Jelita, czyli drugi mózg organizmu

Ostatnie tygodnie w dużym stopniu przewartościowały moje życie. Moi rodzice śmieją się, że najchętniej wyprowadziłabym się teraz na wieś, hodowała kury, krowy, gotowała obiady, piekła ciasta i robiła przetwory na zimę. Żyła na spokojnie, bez stresu. To prawda, bo tego w sumie najbardziej mi teraz potrzeba…

W ostatnich moich badaniach wyszło, co jest przyczyną wszystkich moich nieszczęść, braku efektów treningu i dolegliwości. Puzzle ułożyły się w końcu jedną całość. Jestem jeszcze w trakcie dalszej diagnostyki i jak już będę miała wszystkie potrzebne informacje, na pewno napiszę coś na ten temat. Nie jestem pewnie jedyną osobą z tym problemem, a mało się o tym mówi. Dlatego naprawdę badajcie się systematycznie (więcej tutaj). Może gdybym wcześniej zrobiła te wszystkie badania (hormony), nie straciłabym roku treningów.

W każdym razie, o domku z ogrodem w górach mogę sobie teraz tylko pomarzyć. Postanowiłam więc konkretnie zadbać o swoje zdrowie, aby maksymalnie zmniejszyć wszelkie dolegliwości, z którymi się zmagam. W naturalny sposób. Dzięki temu, co znajdzie się na moim talerzu. Przeczytałam w ostatnim czasie mnóstwo wartościowych artykułów i powoli wdrażam cenne wskazówki w życie. Zamówiłam również kilka suplementów, które przydadzą się na początek, w fazie uderzeniowej. Wkrótce napiszę o nich więcej.

Na razie jednak kilka słów o jelitach, od których zależy w dużej mierze nasze zdrowie i samopoczucie oraz naturalnych sposobach poprawy ich kondycji!

Jelitowe problemy

Nigdy nie pomyślałabym, że moje problemy trawienne (wzdęcia, biegunki, zaparcia, bóle brzucha), brak odporności i częste infekcje (właśnie siedzę w domu z grypą, ale leczę się naturalnie, o czym też wkrótce napiszę), spowolniony metabolizm, chroniczny stan zapalny, a nawet problemy ze snem mogą być związane z jelitami. Zanim zaczęłam dbać o to, co mam na talerzu miałam również sporo niedoborów, a to właśnie w jelitach dochodzi do wchłaniania składników odżywczych. Uświadomiła mnie dopiero lektura niezwykle cennego w informacje o zdrowiu bloga „Tłuste Życie”, który serdecznie Wam polecam!

Gdy w ubiegłym roku kilka razy zmagałam się ze strasznymi problemami żołądkowymi, to żaden lekarz nawet nie wspomniał, że przyczyna może leżeć w jelitach. Leczono mnie antybiotykami, które jeszcze bardziej wyniszczyły florę bakteryjną moich jelit i tym samym doprowadziły do kolejnych nawrotów choroby (po kilku nawrotach dostałam skierowanie do gastrologa – moja wizyta przypada za parę lat :D). Terapie anybiotykowe od ręki wypisywano mi nawet przy bolącym gardle, a choruję bardzo często. Od kilkunastu lat codziennie zażywam hormony, które również działają negatywnie na pracę jelit (ostanowiłam ostatnio je odstawić. Udałam się do lekarza. Ten nawet nie zerknął na badania i stwierdził: „Chce pani brać, to niech pani bierze. Nie chce – to nie bierze. Dziękuję, 100zł za poradę”. Ręce mi opadły, więc gdybyście znali jakiegoś fachowca, który podchodzi do człowieka holistycznie, to będę wdzięczna za kontakt). Zjadłam też w życiu sporą liczbę tabletek przeciwbólowych (wolałam zażyć Apap, aniżeli iść do dentysty). Do tego dochodzi wyniszczający dla całego organizmu chroniczny stres. Przyczyną chorób jelitowych może być również duże spożycie węglowodanów przetworzonych i złych tłuszczy „trans” (chipsy, ciastka itd.) oraz zbóż i warzyw strączkowych, a nie zawsze jadłam przecież tak zdrowo, jak teraz.

