Muffinki z MyProtein :)

Kiedy zostałam zmuszona zrezygnować z kasz, ryżu, makaronu, płatków owsianych, nabiału, mleka czy też wszelkiego rodzaju mąk, myślałam, że nie będzie mi już dane zjeść niczego słodkiego poza batatami, nazywanymi również słodkimi ziemniakami, które goszczą teraz praktycznie w trzech lub czterech z pięciu codziennych posiłków. Żadnego tortu, ciastka owsianego, sernika proteinowego, muffinki… Kiepska perspektywa, bo nawet dbając o sylwetkę raz na jakiś czas organizm i psychika potrzebują „zdrowego cheat’a”.

IMG_3795

Na szczęście protokół autoimmunologiczny dopuszcza wiórki kokosowe, mąkę kokosową, mleko kokosowe i olej kokosowy. Pokombinowałam i wyszły przepyszne muffinki zgodne z protokołem, które smakowały nie tylko mi, ale też osobom, które nie muszą uważać na to, co jedzą.

IMG_3768

Prawda, że wyglądają słodko? Takie też są, a ich przygotowanie jest banalnie proste i szybkie.

Do ich wykonania wykorzystałam kilka nowości, które ostatnio trafiły do mojej kuchni:

IMG_3746
BIO mąkę kokosową

Zrobiłam swoją, która była efektem ubocznym produkcji mleka kokosowego, ale korzystając z okazji, że przypadkowo trafiłam w sklepie na tą, to musiałam ją kupić i wypróbować. W porównaniu do innych mąk chłonie wodę, jak gąbka, więc nie można przesadzać z ilością.

IMG_3719
Kazeinę waniliową, którą otrzymałam od firmy MyProtein w ramach współpracy (zobacz produkt na stronie sklepu tutaj).

Zdecydowałam się na kazeinę, a nie białko serwatkowe, gdyż raczej nie piję shak’ów, a sproszkowane białko dodaję tylko do fit-deserów, które wpisują się w mój rozkład makroskładników. Zależy mi więc na tym, aby długo czuć się po nich sytą, a kazeina ma to do siebie, że zawarte w niej aminokwasy uwalniają się zdecydowanie wolniej, aniżeli w serwatce. Poza tym w połączeniu z wodą kazeina zmienia konsystencję i przypomina pudding, co właśnie w produkcji muffinek jest jak najbardziej pożądane. Wersja waniliowa nadaje z kolei posmak, więc nie trzeba dodawać już żadnego aromatu do wypieków.

IMG_3673
Masło z orzechów nerkowca otrzymane od firmy MyProtein w ramach współpracy (zobacz produkt na stronie sklepu tutaj).

Kilogram czystego masła z nerkowców. Jak je otwierałam, to oczy mi się zaświeciły, a uśmiech nie schodził z twarzy. Wcześniej robiłam sama w domu tylko masło ze słomkowych orzeszków i byłam przyzwyczajona do jego smaku. Z nerkowców nigdy wcześniej nie jadłam i muszę przyznać, że delikatnie mnie rozczarowało. Jego konsystencja jest jak dla mnie zbyt oleista. Nie, to nie kwestia tego, że producent dodał jeszcze olej, bo składzie mamy tylko nerkowce. Po prostu taki już jego urok.

IMG_3695

Moim rodzicom masło z nerkowców jednak bardzo zasmakowało i w zasadzie po tygodniu od otrzymania paczki już prawie go nie ma. Osobiście chętnie spróbowałabym jeszcze wersji migdałowej i z orzeszków ziemnych oraz kruchej konsystencji, bo ja wybrałam łagodną.

IMG_3777

Na 12 dużych muffinek potrzebujemy:
– 3 jajka
– 2 łyżeczki rozpuszczonego oleju kokosowego
– pół szklanki gorącego mleka kokosowego
– 3 łyżki mąki kokosowej
– miarkę kazeiny waniliowej
– 2 łyżki masła z nerkowców
– 2 dojrzałe banany
– 1 łyżeczkę sody oczyszczonej
– 100g borówek

IMG_3799

Przygotowanie:
1. Rozpuszczamy w rondelku olej kokosowy. Dodajemy do niego mleko kokosowe i podgrzewamy kilka minut.
2. Blendujemy mokre składniki: jajka, olej z mlekiem kokosowym, banany i masło orzechowe do uzyskania kremowej konsystencji.
3. W osobnej misce łączymy mąkę kokosową z kazeiną i sodą oczyszczoną. Powoli dodajemy do masy, cały czas mieszając.
4. Na koniec blendujemy całość. Jeśli masa będzie zbyt gęsta, można dodać jeszcze mleka kokosowego.

IMG_3753

Masę przekładamy do foremek. Ja używam silikonowych. Na górę kładziemy kilka borówek.

IMG_3756

Następnym razem spróbuję wersji z masłem orzechowym dodanym do środka, jako nadzienie. Myślę też o tym, aby wykorzystać do tego mrożone owoce leśne. Opcji jest sporo :)

IMG_3791

Muffinki piekłam w rozgrzanym piekarniku 15 minut. Mam jednak stary piec, w którym nie ma termoobiegu i innych bajerów, więc radzę po prostu być czujnym i wyłączyć piec, gdy skórka się przurumieni. Z tego, co widzę w innych przepisach, to zazwyczaj wychodzi 15-20 minut.

IMG_3786

Po wyjęciu z piekarnika od razu zjadłam trzy :) Nie mam jednak wyrzutów sumienia, bo zawierają olej kokosowy, którego powinnam jeść na potęgę ze względu na jego przeciwzapalny charakter, banany, czyli dopuszczalną u mnie formę węglowodanów i białko z kazeiny. Nerkowce (dzięki Ci Boże!) też mnie nie uczulają. Muffinki wpisują się więc w rozkład BTW. Jako, że był to kontrolowany, zdrowy cheat, nie liczyłam wszystkiego co do grama.

IMG_3715

Zachęcam do wypróbowania przepisu, a korzystając z okazji dziękuję firmie MyProtein za produkty, dzięki którym mogę przygotować pyszne muffinki zgodne z moją dietą.

Advertisements

8 thoughts on “Muffinki z MyProtein :)

  1. Własnie ostatnio widzę wysyp przepisów na słodkości z mąki kokosowej – sama chyba kupię i pokombinuję coś z odżywką białkową. A muffiny faktycznie wyglądają mega smacznie ;)

  2. Pingback: Domowy jogurt kokosowy | JOANNA HAŚNIK

  3. Pingback: Aby schudnąć, trzeba jeść! | JOANNA HAŚNIK

  4. Pingback: Kokosowe szaleństwo | JOANNA HAŚNIK

  5. Pingback: „Emerytowana” 27-latka | JOANNA HAŚNIK

  6. Pingback: Brownie z batatów | JOANNA HAŚNIK

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s