Yes, I can!

Nigdy nie zajęłam żadnego miejsca na podium w szkolnych zawodach. W żadnej dyscyplinie. Ani indywidualnie w biegach, ani zespołowo w koszykówce, czy piłce ręcznej. Nie dostałam dyplomu, nikt nie wręczył mi medalu. Nie wytypowano mnie do reprezentowania szkoły z zawodach miejskich, czy wojewódzkich. Pamiętam jedynie wygrany konkurs skoków przez skakankę na „Zielonej szkole”, ale to była zabawa. Cóż, w latach młodości nikt mnie nie zachęcił do uprawiania sportu. Poza tym na początku podstawówki zaczęłam nosić okulary, a lekarze straszyli, że nadmierny wysiłek fizyczny może spowodować odklejenie siatkówki. Brałam więc udział w olimpiadach, ale przedmiotowych, a sportową rywalizację oglądałam w telewizji i na meczach brata.

Lubiłam sport, ale wiedziałam, że kariery na boiskach nie zrobię. Pozostało mi więc pisanie o tych, którzy grają, strzelają, wygrywają mecze i sięgają po tytuły. Pogodziłam się z tym, że będę robić wywiady z piłkarzami po ostatnim gwizdku, pisać o emocjach towarzyszących zawodnikom, robić zdjęcia z meczów i treningów, a sama nigdy nie przeczytam swojego nazwiska w składach czy na liście startowej. Wiadomo, praca dziennikarska również była i jest dla mnie satysfakcjonująca. W sumie nigdy nie myślałam, że uda mi się znaleźć w tym miejscu, w którym jestem. W pewnym sensie to jest więc moje mistrzostwo świata.

Okazuje się jednak, że jeszcze nie wszystko stracone. Że jest dyscyplina, że są zawody, w których jeszcze mogę w przyszłości wystartować. Że mogę należeć do klubu sportowego. Że mimo prawie 28 lat na karku jeszcze mogę stanąć przed publicznością i dać z siebie wszystko.

Trójbój siłowy!
mp1
Medalu może już nigdy nie zdobędę, ale sam start w zawodach to moje marzenie.

Przysiad, wyciskanie leżąc i martwy ciąg. Trójbój siłowy. Jeszcze parę lat temu wrzuciłabym go z dwubojem do jednego worka z nazwą „podnoszenie ciężarów”, myśląc, że to ta sama dyscyplina. Tymczasem teraz ukończyłam szkolenie z dwuboju (relacja tutaj), wiem, kim jest Ilya Ilyin i mam przyjemność trenować pod okiem Wicemistrza Świata, wielokrotnego Mistrza Polski i Śląska w trójboju siłowym, czyli Sebastiana Kota. Dzięki niemu sztanga i mocny wycisk nie są mi obce, a stały się częścią mojego życia. Stałym punktem w rozkładzie dnia.

Kiedyś myślałam, że może pójdę w stronę bikini fitness, ale bądźmy szczerzy, nie wyglądam, jak modelka i nie starczyłoby mi życia na operacje plastyczne :) Crossfit? W tym temacie jeszcze wszystko przede mną, chociaż obawiam się, że moja wydolność pozostawia wiele do życzenia. Światełko w tunelu zapaliło się w październiku, czy listopadzie, gdy Sebastian zaczął wspominać, że będzie organizował w Rudzie Śląskiej zawody w trójboju. Później, na jednym z treningów rzucił mimochodem, że wystartuję. Byłam w szoku. Że ja? Zawody? Gdy trochę ochłonęłam, pomyślałam jednak, że spróbuję. Najwyżej zajmę ostatnie miejsce, ale będę miała satysfakcję, że powalczyłam i dałam z siebie wszystko. Rzuciłam się w wir ostrych treningów. Niestety, jak już pisałam, może przesadziłam, może za bardzo chciałam, bo w trakcie jednego z treningów dopadła mnie kontuzja pleców w odcinku lędźwiowym. Był płacz, była wielka złość. Trzy tygodniu bez treningu. I oglądanie zdjęć z przygotowań znajomych w nowo założonym klubie trójbojowych „Husaria Katowice Power Lifting”, którego prezesem został właśnie Sebastian. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak mi było żal…

Więcej informacji o klubie znajdziecie tutaj.

