Tarta ze szparagami i łososiem

Wyjątkowo ciężki tydzień za mną. Nie, nie ze względu na treningi, bo udało mi się zrobić tylko jeden. Mój organizm zbuntował się. A dokładnie moja tarczyca nie wytrzymała treningów, treningów personalnych, dyżurów na siłowni i pracy w klubie i zmagałam się z mocnym stanem zapalnym. W czwartek nawet poważnie się wystraszyłam i spędziłam cały dzień w szpitalu. Ale już jest dużo lepiej. Było to jednak dla mnie duże ostrzeżenie. Muszę lepiej zorganizować sobie wszystkie swoje obowiązki, by mieć więcej czasu na regenerację i odpoczynek.

Czułam się więc bardzo kiepsko, ale powiem szczerze przydało mi się te kilka dni wolnego. Odespałam. Zrelaksowałam się. I mogłam trochę poeksperymentować w kuchni. I tak też powstała tarta ze szparagami i łososiem. Oczywiście zgodna z protokołem autoimmunologicznym, ale jak zwykle zrobiła furorę w domu i wśród znajomych. Dzielę się więc przepisem.

Czytaj dalej

Reklamy

Lepiej Cię ubierać, niż żywić…

Tak zawsze mówi moja mama. Na jedzenie (w tym suplementy) wydaję bowiem większość swoich pieniędzy.

Resztę na kosmetyki (o nich w innym wpisie, bo cały czas udoskonalam jeszcze swoją naturalną pielęgnację, rezygnując z kolejnych nafaszerowanych chemikaliami produktów). Ostatnie promocje w Rossmannie jednak i mnie skusiły.

zak1
Na kosmetyczne zachcianki zazwyczaj pozwalam sobie przy okazji dużych promocji, jak ostatnio w Rossmannie, gdzie było minus 40% na pielęgnację. 

Czytaj dalej

Ale masz „bary” ;-)

Za mną 10 tygodni na prawdę ciężkiej pracy na treningach. Cztery tygodnie wprowadzenia do treningu siłowego z elementami Crossfit’u i cztery tygodnie pracy na dużych obciążeniach, połączonej z interwałami i sprintami. Sześć dni w tygodniu.

Obecnie zakończyłam drugi tydzień fazy akumulacji i gęstości. Ciężko jest mi się przestawić z 3-5 powtórzeń na 12-15, czy 6-8 przy maksymalnie krótkich przerwach. Jestem jak jeden chodzący zakwas ;) Tym bardziej, że dochodzi do tego dwa razy w tygodniu 14 minut interwałów na bieżni i 10 sprintów. W sumie 5 treningów siłowych i 4 razy interwały/sprinty.

A na deser trzy razy w tygodniu korekcja. Zgodnie z zaleceniami fizjoterapeuty Marka Pośpiecha (namiary na pasku bocznym), u którego byłam niedawno po rozgrzewce pracuję na TRX-ie i piłce szwajcarskiej nad taśmami skośnymi zewnętrznymi i wewnętrznymi, które są u mnie wyjątkowo słabe. Muszę ponadto mocno rozciągać „czwórkę” po treningu, bo jest strasznie napięta. Cieszę się jednak, że w porównaniu do poprzedniej wizyty u Marka poprawiłam pracę mięśni głębokich. Moje plecy okrągło-wklęsłe też mają się dużo lepiej :)

Warto się jednak pomęczyć. Wiadomo, u mnie o efekty bardzo ciężko (więcej tutaj), ale coś tam się dzieje. Poza nakręconym na maksa metabolizmem, ale to, że jestem ciągle głodna, to nic nowego :) Szczególnie zadowolona jestem z moich barków i ramion. Nawet bardzo krytyczny znajomy z siłowni stwierdził, że już nie mam barów, jak enerdowskie pływaczki (zawsze mi mówił, że takie mam).

Chciałam Wam więc zaprezentować, jakimi ćwiczeniami katowałam ostatnio swoje barki i ramiona. Warto je włączyć do swoich planów.

Dzisiaj zapraszam na przegląd moich ulubionych ćwiczeń na barki, czyli mięsień naramienny, który zbudowany jest z przednich, bocznych i tylnych aktonów. Oczywiście, ćwiczenia te angażują również inne mięśnie ;-)

Czytaj dalej

Niebiańska rozkosz

Piekłam już różne bardzo dobre ciasta. Serniki, brownie, czy muffinki. Wszystkie smakowały zarówno mi, jak i domownikom. Jednak moja ostatnia tarta kokosowa to absolutnie najlepszy deser, jaki kiedykolwiek zrobiłam. Ciasto jest „mokre” i rozpływa się w ustach. I co najważniejsze, mogę je jeść, gdyż oparte jest wyłącznie na kokosowych produktach (więcej o nich tutaj).

