Turbodoładowanie

Nie jestem fanką suplementów. Zdecydowanie bardziej wolę zjeść łososia z parowaru, aniżeli łykać tabletki z kwasem Omega-3. Napić się kakao zamiast magnezu, czy też przygotować sobie do lunchbox’a do pracy wątróbkę zamiast pigułki z żelazem.

To byłoby z pewnością wystarczające, gdybym jadła same produkty z europejskim znakiem jakości „BIO”, kurczaki ze sprawdzonych hodowli, niefaszerowane antybiotykami, jajka od szczęśliwych kur, ogórki nie spryskane pestycydami i piła mleko od krowy sąsiadki ze wsi. Wiadomo, tak nie jest. To znaczy chciałabym, ale nie stać mnie na to. Ostatnio w Warszawie widziałam jedną BIO pierś z kurczaka za ponad 30zł. Ta z Lidla to koszt niecałych 2zł (3 kosztują 7,75zł). Zdaję więc sobie sprawę, że siłą rzeczy truję się chemią. W trakcie obróbki, nawet w parowarze, produkty tracą część cennych składników odżywczych. Od czasu do czasu wspomagam się więc suplementami, zwracając dużą uwagę na ich jakość. Suplement suplementowi nierówny.

Ostatnio jest ich nawet sporo. Kilka minionych miesięcy spustoszyło bowiem mój organizm. Aby dojść do siebie postanowiłam go odpowiednio doładować. Nie zamierzam jednak wspomagać się w nieskończoność. Kiszonkami (zobacz tutaj), czy rosołem (zobacz tutaj) owszem, ale suplementację ograniczę do pojedynczych opakowań i wrócę do nich, jeśli ewentualnie zajdzie potrzeba. Poza luteiną, bo jej potrzebuję cały czas.

Jak obecnie wygląda moja suplementacja?

Witamina C

Kup produkt na stronie MyProtein (tutaj).

Jak wiecie, jestem chora średnio raz w miesiącu. Pogoda sprzyja kolejnemu przeziębieniu, czy grypie, więc zależy mi, aby się maksymalnie zabezpieczyć. Na pierwszym miejscu jest więc witamina C. Nie, żaden Rutinoscorbin, ale 100%, czysty kwas askorbinowy, czyli lewoskrętna forma witaminy C, którą nasz organizm jest w stanie przyswoić. W różnych tanich aptecznych suplementach występuje natomiast syntetyczna jej forma prawoskrętna, którą nie jesteśmy w stanie wchłonąć. Tak nas koncerny farmaceutyczne oszukują…

Kwas askorbinowy jest rozpuszczalny w wodzie, ale nie gorącej, gdyż powoduje to jego utlenienie i utratę cennych właściwości. Do rozpuszczania w gorącej herbacie się więc nie nadaje. Dodaję go więc do wody mineralnej, którą piję rano w pracy (raczej nie polecam w okresie okołotreningowym, o czym więcej można przeczytać tutaj). Ok. 5 gram dziennie. Jak ustalić dawkę? Przyjąć np. 3g i obserwować, czy pojawi się biegunka. Jeśli nie, przyjąć kolejną dawkę. Gdy się pojawi, należy obliczyć 75% z przyjętej dawki i suplementować taką ilość na co dzień. Taki test warto robić będąc zdrowym, niezestresowanym i powtarzać co jakiś czas.

Jednym z najważniejszych zadań witaminy C, obok poprawy odporności jest funkcja przeciwutleniająca, chroniąca cholesterol LDL (ten dobry) przed uszkodzeniami, które w konsekwencji mogą prowadzić m.in. do chorób serca.