Widocznie tak jednak miało być. Musiałam najpierw zobaczyć na własne oczy w roli kibica III Otwarte Mistrzostwa Śląska w Trójboju Siłowym Klasycznym, które odbyły się w miniony weekend w hali Pogoni w Rudzie Śląskiej i dowiedzieć się, jak wygląda ważenie, jak przebiega rywalizacja w poszczególnych bojach, na co uwagę zwracają sędziowie, jak zawodnicy przygotowują się do kolejnej próby, by upewnić się w przekonaniu, że chcę kiedyś spróbować.

Poza tym niesamowita Ania Kordeusz pokazała mi bowiem, że w tym sporcie jeszcze nie jest wcale za późno na debiut!

mp3
Aniu, bardzo dziękuję Ci za motywację!

Pozostałe dziewczyny również pokazały ogromną klasę. Ich siła jest niewyobrażalna.

mp5
Sofia z Husarii.

mp4
Kornelia trenująca we Wrocławiu m.in. z Wojtkiem Jusielem z Creative Professional Strenght.

Nie zmienia to faktu, że zobaczyłam też, ile jeszcze pracy mnie czeka, jeśli nie chcę przynieść nikomu wstydu. Dziewczyna w mojej kategorii wagowej, czyli do 63 kg, mianowicie Agnieszka Tuczykont wycisnęła leżąc 105kg! Myślałam, że to pomyłka, kiedy ujrzałam na tablicy 95kg, jakie zaplanowała w pierwszej próbie. Wiem, że to jej mistrzowska konkurencja, ale tyle to nawet niektórzy mężczyźni nie są w stanie podnieść. Z moim wynikiem nie mam czego szukać… Muszę więc koniecznie wzmocnić ręce.

Najlepszy wynik w mojej kategorii w przysiadzie to z kolei 105kg, a w martwym ciągu – 140kg. Trzeba podjąć wyzwanie!

mp6
Jestem pod ogromnym wrażeniem Agnieszki.

Jakieś obawy? Owszem, pojawiły się i są związane z wyglądem niektórych dziewczyn. A dokładniej ich umięśnieniem, szczególnie w wyższych kategoriach wagowych. Nie wygląda to zbyt apetycznie (poza pośladkami). Najgorzej, gdy dochodzi do tego typowo męskie zachowanie. Na szczęście wiele zawodniczek prezentowało się kobieco i na podeście i poza nim. Biorąc pod uwagę, że mimo wielu miesięcy mocnego treningu za bardzo nie widać u mnie mięśni, to chyba mogę spać spokojnie. Chociaż to znaczy, że popełniam gdzieś błędy (dieta!), ale pracuję nad tym.

mp7
Kamila. Silna, ale poza podestem naprawdę ładna dziewczyna. Plus za piękne włosy :)

mp8
Najbardziej podobała mi się natomiast sylwetka tej zawodniczki. Również osiąga naprawdę dobre wyniki.

Zarówno w sobotę, jak i w niedzielę miałam okazję zobaczyć również rywalizację mężczyzn. Nie myślałam, że może ona być tak emocjonująca. Wstanie z przysiadu, czy nie? Da radę wycisnąć więcej, czy nie? Wyciągnie swój rekord? Naprawdę fajnie się to oglądało. Nawet moja mama była pod wrażeniem, chociaż teraz mi truje nad głową, że mam nie przesadzać :D

mp9
Niektórzy musieli wspiąć się naprawdę na wyżyny swoich możliwości i wykrzesać z siebie najgłębsze pokłady sił.

Kibicowałam swoim znajomym z siłowni. Sebastianowi, Marcinowi, Tomkowi i Patrykowi. Dali radę! Jestem przekonana, że to nie ich ostatnie słowo.

mp10
Tomek przygotowujący się do wyciskania.

mp17
Marcin walczy w kolejnej próbie martwego ciągu.

