Insulinooporność, czyli dlaczego nie mogę schudnąć

Jesienią ubiegłego roku, po kilku miesiącach ciężkiej pracy na siłowni i wielu wyrzeczeniach związanych z dietą, byłam załamana brakiem efektów. Co więcej, wydawało mi się, że im więcej ćwiczę, tym jestem coraz grubsza. Tym więcej mam tkanki tłuszczowej. Do tego doszła kontuzja pleców przed wymarzonymi zawodami w trójboju i nie ma co już ukrywać – depresja, z którą tak naprawdę walczę dalej codziennie. Na razie wygrywam, choć czasem stoję na krawędzi…

Zrobiłam wówczas badania zalecone przez mojego trenera Sebastiana Kota i okazało się, że mam niedoczynność tarczycy i Hashimoto. Myślałam, że to koniec moich problemów. Poznałam wroga, wytoczyłam ciężkie działa, zmieniłam dietę, trening, podejście do życia. Liczyłam, że w końcu zobaczę efekty moich treningów.

Wpis o Hashimoto możecie przeczytać tutaj.

tluszcz
Jesień ubiegłego roku. Im większe ciężary podnosiłam, tym więcej miałam tkanki tłuszczowej. 

Wiadomo, schudłam, ale dalej coś było nie tak. W lutym zdecydowałam się odstawić tabletki antykoncepcyjne. Wiadomo, bałam się skutków, w tym nagłego przyrostu wagi, czy wypadania włosów (tak, wypadła mi połowa i dalej wypadają), o których często czytałam w internecie, ale byłam zdeterminowana, by nie truć się dalej. W czerwcu udałam się do ginekologa, bo od odstawienia antykoncepcji nie dostałam miesiączki (i dalej nie mam). Badanie USG oraz dodatkowe sprawdzenie poziomu hormonów wykazały, że mam Zespół Policystycznych Jajników i związaną z nim często insulinooporność. Dodając do tego hiperkortyzolemię i wyczerpane nadnercza, nieszczelne jelita i nietolerancję na kilka produktów, muszę na co dzień zmagać się z całą armią wroga. A zaznaczam, nie zdecydowałam się na razie na żadną polecaną mi dodatkową terapię hormonalną. Dopóki widzę możliwość, chcę spróbować wyleczyć wszystkie dolegliwości dietą, suplementacją i trybem życia. Niedługo czekają mnie jeszcze kompletne badania przed długo wyczekiwaną wizytą u endokrynologa (od stycznia czekam na prywatną wizytę u doktora Klajnowicza w Mysłowicach), więc zobaczymy, czego jeszcze się dowiem i jak obecnie wygląda mój stan zdrowia. Mam kilka podejrzeń. Jeśli się uda, to badania będę robiła w klinice w Katowicach, bo dostałam w czwartek skierowanie na oddział ginekologiczno-endokrynologiczny.

W każdym razie, moja sytuacja jest naprawdę trudna, bo chociażby zalecenia dietetyczne przy PCOS i niedoczynności tarczycy wzajemnie się wykluczają. Dieta przy Zespole Policystycznych Jajników nie powinna zawierać zbyt wielu węglowodanów. Tarczyca potrzebuje ich jednak do prawidłowego funkcjonowania. I bądź tu człowieku mądrym. Cały czas szukam więc złotego środka. Nie ukrywam jednak, że ostatnio skupiłam się głównie na insulinooporności, ustabilizowaniu poziomu cukru we krwi i poprawie wrażliwości insulinowej. Insulina odgrywa bowiem podstawową rolę w zarządzanie składem ciała, w tym spalanie tkanki tłuszczowej i jest zaangażowana w rozwój masy mięśniowej, a na tym przecież, poza poprawą stanu zdrowia, najbardziej mi zależy. Jak więc staram się poprawić wrażliwość na insulinę? O tym dzisiejszy wpis.

Insulina i glukagon
Insulina to nic innego, jak hormon anaboliczny wydzielany przez trzustkę w momencie, gdy w krwiobiegu pojawi się glukoza, a więc po zjedzeniu i strawieniu węglowodanów (w tym skrobi). Zadaniem insuliny jest usunięcie cząsteczek glukozy z krwiobiegu. W zdrowym organizmie insulina przekazuje glukozę do komórek mięśniowych. Glukoza nie jest bowiem w stanie samodzielnie przedostać się przez ściany komórek. Potrzebna jest jej do tego właśnie insulina, wyłapywana za pomocą receptorów znajdujących się w komórkach. Gdy glukoza trafi już do komórek, automatycznie spada jej poziom we krwi, co pociąga za sobą spadek poziomu insuliny. Zdarza się czasem, że w naszym krwiobiegu znajdzie się zbyt wiele glukozy. Insulina kieruje ją wówczas do wątroby, gdzie zostaje zmagazynowana w postaci glikogenu i do komórek tłuszczowych, jako zapasy energii.

