Kosmetyczny minimalizm

Kiedyś moje półki w łazience uginały się od ilości kosmetyków. Miałam kremy do wszystkiego. Stóp, nóg, pośladków, brzucha, rąk, biustu. Na dzień, na noc, na każdą okazję. Peeling do stóp, nóg, twarzy. Na każdy dzień inną maseczkę do włosów i szampon. Kremy do twarzy od wyboru do koloru. Zostawiałam mnóstwo pieniędzy w SuperPharmie, Naturze, Rossmannie, czy Hebe.

Sytuacja finansowa zmusiła mnie do ograniczenia zakupów kosmetycznych. Dzięki temu zaczęłam bardziej świadomie wybierać produkty ze sklepowych półek. Sugerować się składem, a nie reklamą w telewizji. Choroby sprawiły natomiast, że zaczęłam też maksymalnie ograniczać ilość szkodliwych substancji w otoczeniu. Przede wszystkim w jedzeniu, ale z czasem i w kosmetykach. W końcu wszystko to, co ląduje na naszej skórze zostaje wchłonięte do organizmu i przekłada się na nasze zdrowie. Unikam więc detergentów, silikonów, konserwantów, a przynajmniej wybieram te kosmetyki, które mają ich jak najmniej. Sięgam również po wiele „jadalnych” kosmetyków, znajdujących się w mojej kuchni. Staram się wybierać kosmetyki wielofunkcyjne, które mogę wykorzystać na różne sposoby.

Co mam więc w łazience?

kos18

Podstawą w mojej kuchni, jak i łazience jest olej kokosowy. Używam go jako balsamu do ciała. Łączę z mieloną kawą, cynamonem i cukrem trzcinowym i używam, jako peeling. Nakładam na włosy. Codziennie rano przed śniadaniem płuczę nim również usta. Dokładnie, ssanie oleju roślinnego to świetna, niedoceniana sprawa. 15-30 minut ssania oleju z rana nie tylko wzmacnia szkliwo zębów, wybiela je, zapobiega chorobom dziąseł, redukuje przykry zapach z ust, ale przede wszystkim usuwa toksyny z organizmu. W trakcie przelewania oleju między zębami przez jamę ustną przepływa ogromna ilość krwi, dzięki czemu olej może wychwycić z niej sporą ilość toksyn. Tym samym możemy poprawić wygląd skóry, wzmocnić układ odpornościowy czy wspomóc pracę nerek i wątroby.

Po wypluciu oleju myję zęby.

kos2

Od dłuższego czasu używam past bez fluoru, najczęściej ziołowej z firmy Himalaya, której smak bardzo mi odpowiada. Pasta ta zawiera ekstrakt z drzewa arakowego (Miswak), a także naturalne składniki (papaina, bromelina, wyciąg z łupin migdałów, mentol). Dzięki ziołowej formule opartej na technologii enzymów roślinnych z papai i ananasa, delikatnie usuwa przebarwienia z powierzchni zębów.

Zrezygnowałam z fluoru po tym, jak dowiedziałam się, że pierwiastek ten przyswajany jest przez organizm tylko do zakończenia okresu dorastania, a nadmiar fluoru jest bardzo trudny do usunięcia z organizmu. Tylko częściowo jest on wydalany wraz z płynami ustrojowymi przez gruczoły łojowe oraz potowe, reszta odkłada się w układzie kostnym i kumuluje w skórze. Co więcej, fluor jak i jony fluorkowe są toksyczne i działają drażniąco np. na układ oddechowy, zaburzają procesy enzymatyczne w tkankach, zahamowują oddychanie komórkowego, przemiany węglowodanów i tłuszczy oraz syntezę hormonów, co powoduje uszkodzenie kości, zaburzenia pracy tarczycy i trzustki. Fluor wypiera również wapń i magnez z organizmu, co powoduje m.in skurcze mięśnie, czy prowadzi do próchnicy.

W planie mam jednak wykonanie naturalnej pasty na bazie oleju kokosowego, ksylitolu, sody oczyszczonej i olejku eterycznego, np. goździkowego. Swoją drogą ssanie ziarenek goździku odświeża świetnie oddech, więc można ich używać zamiast gumy do żucia :)

Zamiast płynu do płukania z drogerii, przepłukuję dodatkowo jamę ustną naparem z mięty lub szałwii.

kos17

Zrezygnowałam również z antyperspirantów. Swego czasu chciałam zrobić sobie dezodorant na bazie magnezu. W trakcie zakupów w sklepie ze zdrową żywnością i naturalnymi kosmetykami pani poleciła mi jednak kryształ. 19,99zł na rok? Świetnie, biorąc pod uwagę, że średnio na miesiąc potrzebne były mi dwa antyperspiranty.

