Wydaj wojnę chorobie!

Średnio raz w miesiącu jestem chora. Przeziębienie, grypa albo angina. Czasami jedno za drugim. Zdarzało mi się mieć najpierw anginę, potem grypę i znów anginę. Katar mam non stop! Nieważne, czy jest sroga zima i marznę na przystanku w oczekiwaniu na autobus, czy jestem na wakacjach w ciepłych krajach, a temperatura sięga 40 stopni.

Ostatnie lata mojego życia to nieustanne zmagania z przeziębianiami, grypami, anginami, stanami zapalnymi żołądka, bólem brzucha, dolegliwościami jelitowymi. Nie, nie oznacza to, że leżałam wtedy w łóżku i kurowałam się. Czasami faktycznie byłam zmuszona wziąć zwolnienie lekarskie, ale zazwyczaj wszystko było ważniejsze od mojego zdrowia. A to praca, a to jakaś impreza, a to chciałam szybko wracać na siłownię. Zjadałam masę antybiotyków, kupowałam w marketach saszetki musujące na rozgrzanie bez większej refleksji, bo przecież ta znana aktorka w reklamie tak zachwalała lub prosiłam panią w aptece o coś na gardło, czy katar. Tym samym dostarczałam organizmowi  jeden wielki chemiczny twór pełen słodzików, cukrów, barwników i syntetycznych dodatków, mogący doprowadzić do raka piersi, mózgu, płuc lub poronienia płodu. Połykałam tabletki przeciwbólowe i rozkurczowe jedna za drugą, by zbić temperaturę i poskromić ból żołądka, czym osłabiłam pracę nerek i wątroby, spowalniając detoks i metabolizm w organizmie. Tymczasem problemy żołądkowe były spowodowane wyniszczeniem flory bakteryjnej przez antybiotyki. Zamiast leczyć jelita, leczyłam ból kolejnymi antybiotykami, doprowadzając się do nieszczelności jelit, zespołu jelita drażliwego, niedoborów żelaza, witaminy C, B5, cynku, magnezu i kwasu foliowego i w konsekwencji choroby autoimmunologicznej. Moi lekarze rodzinni chętnie wypisywali mi lekarstwa bez sprawdzenia, czy choroba ma podłoże bakteryjne czy wirusowe. Nie wysyłali praktycznie na żadne badania.

Dopiero moje fatalne samopoczucie nie tylko psychiczne, ale przede wszystkim fizyczne jesienią ubiegłego roku powiązane z całą listę dolegliwości, które sprawiały, że nie miałam rano siły, chęci, ani ochoty wstać z łóżka, spowodowały, że moje zdrowie stało się w końcu dla mnie priorytetem. Musiałam dostać mocno w kość, by w końcu się obudzić…

Kwestia poprawy odporności stała się jednym z głównych celów. Tym bardziej teraz, kiedy okazało się, że zmagam się z chorobami tarczycy i nadnerczy. Zacząłem czytać, szukać informacji… Pod koniec stycznia jednak znowu zachorowałam. Bolało mnie gardło, powoli ból przenosił się do uszu. Miałam katar i gorączkę. Poszłam oczywiście do lekarza i mimo poinformowania go o moich problemach autoimmunologicznych dostałam receptę z kilkoma pozycjami, w tym antybiotykiem, jednym na wirusy i drugim na bakterie (o czym dopiero poinformowała mnie pani w aptece), saszetkami z proszkiem do przygotowania gorącego napoju, syropem i tabletkami do ssania. Poprosiłam panią o wycenę. W sumie wyszło 145zł. Grzecznie podziękowałam i poszłam do warzywniaka i Lidla na zakupy. Kupiłam dwa kilogramy cebuli, dwa kilogramy cytryny, kilka główek czosnku, pół kilo świeżego imbiru. Wiedziałam, że w domu mam domowy rosół na kościach, dokupiłam więc tylko buraki do barszczu. W sklepie ze zdrową żywnością wybrałam miód lipowy z polskiej pasieki. Wyszło niecałe 30zł, z czego połowę zapłaciłam za słoik miodu.