Hormonem antagonistycznym do insuliny jest glukagon. Pełni on funkcję regulującą przemianę węglowodanową, bierze udział w procesach glukoneogenezy (przekształcenia aminokwasów, glicerolu i mleczanu w glukozę) i glikogenolizy (rozkład glikogenu do glukozy) oraz utleniania kwasów tłuszczowych. Gdy poziom insuliny jest wysoki, poziom glukagonu jest niski. Tym samym, gdy jesteśmy głodni zamiast pobrać glukozę z zapasów z trzustki oraz syntezy białek, organizm domaga się energii z zewnątrz i to najlepiej cukru, który będzie mógł od razu wykorzystać. Z tego powodu niemożliwe jest wykorzystywanie zgromadzonego tłuszczu jako preferowanego źródła energii.

Hipoglikemia reaktywna i insulinooporność
Niestety, mój organizm nie jest już sprawną maszyną. Nie od dziś, a od lat, choć nawet nie przypuszczałam, że moje kiepskie samopoczucie jest wynikiem niestabilnego poziomu cukru i insuliny we krwi. Nie miałam przecież nadwagi, prowadziłam aktywny tryb życia. Drażliwość, niepokój, drżenie rąk, potliwość, zachcianki na słodkie, potrzeba wypicia kawy z rana, nerwowość, niepokój, problemy z zasypianiem, budzenie się w nocy, czy uczucie ulgi po zjedzeniu posiłku kładłam na barki stresu. Tymczasem wszystko to związane było z gwałtownymi skokami insuliny i spadkami poziomu glukozy, które pojawiały się po posiłkach. Teraz wiem, że były to przypadki hipoglikemii reaktywnej.

par9
Wydawało mi się, że odżywiam się zdrowo, a tymczasem węglowodany powodowały u mnie ogromne skoki cukru i insuliny. 

Przyczyną mogła być z pewnością insulinooporność. Komórki mojego ciała nie chcą już bowiem przyjmować glukozy i wykorzystywać jej jako energii. Uwrażliwiły się na działanie insuliny. Jedynie komórki mózgu funkcjonują prawidłowo. Do pozostałych insulina puka, ale one pozostają głuche. W konsekwencji trzustka wydziela coraz więcej insuliny, aby wykonywać swoje zadania. Glukagon, który angażuje tkankę tłuszczową do procesów energetycznych jest zablokowany. I tu zaczyna się mój problem.

Wysoki poziom insuliny nie pozwala wykorzystać tłuszczu w celach energetycznych, ponieważ to zawsze glukoza znajdująca się krwiobiegu zostaje wybierana jako preferowane źródło energii. Jestem jednak w stanie zmagazynować tylko niewielką ilość glukozy w postaci glikogenu w wątrobie (ok. 400g). Gdy jadłam więc węglowodany, cały nadmiar glukozy pozostawał w obiegu i był zamieniany w wątrobie w trójglicerydy, które zaopatrują komórki tłuszczowe. Co więcej, wysoki poziom insuliny nie tylko doprowadził do magazynowania w komórkach tłuszczowych nadmiaru glukozy, ale także tłuszczu dietetycznego spożytego podczas ostatniego posiłku. Ćwiczyłam, trzymałam dietę, a mimo to tyłam. Głównie na udach, brzuchu i ramionach, co jest specyficzne dla insulinooporności.

Glukoza spalana jest jednak bardzo szybko. Niestety, wysoki poziom insuliny we krwi nie pozwalał sięgnąć po zapasy energii z komórek tłuszczowych, dlatego nawet po dużym posiłku bogatym w węglowodany czułam głód i musiałam zaraz znów sięgnąć po coś do jedzenia. Po treningu jadłam wyliczoną ilość węglowodanów, a po 15 minutach byłam w stanie pochłonąć paczkę wafli ryżowych. Potem jeszcze czekoladę, aż czułam się totalnie zapchana. A potem następował totalny spadek energii, czułam się zmęczona, senna, rozdrażniona. Nie byłam w stanie skupić się na pracy. Miałam kolejny atak wilczego głodu, w czasie którego pochłaniam masę jedzenia, głównie czekolady, orzechów, owoców, czy wafli ryżowych. Byłam ciągle głodna. Do tego dochodziła bezsenność, czy częste oddawanie moczu.

FOT WLODZIMIERZ SIERAKOWSKI 204-07-27 PILKA NOZNA - EKSTRAKLASA GORNIK ZABRZE - LECH POZNAN 1 - 1 HASNIK JOANNA
Ramiona zdecydowanie są moją największą zmorą. I każdego, kto się z nich śmieje unikam, bo trzeba być kompletnym idiotą żartując z czyichś problemów zdrowotnych. Po takich zdjęciach wiem jednak, jakich ubrań unikać. 

Objawy hipoglikemii reaktywnej mieszały się u mnie z objawami insulinooporności. Wahania poziomu cukru we krwi powodowały skoki insuliny. Gdy poziom mojego cukru spadał zbyt nisko, wyrzut insuliny powodował przetransportowanie dostępnej glukozy z krwiobiegu do komórki. Po pewnym czasie komórki zaczęły być oporne na działanie insuliny, co powodowało kolejny jej wyrzut i spadek poziomu cukru, dając symptomy hipoglikemii. Błędne koło.

