Lepiej Cię ubierać, niż żywić…

Tak zawsze mówi moja mama. Na jedzenie (w tym suplementy) wydaję bowiem większość swoich pieniędzy.

Resztę na kosmetyki (o nich w innym wpisie, bo cały czas udoskonalam jeszcze swoją naturalną pielęgnację, rezygnując z kolejnych nafaszerowanych chemikaliami produktów). Ostatnie promocje w Rossmannie jednak i mnie skusiły.

zak1
Na kosmetyczne zachcianki zazwyczaj pozwalam sobie przy okazji dużych promocji, jak ostatnio w Rossmannie, gdzie było minus 40% na pielęgnację. 

2
Z promocji na kolorówkę też skorzystałam. Niewiele, bo mam tego tyle w domu, a i tak najczęściej nie korzystam :D

1
Ostatnio moim hitem są rosyjskie maseczki i szampony do włosów.

Ubrania kupuję tylko, gdy naprawdę czegoś potrzebuję (buty i kurtka poniżej, dres był zachcianką :D) i mam jakiś ekstra przypływ gotówki z treningów personalnych, rozpisywania planów, czy pracy na siłowni. Inna sprawa, że nawet jak mam jakiś budżet na zakupy, to jestem strasznie wybredna, więc zamiast kupować kolejną „szmatkę” wolę chodzić non stop w swojej ulubionej ostatnio różowej bluzie i jeansach.

zaka
I love pink ;-) P.s. Dalej odwlekam wizytę u fryzjera, ale jak patrzę na to zdjęcie, to czas najwyższy :D

Sukienki na razie wiszą w szafie, bo dopóki moje niegojące się blizny na nogach po zderzeniach z podestem na Crossficie nie znikną, nie zamierzam ich pokazywać publicznie (jakieś pomysły, jak skutecznie usunąć blizny, czy tylko laser mi zostaje?)

buty
Balerinek szukałam kilka tygodni, ale w końcu udało mi się znaleźć fajne w CCC. Warto mieć kartę stałego klienta, bo dzięki temu miałam rabat – 30 procent. Szpilki też więc wpadły i czekają na jakieś wyjście :)

Broń Boże, nie narzekam, bo mogłabym jeść codziennie wątróbkę za kilka złotych za kilogram z ziemniakami, aby zminimalizować wydatki na jedzenie. Jak mnie „przyciśnie”, to nie będę wybrzydzać. Na tę chwilę wolę jednak kupować bataty, awokado, żeńszeń syberyjski, steki z tuńczyka, czy łososia, aniżeli co weekend wydać te pieniądze na imprezy na Mariackiej w Katowicach i za taksówkę do domu (choć w sumie trzeba by się w końcu wybrać, urlop za kilka tygodni, więc będzie okazja). W przypadku Hashimoto, to jak jem równoznaczne jest z tym, jak się czuję. A naprawdę ciężko żyć, czując się, jak wrak człowieka. To po prostu kwestia priorytetów.

zaka1
Przydaje się teraz na deszczowe dni (masakryczną mamy pogodę, jak na koniec maja).

W każdym razie, postanowiłam pokazać Wam, jak wygląda ostatnio moja dieta, co i gdzie kupuję, a także jak wygląda moja organizacja co do przygotowywania jedzenia.

Ulubione sklepy
Robienie żywieniowych zakupów sprawia mi ostatnio ogromną frajdę. Dzień bez wejścia do Lidla i Biedronki, czyli moich dwóch ulubionych supermarketów, to dzień stracony :D Co jakiś czas wpadam też do Carrefoura, Kauflandu, InterMarche czy Tesco. Raz w tygodniu do sklepu „U Gwoździkowej” ze zdrową żywnością, a w sobotę koniecznie na targowisko.

gwozdzikowa
Sklep „U Gwoździkowej” znajduje się na Halembie, tuż obok Aquadromu. Raz w tygodniu, kiedy idę na basen, wpadam tam na zakupy. 

W każdym sklepie mam swoje ulubione produkty, ale zawsze poluję też na jakieś nowości. Wiadomo, na protokole autoimmunologicznym jestem bardzo ograniczona, ale lubię sobie pooglądać, co nowego pojawia się na półkach. Nie tylko do jedzenia, bo w Biedronce, czy Lidlu jest sporo fajnych rzeczy do domu. Czasem kuszą mnie jakieś produkty ze sklepów internetowych, ale nie znoszę czekać na przesyłkę. Jeśli mam na coś ochotę, to chcę mieć to tu i teraz, a nie za tydzień :)

Zapasy
W głowie zawsze mam zawartość lodówki i listę zakupów. Każdego dnia myślę już o tym, czy mam wszystko na kolejne kilka dni. Chętnie robię zapasy, by nigdy nie musieć martwić się tym, że nie mam co jeść. Inna sprawa, że w tygodniu nie mam za dużo czasu wolnego, więc w weekend staram się na przykład pokroić bataty, zważyć ich odpowiednią ilość do posiłku i posortować do woreczków. W tygodniu wyciągam więc ja tylko z lodówki i nie muszę bawić się w mycie, obieranie i krojenie.

batatyPosortowane bataty i makaron. 

