Tłuszcz spala się w ogniu węglowodanów!

Od jutra się odchudzam – postanowiliście. Co robicie? Wiadomo, planujecie jeść mniej. Na śniadanie kanapka albo płatki owsiane na wodzie. Na drugie śniadanie jabłko albo jakiś jogurt. Obiad? Kawałek kurczaka, może jakieś warzywa. Podwieczorek – marchewka pokrojona w słupki albo shake. Kolacja? Nie ma mowy, przecież po godz. 18 nie można nic jeść. Mija dzień, dwa, tydzień. Głodujecie i obsesyjnie myślicie o jedzeniu. Czujecie się coraz gorzej. Nie macie na nic siły. W końcu napadacie na lodówkę i z wyrzutami sumienia planujecie jeszcze bardziej ograniczyć porcje. Zazwyczaj odchudzanie kończy się po miesiącu, a po dwóch ważycie więcej, aniżeli na początku. Jeśli macie więcej motywacji, z czasem Wasza sylwetka przybiera postać skinny-fat, czyli szczupłej, ale bardzo otłuszczonej.

„Fachowe” porady
Skądś to znacie? Tak wygląda odchudzanie u większości ludzi. I taki właśnie model promowany jest przez media. W kolorowych gazetach mnóstwo jest cudownych „głodówek”. Diety 1000 kcal i mniej polecane są nawet przez dietetyków pracujących dla pism, które uważają się za promujące zdrowy tryb życia.

Od paru lat w modzie są diety wysokobiałkowe, w których zaleca się jedzenie sporej liczby białka i tłuszczy. Nadwyżki aminokwasów faktycznie przekształcane są w glukozę w procesie glukoneogenezy, ale powoduje to zmniejszenie zdolności organizmu do spalania tłuszczu. Co więcej, w przypadku nadmiernego spożycia białka organizm nie jest w stanie skutecznie eliminować produktów ubocznych metabolizmu białka, w tym amoniaku, który jest toksyczny dla organizmu. Niestrawione białka docierają natomiast do jelit, gdzie zalegają, co może doprowadzić do stanów zapalnych i zniszczenia flory bakteryjnej. Osobiście uważam, że osobie, która nie ćwiczy zawodowo wystarczą spokojnie 2g białka na 1kg ciała dziennie. Do tego 1g tłuszczu, aby organizm mógł prawidłowo funkcjonować.

W każdym razie, wszystkie „super diety” łączy wspólny mianownik, mianowicie maksymalne ograniczenie nie tylko cukrów, ale wszystkich węglowodanów. To największy błąd! Moim zdaniem, jeśli chcemy schudnąć, musimy jeść węglowodany w dużych ilościach i o odpowiednich porach. Trzeba tylko wiedzieć, jakie!

Tłuszcz spala się w ogniu węglowodanów!
Ale jak to? Dużo węglowodanów? Na redukcji? Dokładnie! Przekonuje mnie bowiem teoria, że węglowodany spalają się w ogniu węglowodanów. Glukoza będąca produktem rozkładu węglowodanów jest niezbędna w ostatniej fazie utleniania kwasów tłuszczowych, czyli tzw. cyklu Krebsa.

W procesie przemiany materii wolne kwasy tłuszczowe przekształcają się w substancję zwaną acetylokoenzymem A, który powstaje również w procesie glikolizy, a więc oddychania tlenowego z wykorzystaniem glukozy. Aby acetylo-CoA mógł zostać zmetabolizowany, musi najpierw połączyć się z substancją zwaną kwasem szczawiooctowym, który powstaje w procesie przekształcania węglowodanów (glukoza przechodzi w pirogronian, potem w szczawiooctan) lub z aminokwasów. Szczawiooctan w połączeniu z acetylo-CoA daje cytrynian, który podlega kilku przemianom i z powrotem powstaje szczawiooctan. Ten cykliczny obieg szczawiooctanu to właśnie cykl Krebsa.

Zatem przy całkowitym braku węglowodanów spalanie tłuszczu tą drogą będzie utrudnione, a na pewno spowolnione. Szczawiooctan musi być wówczas wykorzystany do produkcji niezbędnej glukozy. Wówczas acetylo-CoA jest metabolizowany do acetooctanu i betahydroksymaślanu – ciał ketonowych zakwaszających organizm, w wyniku którego pogarsza się nasze samopoczucie, stan skóry, pojawia się ból głowy, spada odporność i bolą nas wszystkie mięśnie i stawy.

Może trudno Wam w to uwierzyć, ale naprawdę im więcej węglowodanów w mojej diecie, tym wyglądam lepiej. Oczywiście, w połączeniu z treningiem siłowym.