Rozpoznanie
Jak już pisałam, nigdy nie myślałam, że mam jakiekolwiek problemy z insuliną. Wydawało mi się, że napady głodu, czy brak efektów treningowych to kwestia braku mojej silnej woli. Dopiero, gdy w czerwcu zdiagnozowano u mnie Zespół Policystycznych Jajników dowiedziałam się, że choroba ta często łączy się z insulinoopornością. Poczytałam o objawach jej towarzyszących i wtedy zrozumiałam w czym tkwi u mnie problem.

Aby potwierdzić swoje przypuszczenia wykonałam krzywą cukrową i insulinową. To badanie poziomu glukozy i insuliny na czczo oraz po godzinie i dwóch od obciążenia 75 gramami glukozy. Konieczne jest zrobienie obu krzywych, aby na podstawie relacji w nich zachodzących, zdiagnozować problem.

Ogólnie zalecam swoim podopiecznym, aby na początku współpracy zbadali poziom glukozy i insuliny na czczo, chyba, że widzę „na oko” problemy po sylwetce lub mówią o dolegliwościach, jakie kiedyś mi towarzyszyły po zjedzeniu węglowodanów. Wtedy proszę, by zrobili krzywe. Na podstawie wyniku krwi na czczo można już jednak stwierdzić problem. Normalny poziom glukozy powinien wahać się między 70 a 100 mg/dl. Oczywiście, im bliższy dolnej granicy, tym lepsza wrażliwość insulinowa. 100-125 mg / dl to już stan przecukrzycowy. Wartość ponad 125 mg/dl to już cukrzyca. Insulina powinna być z kolei jednopunktowa, a więc maksymalnie 9 ulU/ml, choć norma podaje górną granicę, jako 24 ulU/ml.

O zalecanych badaniach można poczytać tutaj.

Przyczyny
Ciężko mi powiedzieć, skąd wzięła się u mnie insulinooporność. Myślę, że to efekt kilku czynników. Kluczowy wydaje mi się jednak chronicznie występujący u mnie stres. Moje nadnercza musiały cały czas pracować na najwyższych obrotach. Stymulowane dodatkowo kawą, napojami energetycznymi, czy alkoholem wydzielały więcej kortyzolu (przez co teraz mam wyczerpanie nadnerczy i hiperkortyzolemię) i uwalniały zapasy glukozy zgromadzone w wątrobie i mięśniach lub proteinach znajdujących się organizmie. Uwolniony nadmiar cukru trafiał do krwiobiegu, co zmuszało trzustkę do wyrzutu insuliny.

ciacho
Nie zawsze byłam taka super fit. jadłam od czasu do czasu ciastka, chipsy, jogurty i Snickersy. 

Na pewno nie bez znaczenia pozostawała nieodpowiednia dieta. Przez wiele lat nie jadłam mięsa i ryb, nie lubiłam jajek, unikałam tłuszczu, obawiając się przytyć. Jogurty, płatki, mleko, ryż, makarony i bułki były za to u mnie na porządku dziennym. Byłam zestresowana, więc co chwilę żułam coś w buzi, co przynosiło mi ulgę. Mogłam nawet nie odczuwać spadków glukozy, bo ciągle coś jadłam, czym doprowadziłam komórki do braku wrażliwości na insulinę. Nie, nie jadłam często hamburgerów, czy pizzy, ale nawet dieta bogata w zboża, nabiał, czy duże ilości fruktozy może spowodować zaburzenia cukru we krwi. Przykład? Płatki z jogurtem i owocami to aż cztery różne źródła cukru (skrobię, glukozę, laktozę i fruktozę), których organizm nie jest w stanie prawidłowo rozpoznać. Poza tym mleko i w konsekwencji nabiał mają właściwości insulinogenne. Mimo braku glukozy, po spożyciu mleka, czy produktów mlecznych  gwałtownie wzrasta produkcja insuliny.

Nasilić problem insulinoopornościa mogła również w moim wypadku osłabiona praca tarczycy, jaka ma miejsce w przypadku niedoczynności, która spowalnia cały metabolizm cukru, co powoduje, że glukoza wolniej jest dostarczana do komórki w celach energetycznych (insulina wolniej się rozpada) oraz zwolnione jest wchłanianie glukozy do komórki i krwiobiegu. Insulinooporność mogła jednak również spowodować niedoczynność tarczycy. Trudno ustalić mi, co wynikło z czego. Niestabilny poziom cukru mógł być u mnie natomiast jedną z przyczyn Hashimoto, czyli choroby układu odpornościowego. Problemy z cukrem i insuliną obniżają bowiem witaminy C w organizmie, a także powodują liczne stany zapalne w organizmie, które są efektem glikacji, czyli łączenia glukozy z białkiem, co prowadzi do niszczenia jego struktury.

W każdym razie, na pewno insulinooporność nie jest związana w moim wypadku z brakiem ruchu, wysokokaloryczną dietą, nadwagą, otyłością, bo zawsze moja waga znajdowała się w normie. Jest to jednak problem wielu osób. Tkanka tłuszczowa przyczynia się bowiem do powstania insulinooporności poprzez produkowanie substancji hormonalnych, które mają działanie przeciwstawne do insuliny lub hamują efekty jej działania, a także poprzez bezpośrednie wydzielanie do krwi tzw. wolnych kwasów tłuszczowych (WKT). Przy ich nadmiarze organizm zaczyna wykorzystywać je jako źródło energii zamiast glukozy. W konsekwencji glukoza nie jest spalana w tkankach, a jej poziom we krwi wzrasta. Wówczas organizm, dla utrzymania prawidłowego poziomu cukru we krwi, zwiększa wydzielanie insuliny. Poza tym nadmiar WKT doprowadza do zapoczątkowania glukoneogenezy – procesu, w którym organizm produkuje glukozę głównie z tłuszczów, co dodatkowo pogłębia nadmiar cukru w organizmie.