Nieszczelne jelita
Jedną z chorób związanych z jelitami jest zespół nieszczelnych jelit. Wywołują go stany zapalne wyściółki jelit oraz ubytki i przecieki w śluzówce, w wyniku których do krwiobiegu dostają się różnego rodzaju toksyny, niestrawione resztki pokarmu, bakterie, czy grzyby.

Zaburzenie to powoduje reakcję zapalną organizmu, problemy ze snem, zmęczenie, bóle głowy, nadwagę, cukrzycę, zwiększenie zapotrzebowania na jedzenie (chęć na słodkie), zaparcia, biegunki, gazy, wzdęcia, bóle podbrzusza, alergie, choroby skóry (trądzik!), redukcję enzymów trzustkowych czy zmniejszenie aktywności kwasów żołądkowych. Wszystko, co przerabiałam w swoim życiu.

Nieszczelność śluzówki jest też związana z chorobami zapalnymi jelit takimi, jak choroba Leśniowskiego-Cronha, wrzodziejący zapaleniem jelita grubego, zespołem jelita drażliwego, chorobami autoimmunologicznymi (3/4 odporności znajduje się w jelitach), depresją (w jelitach produkowane jest 90% serotoniny), a także chorobami wątroby (pojawiające się w krwiobiegu toksyny są dużym obciążeniem dla wątroby, która odpowiada m.in. za filtrację krwi).

Co ciekawe, powodem nieszczelności jelit, poza stresem, słabym systemem trawiennym wynikającym z cesarskiego cięcia, braku karmienia piersią, czy niedoborami matki, częstym spożywaniem leków, brakiem cynku i witaminy D, niskim poziomem glutationu (niezbędny do ochrony i odbudowy śluzówki jelit), niskim poziomem kwasu solnego (niestrawione jedzenie jest pożywką dla bakterii i drożdży, które wydzielają toksyny, co prowadzi do uszkodzenia śluzówki) , zaburzoną równowagą hormonów, może być również zła dieta i niektóre warzywa, tzw. psiankowate, czyli pomidory, papryka, bakłażan, czy ziemniaki. Zawierają one bowiem substancje, które powodują uszkodzenie śluzówki. Staram się więc unikać ich w mojej diecie.

Nie robiłam nigdy testu na nieszczelność jelit (test laktulozą lub manitolem). Raczej skupiłam się na walce z nieprzyjemnymi dolegliwościami.

Zespół jelita drażliwego
Powodem częstych biegunek, zaparć, czy wzdęć może być też zespół jelita drażliwego. Lekarze najczęściej zwalają winę na stres, albo diagnozują tę chorobę, jak chcą się pozbyć natrętnego pacjenta, a nie wiedzą co mu jest. Przyczyną zespołu jelita drażliwego są konkretne zaburzenia trawienne. Moje jelita wyjątkowo nie lubią większości nabiału (nietolerancja laktozy – tym samym mój organizm nie jest w stanie wytworzyć enzymu do jej strawienia, czyli laktazy, co powoduje, że cukier ten pozostaje niestrawiony i stanowi pożywkę dla bakterii, w efekcie czego powstają gazy, biegunki itd. – wybieram węc jedynie kefiry, jogurty greckie i dobrej jakości sery oraz masło, które zawierają niewielkie ilości laktozy), roślin strączkowych (przykładowo fasola jest prebiotykiem, czyli pożywką dla bakterii) oraz niektórych węglowodanów (nietolerancja glutenu, czyli białek, które znajdują się w takich zbożach, jak pszenica, żyto, owies, czy jęczmień – wykluczenie np. chleba zdecydowanie poprawiło moje samopoczucie). Po odstawieniu tych produktów czuję się zdecydowanie lepiej.