Podobnie postępuję z makaronem (moje jedyne odstępstwo od protokołu, ale czuję się po nim dobrze, a skądś muszę brać większą ilość węgli o treningu). Kupuję też więcej brokułów, czy kalafiorów, który dzielę na różyczki i przechowuję w workach w lodówce. Potem wieczorem, przygotowując posiłki na następny dzień, tylko wyciągam i wkładam do parowaru odpowiednią ilość. Tak samo robię z mięsem. Dwa razy w tygodniu kroję na kostki i porcjuję sobie piersi z kurczaka. To bardzo ułatwia życie.

Polowanie na promocje
Robieniem zapasów sprzyjają oczywiście promocje. Przeglądam chętnie wszystkie gazetki z supermarketów, a trzeba przyznać, że te coraz skuteczniej potrafią przyciągać klientów. Strasznie lubię też, gdy Biedronka organizuje np. tydzień francuski, czy hiszpański i wydaje cały folder z promocyjnymi produktami i przepisami. Szkoda tylko, że części produktów nie ma w stałej ofercie, np. steku z miecznika (wiem, jest w InterMarche). Wiadomo, nie mogę się skusić na większość rzeczy, ale nacieszyć oczy – jak najbardziej.

Bardzo podobają mi się też akcje organizowane przez Lidl, dzięki którym zostałam posiadaczką dwóch fantastycznych książek z przepisami.

ksiązka
Książka jest pięknie wydana.

Żeby zebrać naklejki za zakupy za 50zł musiałam jednak zrobić ogromne zapasy. Staram się jednak zachować zdrowy rozsądek i nigdy nie kupuję zbędnych rzeczy, których wiem, że i tak nie zjem.

Drogi interes
Nie okłamujmy się. Jeśli chce się jeść naprawdę zdrowo, a w moim przypadku jeszcze zgodnie z dietą dla osób z Hashimoto, to trzeba wydać miesięcznie bardzo dużo, a i tak nie kupuję BIO kurczaków, czy jakiś wymyślnych produktów, typu nasiona Chia, czy jagody Goji.

stek
Od czasu do czasu pozwalam sobie na małe szaleństwa, jak stek wołowy. Niestety, dobra wołowina jest bardzo droga. Kiedyś kupiłam tańszą i wyszła… podeszwa ;/

Muszę jednak zaznaczyć, że zawsze kupuję więcej. Dla siebie i dla mamy. Tata woli swoje tłuste, śląskie jedzenie (hitem jest dla mnie jego poranna owsianka na rosole z Maggi :D). Mama natomiast przy okazji swoich zakupów zawsze przyniesie coś i dla mnie.

Moja obecna dieta

Ostatnio mój rozkład makroskładników wygląda następująco: 120g białka, 60g tłuszczy i 100g węglowodanów. Obcięłam 20g węglowodanów. Zobaczymy, jak się będę czuła. Obiecałam sobie, że jak wytrwam ten tydzień bez wpadek, to w niedzielę czeka mnie omlet kokosowy :)

Jak zazwyczaj wyglądają moje posiłki i jakie jem suplementy?

Śniadanie (25g białka, 30g tłuszczu)

dieta
Śniadanie, jeśli już to tylko bez węglowodanów (więcej tutaj).

– 2 jajka

Ostatnio kupuję jajka tylko z wolnego wybiegu lub BIO. Na targowisku lub od koleżanki, która przywozi je ze wsi. Jajka gotuję na miękko w jajowarze.

– 2 kabanosy z kurczaka

2
Kabanosy kupuję w Biedronce, tylko te bezglutenowe z firmy Konspol. Są absolutnie pyszne.

– pół ogórka

– kubek rosołu na kościach wołowych (więcej o jego właściwościach tutaj).

kosc
Ostatnio za tę ogromną kość dałam 0,80zł. Wystarczyło mi na rosół na miesiąc.

Suplementy (więcej tutaj):

– witamina D (ok. 3000/4000 jednostek)

– żeńszeń syberyjski

1. posiłek w pracy (25g białka, 20g tłuszczy)

dieta2
Tradycyjna sałatka. Drugi mój posiłek również nie zawiera więc węglowodanów.