Insulinooporność może mieć również podłoże genetyczne, być związana z nietolerancją fruktozy, glukozy i galaktozy czy wrażliwością organizmu na leucynę, jeden z aminokwasów. Przyczyn może być wiele.

Skutki
O symptomach choroby pisałam już wyżej. Insulinooporność mogła przyczynić się jednak również do rozwoju Zespołu Policystycznych Jajników, czyli problemów z owulacją będących wynikiem nierównowagi hormonalnej. Myślę nawet, że z PCOS zmagam się już od lat. Parę lat temu ginekolog zalecił mi bowiem przerwę i już wtedy nie miałam przez parę miesięcy miesiączki. Lekarz znów kazał mi więc brać hormony. Szkoda, że nie miałam wówczas tej wiedzy, co teraz. Może dziś byłabym w zupełnie innym miejscu. W każdym razie insulina oddziałuje na jajniki poprzez stymulowanie syntezy męskich hormonów płciowych, czyli androgenów, co zaburza jajeczkowanie. Dokładnie o mojej walce z PCOS napiszę innym razem, bo niestety w tym wypadku na razie polegam.

Wahania poziomu cukru i insuliny są również dużym stresorem dla organizmu. Osłabiają wiele barier, w tym jelita. Mogła to być również u mnie jedna z przyczyn ich nieszczelności. Z tym problemem akurat radzę sobie jednak całkiem nieźle i odpukać, choroba jest już wyciszona.

in3
Moje jelita są mi wdzięczne za wszelkie produkty kiszone, jakie codziennie piję i jem.

Gdybym nie podjęła odpowiednich kroków, insulinooporność mogłaby z czasem przekształcić się w cukrzycę typu 2, doprowadzić do chorób układu sercowo-naczyniowego, w tym miażdżycy, zawału serca i nadciśnienia, stłuszczenia i marskości wątroby, osteoporozy, czy nawet ciężkiej nerwicy.

Musiałam więc działać…

Dieta
Po zdiagnozowanie u mnie niedoczynności i Hashimoto moja dieta bardzo się zmieniła. Po wykryciu PCOS i insulinooporności jeszcze mocniej dokręciłam śrubę, choć cały czas szukam najlepszych dla siebie rozwiązań.

Wyeliminowałam wszystkie produkty, które gwałtownie podnoszą insulinę, począwszy od wszelkich przetworzonych zbóż. Po treningu nie jem już makaronu, ani kaszy, choć jaglana, czy gryczana nie jest zakazana przy insulinooporności. Nie pozwalam też sobie już od czasu do czasu na ciastka owsiane, czy wafle ryżowe. Jeśli muszę zjeść „cheat meal”, to jest to po prostu większa ilość białka, czy tłuszczy (kabanosy :D).

Nie jem niczego co zawiera cukiera, ani jego pochodne, nie używam też żadnych jego zastępników. Diabetolog polecił mojemu ojcu chorującemu na cukrzycą słodziki, ale nie znalazłam żadnych badań, które mówiłyby, że nie wpływają one negatywnie na metabolizm węglowodanów. Czytałam natomiast takie, które mówią, że wpływają na skoki glukozy i insuliny.

W moim jadłospisie nie znajdziecie też już żadnego nabiału. Wiadomo, po zdiagnozowaniu Hashimoto bardzo ograniczyłam jego spożywanie, ale od czasu do czasu miałam ochotę na żółty, czy biały ser, albo robiłam dipy na bazie jogurtu greckiego. Przetworzone produkty mleczne, które nie mają nic wspólnego z prawdziwym mlekiem od krowy pasącej się na łące są jednak bardzo insulinogenne.

Ograniczyłam więc bardzo ilość węglowodanów w diecie, choć pilnuję, by dziennie, szczególnie w dni treningowe zjeść ok. 100g, aby nie pogorszyć pracy tarczycy. Poza tym zbyt mała podaż węglowodanów w przypadku ciężkiego treningu powoduje stres wywołany glukoneogenezą, wyrzut kortyzolu i tym samym wzrost poziomu cukru i insuliny. Wpadałabym więc znów w błędne koło. Gdybym jednak nie miała problemów z tarczycą, jadłabym maksymalnie 50g węglowodanów dziennie. I takie pułap zalecam osobom z nadwagą i siedzącym trybem życia. Zwiększyć spożycie można wówczas ewentualnie w dni treningowe.

in9
Więcej o mojej diecie tutaj lub tutaj. P.s. Uwielbiam dojrzałe awokado!