Węglowodany = zdrowie i dobre samopoczucie!
Nie mogę powiedzieć, że nigdy nie próbowałam diety niskowęglowodanowej. Nawet ja uległam kiedyś modzie i uwierzyłam kłamstwom wyczytanym w gazetach. Czułam się wtedy fatalnie, byłam rozdrażniona, sama z sobą nie potrafiłam wytrzymać i szybko wróciłam do jedzenia ryżu, czy kaszy. Zmniejszone spożycie węglowodanów osłabia bowiem pracę tarczycy, doprowadzając do lekkiej niedoczynności, która objawia się np. wypadaniem włosów i zmęczeniem, a także powoduje nadmierne wydzielania kortyzolu, czyli tzw. hormonu stresu przez nadnercza, co w konsekwencji może doprowadzić do ich wyczerpania. Jak wiecie, mam stwierdzoną hiperkortyzolemię, więc tym bardziej powinnam spożywać duże ilości węglowodanów. Wysoki poziom kortyzolu hamuje bowiem rozbudowę tkanki mięśniowej, czego jestem najlepszym przykładem, choć nie jest to jedyny tego powód, ale o tym innym razem. W każdym razie, stale podwyższone stężenia kortyzolu w odpowiedzi na brak glukozy i kalorii powoduje przemianę pregnenolonu, który jest prekursorem estrogenu i testosteronu do progesteronu. Progesteron jest następnie wykorzystywany do syntezy kortyzolu i aldosteronu. Hormony te prowadzą do odkładania tłuszczu i zwiększonej retencji płynów. Większa ilość węglowodanów redukuje mój poziom kortyzolu i korzystnie wpływa na poziom stresu. Warto też zaznaczyć, że węglowodany sprzyjają wydzielaniu insuliny, która jest niezbędna do transportu aminokwasów i glukozy do krwi i mięśni. To właśnie insulinie zawdzięczamy więc zwiększone wchłanianie aminokwasów przez mięśnie i zdecydowany wzrost syntezy białek.

Zaburzenia hormonalne wynikające z niskiej ilości węglowodanów w diecie mogą skutkować również brakiem miesiączki u kobiet. To problem wielu dziewczyn, które trenuję kulturystykę i fitness i przez długi czas ograniczają węglowodany.

Brak węglowodanów w diecie powoduje również, że poziom insuliny we krwi jest niestabilny i jesteśmy narażeni na częste napady głodu. Kiedy jem odpowiednią ilość węglowodanów praktycznie nie mam problemów z podjadaniem. Brak błonnika pokarmowego powoduje z kolei, że szybko czujemy się głodni, nawet w krótkim czasie po spożyciu posiłku. Warto zaznaczyć, że błonnik roślinny może oraz zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka, zwłaszcza jelita grubego i żołądka i choroby układu krwionośnego. Fermentowane węglowodany mają natomiast wiele korzystnych skutków dla pracy jelit, o czym pisałam tutaj.

Rezygnacja z bananów, czy ziemniaków oznacza również zmniejszoną ilość witamin i minerałów zawartych w tych i innych węglowodanach. Zamiast suplementować się tabletkami, wolę więc zjeść porządną porcję warzyw, owoców, batatów i wieloziarnistego makaronu.

Brak węglowodanów w diecie może doprowadzić również do depresji, gdyż w procesie metabolizmu węglowodanów powstaje tryptofan, w wyniku przemiany którego wydzielana zostaje m.in. serotonina, czyli tzw. hormon szczęścia. Wysoki jej poziom pozwala czuć się lepiej.

Wiadomo, każdy organizm jest inny. Mój zdecydowanie najlepiej czuje się na diecie wysokowęglowodanowej.

Dobre źródła węglowodanów
Węglowodany możemy podzielić na jednocukry (glukoza, fruktoza, galaktoza), dwucukry (sacharoza, laktoza, maltoza) i wielocukry (skrobia, glikogen, błonnik), a także na proste, które są przyswajane w krótkim czasie po spożyciu, szybko wchłaniane i dzięki temu dają krótkotrwały zastrzyk energii oraz złożone, które są wchłaniane zdecydowanie wolniej i dostarczają energii w dłuższym okresie czasu.

Mówiąc, że trzeba jeść węglowodany, w żadnym wypadku nie mam na myśli tego, że spokojnie możecie jeść chleb, ciasteczka, chipsy, mrożone gotowe dania, jak pizza, naleśniki, czy słodzony nabiał (np. owocowe jogurty, produkty light). Wszelkie produkty zawierające przetworzone węglowodany proste mają bowiem w składzie sporo cukrów i niezdrowych tłuszczów trans, które powodują przyrost tkanki tłuszczowej i mają wiele negatywnych skutków dla naszego zdrowia.

