwo wartościowych artykułów i powoli wdrażam cenne wskazówki w życie. Zamówiłam również kilka suplementów, które przydadzą się na początek, w fazie uderzeniowej. Wkrótce napiszę o nich więcej.

Na razie jednak kilka słów o jelitach, od których zależy w dużej mierze nasze zdrowie i samopoczucie oraz naturalnych sposobach poprawy ich kondycji!
Czytaj dalej

Reklamy

Mariusz Przybylski: Nie mogę patrzeć na kule

Najgorszym treningiem dla zawodnika jest… jego brak spowodowany kontuzją. Wie o tym doskonale Mariusz Przybylski, pomocnik Górnika Zabrze, który od prawie roku jest wyłączony z gry z powodu urazu stawu skokowego. Już raz miał się znaleźć na boisku w meczu rezerw, ale uraz się odnowił. Potrzebna była więc kolejna operacja. Mimo to, popularny „Przybyś” nie traci nadziei. – Jeszcze mam coś do zrobienia i udowodnienia sobie – mówi i tym samym przekonuje mnie, że nigdy nie można się poddawać, za co serdecznie mu dziękuję, jednocześnie życząc, by jak najszybciej wrócił do gry.
Czytaj dalej

Pierś do przodu!

Biust. Atrybut kobiety. O dziwo, z brzucha, z ud, z pleców wszystkie z nas chcą schudnąć, ale jednocześnie stawiamy jeden warunek: miseczka biustonosza musi zostać niezmieniona. Jest to trudne, bo nie da się spalić tkanki tłuszczowej z pominięciem tej, która tworzy nasze piersi. Wiele moich znajomych koleżanek rezygnuje więc z jakiejkolwiek aktywności fizycznej w obawie przed utratą swoich atutów. Nie mówiąc już o treningu siłowym, który od razy wywołuje u nich skojarzenie z sylwetką Arnolda Szwarzeneggera i płaską klatką piersiową kulturystek. Inne omijają z kolei na siłowni ćwiczenia na tę partię ciała.

Postanowiłam więc rozwiać kilka Waszych wątpliwości i spróbować przekonać, że warto poświęcić rozmiar czy dwa miseczki biustonosza dla ogólnego efektu zgrabnej sylwetki, a ćwiczenia siłowe mogą sprawić, że Wasz biust będzie prezentował się jeszcze bardziej kusząco. Nie omijajcie ich! W końcu lepszy mniejszy, ale jędrniejszy :)
Czytaj dalej

Do poprawy!

Kontuzja kręgosłupa w odcinku lędźwiowym, która przytrafiła mi się w grudniu ostatecznie przekonała mnie do tego, by zająć się na poważnie moimi problemami stawowo-mięśniowymi. Skoro i tak przede mną jawiła się wizja rehabilitacji, to postanowiłam połączyć ten trening z korekcją.

Aby dokładnie zdiagnozować wszystkie problemy, musiałam udać się do fizjoterapeuty. Wybór padł na Marka Pośpiecha, którego miałam przyjemność poznać na szkoleniu z podnoszenia ciężarów. Marek pracuje na co dzień z zawodnikami dwuboju i trójboju, a także amatorami trenującymi siłowo. Wie więc doskonale z jakimi problemami zmagają się osoby, którym nieobce są ciężary oraz jak wygląda specyfika treningu siłowego.
Czytaj dalej

Yes, I can!

Nigdy nie zajęłam żadnego miejsca na podium w szkolnych zawodach. W żadnej dyscyplinie. Ani indywidualnie w biegach, ani zespołowo w koszykówce, czy piłce ręcznej. Nie dostałam dyplomu, nikt nie wręczył mi medalu. Nie wytypowano mnie do reprezentowania szkoły z zawodach miejskich, czy wojewódzkich. Pamiętam jedynie wygrany konkurs skoków przez skakankę na „Zielonej szkole”, ale to była zabawa. Cóż, w latach młodości nikt mnie nie zachęcił do uprawiania sportu. Poza tym na początku podstawówki zaczęłam nosić okulary, a lekarze straszyli, że nadmierny wysiłek fizyczny może spowodować odklejenie siatkówki. Brałam więc udział w olimpiadach, ale przedmiotowych, a sportową rywalizację oglądałam w telewizji i na meczach brata.

Lubiłam sport, ale wiedziałam, że kariery na boiskach nie zrobię. Pozostało mi więc pisanie o tych, którzy grają, strzelają, wygrywają mecze i sięgają po tytuły. Pogodziłam się z tym, że będę robić wywiady z piłkarzami po ostatnim gwizdku, pisać o emocjach towarzyszących zawodnikom, robić zdjęcia z meczów i treningów, a sama nigdy nie przeczytam swojego nazwiska w składach czy na liście startowej. Wiadomo, praca dziennikarska również była i jest dla mnie satysfakcjonująca. W sumie nigdy nie myślałam, że uda mi się znaleźć w tym miejscu, w którym jestem. W pewnym sensie to jest więc moje mistrzostwo świata.

Okazuje się jednak, że jeszcze nie wszystko stracone. Że jest dyscyplina, że są zawody, w których jeszcze mogę w przyszłości wystartować. Że mogę należeć do klubu sportowego. Że mimo prawie 28 lat na karku jeszcze mogę stanąć przed publicznością i dać z siebie wszystko.

Trójbój siłowy!
Czytaj dalej

Mój codzienny jadłospis

W ostatnich miesiącach mój sposób odżywiania diametralnie się zmienił. Do minimum ograniczyłam nabiał i produkty mleczne. Zwiększyłam ilość warzyw. Jem dużo ryb i mięs, które przyrządzam w parowarze. Próbuję polubić się z wątróbką z parowaru. Z węglowodanów najczęściej wybieram kaszę jaglaną. W ramach przekąsek jem tylko orzechy, migdały i nasiona. I maksymalnie jeden owoc dziennie. W żaden sposób nie chcę wtłoczyć się w ramy żadnej diety, bo najadam się, ale mój sposób odżywiania coraz bardziej przypomina paleo.
Czytaj dalej