Jem więc sporo warzyw gotowanych na parze (bataty, cukinia, brokuł, kalafior, czy brukselka, fasolkę szparagową), sałatę, kapustę, ogórki, szpinak smażony na oleju kokosowym. Unikam warzyw strączkowych. Nie jem również ziemniaków, marchwi, czy buraków. Jem również sporo kiszonek (ogórki, kapusta, soki). Przy problemach z metabolizmem węglowodanów bardzo ważne jest, by zadbać o zdrowe jelita. Poziom glukozy zależy od prawidłowej pracy trzustki, wątroby, ale również od składników odżywczych, jakie wchłaniamy w przewodzie pokarmowym.

Co do owoców, fruktoza nie stymuluje wydzielanie insuliny z trzustki. Przeciwnie, jest metabolizowana przez wątrobę. Jednak, jeśli jemy ich za dużo wątroba nie jest w stanie nadążyć i tym samym fruktoza zostanie przekształcona w tłuszcz, co wpłynie na wrażliwość na insulinę. Wysokie spożycie fruktozy prowadzi do przyrostu tkanki tłuszczowej trzewnej i obniża wrażliwość na insulinę. Zaleca się ograniczyć spożycie do 5 do 10 gramów fruktozy dziennie. U osób aktywnych może to być 20g. Jem więc głównie niskowęglowodanowe owoce leśne (borówki, maliny, jeżyny), truskawki, wiśnie, czy melon. Żadnych soków owocowych, czy bananów. Mimo to po zjedzeniu owoców czuję czasem jeszcze ogromną chęć podjadania, mimo łączenia ich z białkiem i/lub tłuszczem w posiłku, więc tą kwestię muszę dopracować. Obawiam się, że to kwestia jabłek, choć starałam się jeść głównie papierówki. Na razie zrezygnowałam z nich jednak całkowicie.

Spożywam zdecydowanie więcej tłuszczy, niż kiedyś zwłaszcza pochodzenia zwierzęcego, aby przestawić mechanizmy ze spalania glukozy na spalanie tłuszczu. Dobre tłuszcze, zawierające kwasy omega-3 (DHA, EPA i ALA) uwrażliwiają bowiem komórki organizmu na insulinę, a także zmniejszają ostrą reakcję zapalną, na przykład po treningu (DOMS-y), co ważne jest przy moim intensywnym treningu. Poza tym tłuszcz w posiłku spowalnia trawienie, co istotnie zmniejsza odpowiedz ze strony insuliny. Coraz więcej w mojej diecie tłustych mięs: kaczki, gęsi, nawet golonki. Polecane są również ryby, ale jakość tych z supermarketu pozostawia wiele do życzenia. Unikam też wszystkich produktów, które zawierają złe tłuszcze omega-6, a więc oleju słonecznikowego, kukurydzianego, sojowego, ryżowego. Wszelkich produktów przetworzonych. Do sałatek dodaję jedynie dobrej jakości olej lniany, czy oliwę z oliwek. W mojej diecie nie brakuje również najlepszego oleju kokosowego i codziennej porcji awokado. Od czasu do czasu pozwalam sobie na „cheat” w postaci orzechów, zawierających dobre źródła kwasów tłuszczowych.

Do tego dochodzi wartościowe białko, właśnie z mięsa i jaj, których jem bardzo dużo. Białko również poprawia wrażliwość insulinową, gdyż jego zjedzenie powoduje bardziej umiarkowany wzrost poziomu glukozy we krwi. Zmniejsza również chęć podjadania, dłużej czujemy się nasyceni. Czytałam, że białko serwatkowego może znaczenie poprawić tolerancję glukozy, ale prawdę mówiąc wolę czerpać białko z pożywienia.

in7
Śniadanie jem dopiero w pracy, 3 godziny po przebudzeniu. 

Każdy posiłek, niezależnie od tego, co jemy stymuluje wydzielanie insuliny. Powoduje to całodzienną huśtawkę wzrostów i spadków glukozy. Staram się jeść więc maksymalnie 4 posiłki dziennie, a pomiędzy piję tylko wodę. I muszę przyznać, że ten system się u mnie sprawdza. Nie czuję chęci podjadania. Lepiej zjeść całą paczkę orzechów na raz od czasu do czasu, niż przez cały dzień podjadać po jednym.

Zaczynam dzień białkowo-tłuszczowym posiłkiem, ok. 3 godziny po przebudzeniu. Najczęściej to jajka i kabanosy z ogórkiem. Już od dawna nie jem węglowodanów z rana, o czym pisałam tutaj. Kolejny posiłek również jest białkowo-tłuszczowy z dodatkiem dużej ilości warzyw (najczęściej sałatka z wątróbką, awokado, łyżką oleju lnianego i warzywami). Większe ilości węglowodanów jem dopiero w 3. i 4. posiłki. To najczęściej mięso z dużą ilością warzyw, w tym batatów oraz kiszonek oraz raz dziennie szklanka bulionu wołowego. Ostatni posiłek jem 2-3 godziny przed snem, ponieważ melatonina, hormon snu jest uwalniany dopiero po spadku poziomu insuliny.

Mogłabym jeść kasze jaglaną, czy gryczaną, ale źle się po nich czuje. Czasami w ramach podbicia węglowodanów robię omlety kokosowe. Kupiłam sobie w końcu mąkę mąkę kasztanową. Kokosowa za bardzo się rozpada.  Dozwolony jest również chleb żytni 100% na zakwasie (nie na drożdżach), ale w ogóle nie mam na niego ochoty.

