Tym razem się uda!

Nowy Rok. Dla wielu magiczna data. Moment przełomowy, od którego postanawiamy przewrócić całkowicie swoje życie do góry nogami. Rzucić palenie, zmienić pracę na lepiej płatną, wyprowadzić się od rodziców i żyć na własny rachunek, spłacić w końcu kartę kredytową do kosza. Na siłowni pewnie znów będą tłumy, ale w końcówce stycznia znów wszystko wróci do normy. Motywacja do zrzucenia nadprogramowych kilogramów najczęściej trwa dwa, maksymalnie trzy tygodnie. Od razu chcielibyśmy bowiem stracić 10 cm w biodrach, przebiec maraton, a na karnawałowej imprezie wyglądać, jak milion dolarów. Niestety, jest to możliwe tylko w bajkach i kolorowych pismach dla kobiet, które czasem wpadają mi do ręki. Tutaj potrzeba czasu, ale i ciężkiej pracy. Wprowadzaj więc zmiany powoli! Stawiaj przed sobą małe cele. Łatwiej będzie je zrealizować! Nie planuj tego, co zrobisz za pół roku. Pomyśl o tym, co będzie się działo dzisiaj!

Zamierzasz dopiero pójść na siłownię? Albo trenujesz już od jakiegoś czasu, ale nie widzisz efektów? Znajdź wolną chwilę, odpowiedz sobie na kilka ważnych pytań, wprowadź pierwsze małe zmiany do swojego codziennego życia i znajdź specjalistów, którzy pomogą Ci zrealizować swoje cele.

1. Kiedy ostatnio robiłeś podstawowe badania krwi i moczu? Nie pamiętasz? Sprawdź parametry, o których pisałam tutaj. Być może Twoje ciągłe zmęczenie, podjadanie, czy problemy z utratą wagi mają podłoże zdrowotne. Może masz problemy z tarczycą? Albo brakuje Ci żelaza i magnezu.

2. Często łapiesz kontuzje? Bolą Cię plecy? A mimo to trenujesz? Być może musisz zwrócić większą uwagę na mięśnie dwugłowe, a zmniejszyć obciążenie „dwójek”. Jedna Twoja noga wydaje się być krótsza? Masz wrażenie, że odstaje Ci brzuch? A może dopiero chcesz pójść na siłownię? Udaj się najpierw do dobrego fizjoterapeuty, który sprawdzi ruchomość Twoich stawów, oceni, czy nie borykasz się z jakimiś wadami postawy, skontroluje pracę mięśni i w razie potrzeby ustali zestaw ćwiczeń korekcyjnych. Ku przestrodze moja historia, którą można przeczytać tutaj. Zastanawiasz się teraz, jak znaleźć dobrego specjalistę? Jeśli nie masz nikogo z polecenia, to szukaj fizjoterapeutów, którzy współpracują z kadrami narodowymi (najlepiej sportów siłowych), medalistami mistrzostw Polski, czy są członkami sztabów szkoleniowo-medycznych w drużynach sportowych.

3. Trening ustalony przez Twojego trenera nie przynosi żadnych efektów? A może dopiero chcesz rozpocząć swoją przygodę z siłownią? Potrzebujesz fachowca. Ostatnio mamy wysyp trenerów personalnych. Jak rozpoznać tego właściwego, godnego zaufania? Na co zwrócić uwagę? Na plus dla niego zaliczyć można, że sam jest zawodnikiem sportów sylwetkowych, trójboju siłowego, czy dwuboju. Może pochwalić się sporą kolekcją medali i pucharów. Cały czas się dokształca, wie, co to tempo, o którym pisałam tutaj. Na pierwszym spotkaniu wyśle Cię na badania, sam sprawdzi Twoją budową i problemy, o których pisałam wyżej lub wyśle Cię do specjalisty. Nie każe Ci biegać godzinami na bieżni. Zapytaj też znajomych, którzy ćwiczą i chwalą się swoimi sukcesami, z kim pracują. Ja sama chętnie polecę wszystkim ze Śląska i dobrego trenera i fizjoterapeutów.

4. Słuchasz rad znajomych, którzy zachwalają pod niebiosa „Szóstkę Weidera” i doradzają, by codziennie robić po sto brzuszków? Efekty są marne i dodatkowo bolą Cię plecy? Zobacz tutaj, jaki trening na „sześciopak” na brzuchu zaproponuje Ci dobry trener.

