Co jedzą piłkarze? Michał Rutkowski

Często znajomi pytają mnie, co jedzą piłkarze. Czy przywiązują dużą uwagę do odżywiania, czy stosują jakieś specjalne diety. Szczerze? Mogę tylko powiedzieć, jak wyglądało menu na zgrupowaniach pierwszego zespołu Górnika za czasów Adama Nawałki, co mam okazję zjeść na obiad, gdy na meczach wyjazdowych sztab zaprosi grupę medialną do hotelu i dla przeciwwagi podać na przykład, jak to wyglądało na ubiegłorocznych mistrzostwach Polski juniorów młodszych… Na co dzień nie zaglądam zawodnikom do talerzy. Czasami tylko widzę, co jedzą na śniadanie, gdy przychodzę przed treningiem do szatni.

Sama jestem ciekawa, jak to wygląda u piłkarzy i zawodników innych dyscyplin na co dzień. Czy odżywiają się tak zdrowo, jak Robert Lewandowski? Czy pozwalają sobie na fast-foody? Postanowiłam więc, że rozpocznę nowy cykl na blogu, w którym będę robiła wywiady ze sportowcami na temat ich diety.

W pierwszym materiale rozmawiam z Michałem Rutkowskim, 20-letnim obrońcą szerokiej kadry pierwszego zespołu Górnika, który dla mnie jest absolutnym wzorem do naśladowania, jeśli chodzi o zdrowe odżywianie.

Kiedy zacząłeś zwracać większą uwagę na to, co jesz?
Michał Rutkowski: Na początku liceum. Wcześniej w ogóle nie przywiązywałem uwagi do tego, co jem. Często były to więc fast-foody. Inna sprawa, że w genach mam tendencję do tycia, więc jest mi z góry trudniej utrzymać wagę. W każdym razie, mając 16 lat postanowiłem wprowadzić pierwsze zmiany do mojego sposobu odżywiania. Wiadomo, nie zwracałem uwagę na gramaturę, nie gotowałem w parowarze, ale na pewno jadłem już bardziej przemyślane posiłki, choć teraz raczej ryżu z kurczakiem i sosem słodko-kwaśnym bym nie zjadł. Ważne było dla mnie to, że poczułem się lepiej, miałem więcej siły i lepiej prezentowałem się na treningach. Zrozumiałem, że odżywianie ma duży wpływ na moją formę na boisku.

Co wpłynęło na to, że zacząłeś interesować się zdrowym odżywianiem?
– Od małego miałem problemy z wagą. Niedzielne obiadki u babci robiły swoje (śmiech – przyp. red.). Przełomem był dla mnie powrót do treningów po przerwie świąteczno-noworocznej w pierwszym roku gry w UKS-ie Ruch Chorzów. Wiadomo, na początek zawsze jest waga. Uzmysłowiłem sobie wówczas, jak bardzo odstaję od kolegów i postanowiłeś wziąć się ostro za siebie.

Rodzina pomagała?
– Oczywiście. Mama zauważyła, że zaczynam się bardziej interesować tym, co jem i sama zaczęła szukać informacji na temat zdrowego odżywiania. Zresztą ukończyła Akademię Wychowania Fizycznego, jak i tata, więc te tematy nie były jej obce. Zaczęła gotować mi bardziej zdrowe i zbilansowane posiłki. Starała się, aby w domu nie było słodyczy i żebym nie podjadał niczego niezdrowego. Generalnie jestem jej bardzo wdzięczny za to, co dla mnie zrobiła i cały czas robi, bo dalej mieszkam z rodzicami i przynajmniej połowę moich dziennych posiłków przygotowuje mi właśnie mama.

RUTEK
Michał za czasów gry w Rozwoju Katowice w podstawówce i obecnie. Jest różnica!

Jak teraz wygląda Twoja dieta?
– Swego czasu mimo, że wydawało mi się, że odżywiam się zdrowo, nie czułem się dobrze. Szedłem na trening i nie miałem energii. Byłem ospały. Wtedy to moja mama stwierdziła, że to pewnie kwestia tego, że nie toleruję pewnej grupy produktów lub powoduje ona u mnie zbyt duży wyrzut insuliny. Zainteresowała mnie również tematem diety zgodnej z grupą krwi.

