Pierwszy krok!

W minioną niedzielę zaliczyłam kurs i odebrałam certyfikat trenera personalnego :) Spokojnie, twardo stąpam po ziemi i wiem doskonale, że jeszcze mnóstwo pracy, kolejnych kursów i uzupełniania wiedzy przede mną. Zrobiłam jednak pierwszy krok do realizacji swoich marzeń :)

kurs1
Pani magister, pani rzecznik i… pani trener :) To brzmi dumnie :)

Na siłowni spędzam pięć, czasem sześć dni w tygodniu. W wolnych chwilach dużo czytam o treningach, zdrowiu, czy żywieniu. Każdy, kto mnie obserwuje na portalach społecznościowych widzi, że po prostu tym żyję. Planuję posiłki, gotuję, piekę. Uwielbiam chodzić po sklepach spożywczych i próbować nowych produktów. Pokonuję słabości na treningach i nie wiem, co ze sobą zrobić, gdy jestem chora lub kontuzjowana.

Niektórzy podśmiewują się z moich pudełek na posiłki zabieranych dosłownie wszędzie. Próbują mi na siłę wcisnąć niezdrowe produkty. Pytają, po co mi te wszystkie wyrzeczenia, skoro raz się żyje. Staram się jednak nie zwracać na to uwagi. Już nikogo nie przekonuję, że sami powinni zadbać o siebie i swoje zdrowie, bo to ich świadomy wybór. Jeśli kiedyś poczują potrzebę, chętnie pomogę.

kurs3
Zdaję sobie sprawę, ile jeszcze nie wiem, ale i tak się cieszę :)

Cieszą mnie z kolei wszelkie miłe słowa uznania dla mojej silnej woli i samodyscypliny. Tak, samozaparcia mi nie brakuje, chociaż czasami nie jest łatwo. Chciałabym jednak inspirować ludzi, dzielić się z nimi tym, co wiem i motywować do pracy nad sobą. Jestem w końcu nauczycielką z wykształcenia i kocham sport. Nie tylko oglądać i o nim pisać, co robię w pracy, ale i sama porządnie się zmęczyć. W końcu znalazłam „dyscyplinę”, w której mogę się realizować. Koszykarką, ani pływaczką nie zostaną, a na siłowni mogę osiągnąć to, co sobie zakładam (o ile zdrowie pozwala).

Trener personalny to połączenie tego wszystkiego, bo gdy ćwiczę, to po prostu nie mogę przejść do porządku dziennego nad tym, jeśli ktoś obok mnie popełnia w trakcie ćwiczeń błędy, które mogą się odbić na jego zdrowiu. Naprawdę, nie jestem w stanie się wyłączyć i odciąć. Nie mając „papierka” nie czułam się jednak za bardzo upoważniona, by zwrócić komuś uwagę, chociaż czasami nie wytrzymywałam. Generalnie jednak lubię sobie pogadać na siłowni z ludźmi o tym, co i po co ćwiczą, ale to chyba już wszyscy moi znajomi z siłowni zauważyli.

Kiedy było mi w życiu bardzo źle, to siłownia i ludzie, z którymi mogłam na niej porozmawiać byli dla mnie powodem, dla którego chciało mi się codziennie wstawać z łóżka. Trening był moją terapią.

kurs5
Z Sebastianem Kotem, moim trenerem, fizjoterapeutą Markiem Pośpiechem i panią Katarzyną Niemiec, właścicielką „Studio Energia”, w którym trenuję.

Z czasem pojawiła się więc u mnie myśl, aby pracować z innymi nad dietą, treningami, swoim własnym „ja”. Pomyślałam, że bym się do tego nadawała. Lubię przebywać z ludźmi, poznawać nowe osoby,  pomagać i dzielić się tym, co wiem.

Sprawa nie jest jednak taka prosta, bo nie skończyłam AWF-u i nie mam podstawowej wiedzy. Wierzę jednak, że jestem w stanie jeszcze wszystko nadrobić. Nie, na studia się raczej już nie wybiorę. Liczę na dobre kursy oraz samodzielne zdobywanie wiedzy :)

Pod koniec minionego roku byłam na szkoleniu z dwuboju olimpijskiego (więcej tutaj). Z niecierpliwością czekałam na kurs trenera personalnego. Cieszę się, że udało się go zorganizować w „Studio Energia”, w którym trenuję na co dzień, a wykładowcami zostali mój trener Sebastian Kot, fizjoterapeuta Marek Pośpiech i dwuboista Bartek Garbaciak, czyli ludzie, których sobie bardzo cenię, którzy zarazili mnie swoją pasją i są profesjonalistami w tym, co robią.

kurs2
Na szkoleniu poznałam fantastycznych, pełnych pasji ludzi. Z częścią znałam się wcześniej, bo trenujemy na tej samej siłowni. Dzięki Wam za te 3 weekendy!

Jak wyglądało szkolenie?