5
Poluję na miód prosto z pasieki, niepasteryzowany. Jeśli macie jakieś namiary, to proszę o informację. Ten sklepowy za kilkanaście złotych jest bowiem pasteryzowany (poddawany obróbce termicznej), przez co traci wszystkie najcenniejsze właściwości.

Z perspektywy czasu był to dobry wybór. Wyleczyłam się naturalnie, domowymi sposobami, a większość środków stosuję dalej, by poprawić odporność i wzmocnić organizm. I czuję się zdecydowanie lepiej, a tak po antybiotykoterapii byłam zawsze strasznie słaba. Poszłam w końcu po rozum do głowy i nie chcę już zwalczać skutków, a przyczyny! Przepisane leki zahamowałyby tylko symptomy, a powód dolegliwości istniałby dalej. Przez lata tak się leczyłam, a problemy zdrowotne wracały ze zdwojoną siłą. Koniec z tym! Oczywiście, nie twierdzę, że już nigdy nie pójdę do lekarza. Jeśli nie uda mi się zapobiec infekcji, a ta rozwinie się tak bardzo, że nie będę w stanie sama sobie z nią poradzić, to będę musiała zgłosić się do specjalisty.

Jak więc wygląda moja naturalna kuracja w trakcie grypy przeziębienia i ta mająca zapobiec kolejnemu?

Napar ze świeżego korzenia imbiru z cytryną i miodem.
Trzy razy dziennie piję napar ze startego świeżego korzenia imbiru z sokiem z połówki cytryny i małą łyżeczką miodu, dodawanymi dopiero po ostygnięciu naparu. Przy spożywaniu pierwszego kubka miałam wrażenie, że płonę. Naprawdę. Teraz mój organizm już się przyzwyczaił, ale i tak napój ten świetnie rozgrzewa. Kiedy wracam do domu, zakładam szlafrok, wełniane skarpety i popijam kubek imbirowego naparu. Jestem strasznym zmarzluchem, więc to dla mnie zbawienie :)

-images-imbir1
W ostatnim czasie imbirowy rozgrzewacz zastąpił mi herbatę. 

Imbir polepsza krążenie krwi, wspaniale rozgrzewa cały organizm. Zawiera również substancje przeciwzapalne. Ma działanie odkażające i odświeżające, pozostawia miły zapach w ustach. Leczy infekcje, pobudza wydzielanie śluzu. Warto więc dodatkowo płukać nim bolące gardło. Ponadto imbir ułatwia trawienie, łagodzi mdłości i objawy PMS, leczy migreny, zwiększa koncentrację i wydajność umysłową, bo poprawia ukrwienie mózgu, a także obniża poziom cholesterolu.

Zawarta w miodzie inhibina (najwięcej zawierają jej miody spadziowe, lipowe i grykowe) ma właściwości antybakteryjne. Z kolei acetylocholina wzmacnia wydolność mięśnia sercowego. Kuracja miodem jest niezastąpiona w okresie zwiększonego wysiłku fizycznego i umysłowego, przy długich, przewlekłych chorobach, stanach wyczerpania, niedoborze związków mineralnych i pierwiastków śladowych.

Z kolei witamina C zawarta w cytrynie jest skutecznym przeciwutleniaczem, który zapobiega procesom starzenia, poprawia pracę układu krążenia i działa przeciwnowotworowo. Badania wykazały jednak, że nie spełnia roli ochronnej wtedy, gdy infekcja już się rozwinie. Natomiast jej regularne przyjmowanie zmniejsza ryzyko przeziębienia, zwłaszcza u osób, które trenują lub wykonują ciężką pracę fizyczną. Wkrótce napiszę osobny tekst o witaminie C. Istnieją bowiem dwie formy: prawoskrętna, której nie przyswajamy i lewoskrętna, czyli kwas askorbinowy, zdecydowanie korzystniejsza. W każdym razie, sok z cytryny powinniśmy dodawać do napoju dopiero po jego ochłodzeniu. W gorącej wodzie witaminy i minerały z cytryny utlenią się.