Powinniście więc stawiać na węglowodany proste w postaci owoców i złożone, jak najmniej przetworzone. Co polecam? Co znajduje się w mojej diecie (albo znajdowało przed przejściem na protokół autoimmunologiczny ze względu na Hashimoto)?

Podstawowe źródło węglowodanów w mojej diecie to makarony, ryż, kasze i ziemniaki:
* Makaron wieloziarnisty 100g: 60g węglowodanów
* Ryż brązowy 100g: 74g węglowodanów
* Kasza gryczana 100g: 70g węglowodanów
* Kasza jaglana 100g: 70g węglowodanów
* Kus Kus 100g: 70g węglowodanów
* Pęczak 100g: 75g węglowodanów
* Amarantus 100g: 70g węglowodanów
* Kasza kukurydziana 100g: 70g węglowodanów
* Ziemniaki 100g: 17g węglowodanów
* Bataty 100g: 20g węglowodanów

Swego czasu jadłam również płatki owsiane górskie (65g węglowodanów w 100g) czy też otręby pszenne (20g węglowodanów w 100g). Uważam też, że chleb razowy na naturalnym zakwasie jedzony raz na jakiś czas w niewielkiej ilości nikogo nie zabije.

Codziennie staram się jeść również jedną, dwie porcje owoców, które wliczam do rozkładu makroskładników:
* Jabłko 1 owoc: 10g węglowodanów
* Banan 1 owoc: 30g węglowodanów
* Ananas świeży 100g: 10g węglowodanów
* Pomarańcza 1 owoc: 30g węglowodanów
* Mieszanka owoców leśnych mrożonych 100g: 10g węglowodanów
* Gruszka 1 owoc: 20g węglowodanów
* Truskawki świeże 100g: 5g węglowodanów
* Borówki 100g: 8g węglowodanów

Ponadto jem dowolną ilość warzyw takich, jak: bakłażan, kalafior, brokuły, szpinak, cukinia, szparagi, papryka, ogórek, sałaty, kabaczek, kalafior, fasolka. Zielone warzywa wspomagają pracę wątroby, w tym zwiększają eliminację produktów ubocznych powstających podczas intensywnego treningu. Do tego kiszone ogórki i kiszoną kapustę, czyli fermentowane warzywa, o których wspominałam już wcześniej. Powyższych warzyw nie wliczam do rozkładu makroskładników ze względu na niewielką ilość węglowodanów.

Obecnie wykluczyłam z diety sporo powyższych produktów ze względu na choroby i uczulenie na gluten. Jeśli czujecie się źle, być może to kwestia alergii. Wyeliminujcie kolejno różne produkty na przykład na miesiąc, a następnie obserwujcie reakcje organizmu po ich ponownym włączeniu do diety. Kombinujcie!

Węglowodany podstawą w treningu
Wiadomo, ilość koniecznych w diecie węglowodanów zależy od rodzaju aktywności i uprawianych sportów. Przy niedostatecznej ich podaży dochodzi do glikogenolizy – uruchomienia glikogenu z wątroby, syntezy glukozy z białek (aminokwasów glukogennych) oraz częściowo z tłuszczu (z glicerolu z glicerydów) w procesie glukoneogenezy. Może to więc być skuteczne przy lekkich treningach aerobowych, ale nie spełni swojego zadania w treningu siłowym, interwałach, sprincie, czy na crossficie, których efektywność uzależniona jest od poziomu glukozy. Odczuwam ogromną różnicę w treningu, kiedy to jestem „naładowana” węglowodanami, a kiedy zjadłam ich za mało. Zdecydowanie szybciej przebiega również proces regeneracji.

Przestrzegam jednak przed piciem napojów izotonicznych w trakcie treningu, które zawierają ogromne ilości cukrów prostych. Przykładowo, butelka jednego z popularnych izotoników to 750 ml. W 100ml znajduje się 6,5g węglowodanów, a więc w całej butelce jest ich prawie 50. Nie mówiąc już o wszelkich sztucznych substancjach w składzie. Jako amatorzy, naprawdę ich nie potrzebujecie chyba, że biegniecie w maratonie, którego nie jestem zwolenniczką. Zamiast po izotonik sięgajcie więc po wodę mineralną, a cukry proste warto spożyć w połączeniu z białkiem serwatkowym do 30 minut po treningu, aby uzupełnić zapas glikogenu mięśniowego. Następnie konkretną porcję węglowodanów złożonych.

Węglowodany w proszku? Tylko w przypadku, gdy nie mamy możliwości zjedzenia normalnego posiłku albo tak, jak w przypadku izotoników, gdy trenujemy dłużej niż 2 godziny (sporty wytrzymałościowe). Trenowanie kilka razy w tygodniu do 2 godzin nie wymaga dodatkowej suplementacji węglowodanami chyba, że chcemy przytyć. Wtedy powinniśmy spożywać sporo produktów, które szybko się wchłaniają do obiegu. Dodatkowo możemy pić” carbo”.