Zauważyłam też, że boli mnie brzuch, gdy zjem za dużo orzechów. Staram się je ograniczać, chociaż bardzo lubię i są bardzo zdrowe. Staram się też nie jeść surowych warzyw, które ze względu na nierozpuszczalny błonnik drażnią jelita (szczególnie brokuły, kalafior, brukselka czy kapusta). Z owoców wybieram borówki, jagody, truskawki, banany i jabłka, które są najlepiej tolerowane.

Na zaburzenia trawienia może wpływać również przerost bakterii w jelitach tzw. SIBO, niski poziom kwasu solnego w żołądku i nietolerancje niektórych produktów (kwestia indywidualna, polecam eliminację na jakiś czas konkretnych produktów, by stwierdzić, czy objawy ustąpiły).

Nigdy nie udam się już do lekarza z bolącym brzuchem. Raczej dokładnie przyjrzę się temu, co jem.

Otyłość
Najnowsze badania mówią, że problemy jelitowe mogą być również przyczyną otyłości. Gdy składniki odżywcze mają kontakt z błoną śluzową jelit, wytwarzane są hormony, które dają sygnał do centralnego ośrodka nerwowego o dostępności tych składników. Są to tzw. hormony sytości. Ich niedobory odnotowuje się u osób z nadwagą. Sygnał sytości u osób otyłych jest bowiem bardzo słaby, w rezultacie czego odkładana jest tkanka tłuszczowa.

Tkanka tłuszczowa składa się z tkanki brunatnej, która odpowiednio stymulowana spala kalorie oraz tkankę białą, która z kolei jest odpowiedzialna za produkcję hormonów i gromadzenie energii. Tkanka brunatna znajduje się no. w okolicy szyi i kolan, a biała głównie na brzuchu, czy udach. Badania sugerują, że bakterie żyjące w jelicie grubym przyczyniają się do otyłości poprzez spowolnienie aktywności brunatnego tłuszczu.

Inne badania wskazują, że zmiany we florze bakteryjnej jelit zwiększają poziom absorpcji kwasów tłuszczowych i węglowodanów powodując, że więcej kalorii jest uzyskiwanych z jedzenia i więcej odkładanych jako tkanka tłuszczowa.

Z otyłością nie mam problemów (bardziej z tkanką tłuszczową, ale wiem już na szczęście, dlaczego nie mogę jej spalić), ale chciałam na to zwrócić uwagę, bo może to jest właśnie przyczyna Waszych problemów.

Profilaktyka i leczenie
Regeneracja jelit jest trudna i wymaga czasem wielu lat. Nie pozostało mi więc nic innego, jak o nie konkretnie zadbać. Nawet, jeśli teraz dobrze się czujecie, to Wam również polecam profilaktycznie  wyeliminować lub zmniejszyć ilość drażniących produktów (zboża, rośliny strączkowe, nabiał, cukry, tłuszcze „trans”), zwiększyć ilość kwasów Omega-3, oleju kokosowego, masła, które działają przeciwzapalnie, pić przed posiłkiem sok z cytryny lub ocet jabłkowy (łyżka na szklankę wody), by zwiększyć wydzielanie kwasu solnego, dokładnie przeżuwać jedzenie i nie spieszyć się w trakcie jedzenia, spać minimum 8 godzin dziennie, a przede wszystkim unikać stresu.

Warto jeść również naturalne probiotyki, czyli kefir, kiszoną kapustę, ogórki i inne fermentowane warzywa i powstający w ten sposób kwas buraczany.

Probiotyki
Probiotyki to produkty bogate w „żywe kultury bakterii” wspomagające pracę jelit. Przyczepiają się do komórek jelit, rozmnażają i tym samym korzystnie wpływają na ich funkcjonowanie. Specyficzną cechą bakterii probiotycznych jest ich zdolność przedostawania się w stanie żywym do jelita grubego, osiedlania się w nim i rozmnażania. Probiotyki poprawiają więc funkcjonowanie śluzówki układu pokarmowego, pozytywnie wpływają na odporność, syntetyzują substancje odżywcze, łagodzą objawy nietolerancji laktozy, redukują ryzyko pojawienia się alergii u obciążonych nią osób, poprawiają profil lipidowy (cholesterol!) i zmniejszają prawdopodobieństwo wystąpienia niektórych nowotworów.