Największe pokłady witaminy C znajdują się w nadnerczach, które w moim przypadku są wyczerpane na skutek nadmiernego stresu. Trenuję pięć, czasem sześć razy w tygodniu, co też jest sporym wyzwaniem dla organizmu. Poza tym mam chroniczny stan zapalny w organizmie. Dzięki dużym dawkom witaminy C czuję się spokojniej, szybciej się regeneruję, nie czuję się przemęczona mimo bardzo napiętego grafiku. Tym samym witamina C jest również w stanie zmniejszyć przykładowo ból zęba. Wystarczy przyłożyć wacik z rozpuszczonym kwasem.

Witaminy C potrzebujemy również do wytwarzania kolagenu, substancji wzmacniającej wiele części ciała, jak mięśnie i naczynia krwionośne. Mam duże problemy z gojeniem się ran, co związane jest z Hashimoto, dlatego liczę, że suplement ten poprawi trochę wygląd moich nóg po crossficie :) Witamina C przyspiesza bowiem gojenie ran. Wspomaga także wytwarzanie kwasu żółciowego w wątrobie, co pomaga w oczyszczeniu organizmu z toksycznych substancji.

ZMA

Kup produkt na stronie MyProtein (tutaj).

Bezpośrednio po treningu biorę ZMA, czyli połączenie cynku, magnezu i witaminy B6.

Magnez przyczynia się do utrzymania bilansu elektrolitowego. Korzystnie wpływa na funkcjonowanie układu nerwowego i mięśni. Brak magnezu może doprowadzić bowiem do zaburzeń w syntezie białek. To również dzięki niemu nie czuję się aż tak bardzo zmęczona. Zdaję sobie jednak sprawę, że wchłanialność magnezu z tabletek z moimi problemami jelitowymi jest słaba, dlatego przymierzam się do zakupu czystego chlorku magnezu sześciowodnego, który będę dodawać do kąpieli. Ewentualnie w połączeniu z wodą destylowaną posłuży mi za antyperspirant.

Dodatek cynku przyczynia się do poprawy funkcjonowania układu odpornościowego, tak istotnego dla mnie oraz metabolizmu makroskładników. Pomaga utrzymać prawidłowy poziom testosteronu we krwi, korzystnie działa na wzrok (noszę okulary -8 dioptrii), poprawia stan kości, cery, włosów i paznokci. Przyspiesza również gojenie się ran. Ponadto cynk chroni komórki przed stresem oksydacyjnym.

Witamina B6 reguluje z kolei gospodarkę hormonalną. Zwiększa odporność organizmu. Wpływa korzystnie na jakość snu. Powinny ją również przyjmować osoby z depresją. Witamina B6 przyśpiesza i ułatwia również wchłanianie magnezu, a także reguluje poziom witaminy C w organizmie.

Dlaczego biorę ZMA po treningu? Suplement ten polecany jest bowiem dla zawodników sportów siłowych, gdyż stymuluje rozrost tkanki mięśniowej, a także zwiększa zdolności regeneracyjne i wytrzymałość organizmu.

Witamina B-complex

Kup produkt na stronie MyProtein (tutaj).

Zdecydowałam się również na kompleks ośmiu witamin z grupy B, gdyż tylko, kiedy stosuje się je wszystkie na raz, są skuteczne (sam kwas pantotenowy polecany przez włosomaniaczki spowodował przykładowo wysyp na mojej twarzy).

Witaminy z grupy B współdziałają w wielu procesach biochemicznych w organizmie (np. w metabolizmie węglowodanów, kwasów tłuszczowych, czy białek). Odgrywają również ważną rolę w szeregu funkcji organizmu, w tym w wytwarzaniu energii i czerwonych krwinek, funkcjonowaniu mózgu i układu nerwowego. Poprawiają pamięć i koncentrację, pomagają osiągnąć muskularny wygląd i mają znakomite właściwości antyoksydacyjne.

Witamina D3

suple1
Witamina D, zwana witaminą słońca i zimowym paliwem, jest niezbędna dla osób z Hashimoto (czyli mnie :)), gdyż korzystnie wpływa na działanie układu odpornościowego. Jem sporo jajek, czy podrobów, ale moje chore jelita na pewno nie są w stanie przyswoić koniecznej ilości z pożywienia, a na nadmierną ilość słońca też nie narzekam.