– roszponka, pół ogórka, rzodkiewki

– pół awokado

Codziennie jem połówkę awokado. Uwielbiam je jako świetne źródło tłuszczy (więcej tutaj) i na pewno kiedyś poświęcę mu osobny post. Często kupuję w Lidlu kilka sztuk na zapas, bo nie jest łatwo znaleźć dojrzałe awokado. Najczęściej na półkach są bezsmakowe twardziuchy.

– łyżeczka oleju lnianego

olej
Miałam szczęście, bo ostatnio dostałam olej z firmy Olini.

– 100g steku z tuńczyka

dieta3
Uwielbiam stek z tuńczyka z parowaru (o gotowaniu na parze możesz przeczytać tutaj). Niby to ryba, a wydaje się, że jem mięso. Kupuję go w Biedronce.

Dodatkowo w czasie pracy:

– kawa z olejem kokosowym

Kawa, oczywiście tylko z ekspresu (więcej tutaj) i z dodatkiem oleju kokosowego (więcej tutaj).

kawa

– garść nerkowców

Moja jedyna pokusa… Więcej o podjadaniu tutaj.

– woda mineralna 1,5l z witaminą C

2. posiłek w pracy (25g białka, 10g tłuszczu, 20g węglowodanów)

ryba
Tradycyjny lunchbox.

– 100g batatów, brokuł, kalafior lub inne zielone warzywa z parowaru

szparagi
Ostatnio królują u mnie szparagi.

– 100g łososia/wątróbki/kurczaka

Dwa razy w tygodniu jem w tym posiłku łososia z Biedronki z parowaru, dwa razy w tygodniu wątróbkę drobiową (również z parowaru), a w pozostałe trzy – kurczaka.

watrobka
Wersja z wątróbką i kiszonkami (więcej o ich właściwościach tutaj). Tu jeszcze miałam więcej węglowodanów, dlatego tyle batatów.

Posiłek przedtreningowy (25g białka, 20g węglowodanów)

– 100g kurczaka
Kurczaka przyprawiam ziołami prowansalskimi i przyprawami bezglutenowymi.

– 100g batatów

harissa
Uwielbiam :)

Woda na trening

Na każdym treningu wypijam butelkę 1,5l wody.

Shake potreningowy

shake
Mały shaker z MyProtein.

– 20g białka

zak9
Wypróbowałam różnych i najbardziej lubię waniliowe białko z Olimpu. Te z KFD nie przypadło mi do gustu.

– 100g mrożonych owoców leśnych z Lidla.

Posiłek potreningowy (25g białka, 60g węglowodanów)

diet4
Tradycyjnie :)

– 70g makaronu wieloziarnistego

Kupują makaron z Lubelli. Wiem, że nie powinnam, ale nie chcę jeść tyle owoców, a ile też można jeść batatów :D Na szczęście czuję się po nim dobrze.

– 100g kurczaka

– zielone warzywa

Na kolację czasem jem brokuł, czasem kalafior, czasem cukinię, innym razem szparagi. Od czasu do czasu buraki. W zależności na co akurat jest sezon. Do tego ogórki niepasteryzowane z lubczykiem z BIO sklepu.

ogorki
Najlepsze :)

– jabłko

Wieczorem, już w łóżku jem zazwyczaj jeszcze jabłko.

Suplementy (najczęściej):

– kwas Omega-3

– ZMA

– luteina na oczy

– sól magnezowa do kąpieli

– napar z czystka

czystek
Polecam. Bardzo dobra :)

– glutamina

***

Wiadomo, do koszyka wpada mi jeszcze wiele innych produktów. A to mleczko kokosowe, a to mam ochotę na królika, a to robię jakieś ciacho…

pokusa
Najwięcej pokus jest zawsze dla mnie w sklepie ze zdrową żywnością. Mogłabym tam pracować, jako testerka :)

2014mm
No i od czasu do czasu lubię zjeść w „Tu Lis Ma Norę” :)

Tak to więc wygląda :) Monotonnie, ale mi to pasuje :)

Reklamy

6 thoughts on “Lepiej Cię ubierać, niż żywić…

  1. Pingback: Pierwszy miesiąc redukcji | JOANNA HAŚNIK

  2. Pingback: Gotowa do zmian | JOANNA HAŚNIK

  3. Bardzo fajnie prowadzisz tego bloga, piszesz tak jak jest a to mi się najbardziej podoba. Na większości blogów piszą jak to fajnie bo jest zdrowo kolorowo. Ale nikt nigdy nie napisał że tak naprawdę te rzeczy są mega drogie. Z narzeczonym prowadzimy zdrowy tryb życia, diety ułożone pod plany treningowe i tak naprawdę to lepiej faktycznie się ubierać niż żywić….
    Pozdrawiam i zapraszam: http://www.homemade-stories.blogspot.be

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s