W ogóle nie piję alkoholu, napojów energetycznych, gazowanych. Jedynie piję kawę od razu po przebudzeniu z dodatkiem oleju kokosowego, masła i cynamonu. Od czasu do czasu pozwalam sobie na zieloną herbatę, gdyż zawarte w niej przeciwutleniacze poprawiają wrażliwość insulinową. Ostatnio na stałe w moim menu jest napar z imbiru z dodatkiem bardzo małej łyżeczki domowego miodu.

in6
Bio czekolada gorzka ze świetnym składem. 

Słodycze? Jest jeden „niegroźny” produkt przy insulinooporności. To dobrej jakości gorzka czekolada. Od czasu do czasu pozwalam sobie na kostkę .

Suplementy
Wiadomo, dieta to nie wszystko, szczególnie jeśli zależy mi na w miarę szybkich efektach. Zdecydowałam się więc na kilka suplementów poprawiających wrażliwość insulinową.

Przede wszystkim używam, jak najwięcej przypraw: bazylii, oregano, imbiru, cynamonu i kurkumy, które stanowią cenne źródło przeciwutleniaczy i innych biologicznych związków, które korzystnie wpływają na gospodarkę insulinową, pośredniczą w wychwytywaniu glukozy, czy zmniejszają stan zapalny w organizmie. Większości używam do mięs, z tartego naparu piję napar, szczególnie teraz, w czasie i po chorobie. Rzadko używam jedynie cynamonu, bo nie jem słodkich rzeczy. Może kupię go w tabletkach. Polecana dzienna dawka to 1000mg. Kurkumy: 500-2000mg. Polecana jest również kozieradka, ale nie wiem, do czego ją stosować. Kiedyś… wcierałam napar we włosy.

Bardzo jestem zadowolona również z… octu jabłkowego. Przed każdym posiłkiem piję pół szklanki wody z małą łyżeczką octu. Ocet poprawia pracę trzustki tak, że organizm uwalnia mniej insuliny w odpowiedzi na węglowodany, które spożywam. Jest to przydatne, ponieważ kiedy w moim przypadku trzustka ma tendencję do przeceniania ilość potrzebnej insuliny i uwalnia jej zbyt wiele. Poza tym ocet poprawia zdolność organizmu do przechowywania glukozy w postaci glikogenu mięśniowego, a nie tłuszczu. Kwas octowy zwiększa również uczucie sytości po posiłku. Czuję sporą różnicę między moim samopoczuciem po posiłku poprzedzonym wypiciem octu, a po tym, kiedy zapomnę go wypić lub gdy nie ma mnie w domu. Ostatnio rozcieńczam jednak więcej octu w butelce wody i zabieram do torebki. Jeszcze nikt nie narzekał, że śmierdzę octem. Równie dobrze na bazie octu można zrobić dressing do sałatki.

in12
Ocet tak mi już zasmakował, że jestem go w stanie pić już nawet bez wody :D

Suplementuję również chelatowany, czyli najlepiej wchłaniany magnez, który pływa korzystnie na wrażliwość insulinową komórek naszego ciała i obniża stres oksydacyjny. Codziennie jem wieczorem minimum 300mg magnezu. Do tego dochodzą oczywiście zielone warzywa bogate w magnez. Od czasu do czasu orzechy. Więcej o korzystnych właściwościach magnezu pisałam już tutaj, czy tutaj.

Moim hitem jest natomiast kwas alfaliponowy (ALA), najsilniejszy antyoksydant regulujący pracę insuliny. Najpierw jadłam 2x100mg dziennie, obecnie 2x300mg. Czytałam opinię, że kwas ten spokojnie może zastąpić leki. ALA korzystnie zwiększa wrażliwość komórek na insulinę i pomaga jej w transporcie cukru do komórek. Dzięki temu następuje poprawa wykorzystania cukru przez organizm i obniżenie jego poziomu we krwi. ALA jest również niezbędnym koenzymem w metabolizmie tłuszczów i węglowodanów w celu wytworzenia ATP (cząsteczki energetycznej występującej w komórkach). Aby tłuszcze i węglowodany mogły uczestniczyć w cyklu Krebsa w komórkach niezbędne jest oddziaływanie na nie przez ALA. Poprawia on wychwytywanie glukozy w komórkach mięśni, które następnie wykorzystują ją do produkcji energii. Ze względu na zwiększenie produkcji ATP i zmniejszenie czasu regeneracji sił teoretycznie organizm może tolerować większe ilości ćwiczeń lub aktywności fizycznej. W wielu badaniach wykazano, że ALA pobudza również komórki do produkcji znacząco wyższych ilości glutationu, który usuwa produkty przemiany materii powstałe w wyniku działania wolnych rodników, a także toksyny, chroni komórki przed zniszczeniem oksydacyjnym, osłania w ten sposób tkanki, naczynia krwionośne, system nerwowy, system immunologiczny, wątrobę, serce, płuca, nerki itp. Bierze on także udział w szeregu reakcji enzymatycznych, które chronią nas przed uszkodzeniami narządów.

in13
Wcześniej miałam ten. Teraz mam kapsułki z 300mg kwasu w jednej, również z firmy Swanson.