Najważniejsze jednak, że deo-kryształ zawiera wyłącznie kosmetyczny ałun. Żadnych perfum, alkoholu, barwników i konserwantów. W końcu nie mam problemów z pieczeniem skóry pod pachami. Przed użyciem wystarczy zwilżyć kryształ wodą, a następnie potrzeć kilka razy o skórę. Kryształ następnie płuczemy i suszymy.

Osobiście jestem zadowolona z jego skuteczności. Nie pozostawia plam na ubraniach i nie blokuje porów, dzięki czemu skóra pod pachami jest idealnie gładka. Wiadomo, w takie upały, jakie były w ostatnich tygodniach trzeba było stosować go częściej, ale wówczas nie radziły sobie nawet antyperspiranty, który powinny według reklamy działać przez 72 godziny. Ałun jest jednak zdrowszym i tańszym rozwiązaniem, więc na pewno nie wrócę już do drogeryjnych antyperspirantów.

kos15

Rossmann’owski płyn do higieny intymnej stosuję nie tylko zgodnie z przeznaczeniem, ale również jako żel do kąpieli. Nie ma boskiego zapachu, ale odpowiada mi jego lekka konsystencja.

Zmywam nim również oleje z włosów. Świetnie sprawdza się bowiem jako szampon. Moje włosy wyjątkowo lubią nawilżającą moc aloesu. Nie zawiera SLS, tym samym nie podrażnia też mojej wrażliwej skóry głowy. Często używam też tego płynu jako mydła.

Generalnie to taki wszechstronny płyn, który często zabieram na wyjazdy, gdy zależy mi na jak najmniejszej kosmetyczce. Podobne właściwości ma rossmannowski żel dla dzieci Babydream. Stosuję więc je zamiennie.

kos13

Jeśli mam natomiast ochotę wziąć błogą kąpiel, wtedy sięgam po kokosowy płyn z Original Source. Skład nie zachwyca, ale ten zapach… Boski :) Kupuję go raz na jakiś czas, gdy jest promocja. To jedyna kosmetyczna zachcianka.

kos10

Zdecydowanie ograniczyłam również ilość odżywek i szamponów. Najczęściej sięgam po produkty z Alterry z Rossmanna, które nie zawierają silikonów (mają jednak wysoko w składzie alkohol, ale jest on często stosowany w kosmetykach naturalnych zamiast konserwantów) lub gdy mam większe możliwości finansowe wybieram rosyjskie odżywki i balsamy Receptury Babuszki Agafii (drożdżowa, jajeczna, aktywator wzrostu, na porost włosów), które są oparte na naturalnych ekstraktach i olejkach ziołowych.

Gdy mam więcej czasu nakładam na włosy oleje (kokosowy, lniany, migdałowy, olejek Babydream dla dzieci lub antycellulitowy z Alterry z Rossmanna).

Czasem zamiast maseczki i szamponu nakładam na głowę dwa jajka, zawijam folią i trzymam pod ręcznikiem przez godzinę. Innym razem na głowę trafia gotowany len. Cukrem robię pilling głowy. Płuczę włosy w naparze z kawy lub parzonych ziołach. Wcieram kozieradkę.

Ze względu na łysienie androgenowe, z którym się zmagam zdecydowanie ograniczyłam ilość zabiegów na włosy. Staram się je dotykać, jak najrzadziej, żeby tylko nie wypadały. Spinam je więc w koszek i czasami chodzę w nim nawet kilka dni. Na szczęście przeczytałam w jakiejś kolorowej gazecie, że podobne koczki są w modzie :D

kos5

Nie mam kremu do twarzy na noc. Nakładam bowiem na twarz olejki. Na wykończeniu mam macademia. Ostatnio kupiłam ten ze słodkich migdałów, który świetnie nawilża i redukuje zaczerwienienia.

Oleję dodaję również do maseczek na włosy. Zmywam nimi również makijaż.

kos6

Po zmyciu makijażu olejem przemywam twarz wodą różaną. Ma piękny, naturalny zapach. Odświeża, tonizuje, nawilża skórę przywracając jej naturalną równowagę. Regeneruje skórę wrażliwą, przesuszoną ze skłonnością do pękających naczynek, a taką właśnie posiadam.

Myślałam, żeby sama zrobić sobie taką wodę na bazie płatków róż, ale gdzie ja znajdę niepryskane żadną chemią róże?