5. Nie bój się iść na siłownię. Każdy kiedyś zaczynał. Nie zostaniesz „koksem” bez karku, nie będziesz miała sylwetki, jak babochłop. Dobry trener dostosuje plan do Twoich możliwości. Chcesz mieć przecież ładnie wyrzeźbione ciało i pochwalić się takimi pośladkami, o których pisałam tutaj. Musisz w takim razie sięgnąć po sztangę i hantelki. Sam trening z jedną z popularnych polskich trenerek przed komputerem nie wystarczy, choć lepsze to, niż nic. Wybierz siłownie blisko domu, żebyś nie tracił czasu na dojazdy. Osobiście wolę moje małe „Studio Energia” w Rudzie Śląskiej, gdzie wszystkich znam, niż wielkie obiekty , gdzie się chodzi po to, aby się polansować.

6. Jesteś modny i biegasz? 5km, 10km, maraton, a jednocześnie narzekasz, że brakuje Ci na wszystko czasu? Jeśli nie zamierzasz zostać mistrzem olimpijskim w biegach na długich dystansach, ani nie trenujesz zawodowo sportów wytrzymałościowych, przerzuć się na mniej czasochłonne i bardziej efektywne, jeśli chodzi o spalanie tłuszczu sprinty, o których pisałam tutaj.

7.  Jesteś znudzony? Urozmaicaj swoje treningi. W ramach podkręcenie metabolizmu możesz spróbować crossfitu (o ile fizjoterapeuta Ci na to pozwoli, bo łatwo o kontuzje). Na każdych zajęciach trener zaproponuje całkowicie inny zestaw ćwiczeń. Po pierwszym treningu przez kilka dni pewnie wszystko będzie Cię bolało, ale coraz lepsza forma z zajęć na zajęcia jest najlepszą motywacją. Mnie ostatnio „kopa” dało natomiast szkolenie z podnoszenia ciężarów, o którym pisałam tutaj.

8. Twoja waga stoi w miejscu? Poszła w górę? Nie panikuj, tylko wyrzuć ją w kąt i zmierz swoje obwody. Tłuszcz zamieniony na mięśnie waży więcej. Nigdy nie ważyłam tyle, co teraz, a mam najmniejszy rozmiar spodni od lat.

9. Weź do ręki kartkę i wypisz wszystko co wczoraj zjadłeś i wypiłeś. Łącznie z kostką czekolady, kawałkiem bułki między posiłkami i szklanką soku. Jeśli masz więcej czasu, sprawdź w Internecie lub na opakowaniach, zawartość białka, tłuszczu i węglowodanów we wszystkich spożytych produktach. Dużo tego? Często dopiero zrobienie takiej listy uświadamia nam, ile jemy.

10. Z kartką udaj się do dietetyka lub pokaż trenerowi. Dobry fachowiec zna się również na żywieniu. Nie marnuj jednak setek złotych na dietetyków, którzy zapytają Cię o ilość zjedzonych kalorii. Kaloria kalorii nie jest równa. Szukaj takiego, który będzie chciał wiedzieć, ile jesz białka, tłuszczy i węglowodanów i ułoży Ci dietę opartą właśnie o makroskładniki. Unikaj tych, którzy będę polecać Ci zrezygnowanie z węglowodanów, głodówki, czy jedzenie „zup w proszku”. Osobiście nie znalazłam jeszcze dobrego specjalisty żywienia, dlatego swoją dietę opieram na poradach uzyskanych od mojego trenera personalnego i znalezionych artykułach w Internecie, opartych na najnowszych wynikach badań. Mój artykuł o tym, co warto jeść znajdziesz tutaj.

11. Jesz dużo smażonych na oleju produktów? Mięsa? Ryb w panierce? Często boli Cię żołądek? Masz wzdęcia? Borykasz się z niestrawnością? Następnym razem spróbuj ugotować swój posiłek na parze i przekonaj się, że ten sposób przygotowywania potraw jest zdrowszy, a posiłki wcale nie będą jałowe i bez smaku. O zaletach parowania pisałam tutaj.