Witamina D chroni mnie przed najczęstszymi infekcjami, takimi jak przeziębienie, czy zapalenie gardła. Korzystnie wpływa na pracę serca i trzustki. Zapobiega demineralizacji wapnia z kości. Zmniejsza ryzyko zachorowań na nowotwory złośliwe – przede wszystkim piersi, jelita grubego, prostaty i nerek, choroby układu sercowo-naczyniowego, jak zawały serca i udary mózgu i zaburzeń gospodarki węglowodanowo-tłuszczowej – cukrzycę typu 2 i inne zaburzenia metaboliczne jej towarzyszące. Jej brak powoduje zmęczenie, utratę apetytu, wzmożone oddawanie moczu, biegunki, pocenie się, a nawet depresję.

Przy okazji przygotowywania tego artykułu zdałam sobie jednak sprawę, że suplementuję zbyt jej małą dawkę. Zgodnie z opakowaniem jem rano razem z rosołem i jajkami (witamina D rozpuszcza się w tłuszczach) jedną kapsułkę, a więc jedynie 400 IU. Tymczasem, dawka 1000-2000 polecana jest dla przeciętnego człowieka, a 3000 – 5000 IU dla osób chorych na Hashimoto. Od jutra zwiększam więc dawkę.

Co ciekawe, podobno kilkanaście minut na słońcu latem to już kilka tysięcy IU w organizmie. W ubiegłym roku nie byłam na wakacjach. W tym nie ma opcji, że nie będę leżeć na plaży :)

Żeńszeń syberyjski
suple3

Uzupełnienie niedoborów witamin i minerałów sprawia, że czuję się dużo lepiej. Postanowiłam jednak wzmocnić się również psychicznie i sięgnęłam po adaptogeny, czyli leki ziołowe wspomagające odporność organizmu na stresy, stosowane w stanach wyczerpania, czy niepokoju. Adaptogeny produkują i zawierają bowiem w sobie kompozycje substancji chemicznych pozwalających samej roślinie adoptować się do ekstremalnie niekorzystnych warunków środowiska w jakiej żyje. Niektóre z nich, właściwości te przenoszą do organizmów zjadających je ludzi i zwierząt. Nie leczą żadnych chorób. One po prostu wzmacniają organizm do takiego stopnia, że on sam jest w stanie uporać się z dowolną chorobą, a także wysiłkiem fizycznym.

Korzyścią płynącą z adaptogenów jest więc nie tylko spokój wewnętrzny, zwiększona odporność na choroby, ale i wzrost osiągnięć sportowych. Polepszają bowiem siłę mięśni i wytrzymałość. Przyspieszają regenerację. Posiadają również zdolność podwyższania odporności organizmu na niedostatek tlenu. Pod ich wpływem zwiększa się przepuszczalność komórkowych membran dla węglowodanów, białek i kwasów tłuszczowych. Trening w związku z ich przyjmowaniem pozwala w dużym stopniu uzyskać po treningowe otwarcie „węglowodanowego okna”. Wzmacnia się także potreningowe przyswajanie aminokwasów. Adaptogeny sprzyjają również akumulacji glikogenu w mięśniach, wątrobie i sercu. Zwiększają też wrażliwość komórek organizmu na własne hormony i związki niehormonalne.

Na początek wybrałam żeńszeń syberyjski. Muszę przyznać, że odczuwam różnicę. Jestem spokojniejsza, nie mam problemów z koncentracją, lepiej śpię. Mimo dużego natłoku zajęć i mocnych treningów, nie czuję się zmęczona. Wiadomo, to pewnie nie tylko zasługa żeńszenia syberyjskiego, ale jestem zadowolona. Jak tylko zakończę kurację, wypróbuję kolejne adaptogeny, np. korzeń lukrecji, który obniża poziom kortyzolu (mam hiperkortyzolemię), czy też koci pazur. Zaszkodzić mi to na pewno nie zaszkodzi :)

Synbiotyk

suple2

Z problemami jelitowymi walczę codziennie domowym rosołem, kiszonkami i wodnym kefirem (nie chcę o nich na razie za dużo pisać, gdyż planuję osobny post). Postanowiłam jednak wspomóc się również kuracją synbiotykiem w tabletkach (synbiotyk to połączenie probiotyku (zawiera mikroorganizmy, np. bakterie, drożdże) i prebiotyku (zawiera jedynie sustancje stymulujące).