W pierwszy weekend mieliśmy zajęcia z Bartkiem Garbaciakiem z zakresu biomechaniki oraz anatomię z Markiem Pośpiechem. To był dla mnie taki trochę zimny prysznic. Biologię miałam ostatnio parę lat temu w liceum i na pewno nie na takim poziomie, na jakim mieć powinnam. Żałuję, że wcześniej nie usiadłam i nie powtórzyłam wszystkich kości i mięśni w ciele człowieka. Na szczęście nadrabiam powoli braki. Robiąc swój trening, myślę w każdym ćwiczeniu, które mięśnie pracują w danym momencie. Wiele jednak jeszcze muszę się nauczyć…

W części praktycznej poznaliśmy ćwiczenia rehabilitacyjne, o którym pisałam tutaj. Były to naprawdę wartościowe zajęcia, bo trener personalny powinien nie tylko znać ćwiczenia, być dobrym psychologiem, ale także potrafić ocenić wyniki badań krwi i moczu, ułożyć odpowiednią dietę oraz wykryć wady postawy i nad nimi pracować. Trener powinien mieć ogromną wiedzę z zakresu fizjoterapii, dlatego już nie mogę doczekać się kolejnego szkolenia z tego zakresu. Do tego doszła rozgrzewka i stretching po treningu.

W drugi weekend pod okiem Sebastiana Kota i Bartka Garbaciaka uczyliśmy się techniki poprawnego wykonywania ćwiczeń siłowych. Przysiad, martwy ciąg, podciąganie na drążku, wyciskanie sztangi w leżeniu… Dowiedzieliśmy się na co zwracać uwagę klientom, a także, jak stosować progresję w treningu.

Mieliśmy ponadto zajęcia z żywienia z nieznanym mi wcześniej dietetykiem, któremu reklamy robić nie będę. Wiecie, co myślę o dietach układanych przez takie osoby. Niestety, jest bardzo mało dietetyków, którzy znają najnowsze trendy w żywieniu, a że jest to mój „konik”, to z wieloma rzeczami, o których ten pan mówił po prostu się nie zgadzałam.

IMG_4016
Na kursie wszyscy mieli „zdrowe” pudełka :D

Zdecydowanie więcej powiedział nam więc dzień później Sebastian i to on spokojnie mógłby poprowadzić te zajęcia. Mam nadzieję, że na kurs z dietetyki znajdzie specjalistów, którzy wiedzą co do Back-Loading Carb lub Intermittend Fasting. Bardzo chciałabym się rozwinąć w tym kierunku.

Z Sebastianem rozmawialiśmy również o tym, jak wygląda pierwsze spotkanie z klientem, rozmowa, o co musimy pytać, co sprawdzać. Sebastian już 10 lat pracuje, jako trener, więc podzielił się z nami swoim ogromnym doświadczeniem. Na spokojnie mogliśmy go wypytać o to wszystko, o co nigdy nie było czasu na treningu.

IMG_3983
Z Sylwią – moją motywacją i inspiracją :)

Z kolei w ostatni weekend uczyliśmy się układać plany treningowe. Nie jest to łatwe, bo trzeba wiedzieć, kto w jakim tempie może pracować, ile powtórzeń i serii może wykonać, na jakim obciążeniu, czego nie może robić ze względu na wady postawy i jakie ćwiczenia powinien wykonywać, by je wyeliminować.

Zasada jest jedna – wszystko ZALEŻY indywidualnie od osoby. To było najczęstsze słowo, jakie padało z ust wykładowców na tym kursie. Trener personalny nie ma bowiem gotowych planów, które sprzedaje klientom, ale każdemu dobiera trening indywidualnie. Trzeba mieć więc ogromną wiedzę, by połączyć wszystkie fakty i ułożyć skuteczny plan w zależności od celu.

IMG_4210
W ramach egzaminu musieliśmy ułożyć plan dla osoby z plecami płaskimi.

Egzamin zdałam, choć nie jestem do końca zadowolona z siebie. Nie łudzę się jednak, że będę teraz układać wszystkim superskuteczne plany, a z siebie zrobię miss Bikini Fitness. Jeszcze sporo muszę się nauczyć…

Cieszę się jednak, że już trzeci tydzień mam okazję pracować z pierwszym klientem. Oczywiście dzięki pomocy Sebastiana i Marka, bez których nie dałabym rady (dziękuję Wam!). Wpadłam od razu na głęboką wodę ze względu na liczne problemy z ruchomością w stawach, wydolnością mięśni i innymi wadami związanymi z siedzącym trybem życia, ale jest to dla mnie ogromne wyzwanie i bodziec do dalszej nauki i pracy. Pierwsze efekty są, obwody się zmniejszają, pilnujemy diety, dokładamy ciężary, więc oby tak dalej :) Powiem Wam szczerze, że w trakcie treningu personalnego czuję się, jak ryba w wodzie i mam nadzieję, że nie tylko ja jestem zadowolona :)

Pojawiła się również kolejna propozycja, ale na razie nie chcę zapeszać!

IMG_4190
Piękniejsza strona kursu :)

W każdym razie, to były fantastyczne trzy weekendy, w trakcie których naprawdę się rozwinęłam. Od poniedziałku wdrażam więc w życie nowe plany, żywieniowe i treningowe :)

I chcę więcej! Strenght Coach we Wrocławiu w marcu? Szukam funduszy :) Chciałabym jak najszybciej pójść na kurs trenera siłowego, dietetyki, fizjoterapii, czy instruktora crossfit’u :) A co :)

Reklamy

11 thoughts on “Pierwszy krok!

  1. Pingback: Skąd czerpię wiedzę? | JOANNA HAŚNIK

  2. Pingback: Fizjotrener, miesień pięciogłowy i treningi personalne w Energii | JOANNA HAŚNIK

  3. Pingback: A jaki jest Twój trener? | JOANNA HAŚNIK

  4. Pingback: Nie zwalniam tempa! | JOANNA HAŚNIK

  5. Pięknie! Robienie czegoś z pasją i dokształcanie się jest o wiele ważniejsze niż bycie po odpowiednich studiach. Tak trzymać!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s