Co więc jest w Twoim wypadku wskazane, a czego unikasz?
– Nie jem w ogóle białego ryżu, kaszy gryczanej, czy makaronu. Jedynie ryż basmati lub kaszę jęczmienną. Albo bataty, czyli słodkie ziemniaki, które ostatnio bardzo mi zasmakowały. Robię z nich frytki i piekę w piekarniku z dużą ilością przypraw. Niewskazane są dla mnie również orzechy, poza brazylijskimi. Unikam fasolki szparagowej, białej i zielonej. Często jem z kolei szpinak, brokuł i kalafior.

Przykładowo, co jesz w dzień treningowy? Jak wygląda Twoje śniadanie?
– Zazwyczaj mamy trening o godz. 10. Godzinę wcześniej musimy być w klubie. Śniadanie jem więc o godz. 8:00. Najczęściej są to placki ryżowe z 2 białek jaj, mąki ryżowej i jogurtu naturalnego Activia smażone na oleju ryżowym z cynamonem i jabłkiem, a do tego płatki owsiane na wodzie z miodem. Często jem też omlety owsiane z 8 białek i płatków owsianych z dodatkiem miodu i banana. Orzechy nie są u mnie wskazane, ale czasami smaruję je też masłem orzechowym. Od czasu do czasu mi nie zaszkodzi.

rutek4
Śniadaniowy omlet ryżowy.

Co jesz po treningu?
– Zawsze biorę ze sobą na trening pudełko z posiłkiem, który zjadam tuż po odnowie, a więc jakieś pół godziny po jego zakończeniu. Zazwyczaj jest to 150g ryżu basmati, szpinak smażony z czosnkiem i do tego dorsz, łosoś z parowaru lub indyk. Kurczaka akurat też nie jem.

Jakieś suplementy?
– W liceum zacząłem brać pierwsze suplementy i przez ten czas na tyle poznałem swój organizm, że wiem już, czego potrzebuje i w jakich ilościach. Przed śniadaniem łykam magnez, glutaminę i aminokwasy BCAA. Do tego spirulina i odżywka witaminowa, zalecona mi po badaniach krwi w pierwszym zespole. Po treningu to samo, ale bez magnezu, który jem jeszcze przed snem.

A kolejne 3 posiłki? Jak wyglądają?
– Jeśli zjadłem ok. 13, to następny posiłek wypada o 15:30, a więc 2 i pół godziny później. Kolejny ok. 17:30 i ostatni o godz. 19:30. Nie za wcześnie, bo chodzę spać najpóźniej o godz. 22:00. Wszystkie te 3 posiłki są bardzo podobne do tego po treningu.

rtek3
Śniadaniowy omlet owsiany z bananem i truskawkami.

Szukasz jakiś nowych przepisów?
– Śledzę przykładowo fanpage Roberta Lewandowskiego, który przywiązuje dużą uwagę do tego, co je. U niego przykładowo zobaczyłem po raz pierwszy jagody goi, które włączyłem do swojej diety.

Liczysz kalorie lub makroskładniki?
– Na początku, kiedy zacząłem redukcję obliczyłem sobie na kalkulatorach dostępnych w internecie, ile powinienem jeść codziennie kalorii. Delikatnie je obciąłem i obserwowałem swój organizm. Czułem się źle, więc dodałem trochę. Na zasadzie prób i błędów tak dopasowałem gramaturowo swoje posiłki, że ani nie chudnę, ani nie grubnę. Przybywa jedynie masy mięśniowej. Najważniejsze jednak, że czuję się dobrze.

A jeśli masz ochotę coś podjeść, co wybierasz?
– Mam 3 produkty, na które sobie dodatkowo pozwalam. Są to winogrona, wafle ryżowe i orzechy brazylijskie.