Wybrałam produkt zawierający aż 16 szczepów bakterii, w sumie 3 biliony w każdej kapsułce. Im więcej, tym lepiej. Jak kiedyś będę miała środki, to zamówię na iHerb.com (świetna strona ze świetnymi produktami) probiotyk z nawet 100 bilionów CFU). Dodatkowo zawiera śladowe ilości minerałów i prebiotyk FOS, czyli fruktooligosacharydy, które wspierają prawidłowy rozwój mikroflory jelit.

Jedno mogę powiedzieć na pewno, odkąd zmieniłam dietę na protokół autoimmunololiczny i jem dużo dobrych bakterii, nie wiem, co to ból brzucha :)

Luteina

suple4
Mam dużą wadę wzroku. Spędzam sporo czasu przy komputerze. Aby chronić wzrok i ustrzec się przed zmęczeniem oczu, stosuję luteinę. Najczęściej z firmy Olimp. Gold-Luteina ma postać kapsułek płynnych Flow Caps, zawierający skoncentrowany olej rybi standaryzowany na zawartość kwasu dokozaheksaenowego (DHA) z grupy kwasów omega-3 oraz wysokiej jakości naturalną luteinę i zeaksantynę z aksamitki wyniosłej (Tagetes erecta L.) oraz cynk w formie innowacyjnych peletek, a także witaminy A i E.

Luteina i zeaksantyna są barwnikami z grupy karotenoidów naturalnie występującymi w roślinach. Ulegają one w organizmie przekształceniu w witaminę A. Luteina wraz z zeaksantyną skumulowana jest w największym stopniu w soczewce oka i w centralnej części siatkówki  – plamce żółtej. Plamka żółta umożliwia widzenie centralne i odpowiada za ostrość widzenia.  Wykorzystując lipofilne właściwości luteiny i zeaksantyny, połączenie ich z olejem DHA stwarza optymalne warunki pozwalające na efektywną absorbcję w organizmie.

Kwas DHA jest głównym strukturalnym tłuszczem tkanek mózgowych, centralnego układu nerwowego, występującym w wysokiej koncentracji w błonach strukturalnych siatkówki oka, dzięki czemu przyczynia się do utrzymania prawidłowego widzenia i funkcjonowania narządu wzroku.

Wittamina E jako naturalny przeciwutleniacz uczestniczy w ochronie komórek przez stresem oksydacyjnym. Natomiast cynk w połączeniu z witaminą A przyczynia się również do zachowania prawidłowego widzenia.

Przyznam szczerze, że nie wyobrażam sobie już życia bez luteiny. Gdy tylko na parę dni przerwę kurację, od razu odczuwam to dość boleśnie, bo nie jestem w stanie pracować przy komputerze. Dodatkowo smaruję oczy kremem ze świetlikiem rano i wieczorem.

Pudełko na lekarstwa

Kup produkt na stronie MyProtein (tutaj).

Kiedy gdzieś jadę, wszystkie swoje tabletki trzymam w tym małym, poręcznym pudełeczku :)

Czystek

Codziennie piję również napar z czystka, która ma niezwykle ciekawy smak, ale i wiele korzyści dla zdrowia. Zalewam dwie łyżki ziół i parzę pod przykryciem ok. 10 minut.