Najwięcej po treningu
Jem 5 posiłków dziennie. Jako, że weszłam w delikatnie mocniejsze obciążenia, a chcę spać spokojnie i zgubić tłuszcz, moja codzienna porcja węglowodanów wynosi 2.5g na kilogram ciała, czyli 150g. Generalnie uważam, że 2g na 1kg ciała to absolutne minimum i to tylko dla osób, które nie ćwiczą intensywnie na siłowni. Przy dużej aktywności można jeść nawet do 6g.

Jak rozkładam to na posiłki? Weźmy pod uwagę dzień z treningiem o godz. 17:30. Na śniadanie (godz. 6:30) nie jem węglowodanów w ogóle albo wcale nie jem śniadania. Więcej pisałam o tym tutaj. Wystarczy 20g białka, 30g tłuszczu i warzywa.

W drugim posiłku (ok. godz. 11) jem 30g węglowodanów. Najczęściej 20g z kaszy lub ananasa i do tego 10g z jabłka. Do tego 20g białka, 20g tłuszczu i nieograniczona liczba warzyw.

W trzecim (ok. godz. 13) zjadam 20g – najczęściej z batatów. Jak wiecie na protokole autoimmunologicznym niewiele mogę teraz jeść, a bataty są akurat wskazane. Dziękuję Biedronce, że wprowadziła je do swojej oferty. Ponadto 20g białka i 10g tłuszczy.

Na 2 godz. przed treningiem (ok. godz 15:30) zjadam 20g węglowodanów znów z batatów i 20g białka. Odpadają wówczas tłuszcze i warzywa, aby zmaksymalizować efektywność wysiłku fizycznego. Jedzenie tłuszczy przed lub po treningu może zaburzyć wchłanianie białka i węglowodanów, które są niezbędne do prawidłowej pracy organizmu w tym czasie. Co do warzyw, zawierają one dużo błonnika i czuję się po prostu zbyt pełna.

Od razu po treningu piję shake z 200g mrożonych owoców leśnych i 30g białka serwatkowego. Ostatnio na bazie mleczka kokosowego. Nie wliczam tego do rozkładu makroskładników.

Po powrocie z treningu (ok. godz. 20) zjadam 20g białka i 80g węglowodanów. Po wysiłku muszę uzupełnić glikogen mięśniowy, a że jem tuż przed snem, jednocześnie korzystnie wpływam na to, że nie budzę się co godzinę. Poza tym w ostatnim czasie kilka badań potwierdziło korzyści wynikające ze spożywania węgli głównie w ostatnim posiłku, takie jak większa redukcja tkanki tłuszczowej oraz zmniejszone ryzyko wystąpienia chorób układu sercowo-naczyniowego.

Każdy organizm jest inny
Oczywiście, nie chcę powiedzieć w żadnym wypadku, że taki rozkład węglowodanów jest najlepszy. U mnie się sprawdza, ale nie wiem, czy u Was będzie korzystny. Może potrzebujecie tylko tą minimalną gramaturę węglowodanów, czyli 2g na 1kg ciała. Może więcej. Może zaczniecie z niskiego pułapu i będziecie co tydzień dokładać po 10g? A może potrzebujecie jednak diety Low-Carb? To kwestia indywidualna i zależy od wielu czynników. Polecam na przykład świetny artykuł, która przedstawia zależności między liczbą węglowodanów a insulinoodpornością na stronie www.poliquingroup.com.

Reklamy

65 thoughts on “Tłuszcz spala się w ogniu węglowodanów!

  1. ”Dlatego nie ufam „specjalistom”, którzy ukończyli dietetykę na AWF-ie, czy Uniwersytecie Klinicznym (mam nadzieję, że kiedyś poznam!), gdyż ich wiedza oparta jest na badaniach sprzed wielu lat”
    1. brak mi słów do postawy, którą Pani sobą reprezentuje…rozumiem że tylko Wyższa Szkoła czegoś tam i czegoś tam zapewnia wiedzę zgodną z najnowszymi doniesieniami naukowymi :).
    2. może ma Pani kompleksy, że nie jest Pani studentką Uniwersytetu Medycznego i stąd ten atak na innych dietetyków?
    3. ”Nie jestem ekspertem” czyżby jednak nie była Pani pewna swojej wiedzy?
    4. Nie ma Pani nawet dyplomu a narzuca takie wysokie ceny usług?
    5. Mam nadzieję, że zawód dietetyka zostanie w końcu uregulowany i samo bycie fanem zdrowego odżywiania nie będzie uprawniało do prowadzenia porad dietetycznych za pieniądze..
    niestety to Pani właśnie ciężko zaufać…
    tak się kończy publiczne obrażanie innych dietetyków
    pozdrawiam