W kategorii do 105 kg występował również mój trener i organizator imprezy Sebastian Kot. Wysiłek włożony w to, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik był chyba jednak zbyt duży, aby jednocześnie startować. Fakt, był bezkonkurencyjny, zdobył kwalifikację na marcowe Mistrzostwa Europy, ale przyplątała mu się kontuzja…

mp19
Przysiad 280kg, wyciskanie – 190 kg i 287,5 kg w martwym ciągu. To wyniki Sebastiana. Zwróćcie uwagę również na asekurantów. Przez te dwa dni mieli naprawdę solidny trening!

Na hali pojawiło się spore grono kibiców. Szczególnie w niedzielę, kiedy odbywała się rywalizacja w najcięższych i najbardziej widowiskowych kategoriach. Przede wszystkim była to jednak rodzina i znajomi zawodników.

mp16
Na hali Pogoni pojawili się również Bartek Garbaciak, który uczył mnie na szkoleniu z dwuboju i Marek Pośpiech, fizjoterapeuta, który wyliczył ostatnio wszystkie moje problemy (wkrótce o tym napiszę).

Ogólne wrażenia? Zaimponowali mi szczególnie starsi zawodnicy. Włodzimierz Żmijewski (na zdjęciu poniżej) ma 66 lat na karku, a startuje od pół wieku. Jakoś nie wyobrażam sobie swojego niewiele starszego ojca biorącego udział w zawodach. Naprawdę trzeba mieć zdrowie.

mp11Chciałabym mieć tyle energii w wieku pana Włodzimierza.

Cieszyłam się, że mogę zobaczyć również kulisy przygotować zawodników do występu, pracę trenerów, to, w jaki sposób mobilizują swoich podopiecznych do startu. Co zwróciło moją uwagę? Wielu trenerów przed wejściem zawodnika na podest masuje jego szyję. Pewnie niektórych to rozluźnia…

mp12
Na mnie by to nie podziałało…

Zdziwiła mnie natomiast postawa przedstawicieli Polskiego Związku Kulturystyki, Fitness i Trójboju Siłowego. Trójbój naprawdę nie jest popularną dyscypliną. Dobry marketing to podstawa. Tymczasem, nie mogłam się doprosić o wyniki do publikowania na Facebook’u. Nie mówiąc o tym, że nikt ze związku nie robił relacji na żywo… Jestem po prostu przyzwyczajona do innej pracy.

mp14
Wyniki ukazały się dopiero w środę. Tak, jakbym ja poinformowała o wyniku meczu po trzech dniach… W każdym razie, jeśli chcecie je zobaczyć, to znajdziecie je tutaj.

mp15
Pozostaje cieszyć się, że lokalne telewizje zainteresowały się zawodami. TVP Katowice objęła ponadto patronat nad imprezą. Jej relację można zobaczyć tutaj.

Podsumowując, miniony weekend dał mi na pewno porządnego kopa motywacyjnego, by jeszcze bardziej przyłożyć się do treningów, do regeneracji, do diety i kiedyś móc wystartować w zawodach, czy to w trójboju, czy to w jakiejkolwiek siłowej rywalizacji. Chęci nigdy mi nie brakowało, ale musiałam przekonać się, że naprawdę wszystko jeszcze przede mną. Żeby tylko zdrowie dopisywało…

Reklamy

9 thoughts on “Yes, I can!

  1. Pingback: Trenuj, ale z głową! | JOANNA HAŚNIK

  2. Pingback: A jaki jest Twój trener? | JOANNA HAŚNIK

  3. Podziwiam Twoją wszechstronność, pasję i profesjonalizm :)
    …czyli spotykamy się w październiku na Mistrzostwach Polski ( kat. 63kg) bo ja nie odpuszczę :D
    P.s.
    Smukła sylwetka jest nudna, mięśnie są piękne :P
    Pozdrawiam

    • Dziękuję za miłe słowa, potrzebuję ich :)
      Mistrzostwa Polski? W roli widza na pewno, a zawodnika? Cóż, trzeba marzyć!
      Powodzenia w Twoich przygotowaniach i treningach!
      P.s. Skąd jesteś?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s