Slow life

Ostatnie tygodnie w moim życiu były bardzo intensywne. Z jednej strony złe wyniki badań, zdiagnozowane kolejne choroby, dylematy w pracy, rezygnacja z funkcji rzecznika prasowego Górnika i z pracy na siłowni. Z drugiej – udział w szkoleniach z diet niskowęglowodanowych w Katowicach i z suplementacji w Warszawie, udany wypad do stolicy i na zgrupowanie zespołu Centralnej Ligi Juniorów do Zakopanego, 90kg w przysiadzie tylnym i 70kg w przednim.

Powoli wychodzę znów jednak na prostą. Z kilkoma postanowieniami (dość gonitwy i nadmiernego stresu, który mnie wykańcza, dość martwienia się tym, co mówią o mnie inni), ze zweryfikowaną listą przychylnych mi osób i „przyjaciół”, a także nowym mottem przewodnim. Czas najwyższy zacząć celebrować każdy dzień swojego życia. Czas na „Slow life”. Nic na siłę.

Tymczasem, sącząc napar z mięty z balkonowego ogródka, zapraszam Was na mix zdjęć z ostatnich kilku tygodni.

Czytaj dalej

Reklamy

Trudniej znaczy lepiej #1 / Squat

Jakiś czas temu zachęcałam Was do zwiększania obciążeń na treningu (zobacz tutaj). Mam nadzieję, że dzięki temu artykułowi spróbowaliście nowych form progresji, Wasza siła wzrosła, a ciało zaczęło nabierać coraz to lepszych kształtów.

Aby efekty Waszej pracy były jeszcze lepsze, warto nie tylko co 4-6 tygodni zmieniać plan treningowy, ale i stawiać przed sobą nowe wyzwania w postaci trudniejszych wersji ćwiczeń. Tym samym chciałabym rozpocząć cykl artykułów, w których przedstawię progresję kilku podstawowych ćwiczeń. Zaczynamy od przysiadu.

Czytaj dalej