  2. Pingback: Węglowodany w diecie aktywnej kobiety | JOANNA HAŚNIK

  3. „W trzecim (ok. godz. 13) zjadam 20g – najczęściej z batatów.”
    To ile to jest? 1 łyżeczka ugotowanych batatów? I to ma być posiłek? Przecież chyba niemowlę je więcej

  4. Świetny artykuł …Miałam podobną dietę ,ćwiczyłam trzy razy w tygodniu przez 3 m-c spadek wagi był niesamowity…pozdrawiam ;)

  5. Podobno dzienne spożycie węglowodanów przy redukcji nie powinno przekraczac 100 gram. Jak to rozłożyć na 3 posilki? Rano owsianka, do obiadu jakiś dodatek typu kasza czy makaron pelnoziarnisty a na kolację chlebek żytni?

  6. W skrócie – węglowodany podnoszą poziom insuliny, podwyższony poziom insuliny powoduje że tłuszcz jest odkładany w tkance tłuszczowej. Związki ketonowe nie są ani szkodliwe ani niebezpieczne u osób niechorujących na cukrzycę typu 1. Dla serca ketony są preferowanym źródłem energii. Ból głowy, mięśni itp bierze się z niedoboru sodu, magnezu i potasu a nie z powodu obecności ketonów. Każde zdanie w tym wpisie mija się z prawdą pod względem biochemii, fizjologii czy fizjopatologii. Zapadalność na nowotwory wiąże się ze zwiększonym spożyciem węglowodanów na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci. Insulina ma działanie onkogenne. I tak dalej. Polecam posłuchać np dr Petera Attia (można znaleźć na youtube), który w przystępny sposób wyjaśnia, że prawda leży na przeciwnym biegunie :) https://youtu.be/VIEDYbGJsmQ

    • O rany, kocham Panią/Pana za tę wypowiedź, już myślałam, że tylko ja się kompletnie nie zgadzam z tym artykułem i do każdego zdania mam po kilka „ale”. Tym więcej kocham jeśli nick faktycznie przedstawia Pani/Pana zawód/wykształcenie. I bardzo chętnie porozmawiałabym z osobą o takich poglądach na temat mojego trybu odżywiania, bo choć przeczytałam już dużo to nadal mam wrażenie, że błądzę jak dziecko we mgle.
      Ja aktualnie próbuje się odnaleźć w diecie paleo z naciskiem na low fodmap i po raz pierwszy od wielu lat czuję się dobrze. Przeszłam na tę dietę po miesięcznej diecie wysokowęglowodanowej zaleconej przez dietetyka (ten miesiąc to był koszmar).

      Do autorki:
      napisałaś o nietolerancji glutenu. Ja również zmagałam się z celiakią wiele lat, odstawienie glutenu przyniosło ulgę tylko na chwilę (kilka miesięcy), dopiero po przejściu na low fodmap zauważyłam, że jak raz na jakiś czas (wesela, święta) zjem coś glutenowego to nic mi po tym się nie dzieje, do tej pory wystarczały śladowe ilości żebym umierała przez 2 dni.
      Z mojego doświadczenie wynika, że węglowodany przed/po treningu to faktycznie dobry pomysł, ale jeśli tego treningu nie planuję to i węglowodanów mocno unikam.

    • Węglowodan węglowodanowi nie równy. Więcej zależy od tego jak duże objętościowo posiłki spożywamy czy jemy 3,4 czy 5 posiłków co wiąże się z większym lub mniejszym ładunkiem glikemicznym na jeden posiłek. Ktoś może spożywać 300g węgli w 3 posiłkach dziennie przy wadze 80 kg ćwicząc umiarkowanie i będzie odkładał tłuszcz bo jego 3 posiłki będą mega kaloryczne i nadwyżkę węgli odłoży w tłuszcz, a ktoś inny rozłoży to na 4-5 posiłków i będzie miał czas to spożytkować.Artykuł super,autorka podaje 2g węgli/kg jako minimum i jest to rozsądne rozwiązanie przy redukcji(oczywiście te węgle o niskim indeksie glikemicznym).Jestem trenerem personalnym i mam pojęcie o tym że na dłuższą metę dieta ketogeniczna się nie sprawdza, na początku są fajne efekty w postaci spadku tkanki tłuszczowej lecz szybko ten efekt się zatrzymuje i może wyrządzić więcej szkody niż pożytku.Jak nie zaczniemy dodawać węglowodanów to spowolnimy metabolizm.Umiarkowane spożycie węgli nie podnosi insuliny do tego stopnia by od razu odkładać tłuszcz to absurd, tym bardziej osoba ćwicząca siłowo spożytkuję energie z węgli przez wyższe zapotrzebowanie na cukier spowodowane cięższym treningiem co uniemożliwia odkładanie tkanki tłuszczowej,no chyba że ta osoba codziennie rano pochłania buły słodkie a po treningu pizze czy pól blachy ciasta.