Warto zaznaczyć również, że wyróżniamy też prebiotyki (naturalne substancje lub wyciągi roślinne, które silnie wspierają i stymulują układ immunologiczny organizmu, np. czosnek, spirulina, żeńszeń) oraz synbiotyki (połączenie probiotyku i prebiotyku).

Przeważnie probiotyki stosujemy w trakcie terapii antybiotykowej w postaci tabletek. Warto jednak zadbać o ich obecność w codziennym jadłospisie. Nie, nie mam tu na myśli jogurtów reklamowanych jako zdrowe kultury bakterii. Tak naprawdę zawierają one bowiem znikome ilości probiotyków. Poza tym mają wiele innych niekorzystnych składników, o czym pisałam tutaj.

Najlepsze są produkty fermentowane samodzielnie!

Fermentacja
Laktofermentacja to proces, w którym cukry takie, jak glukoza, fruktoza czy sacharoza przekształcają się w kwas mlekowy. Kisić można nabiał, warzywa, a nawet herbatę (kombucha – muszę kiedyś spróbować tego eliksiru długowieczności – więcej tutaj).

Pamiętam, jak mój tata kisił ogórki, czy kapustę, gdy byłam mała. Szatkował po 10, 20 kilogramów, a potem było wielkie deptanie kapusty (powiedzcie, że nie tylko u mnie w domu tak się robiło :D). Dzisiaj kupuje konserwowe produkty, w których nie ma już cennych składników.

Kiszonki są zdrowe nie tylko ze względu na bakterie probiotyczne. W trakcie kiszenia  zachowana zostaje największa ilość witamin i składników mineralnych pierwotnie zawartych w produktach (chodzi głównie o witaminę C i prowitaminę A- nieodporne na ogrzewanie). Dzięki temu kiszonki zwiększają odporność na infekcje (nie zawierają askorbinazy, wpływającej niszcząco na witaminę C).  Witaminy z grupy B (B2, B3, B6, B12, PP), których ilość zwiększa się podczas kiszenia poprawiają pracę układu nerwowego oraz koncentrację. Przyspieszają również przemianę materii, wspomagając trawienie białek, węglowodanów czy tłuszczów. Popularne kiszonki zawierają również witaminę E oraz K, a także składniki mineralne m.in. potas usprawniający gospodarkę wodną, a także wapń, magnez, żelazo, cynk czy fosfor.

Węglowodany ze świeżych surowców zostają zużyte do fermentacji, stąd niższa ich zawartość w kiszonych produktach.  Kolejną ważną informacją jest fakt, iż w ten sposób również poprawiamy przyswajalność składników odżywczych. Innymi słowy kiszenie poprawia strawność. W czasie fermentacji zostają też usunięte m.in. substancje gazotwórcze.

Warto pić również sok z kiszonek, który cechuje się wysoką zawartością kwasu mlekowego, przez co pobudza trawienie, podnosząc produkcję enzymów trawiennych. Wykazuje przez to działanie lecznicze w dolegliwościach pęcherzyka żółciowego, żylaków czy śledziony. Działa również detoksykująco, walcząc z niekorzystnymi drobnoustrojami znajdującymi się w jelitach. Co ciekawe, stosuje się go również jako lek na tzw. kaca. Może również zapobiegać migrenom.

Najnowsze badanie wskazują również na zawartość w popularnych kiszonkach izotiocyjanianów, mogących działać antyrakowo.

Jednym słowem, samo zdrowie!

Kefir
Chociaż unikam nabiału, to zdecydowałam się powrócić do kefiru. Wybrałam ten z firmy Robico, ponieważ wytwarzany jest metodą termostatową. Dzięki tej metodzie, proces dojrzewania i fermentacji kefiru zachodzi osobno w każdej zamkniętej butelce, a nie – tak jak w innych kefirach  – w ogólnym zbiorniku. Jak to sprawdzić? Wystarczy spojrzeć na napój, który przed wstrząśnięciem zachowuje charakterystyczną zwartą konsystencję. Poza tym jego fermentacja odbywa się za pomocą kultur bakterii i drożdży kefirowych. Do innych kefirów dodaje się często mleko w proszku, sód, nie używa się drożdży.