12. Jesz dużo ciastek, chipsów, wafelek, gotowych produktów, które zawierają niezdrowe tłuszcze „trans”? Smażysz mięso na margarynie lub oleju? Albo w ogóle zrezygnowałaś z tłuszczów, bo przecież chcesz go spalać? Zamień przetworzone produkty na zdrowsze wersje. Zamiast drożdżówki wybierz sernik proteinowy, który jest prosty do wykonania i pyszny (zobacz przepis tutaj) lub jabłecznik z kaszy jaglanej (przepis tutaj). Pizza? Spróbuj zdrowej tarty ze szpinakiem (przepis tutaj). A może wypróbujesz nieznany Ci dotąd produkt, na przykład kaszę jaglaną, o której pisałam tutaj. Do smażenia użyj oleju kokosowego lub masła. I w żadnym wypadku nie rezygnuj z tłuszczów, tylko wybieraj te zdrowe, bo to właśnie tłuszcz spala tłuszcz. Pisałam o tym tutaj.

13. Na śniadanie jesz płatki z mlekiem? Na drugie – kanapkę z serkiem homogenizowanym lub twaróg? Wybierasz oczywiście wersję light bez tłuszczu, w końcu chcesz schudnąć. Tymczasem boli Cię brzuch, który dodatkowo wygląda, jak balon? Wymiary Twojego ciała wcale się nie zmniejszają? Problem może tkwić właśnie w nabiale. Zrezygnuj zz niego całkowicie albo wybierz zdrowsze opcje, ale omijaj szerokim łukiem wszystkie produkty light. Dlaczego? Czytaj tekst o nabiale tutaj.

14. Właśnie, śniadanie. Owsianka, omlet, jaglanka? Ok, to lepsze niż bułka z masłem i dżemem, ale może w ogóle nie jedz śniadania? Nie, nie żartuję. Śniadanie to wcale nie jest najważniejszy posiłek dnia i nie słuchaj ciągle powtarzanych mitów o tym, by pierwszy posiłek jeść, jak król, a kolacje, jak żebrak. Kończę trening o 21 i mam pójść spać bez kolacji? Nie, wtedy właśnie jem najwięcej, a na śniadanie albo nic, albo tylko białka i tłuszcze. I chudnę. Przeczytaj mój artykuł oparty na badaniach w tym kierunku tutaj.

15. Proponowałam Ci, abyś zapisał na swojej liście również to, co pijesz. Bo może rano w pracy pijesz kawę z cukrem i mlekiem? Zrezygnuj z dodatków. Pisałam o tym tutaj. Weekendy spędzasz na imprezach suto zakrapianych alkoholem? Przeczytaj tutaj, jak niszczy on Twój organizm i efekty treningów. Unikaj energetyków, smakowych wód i napojów izotonicznych. Do wody możesz przecież wrzucić plasterki cytryny i też będzie „smakowa” i zdrowsza.

16. Ciągle za czymś gonisz? Nie masz na nic czasu. Praca, dom, rodzina i tak w kółko. Przejmujesz się zwolnieniami, martwisz chorobą mamy, boisz się, że nie dasz rady spłacić kredytu. Jesteś kłębkiem nerwów? Przeczytaj mój artykuł o stresie tutaj i przekonaj się, że odpowiednia dieta i trening pomoże Ci go zwalczyć.

17. Pamiętaj o regeneracji i odpowiedniej dawce snu. Nie przesadzaj. Równowaga między treningiem a odpoczynkiem musi zostać zachowana. Kiedyś miałam z tym problem, o czym pisałam tutaj. Uczę się jednak na swoich błędach, o czym możesz przekonać się tutaj.

18. Miałeś gorszą chwilę i zjadłeś batonika? Nie załamuj się, tylko walcz dalej. Przegrałeś bitwę, ale nie wojnę. Polecam wywiad z Gabrielem Nowakiem, piłkarzem, który cztery razy zerwał więzadła krzyżowe, ale nigdy się nie poddał. Jest dostępny tutaj.

19. Pozwól sobie na chwilkę przyjemności. Spotkaj się ze znajomymi, wyjedź na wycieczkę albo pójdź do restauracji, która serwuje domowe i zdrowe jedzenie, na przykład „Tu Lis Ma Nore Cafe” w Rudzie Śląskiej, o której pisałam tutaj.

Pamiętaj, nie jestem specjalistą. Opisuję tylko swoje własne doświadczenia w walce o swoją lepszą wersję siebie :) Każdy organizm jest inny i ma inne potrzeby. Dzięki powyższym radom znajdziesz jednak na pewno najlepsze rozwiązania dla siebie. Trzymam kciuki!


Foto: http://www.poliquingroup.com

Advertisements

3 thoughts on “Tym razem się uda!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s