  7. Ćwiczę CrossFit od w sumie 2 lat. Jednak od roku coś się zaczęło pogarszać, waga zaczęła wzrastać, stałem się opuchnięty na twarzy, zmęczony, obolały, wahania nastroju takie że aż nie wierzyłem samemu sobie, no totalny dramat. Zacząłem dużo czytać o wit. C, naturalnych suplementach typu spirulina, chlorella, o magnezie i jego mega deficycie u wszystkich mieszkańcach ziemi, kurkumie, oleju kokosowym i ogólnie o naturopatii. Dużo z tych rzeczy mi pomogło, jednak chyba przesadziłem z suplementami i dbaniem o wszystko. Moja dieta od zawsze może nie była idealna ale oparta na swojskim i naturalnym jedzeniu. Zawsze był chleb który uwielbiam, ale było też dużo kiszonek, które wręcz ubóstwiam, warzyw z ogórdka, sałatek, owoców. Bardziej świadomie odrzucałem przetworzone jedzenie, chociaż zdarzały się okresy szamania tego dziadostwa, no tak bywało niestety.
    Teraz dowiedziałem się z moich wyników badań, że mam insulinooporność i stłuszczenie wątroby (podkreślam niealkoholowe ;) ) Próby wątrobowe miałem ponad 4 krotnie wyższe od normy, i mimo, że tarczyca była w normie to była bliska górnej granicy – niestety niektórzy lekarze nie znają obecnych badań oraz opracowań na temat tarczycy i ślepo patrzą w widełki i tak interpretują wyniki). Stąd moje wahania nastrojów, obolałość, zmęczenie i senność zwłaszcza po posiłkach. Denerwowało mnie to niesamowicie i widzę, że nie tyle może nieidealna dieta co stres zrobił tutaj najwięcej szkody.
    Mimo, że ogólnie pewnie rzeczy olewam to niestety stres w pracy zrobił spustoszenie przez te lata.
    Testowałem już różne diety, zacząłem nawet korzystać z najlepszego białka jakie wymyślili – WPI – również dodawałem węglowodany do mojej diety – jako baza do smoothie po treningach, czyli owoce głównie, kasze wiadomo do posiłków głównych.
    Jednak teraz przy tych schorzeniach, z którymi mam zaszczyt walczyć zmieniłem dietę i wykluczyłem węglowodany, czyli jestem na low-carb diet, trochę też połączone z paleo.
    I muszę przyznać, że to było to od momentu kiedy wyciąłem węglowodany z mojej diety, nie jestm senny, wiadomo na początku detox z cukrów jest szokiem dla organizmu więc wszelkie spadki energii i złe samopoczucie było tak jak w opisie też i u mnie. Najlepsze jest to, że nie ma w sumie napadów wilczego głodu, dieta oparta głównie na dobrych jakościowo tłuszczach i mniejszej ilości białka to jest to w mojej walce. Wiadomo, że każdy organizm jest inny ale twierdzenie, że węglowodany są nam potrzebne jest wyssane z palca. Organizm sam w razie potrzeby produkuje insuline, aby utrzymać równowagę, my mu nie musimy w tym pomagać.
    Dużo informacji – i co najważniejsze z odnośnikami do prawdziwych badań i opracowań – w sumie po godzinach spędzonych w poszukiwaniu info na temat moich schorzeń znalazłem na http://www.authoritynutrition.com
    Dużo mitów i twierdzeń typu, że tłuszcz jest ble oraz, że cholesterol szaleje, są w trafny sposób obalone i poparte badaniami naukowymi.
    Nie twierdzę, że węglowodany to czyste zło, ponieważ po pewnym czasie przebywania na diecie bez carbo gdzie w końcu organizm jest ustawiony tak jak trzeba na reagowanie insuliny, powrót carbo jest jakby naturalnym procesem, ale nie mogę zgodzić się, że bazowanie głównej mierze na węglowodanach daję pozytywne skutki dla organizmu bo tak nie jest.

  8. Pingback: Dlaczego nie mogę schudnąć? | JOANNA HAŚNIK

  9. Większość z tego co napisałaś jest mi dość bliska. Do poprawki małe przejęzyczenie: „Przekonuje mnie bowiem teoria, że węglowodany spalają się w ogniu węglowodanów.”

    Od siebie dodałbym tylko, że po dłuższym okresie intensywnego uprawiania sportu (bieganie, kolarstwo, siłownia) i zgłębiania tajników diety dziwię się trochę, dlaczego większość osób rozprawiających o odżywianiu nie zaczyna od podstawy, czyli dopasowania diety / treningu do somatotypu sylwetki. Przecież kompletnie inaczej na węgle zareaguje ektomorfik, a inaczej endomorfik. Dla mnie to powinno być w ogóle punktem wyjścia do dalszych dywagacji.