Woda z miodem i cytryną. 
Codziennie wieczorem przegotowuję wodę. Po jej wystygnięciu dodaję miód i cytrynę i wypijam rano, na czczo, od razu po przebudzeniu.

Domowy rosół. 
O cudownych właściwościach rosołu pisałam już tutaj. Codziennie rano piję kubek na śniadanie w postaci czystego bulionu lub barszczu na bazie świeżych buraków.

8
Rosół na kościach to podstawa mojego dziennego jadłospisu.

Ciepłe mleko z czosnkiem i miodem. 
W trakcie choroby piłam codziennie wieczorem przed pójściem spać szklankę gorącego mleka z dodatkiem dwóch zmiażdzonych ząbków czosnku i łyżki miodu (również dodanego po wystudzeniu napoju). Generalnie unikam nabiału, ale w połączeniu z czosnkiem i miodem nie spowodował u mnie bólu żołądka, a przyjemnie rozgrzał. Można spróbować dodać jeszcze cynamon lub kardamon, wtedy napój będzie smaczniejszy.

Czosnek nie bez powodu nazywany jest naturalnym antybiotykiem. Dzięki allicynie w składzie ma właściwości przeciwzapalne i przeciwwirusowe. Wpływa również pozytywnie na libido i wzmacnia wytrzymałość sportowców. Dzięki zawartości antyoksydantów czosnek jest ważnym elementem profilaktyki nowotworów. Najlepiej zmiażdżyć czosnek, odczekać ok. 10 minut i dopiero potem podać go obróbce termicznej nie dłuższej niż 5-minutowej. Dłuższa pozbawia go właściwości antybiotyku. Nie należy przy tym przesadzać z jego ilością. W nadmiarze czosnek może wywołać problemy żołądkowe, ból głowy, uczucie zmęczenia oraz biegunkę.

Na bazie czosnku możemy przygotować również syrop (czosnek, sok z cytryny lub miód plus woda) lub maść (kilka startych ząbków czosnków połączyć z gorącym smalcem i po wystudzeniu smarować na noc klatkę piersiową). Dobre jest również masło czosnkowe (masło klarowane połącz ze startym czosnkiem i ziołami), dip czosnkowy (jogurt grecki z rozdrobnionym czosnkiem) lub kiszone ząbki czosnku (kilka główek czosnku zalać 1l wody z 1 łyżką soli i kisić w słoiku przez 2 tygodnie).

Syrop z cebuli. 
Zamiast kupować w aptece syrop, zrobiłam sobie własny z kilku główek pokrojonej cebuli i cukru. Całość odstawiłam w ciepłe miejsce (obok kaloryfera) i już za kilka godzin miałam sporą szklankę płynu.

7
Trzeba pokroić cebulę, otrzeć kilka łez, ale naprawdę warto. 

Cebula ma praktycznie takie same właściwości, jak czosnek. Podczas jej krojenia wydzielane są fitoncydy, które mają właściwości antybakteryjne, a także przeciwzapalne i wykrztuśne, ponieważ ułatwia pozbywanie się wydzieliny zalegającej w gardle, upłynniając ją. Jest idealnym lekiem na wszelkiego rodzaju infekcje górnych dróg oddechowych: zapalenie gardła, zapalenie zatok przynosowych, zapalenie krtani, zapalenie oskrzeli itd. Cebula odblokowuje gardło i jest bardzo skuteczna w leczeniu anginy i zapalenia migdałków.

Ponadto cebula obniża poziom insuliny we krwi, usuwa nadmiar wody z organizmu, pobudza apetyt, zwiększając wydzielanie soków trawiennych, poprawia metabolizm, a przede wszystkim wzmacnia organizm o zapobiega przeziębieniom.