2
Na stronie producenta znajdzie punkty sprzedaży w swojej okolicy (zobacz tutaj).

Popijam sobie codziennie szklaneczkę kefiru zmiksowanego z mrożonymi owocami leśnymi z Lidla i owocami aronii, które zostały mi z domowego soku. Jagody, borówki, porzeczki i maliny to najlepsze antyoksydanty.

14
Liczę to, jako moje drugie śniadanie.

Wkrótce jednak odstawię również kefir na półkę, gdyż zdecydowałam się, że założę własną hodowlę kryształków japońskich, z których będę robić… wodny kefir! Nie, nie zwariowałam! Na pewno napiszę, co to dokładnie jest i dlaczego uważane jest za magiczny napój, a na razie odsyłam do bloga „Tłuste Życie”.

Kiszone ogórki
Niezwykle bogatym źródłem probiotyków są również kiszone ogórki. Wkrótce na pewno zrobię swoje, domowe. Na razie zjadłam słoik otrzymany od koleżanki (Sylwia, były pyszne!).

1
Jeśli kupujemy gotowe, warto zwrócić uwagę, aby nie były kwaszone, a kiszone. Kwaszenie to całkiem odmienny proces, który odbywa się za pomocą octu i cukru. Kwaszone produkty nie mają zdrowych wartości odżywczych. Niestety, dowiedziałam się o tym dopiero po zakupie tych dwóch słoików.

Kiszone marchewki
Fermentować można praktycznie wszystkie warzywa. Zdecydowałam się więc zrobić swoje marchewki.

10
Nie mogę się doczekać, kiedy sfermentują!

Przygotowanie kiszonych marchewek jest bardzo proste. Najpierw dobrze wyparzyłam słoiki. Następnie obrałam marchewkę i płukałam kolejno w wodzie z octem, wodzie z sodą kuchenną i pod bieżącą wodą, by usunąć środki chemiczne, którymi były spryskane w trakcie hodowli. Pokroiłam marchewki w talarki i układałam w słoiku dodając kilka ząbków czosnku, cebulę, świeży imbir, liść laurowy, kilka ziarenek gorczycy, ziela angielskiego i pieprzu. Całość zalałam przegotowaną wodą z dodatkiem łyżki soli (ponad poziom wszystkich marchewek), przykryłam gazą i odstawiłam. Codziennie potrząsam słoikiem. Za jakiś tydzień będę miała gotowe sfermentowane marchewki do zjedzenia i wodę z dobrymi dla moich jelit bakteriami.

Kiszone buraki i kwas buraczany
Niezwykle cenny probotykiem jest kwas buraczany, czyli płyn, który wytworzy się w trakcie kiszenia buraków. Zrobiłam sobie dwa słoiki, w taki sam sposób, jak marchewki.

11
Kwas buraczany to podstawa dobrego barszczu!

Po zakończeniu fermentacji przeleję kwas do butelek i wstawię do lodówki (można trzymać miesiąc). Będę popijać dziennie po szklance, zyskując w ten sposób cenne składniki odżywcze.

A Wy, jecie kiszonki? Pijecie kefir? Chętnie skorzystam z Waszych rad i wskazówek :)

Reklamy

30 thoughts on “Jelita, czyli drugi mózg organizmu

  1. Pominęłaś bardzo ważną rzecz. Oczyszczania jelita grubego ze złogów. To one zatruwają organizm. Ich pozbycie momentalnie poprawi Ci się nastrój. Ja też zmieniłem sposób żywienia. Zrezygnowałem żywności przetworzonej,piję dużo soków warzywnych świeżo wyciskanych. Polecam kąpiele naprzemienne, ciepła-zimna woda. Ciśnienie mam idealne,mimo,że pracuję w nocy.Profil lipidowy też jest bardzo dobry.No i czyszczenie jelita grubego. to jest zawsze na początku. Błonnik nierozpuszczalny jest bardzo ważny, to on pozwala na wydalanie niestrawionych pokarmów. Wszystkie choroby autoimmunologiczne biorą się problemów z bakteriami w układzie pokarmowy. To one są podstawą naszego życia.