Tartę polecam nie tylko osobom, które muszą jeść zgodnie z protokołem autoimmunologicznym i narzekają, że ich dieta jest nudna i muszą zrezygnować z wszystkich słodkości. Kawałek ciasta idealnie pasuje bowiem idealnie do kawy na drugie śniadanie (najlepiej z olejem kokosowym. Zapraszam tutaj na bloga firmy Olini, którą zainspirowałam do picia małej czarnej z olejem), gdyż zawiera niewielkie ilości węglowodanów (w pierwszym i drugim posiłku nie jem w ogóle węgli (więcej tutaj), ale w tym wypadku zgrzeszę), 10 gram białka i 30 gram tłuszczy. Właśnie, zdrowych tłuszczy, a z tego co widzę po swoich klientach to właśnie z nimi mają największy problem i jedzą ich zdecydowanie za mało. Najczęściej w obawie, że przytyją, tymczasem nasz organizm, aby prawidłowo funkcjonować potrzebuje ok. 1g tłuszczu na 1kg ciała dziennie (więcej o zdrowych tłuszczach tutaj).

Poza tym tarta jest bardzo łatwa do wykonania, choć niestety nie tania, ze względu na kokosowe BIO produkty konieczne do jej zrobienia. Od czasu do czasu można sobie jednak pozwolić na tę niebiańską rozkosz.

Czytaj dalej

Kokosowe szaleństwo

Dla wielu osób, które muszą przejść na protokół autoimmunologiczny (dieta dla osób z chorobami tarczycy) prawdziwym wyzwaniem jest rezygnacja z płatków owsianych, mąk, orzechów, czy też mleka. Tymczasem, okazuje się, że spokojnie możemy to wszystko zastąpić dozwolonym kokosem i wszystkimi jego pochodnymi, a więc wiórkami, płatkami, olejem, mlekiem, wodą, czy też mąką kokosową, z których to jesteśmy w stanie wyczarować naprawdę pyszne dania i desery.

Co więcej, kokosowe produkty korzystnie wpływają na nasze zdrowie. Uważam więc, że powinny znaleźć się w diecie każdej osoby, która uważa na to, co ma na talerzu.

Czytaj dalej

Spalaj tłuszcz na CrossFicie!

Mimo, że endokrynolog, do którego chodziłam (i więcej nie pójdę, umówiłam się na październik do doktora Klajnowicza w Mysłowicach, ale dzwonię co jakiś czas zapytać, czy przypadkiem ktoś nie zrezygnował) stwierdził, że nie powinnam ćwiczyć, w dalszym ciągu trenuję 5-6 razy w tygodniu. Efekty mojej pracy może są niewielkie, ale kocham to i nie wyobrażam sobie już życia bez przysiadów, czy martwego ciągu.

Zrezygnowałam jedynie z zajęć CrossFit’u, na które chodziłam przez ponad rok dwa razy w tygodniu. Niestety, to zbyt duże obciążenie dla mojego organizmu. Po wieczornym treningu nie byłam bowiem w stanie w ogóle zasnąć i ogólnie czułam się źle.

Szkoda, bo bardzo lubiłam te zajęcia. Czułam, że w trakcie tej godziny jestem w stanie dokonać niemożliwego. Mimo, że czasami wychodziłam z siłowni „na czworaka”, wykręcałam koszulkę z potu, wszystkie mięśnie bolały mnie jeszcze przez tydzień, czy też w trakcie treningu miałam ochotę zwymiotować. Nigdy się jednak nie poddałam. Wolałam paść trupem, niż odpuścić. CrossFit wymaga bowiem naprawdę silnego charakteru.

Na pocieszenie w ostatnim czasie przyszło mi kilka razy poprowadzić zajęcia CrossFit’u w Studio Energia w Rudzie Śląskiej, gdzie trenuję i pracuję. W przyszłości na pewno wybiorę się na kurs instruktorski, bo uważam, że CrossFit to świetny „dodatek” do treningu siłowego. Tak, „dodatek”, bo nigdy nie zdecydowałabym się, ani nie polecałabym trenować tylko i wyłącznie CrossFit’u. Często swoim klientom, którzy chcą zredukować wagę zalecam jednak jego elementy lub przeznaczam jeden dzień w planie tylko na CrossFit, jako trening metaboliczny.

Co to w ogóle jest jednak ten cały Crossfit, na którego punkcie oszaleli ostatnio Polacy?

Czytaj dalej

„Emerytowana” 27-latka

Niektórzy moi znajomi, którzy nie wiedzą, z czym się borykam śmieją się, że zachowuję się, jak emerytka, nie chodząc na żadne imprezy. Inni zastanawiają się, dlaczego mimo sześciu treningów i trzymania diety nie mam „sześciopaka” na brzuchu. Myślą, że na bank podjadam, a moje treningi wcale nie są ciężkie. Pytają, gdzie moja forma. Jest mi wtedy strasznie przykro, ale nie będę z każdemu osobna tłumaczyć, co mi jest. Zresztą w ostatnim czasie zawiodłam się na wielu ludziach, którzy totalnie olali (niektórzy wręcz wyśmiali) mnie i moje problemy. Na szczęście są też tacy, który mnie wspierają i za to naprawdę im dziękuję!

Postanowiłam jednak napisać o tym, z czym się zmagam. Nie, nie po to, by się żalić, jak mi to jest ciężko i źle, bo mam w sobie odpowiednio dużo energii, by mimo problemów zrealizować swoje plany i marzenia. Niestety, żyjemy w takich czasach, że moje choroby stają się powszechne. Dlatego, gdy pojawia się zmęczenie, brak efektów treningów i diety, warto szukać przyczyny. Bo nie zawsze wszystko jest naszą winą…

Czytaj dalej