Na bazie rosołu można zrobić świetną zupę cebulową. Cebula nie traci bowiem właściwości po obróbce termicznej. Można również przygotować i pić wywar z cebuli.

Probiotyki
Jak już niedawno pisałam, 75% odporności pochodzi z jelit. Staram się więc naprawić moją zniszczoną antybiotykami i innymi lekami florę bakteryjną jelit pijąc kefir i jedząc kiszonki (ogórki, kapusta, buraki, marchewka itd.). Więcej o naturalnych probiotykach pisałam tutaj.

-images-kapusta1
W końcu znalazłam wartościową BIO kiszoną kapustę i ogórki. Są pyszne, najlepiej w połączeniu z wątróbką z parowaru. 

Odpowiednia dieta. 
Zarówno w trakcie choroby, jak i w codziennym życiu podstawą jest odpowiednie skomponowane menu. W związku z chorobami jestem obecnie na „protokole autoimmunologicznym”. Powoli się wdrażam, rezygnują z kolejnych produktów, które pogłębiały stan zapalny (ryż, kasza itd.) i uczę się komponować na nowo posiłki.

Zdrowe osoby w celu poprawienia swojej odporności i ogólnego stanu organizmu powinny zrezygnować z cukru, który potrafi zastopować poprawne funkcji układu autoimmunologicznego nawet na kilka godzin, a także olejów roślinnych, których nadmiar podnosi stan zapalny organizmu. Lepiej unikać również nabiału, który powoduje zwiększenie wydzielania śluzu, co raczej jest niepożądane przy katarze, czy chorych zatokach oraz glutenu, nietolerowanego przez wiele osób. Warto zwiększyć natomiast ilość warzyw i owoców (cytrusów!) i przeciwzapalnego kwasu Omega-3 (tłuste ryby, np. łosoś!). Jeśli smażymy, to tylko na oleju kokosowym, który działa przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie, a także łagodzi podrażnione gardło i żołądek.

-images-kawa3
Nie powinnam pić kawy, dlatego do małej filiżanki, na którą sobie pozwalam dodaję łyżeczkę oleju kokosowego. 

Nawodnienie. 
Szczególnie, gdy zmagamy się z gorączką warto pamiętać, aby nawadniać organizm. Codziennie staram się pić 1,5 litra wody w pracy i kolejną butelkę na treningu. Do tego dochodzi zielona i czerwona herbata w nieograniczonych ilościach.

Odpoczynek. 
Co tu dużo mówić, chorobę trzeba wyleżeć. WYLEŻEĆ! Zdaję sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach boimy się pójść na zwolnienie lekarskie. W końcu 10 innych osób czeka na nasze stanowisko. Jednak jeśli tylko mamy taką możliwość, nie zastanawiajmy się. Nie traktujmy również choroby, jako szansy na nadrobienie zaległości, a przynajmniej starajmy się, jak najwięcej czasu poświęcić na sen i regenerację. Siłownia też musi poczekać.

***

Czytałam jeszcze o wielu innych domowych sposobach na grypę i przeziębienie, jak chociażby zbawiennym działaniu inhalacji, piciu rumianku i kocimiętki, czy płukaniu gardła wodą utlenioną. Warto zapoznać się również z przepisem na domowy antybiotyk (tutaj) i ciekawym sposobem na przeziębienie, czyli mokrymi skarpetkami (tutaj).

A jakie są Wasze sposoby na domowe leczenie i wzmocnienie organizmu? Podzielcie sprawdzonymi metodami.

Advertisements

5 thoughts on “Wydaj wojnę chorobie!

  1. Pingback: Wsparcie odporności / moja obecna suplementacja | JOANNA HAŚNIK

  2. Pingback: Domowy jogurt kokosowy | JOANNA HAŚNIK

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s