  2. Pingback: Pierwszy miesiąc redukcji | JOANNA HAŚNIK

  3. Pingback: Hashimoto | JOANNA HAŚNIK

  4. Pingback: Depresja – rola jelit i suplementacji | JOANNA HAŚNIK

  5. Pingback: Sałatka z wakame | JOANNA HAŚNIK

  6. Pingback: Zdrowe jelita – mój priorytet | JOANNA HAŚNIK

  7. Pingback: Wypadanie włosów, czyli zaburzona równowaga organizmu | JOANNA HAŚNIK

  8. Pingback: Sen to zdrowie | JOANNA HAŚNIK

  9. Pingback: Moja obecna suplementacja #3 | JOANNA HAŚNIK

  10. Pingback: To co Ty jesz? | JOANNA HAŚNIK

  11. Pingback: Wypalenie nadnerczy, czyli dlaczego jestem chronicznie zmęczona | JOANNA HAŚNIK

  12. Pingback: Dlaczego warto jeść warzywa? | JOANNA HAŚNIK

  13. Pingback: Ciągle szukam… | JOANNA HAŚNIK

  14. Pingback: Jak ułożyć sobie dietę na redukcji? | JOANNA HAŚNIK

  15. Pingback: Co dziś jesz? Wątróbkę! | JOANNA HAŚNIK

  16. Pingback: Aby schudnąć, trzeba jeść! | JOANNA HAŚNIK

  17. Pingback: Relax! | JOANNA HAŚNIK

  18. Pingback: Lepiej Cię ubierać, niż żywić… | JOANNA HAŚNIK

  19. Pingback: „Emerytowana” 27-latka | JOANNA HAŚNIK

  20. Pingback: Zdrowa „cola” | JOANNA HAŚNIK

  21. Pingback: Turbodoładowanie | JOANNA HAŚNIK

  22. Pingback: Tłuszcz spala się w ogniu węglowodanów! | JOANNA HAŚNIK

  23. Pingback: Wydaj wojnę chorobie! | JOANNA HAŚNIK

  24. Pingback: Lek na całe zło! | JOANNA HAŚNIK

  25. Czytam akurat książkę „Ekologia ciała” i w niej jest też poruszony temat kiszonych warzyw oraz kefiru i octu jabłkowego.
    Tam wspominają aby szczelnie zamykać słoiki na czas fermentacji.

    Polecam Ci tę książkę, chociaż jej jeszcze do końca nie przeczytałem i może ze wszystkim się nie do końca zgadzam, ale trochę ciekawych informacji jest w niej zawartych. Np. o łączeniu poszczególnych produktów i tych kiszonkach itp.

  26. Zgadzam się, że odżywianie ma ogromny wpływ na nasz organizm! Mój organizm np. nie toleruje mleka, więc staram się unikać, chociaż do kawy jest mi niezbędne ;) O zbawczym działaniu probiotyków też się przekonałam, swego czasu zażywałam nawet jakiś probiotyk w tabletkach, potem postawiłam na naturalne probiotyki – w tym kefiry właśnie, ale przez ostatnie pół roku strasznie się pod tym względem zapuściłam, głównie przez brak czasu i wieczny pośpiech. W zasadzie swoim postem właśnie mi przypomniałaś jak bardzo czasem zapominamy o swoim organizmie i o tym, żeby o niego dbać :)
    Mam nadzieję, że odpowiednie jedzenie pomoże Ci uporać się z problemami zdrowotnymi! :)
    Pozdrawiam!

    • No niestety, przypominamy sobie, gdy jest już taka konieczność. Dlatego postanowiłam się pod tym względem poprawić :) Mam nadzieję, że Tobie też się uda od czasu do czasu zadbać o zdrowe jelita :) Pozdrawiam :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s