Czystek jest jedną z najsilniej działających roślin wzmacniających układ immunologiczny u człowieka, będąc przy tym całkowicie pozbawionym działań ubocznych czy też możliwości przedawkowania. Musiałam więc po niego sięgnąć w sytuacji, gdy walczę o swoją odporność.

Czystek charakteryzuje się wysoką zawartością polifenoli (podobno nawet większą niż czerwone wino) – silnych przeciwutleniaczy. Są to substancje, które mają właściwości antyoksydacyjne, tzn. neutralizują wolne rodniki, które mogą się przyczynić do powstania wielu chorób, w tym tych nowotworowych. Ponadto polifenole hamują powstawanie i rozwój stanów zapalnych w organizmie, a także wzmacniają, dodają energii. Co więcej, ochraniają naczynia krwionośne i hamują utlenianie się „złego” cholesterolu LDL, zapobiegając tworzeniu się blaszek miażdżycowych. Polifenole wspierają także funkcjonowanie układu odpornościowego i walczą z drobnoustrojami i grzybami. Poza tym działają antyalergicznie, gdyż hamują uwalnianie histaminy.

Czystek działa również wybielająco na zęby. Regularne picie naparu z czystka powoduje z kolei zmianę zapachu wydzielin ciała.

Ostropest plamisty

Napar z czystka popijam zazwyczaj łyżeczkę mielone ostropestu. Próbowałam wcześniej dodawać go potraw, jednak ma bardzo intensywny smak.

Przez lata zjadłam setki tabletek, głównie antybiotyków. Moja wątroba na pewno to odczuła. Dzięki ostropestowi wspomagam jej regenerację i procesy usuwania toksyn z organizmu. Ostropest zapobiega bowiem uszkodzeniom komórek wątroby, nie dopuszczając do łączenia się toksyn z ich powierzchnią. Ponadto wykazuje działanie cytoprotekcyjne, tzn. łagodzi stres oksydacyjny (przywraca równowagę wewnętrzną organizmu i zapobiega nadmiernemu namnażaniu się wolnych rodników).

Ostropest jest również skuteczny w zwalczaniu dolegliwości żołądkowo-jelitowych: niedokwaśności soku żołądkowego, braku łaknienia, wzdęciach i zgadze. Można go stosować również w celu złagodzenia bólów głowy typu migrenowego oraz objawów choroby lokomocyjnej i morskiej.

Muszę wypróbować również olej z ostropestu, który zmniejsza zaczerwieniania i poprawia regenerację skóry, a akurat moja twarz jest bardzo wrażliwa. W szczególności nos i policzki często przybierają różowy kolor :)

***

To by było na tyle. Wiem, dużo tego, ale najważniejsze, że czuję się lepiej. Szukam jeszcze czegoś na obniżenie kortyzolu i cały czas wzmacniam swój układ odpornościowy. Jeśli możecie mi coś polecić, to śmiało piszcie!

Advertisements

14 thoughts on “Turbodoładowanie

  1. wybacz ale nie ma czegoś takiego jak lewoskrętność witaminy C, doczytaj bo to głu[ie gadanie bez znajomości właść biochemicznych. zdarza się

  2. Pingback: Moja obecna suplementacja #3 | JOANNA HAŚNIK

  3. Pingback: Wypalenie nadnerczy, czyli dlaczego jestem chronicznie zmęczona | JOANNA HAŚNIK

  4. Pingback: Insulinooporność, czyli dlaczego nie mogę schudnąć | JOANNA HAŚNIK

  5. Pingback: Moja obecna suplementacja | JOANNA HAŚNIK

  6. Pingback: Relax! | JOANNA HAŚNIK

  7. Pingback: Lepiej Cię ubierać, niż żywić… | JOANNA HAŚNIK

  8. Pingback: „Emerytowana” 27-latka | JOANNA HAŚNIK

  9. Pingback: Zdrowa „cola” | JOANNA HAŚNIK

  10. Trochę już wcześniej czytałam o czystku (fajna nazwa swoją drogą) – chyba już najwyższa pora po niego sięgnąć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s