Pozwalasz sobie na jakiś cheat meal (oszukany, mniej zdrowy posiłek – przyp.red.) od czasu do czasu?
– Tak, najczęściej w niedzielę, kiedy idę na typowo śląski obiad do babci. Tak, jak przez sześć dni w tygodniu staram się trzymać dietę, to wtedy pozwalam sobie na więcej. Dzień wcześniej zazwyczaj gram jednak mecz, więc intensywny wysiłek powoduje, że nie mam wyrzutów sumienia.

placek3
Jeden z typowych posiłków „Rutka”. Łosoś, ryż basmati i warzywka. 

Żadna pizza, hamburgery, alkohol?
– Nie, nie. Potrafię się świetnie bawić bez alkoholu i nie piję go w ogóle. Wiadomo, ciężko było to wytłumaczyć znajomym. Zazwyczaj jestem jednak kierowcą, więc to jest dla nich najlepszy argument. Z niezdrowym jedzeniem najgorzej jest na „domówkach”, gdzie go nie brakuje. Swego czasu brałem ze sobą na imprezy swoje posiłki. Teraz staram się ustawiać wszystko tak, aby zjeść przed wyjściem i po powrocie do domu.

Znajomi nie namawiają? W końcu jeden kawałek pizzy nie zaszkodzi…
– Swego czasu namawiali. Teraz zrozumieli już jednak, że to nie ma sensu. Poza tym raczej nie dałbym się skusić. Tyle wyrzeczeń kosztowało mnie to, żeby dojść do tego etapu, na którym jestem, że nawet mogą obok mnie leżeć czekoladki, a ich nie tknę.

A jak wygląda sprawa z napojami? Pijesz colę, soki owocowe?
– I jedno i drugie odpada. Tylko woda mineralna, z czego jedna szklanka z cytryną, aby nie dopuścić do zakwaszenia organizmu i ewentualnie zielona herbata.

rutek2
Tym razem wersja z indykiem i makaronem.

Byłeś w lutym z pierwszym zespołem na obozie w Turcji. Wiem, jak wygląda tam opcja all inclusive. Przybyło kilogramów po powrocie?
– Na szczęście nie, ale wysiłek był też o wiele bardziej wzmożony, aniżeli na co dzień w Zabrzu. Nie zmienia to faktu, że było mi ciężko, bo wiadomo, nie miałem wpływu na to, co pojawi się w menu. Kombinowałem więc, jak tylko mogłem. Brałem dodatkowy talerz do pokoju z każdego trzech posiłków, żeby przynajmniej w jakimś stopniu odwzorować moje posiłki w domu. Początkowo koledzy dziwnie mi się przyglądali, ale z czasem, gdy zobaczyli, że to nie wpływa na moja wagę, to już nic nie mówili.

rutek1
Jeden z tureckich posiłków. 

A jak w szatni koledzy reagują na posiłki w pudełkach?
– W rezerwach na początku trochę się podśmiewali ze mnie. Mówili, że na pewno nie idę z nimi po treningu na obiad, bo mam swoje posiłki i nie mogę jeść nic niezdrowego. Teraz natomiast sami zaczęli nosić przygotowane w domu jedzenie.

Co byś doradził młodym piłkarzom, jeśli chodzi o odżywianie? 
– Na pewno warto przykładać do tego dużą wagę. Na sukces składa się bowiem wiele czynników, w tym właśnie dieta. Wiadomo, na początku nie powinno się robić totalnej rewolucji, bo można się łatwo zniechęcić i szybko wrócić do starych nawyków. Najlepiej stopniowo wprowadzać zmiany, odstawiać słodycze, słodkie napoje, rezygnować z fast-foodów na korzyść zdrowych produktów. Nie warto też zwracać uwagi na to, że niektórzy koledzy będą się śmiali, że nosimy ze sobą posiłki i nie jemy batoników, czy chipsów, bo z czasem ci sami będą podziwiali ich wygląd i wysoką formę.


Zdjęcie główne i indywidualne w barwach Górnika: Dariusz Hermiersz / www.dariuszhermiersz.blogspot.com
Zdjęcia posiłków i indywidualne z czasów gry w Rozwoju: archiwum Michała Rutkowskiego

Advertisements

4 thoughts on “Co jedzą piłkarze? Michał Rutkowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s