Do tego dochodzi witamina D3 (codziennie 4000 j.m.), kwas omega-3 (2000mg) i probiotyk dla wsparcia systemu trawiennego oraz właściwego detoksu. Raz na parę miesięcy robię kurację witaminą B-complex, która poprawia metabolizm węglowodanów.

Przy problemach z insulinoopornością można suplementowa również chrom, który wpływa na gospodarkę węglowodanową i zapobiega zachciankom na słodkie (600mg dziennie), wanad, który szczególnie wpływa na przechowywanie glukozy w postaci glikogenu mięśniowego (100 mcg dziennie), resveratrol (250-500mg), wyciąg z pestek winogron (500-600mg), macę (10g), selen i cynk (100mg), morwę (400g), cholinę (0,5-1g), inozytol (0,5-4g).

Osobiście, jak skończy mi się to, co mam kupię betainę TMG (3x100mg). O ile cholesterol już nie jest zły, to homocysteina tak. Co to takiego? Homocysteina jest aminokwasem siarkowym i powstaje w organizmie w wyniku metabolizmu innego aminokwasu – metioniny, występującego powszechnie w spożywczych pokarmach białkowych. Homocysteina jest ubocznym produktem procesu metylacji. Wysoki poziom homocysteiny może doprowadzić do wielu chorób, w tym układu krążenia, nowotworów, czy nawet depresji. Nigdy nie badałam jej poziomu, ale osoby z problemami cukrzycowymi, czy po wieloletniej antykoncepcji mogą borykać się z jej podwyższonym poziomem. Więcej o homocysteinie tutaj, a o betainie TMG tutaj.

Trening
Ogromny wpływ na poprawę wrażliwości insulinowej ma również trening. Odpowiedni wysiłek fizyczny zwiększa wrażliwość mięśni na insulinę, dzięki czemu rośnie ich zapotrzebowanie na glukozę nawet do 24 godzin po zakończeniu treningu. Gdy nie ćwiczymy mięsnie zużywają glukozę, która jest we krwi (70-90 procent).  

Kiedyś potrafiłam trenować 3 godziny. Właśnie wtedy najwięcej przytyłam. Przy insulinooporności najlepsza jest krótka aktywność fizyczna o wysokiej intensywności, czyli wszelkie formy beztlenowe. Taki trening wspiera bowiem budowę beztłuszczowej tkanki i zwiększa jej zapotrzebowanie na energię. Skuteczny jest również trening siłowy FBW (Full Body Workout), w którym zaangażowane są wszystkie partie ciała. Bieganie poprawi przykładowo delikatnie wrażliwość insulinową, ale tylko w dolnych partiach ciała. Lepiej połączyć więc trening siłowy z treningiem metabolicznym, HIIT-em, tabatą, czy sprintami.

Obecnie mój trening trwa więc maksymalnie 2 godziny, ale z rozgrzewką, stabilizacją, rolowaniem i rozciąganiem (i gadaniem :D). Główna część, a więc trening siłowy trwa maksymalnie godzinę. Nigdy nie byłam zwolennikiem cardio, ale zdarzało mi się od czasu do czasu pobiegać. Teraz w ogóle nie wchodzi ono w grę.

in11
A takie węglowodany jem po treningu. Szkoda, że już się kończą.

Tym samym, siedzący tryb życia i brak aktywności powoduje znaczne obniżenie wrażliwości insulinowej. Warto więc wstać codziennie zza biurka, czy sprzed telewizora i chociaż pójść na spacer.

Nawet kilka dni braku aktywności w moim wypadku może diametralnie wpłynąć na moją sylwetkę. Po ostatnim tygodniu na L4 mój brzuch wygląda fatalnie, a pilnowałam mocno diety.Teraz mam jednak taki trening, że spokojnie nadrobię. Więcej, wkrótce.

Styl życia
Dieta, suplementacja i trening nie przynosiłyby żadnych rezultatów, gdybym nie zmieniła całkowicie swojego stylu życia. Już wcześniej zaczęłam prowadzić „Slow life”, o czym pisałam tutaj, ale teraz przykładam naprawdę ogromną uwagę, aby nie stresować się, nie przetrenowywać i wysypiać odpowiednio.

Sen jest bardzo ważny jeśli mowa o metabolizmie glukozy, ale również wpływa na zdrowie naszych nadnerczy i systemu odpornościowego, które pełnią dużą rolę w prawidłowym wydzielaniu glukozy i insuliny. 7-9 godzin snu dziennie to minimum.

in5
Siedząc przed komputerem, co chwilę warto wstać i rozruszać kości. 

Nie pamiętam, kiedy ostatnio zarwałam noc. O godz. 22 zazwyczaj leżę już w łóżku. Jak dłużej posiedzę i idę spać godzinę później, to na drugi dzień czuję się fatalnie. Brak snu lub jego nieodpowiednia ilość zmniejsza wrażliwość na insulinę, co wynika z podwyższonego kortyzolu, czyli hormonu stresu. Chce nam się ciągle jeść. Ile razy tak miałam po jakieś imprezie, że na drugi dzień byłam po prostu non stop głodna. Nigdy więcej. Wiadomo, cierpi na tym moje życie towarzyskie, ale teraz mam trochę inne priorytety, niż zabawa do rana, choć wiadomo, czasem w weekend aż mnie nosi.