    Ty bardzo dobrze reagujesz na węgle, więc prawdopodobnie jesteś ektomorfem.

    Pozdrowienia :)

    • Przychylam się do tego. Każdy powinien odżywiać się w taki sposób, na jakim najlepiej się czuje. Jednak niestety obecne są pewne stereotypy i krytyka, jeśli ktoś robi inaczej. A najśmieszniejsze dla mnie jest, jeśli ktoś na pewnym typie żywienia czuje się do kitu, ale dalej takowy praktykuje, bo tak mówią książki.
      Pozdrawiam :-)

  10. Pingback: Ketoza, czyli spalaj tłuszcz, jedząc tłuszcz | JOANNA HAŚNIK

  11. No tak, a ja dzisiaj odkryłem że od wielu miesięcy po chorobie którea zaburzała metabolizm, brałem za dużo węglowodanów, i chyba z powodu braku tendencji do tycia, nie chudłem również. Teraz przygotowuję się do poważnej diety i treningów. No przykładowo 270g WW, 60 B, i 50 T to chyba nie jest dobrze mimo że kalorycznie w sam raz na redukcję. Czyli węglowodanów jest O WIELE za dużo, a ja nie wiem co z tym zrobić. I nie zgodzę się żeby białko po treningu, bo wszędzie piszą że bezposrednio potem zmeinia się w cukier. A tracimy pieniądze jak ktoś robi to z suplementacji.

  12. Artykuł ciekawy i zgadzam się, że wielu „specjalistów” to tragedia.
    Kiedyś nawet wychodząc z oddziały wewnętrznego naszego szpitala, gdzie byłem na badaniach serca itd. dostałem kserówke z zalecaną dietą oraz receptę na statyny ;-) Tragedia.
    Kwintesencją artykułu jest to, że KAŻDY ORGANIZM JEST INNYM.
    Nie mogę się jednak zgodzić ze zdaniem: „Brak węglowodanów w diecie powoduje również, że poziom insuliny we krwi jest niestabilny i jesteśmy narażeni na częste napady głodu” – przy diecie weglowodanowej poziom insuliny jest ciągle podwyższony i w dalekiej perspektywie rozregulowuje się, a ponadto zjadanie węglowodanów powoduje wzrost łaknienia. Może u Ciebie jest inaczej, ale raczej to jest wyjątkiem.
    Jak przed maratonem robiłem 3 dni na (głównie) tłuszczach, a ostatnie 3 dni na węglowodanach to w pierwsze 3 dni waga momentalnie zaczęła się obniżać, jak tylko przełączyłem się na węgle kierunek był przeciwny. Sprawa samopoczucia to osobna sprawa.
    Jak uczęszczałem do siłowni w celu to masę robiło się głównie na węglowodanach i białku, a redukcję na tłuszczach i zwiększonym białku. Cos się zmieniło….?
    Moja pani dr, która oprócz tego, że jest dobrym internistą interesuje się i praktykuje zdrowe odżywianie, zielarstwo, jogę, akupunkturę i inne przez wiele lat walczyła ze mną w temacie białka.
    Spozywałem właśnie 2g/1kg masy ciała, a ona upierała się, że to zdecydowanie za dużo głównie ze względu na szkodliwość dla nerek. Upierałem się i argumentowałem, że inne zapotrzebowanie ma pracownik biurowy w domu kanapowiec, a inne pracownik fizyczny, który jeszcze po wyczerpującym dniu w pracy uprawia sport. Po latach jednak przyznałem jej rację.

  13. Pingback: Gotowa do zmian | JOANNA HAŚNIK

  14. Dziękuję za odpowiedzi:) tak ważę przed gotowaniem 100 g produktu, zupełnie się teraz pogubiłam, „R” namieszałeś mi :) no cóż będę się musiała zastanowić jaką drogą dalej iść bo faktycznie na tej diecie jak R piszesz mam napady głodu

    • Ja jestem zwolennikiem eksperymentowania na sobie. Spróbuj zacząć dzień od białka z tłuszczem i do tego warzywa i zobacz, ile czasu po tym będziesz syta. Powinno pomóc. Generalnie im niższy IG posiłku tym uczucie sytości trwa dłużej, nie ma skoków insuliny, więc głód powinnaś poczuć, jak faktycznie będziesz głodna, a nie jak spadnie poziom cukru we krwi i zrobisz się senna. Senność nie koniecznie oznacza, że już żołądek jest pusty. Właśnie jak jest pusty to nie ma senności, bo organizm jest nastawiony na zdobycie pożywienia, które jest mu niezbędne do przeżycia. Dlatego też problemy z bezsennością pojawiają się, jak jesteśmy głodni.

