Co jedzą piłkarze? Tomasz Zahorski

Tomasz Zahorski występował w polskiej Ekstraklasie i w niemieckiej Bundeslidze. Od jesieni 2013 roku mieszka w Stanach Zjednoczonych. Wystąpił również w trzynastu spotkaniach reprezentacji Polski. Był na Mistrzostwach Europy w Austrii i Szwajcarii w 2008 roku.

Kibicowałam mu z trybun, gdy w latach 2007-2011 strzelał bramki dla Górnika. Osobiście poznałam później, gdy wiosną 2013 wrócił na pół roku na Roosevelta.

Z ciekawością śledzę jego poczynania w Ameryce. Zainteresował mnie oczywiście temat odżywiania w tamtejszych klubach. Stany Zjednoczone w końcu kojarzą nam się głównie ze stekami, hamburgerami i… otyłymi ludźmi. Postanowiłam więc wypytać Tomka, jak wygląda teraz jego dieta, a także o doświadczenia z przeszłości.

Czy w wieku juniorskim zwracałeś uwagę na to, co jesz? Czy w klubach, których grałeś jako junior przykładano uwagę do diety?
– W wieku juniorskim nikt nie przywiązywał do tego, co jem większej uwagi, zresztą jak do wielu innych rzeczy. Dzisiaj świadomość wśród młodych ludzi i trenerów, jak powinna wyglądać dieta sportowca jest dużo większa.

Z wagą chyba nie miałeś nigdy problemów?
– Raczej z niedowagą, ale myślę, że w okresie dojrzewania jest to powszechny problem.

Kiedy uświadomiłeś sobie w takim razie, że to, co masz na talerzu, jednak wpływa na Twoją formę? Co na to wpłynęło?
– Przede wszystkim upływające lata. Kiedy człowiek jest młody może jeść w zasadzie wszystko i czuje się dobrze. Natomiast z wiekiem zmienia się metabolizm i dieta odgrywa już większa role. Odkąd zostałem profesjonalnym piłkarzem, zacząłem zwracać uwagę na to co jem.

Grałeś w kilku klubach polskiej Ekstraklasy. Czy w którymś miałeś okazję współpracować z dietetykiem? Miałeś rozpisaną konkretną dietę? W którym zespole, pod okiem, jakiego trenera przykładano do tych kwestii największą wagę?
– W Polsce już parę lat temu zaczęto przykładać do tego uwagę. Waga monitorowana jest w zasadzie na każdym kroku. Za dodatkowymi kilogramami idą oczywiście kary. W Grodzisku Wielkopolskim za trenera Wernera Lički, w Górniku czy to za trenera Ryszarda Wieczorka czy przede wszystkim za trenera Adama Nawałki nacisk na zdrową dietę był bardzo duży. Tym samym współpracowaliśmy często z dietetykami.

Grałeś również w Niemczech. Czy tam cię coś zaskoczyło pod tym względem?
– W Niemczech akurat dieta była kwestią indywidualną zawodnika. Jeżeli dobrze grał, a jadł fast-food’y to nikomu to nie przeszkadzało. Jednak co klub, to inny obyczaj.

A jak to wyglądało w reprezentacji? Na mistrzostwach Europy? 
– Na Euro tak, jak prawie na każdym zgrupowaniu mieliśmy swojego kucharza, który gotował wyśmienite i bardzo zdrowe posiłki. To już jednak swego rodzaju „ekstrawagancja”, na którą mogą sobie pozwolić tylko reprezentacje lub bogate kluby.

Czy obecnie stosujesz jakąś specjalną dietę?
– W San Antonio Scorpions, gdzie wcześniej grałem, czy w Charlotte Independence, czyli moim obecnym klubie również zwraca się uwagę na dietę. Mamy podane określone normy i podane wzorce posiłków, których powinniśmy się trzymać.  Współpracujemy z dietetykiem. Staram się pilnować, aby być dobrze nawodnionym i aby na talerzu były odpowiednie proporcje składników i ilość kalorii, których potrzebujemy przecież dużo więcej niż przeciętni ludzie.

Jecie wspólne posiłki w klubie? Czy obecność jakiś dań w menu była dla Ciebie zaskakująca?
– Tylko na zgrupowaniach przedmeczowych lub po spotkaniach. Często na stole pojawia się pizza, ale z tym spotkałem się już w Polsce. Przed meczami najczęściej makaron, ryż, chude mięso lub ryba, gotowane warzywa i owoce.

zahor3

Śniadanie mistrzów. 