Gdy zabraknie mi wody, wtedy sięgam po napar z szałwii, czy mięty i nim przemywam twarz.

kos8

Na skórę oczu nakładam żel ze świetlikiem lekarskim. Spędzam jedną trzecią dnia przy komputerze, więc produkt ten zapewnia moim zmęczonym oczom ulgę i ukojenie. Naprawdę odczuwam różnicę, kiedy zapomnę go nałożyć na powieki.

kos14

Jeśli chodzi o kremy do twarzy, to cały czas szukam swojego ulubieńca. Przez długi okres był nim Dermetic 3, a ostatnio kupowałam tańsze kremy z Ziaji. Szukałam jednak produktu bez parabenów do skóry wrażliwej, ale z filtrem przeciwsłonecznym. I tak polecono mi krem z Natura Siberica z różeńcem górskim, który ma właściwości kojące. Zawarta w nim alantoina świetnie nawilża. Kwas hialuronowy i białka Syn-Ake i Matrixyl zapobiegają z kolei powstawaniu zmarszczek. A na zimne trzeba dmuchać.

Na razie jestem bardzo zadowolona. Konsystencja i zapach bardzo mi odpowiadają. Szybko się wchłania, więc od razu mogę nałożyć na niego podkład i puder. Skóra również wydaje się mniej zaczerwieniona.

Zapłaciłam za niego jednak w sklepie stacjonarnym 40zł i to jest największy minus. Mam więc nadzieję, że będzie wydajny.

kos9

Dodatkowo kupiłam sobie mleczko oczyszczające arnikowe z Sylveco, które również koi zaczerwienienia. Obecnie przemywam nim twarz po zmyciu makijażu olejem, a przed użyciem wody różanej.

Mleczko nakładam na wacik. Jest bardzo delikatne, dlatego raczej nie sprosta mocniejszym makijażom, ale takich nie noszę na co dzień. Zostawia lekki, tłusty film. Z nim radzi sobie już jednak woda różana.

Nie jest to niezbędny produkt w mojej kosmetyczce, więc raczej nie kupię ponownie.

kos11

Zamiast kremu do rąk używam oleju rycynowego. Moje dłonie po treningach wyglądają koszmarnie i olej ten jest dla nich ratunkiem. Świetnie nawilża.

Wieczorem przed pójściem spać wcieram go również w wysuszone skórki paznokci. Nadaje się również do nakładania na twarz, wspomaga walkę z trądzikiem i problemami skórnymi. Działa antybakteryjnie, goi blizny, redukuje rozstępy.

Dodaję również olej rycynowy do maseczek do włosów, bo skutecznie działa na porost. Uważam jednak z ilością, bo jest dosyć „ciężki” i trudny do zmycia.

***

To tyle. Niby minimalizm, ale całkiem sporo tego wyszło. W porównaniu do tego, co kiedyś miałam jednak w łazience, to niebo a ziemia.

Do tego dochodzi jeszcze podkład, puder i tusz do rzęs. Obecnie używam tych z firmy L’Oréal, ale chciałabym je wymienić na bardziej przyjazne skórze? Coś polecacie?

Planuję również zacząć używać ekologicznych środków czystości (proszków, płynów itd.). Szukałam w internecie różnych produktów, ale ceny niestety są kosmiczne. Polecacie jakieś dobre i niedrogie?

Na koniec wstawiam jeszcze filmik z opolskiej konferencji Ajwen, w którym Asia Bednarz opowiada o naturalnych kosmetykach. Mam ochotę na te łoje :D

 

Reklamy

11 thoughts on “Kosmetyczny minimalizm

  1. Polecam ekologiczne środki czystości z firmy Frosch. Dodatkowo są wegańskie jeśli dobrze kojarzę. I nie są super drogie.
    Jeśli chodzi o naturalny podkład to polecam oczywiście kosmetyki mineralne. Ja używam podkład Amilie.

  2. Pingback: Hashimoto | JOANNA HAŚNIK

  3. Pingback: W drodze do równowagi | JOANNA HAŚNIK

  4. Sproboj jeszcze ocet z jablek bez konserwantów i brutalny.
    Rozrobioną pół na pół z woda, swietnie sie sprawdza jako tonik do twarzy i płukanka do włosów przed odrzywka.

    Olejek kokosowy dobry zamiast pianki dl golenia np. na nogi i bikini ,oraz jako mleczko do zmywania makijażu :)

    Dziękuje za pomysł na dezodorant!

  5. Pingback: Uwolnić się od toksyn | JOANNA HAŚNIK

  6. Pingback: Trenuj, ale z głową! | JOANNA HAŚNIK

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s