    • Zrób sobie przysługę i rozważ coś innego. Jeśli dieta będzie oparta na białku i tłuszczach z małą ilością węglowodanów to zyskasz, a już na pewno nie stracisz, unikniesz:
      – ewentualnych wyrzutów insuliny i napadów wilczego głodu,
      – łatwiej będzie Ci przetrwać bez podjadania i nie będzie Cię ciągnąć do jakichkolwiek przekąsek.
      Jeśli miałabyś jeść posiłki węglowodanowo – białkowe to stosunek węglowodanów do białka w ilości 2:1 to absolutny maks, ale to jest dużo, nie wiem, czemu to miałoby służyć. Z pewnością organizm zamiast pobierać energię z tłuszczu, będzie ciągnąć z cukru, a tego nie chcesz, bo zależy Ci na zrzuceniu wagi z tłuszczu przede wszystkim. Tłuszcz to dobre źródło energii, zapewniam Cię.
      Oczywiście zrobisz, jak zechcesz, ale rozważ to, co napisałem.
      Powodzenia :-)

  15. 1 posiłek- 100g- pieczywo/płatki/kasza, 2 posiłek- 100g- pieczywo, 3 posiłek- 50g kasza/ryż/makaron lub 200g ziemniaki, 4 posiłek- 100 g – pieczywo, strasznie dużo tego pieczywa wychodzi na jeden posiłek gdzie białko wynosi 50g, wychodzi mi czasem tak że muszę zjeść 3 kromki chleba z czego 2 samego bo szynki starczy raptem na jedną kromkę :)

    • Hmm, dziwne, zestawić 2/3 kromki z chleba (100g) z 100g płatków lub kaszy. Zapytaj lepiej tego dietetyka o co mu chodzi, być jadła 100g węglowodanów, czy 100g produktu. 50g białka, czy 50g szynki. Jaki ta dieta ma rozkład makro? Bo nie podoba mi się.

  16. ja dostałam rozpiskę od dietetyczki gdzie mam jeść po 100 g węglowodanów do każdego posiłku i 50g białka (w sumie 4 posiłki) czy to nie za dużo węglowodanów w ciągu dnia? dodam że ważę 100kg a jeżeli chodzi o ćwiczenia to nie ćwiczę jakoś specjalnie

  17. Pingback: Wypadanie włosów, czyli zaburzona równowaga organizmu | JOANNA HAŚNIK

  18. Fajny artykuł, najpierw piszesz, że trzeba jeść dużo węglowodanów, a potem, że może ktoś będzie się lepiej czuł na diecie nisko-węglowodanowej :P Powiem tak, na pewno każdy jest inny, ja przy zbyt dużej ilości węglowodanów mam dopiero ataki głodu dlatego, że zapycham się nimi na chwilę, a to jednak białko daje uczucie sytości.

      • Nie? A tu:
        „W każdym razie, wszystkie „super diety” łączy wspólny mianownik, mianowicie maksymalne ograniczenie nie tylko cukrów, ale wszystkich węglowodanów. To największy błąd! Moim zdaniem, jeśli chcemy schudnąć, musimy jeść węglowodany w dużych ilościach i o odpowiednich porach. Trzeba tylko wiedzieć, jakie!”?

    • Hej,mi dieta wysokoweglowodanowa sluzy. Gdy podbilam wegle do min. 2 g w czasie swiat w tyg spadlo mi 10cm w pasie! Na low carb mialam zastoj (stad to podbicie podazy wegli). ALE gdzies przeczytalam ze taka taktyka ponoc sprawdza sie u osob z wolna przemiana materii,jak ja mam – ponoc organizm nie radzi sobie z duza podaza tluszczy i bialka. Pozdrawiam..

  19. Pingback: Sen to zdrowie | JOANNA HAŚNIK

  20. już nicnie rozumiem, raz piszesz, że nie jesz śniadania i 4 posiłki, i nie jesz węglowodanów w postaci kasz czy makaronu ani jabłek a tu coś innego…jak coś jest już nieaktualne to dobrze by było to pousuwać albo dodać komentarz bo się gubię

  21. Pingback: Jak ułożyć sobie dietę na redukcji? | JOANNA HAŚNIK

  22. „Zmniejszone spożycie węglowodanów osłabia bowiem pracę tarczycy, doprowadzając do lekkiej niedoczynności, która objawia się np. wypadaniem włosów i zmęczeniem,”

    A jaki jest mechanizm tego osłabiania?

  23. Pingback: Aby schudnąć, trzeba jeść! | JOANNA HAŚNIK

  24. Pingback: Relax! | JOANNA HAŚNIK

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s