Jak wygląda Twój przykładowy codzienny jadłospis w dzień treningowy?
– Rano jem zazwyczaj płatki owsiane z orzechami i rodzynkami, a także piję kawę. Po treningu, około godziny 12/13 mamy lunch, na który od czasu do czasu pojawiają się jajka sadzone, które bardzo lubię. Około 15/16 jem obiad złożony z zupy i drugiego dania. Podobnie, jak na zgrupowaniach przedmeczowych złożony z czegoś z miarę lekkiego, ale już w większych ilościach. Na kolację około godz. 19/20 jem najczęściej jakąś sałatkę, kanapki z ciemnego chleba. Pomiędzy posiłkami lubię pić maślankę lub kefir. Do tego dochodzi około 3/4 litrów płynów i jakieś owoce, najczęściej banany.

Czy są jakieś produkty, których unikasz, które jesz często i dlaczego?
– Staram się unikać rzeczy smażonych i fast foodów. Czasami jednak mam ochotę na „śmieciowe” jedzenie. Raz, dwa razy w miesiącu pozwalam więc sobie na coś mniej zdrowego, smażonego na głębokim tłuszczu, hamburgera, czy zestaw z kurczakami w KFC.

zahor1Pizza autorstwa Tomka. 

W domu gotuje żona, czy sam czasem próbujesz coś przygotowywać? Masz jakieś popisowe danie?
– Żona gotuje wyśmienicie zarówno dla mnie, jak i dzieci, więc rzadko kiedy muszę coś sam robić. Gdy jednak jest taka konieczność, uwielbiam robić i jeść łososia z kaparami na oliwie i krewetki na maśle z czosnkiem i pietruszką. Robię też czasami pizzę z ciastem własnej roboty. Za każdym razem z innymi składnikami. Myślę, że wychodzi mi całkiem niezła, bo po godzinie blacha jest pusta.

Amerykańska kuchnia kojarzy się z hamburgerami i stekami. Czy jakieś amerykańskie potrawy szczególnie przypadły Ci do gustu?
– W Teksasie, gdzie mieszkałem do niedawna jadło się dużo hamburgerów. Różnię się one jednak od tych, jakie można zjeść w Polsce, bo zazwyczaj są z bardzo dobrym mięsem wołowym.
W restauracjach można zamówić również wyśmienite steki, albo samemu spróbować przygotować w domu. W Teksasie bardzo popularna była również kuchnia meksykańska, która również bardzo przypadła mi do gustu.

zahor4Jeden z wypieków żony Tomka, Ewy.

Tęsknisz szczególnie za jakimiś polskimi potrawami/produktami?
– Oczywiście. Po jakimś czasie spędzonym w Ameryce zatęskniłem za domowymi potrawami, które z naszych regionalnych produktów czy działki robiła mi zawsze mama, kiedy przyjeżdżałem do domu. Mięso wszędzie ma inny smak, ziemniaki również. Najważniejsza jest jednak ręka, która przygotowuje potrawy. Na szczęście moja żona  potrafi przygotować wszystko, na co mam ochotę.

Mówi się, że w Ameryce jest największy odsetek ludzi z nadwagą. Faktycznie zauważasz to na ulicy?
– Teksas jest chyba stanem z największym odsetkiem ludzi otyłych, więc kiedy tylko zacząłem grać w San Antonio Scorpions, zwróciłem na to uwagę. To jednak nie reguła, bo są oczywiście ludzie, którzy prowadzą zdrowy tryb życia.

Czy dodatkowo stosujesz jakąś suplementację?
– Tak, w klubie otrzymujemy witaminy, odżywki białkowe i węglowodanowe. Co jakiś czas mamy odpowiednie badania, na podstawie których określa się zapotrzebowanie na inne suplementy.

zahor5Domowy śledzik.

Jakie jest Twoje podejście do kwestii alkoholu?
– Wszystko jest dla ludzi, tylko w odpowiedniej ilości i w odpowiednim czasie.

Podsumowując, czy dieta Twoim zdaniem wpływa na formę zawodnika? Co doradziłbyś młodym zawodnikom w tym temacie?
– Świadomość młodych piłkarzy jest coraz większa. Myślę jednak, że wciąż niewielu trenerów przykłada do tego większą wagą, a właśnie od nich powinny wychodzić wszelkie zalecenia. W końcu dieta to również istotny element całej układanki, jaką jest piłka nożna. Kiedy byłem nastolatkiem, nikt nie mówił o diecie. Dzisiaj wiem, że już od najmłodszych lat powinno uświadamiać się chłopaków i zwracać uwagę na ich nawyki żywieniowe, które pomogą im osiągnięciu najlepszej dyspozycji na boisku i dobrego samopoczucia poza nim.


Foto: Włodzimierz Sierakowski, prywatne archiwum Tomasza Zahorskiego.

Advertisements

One thought on “Co jedzą piłkarze? Tomasz Zahorski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s