Generalnie staram się jednak teraz prowadzić spokojne życie. Nie stresować w miarę możliwości, bo za każdym razem, gdy nasz system współczulny jest w stanie gotowości, organizm szykuje dawkę szybko spalanej energii w postaci glukozy. Często było tak, że gdy miałam bardziej stresujące okresy w życiu, nie potrafiłam nawet spać w nocy. Osoby z wyczerpanymi nadnerczami często mają niestabilny poziom cukru we krwi również w nocy. To wynik podniesionego poziomu kortyzolu.

Nie ukrywam, że pomagają mi suplementy, w tym żeńszeń syberyjski, czy magnez, bez których czuję się zdecydowanie gorzej.

in4
Trening jest dla mnie najlepszym relaksem.

Mam jeszcze dwa poważne stresory w swoim życiu, ale robię wszystko, by w przeciągu najbliższego roku się z nimi rozprawić. Trzymajcie kciuki!

Efekty
Tak naprawdę dopiero od dwóch miesięcy poważnie walczę z insulinoopornością. Widzę jednak już lekką różnicę w sylwetce. Wszystkie spodnie są mi za duże. Wchodzę już normalnie do wszystkich bluzek. Nie czuję się już głodna po jedzeniu. Cztery posiłki w zupełności mi wystarczają. Nie pochłaniam już też niekontrolowanie jedzenia. Nie mam zachcianek na słodkie (jedynie na kabanosy :D). Generalnie czuję się spokojniejsza.

Zdarzają mi się przypadki hipoglikemii reaktywnej. Rozpoczęłam teraz nowy plan treningowy (wkrótce napiszę więcej). W ostatni wtorek trenowałam między 16 i 17:30. W trakcie poczułam zawroty głowy. Chciało mi się wymiotować, ale jakoś zacisnęłam zęby i skończyłam trening. Po treningu zjadłam 3. posiłek tego dnia (kurczak, brokuł, bataty), a o godz. 21 – ostatni (kurczak, cukinia, borówki, melon). Poczułam głód i sięgnęłam po niedozwolone dla mnie jabłko. W konsekwencji zjadłam całą paczkę kabanosów. W nocy znów wymiotowałam (chyba z przejedzenia), na przemian pociłam się i miałam drgawki. Czułam mrowienie w całym ciele. Fatalne uczucie. Na drugi dzień kupiłam w końcu mąkę kasztanową na omlety węglowodanowe na kolację i po nich czuję się już dobrze.

Ciągle uczę się więc na własnych błędach. Czytam, szukam. Nie poddaję się.

***

Dziękuję Monice Skuzie z bloga „Tłuste życie” i Iwonie Wierzbickiej „Ajwen” za ogrom informacji, które u nich znalazłam na temat insulinooporności.

Zachęcam m.in. do zobaczenia wystąpienia „Ajwen” na konferencji w Opolu oraz innych jej vlogów.

 

 

Całość do kupienia tutaj.

 

 

 

Reklamy

119 thoughts on “Insulinooporność, czyli dlaczego nie mogę schudnąć

  1. Witam, moje wyniki z krzywej cukowej
    na czczo 98
    po godzinie 161
    po dwóch godzinach 110

    Wyniki z krzywej insulinowej
    na czczo 28
    Po godzinie 130
    po dwóch 105

    Proszę o pomoc, mam brać leki siofor 1000.

    Przed próba o ciąże…

    Czy mi pomoże w spadku insuliny, ponoc negatywnie wplywa na plodnosc

  2. Pani Joanno, trafiłam na ten wpis podczas poszukiwań informacji na temat insulinooporności, którą podejrzewa u mnie endokrynolog. Niestety wizytę kontrolną mam dopiero za dwa miesiące. Nie wiem, czy powinnam martwić się wynikami, bardzo proszę o pomoc w interpretacji krzywych.
    Glukoza [mg/dl]
    0 – 90
    1h – 139
    2h – 96
    Insulina [uIU/ml]
    0 – 10,1
    1h – 116,0
    2h – 48,3

  3. Pingback: Więcej nie znaczy lepiej… | JOANNA HAŚNIK

  4. Pani Joanno bardzo proszę o komentarz do moich wyników:
    glukoza na czczo 102, po 1 h- 137, po 2h 156
    insulina 4,7. po 1h 33,6, po 2h 56,8
    Mam również zespół policystycznych jajników, wypadają włosy, uczucie zmęczenia i wiecznie podwyższona temperatura ciała…
    będę wdzięczna za odpowiedź odnośnie wyników.

  5. Dzień dobry,
    Trafiłam na Pani profil ponieważ mam podejrzenie insulinooporności. Co prawda na wynik insuliny muszę jeszcze poczekać, zaś krzywa cukrowa wykazuje
    na czczo – 83
    po 1h – 71
    po 2h – 70
    Czy są to prawidłowe wyniki? Mogą o czymś świadczyć?
    Bardzo dziękuję za odpowiedź.

  6. Pingback: Węglowodany w diecie aktywnej kobiety | JOANNA HAŚNIK

  7. Jak patrzę na Twoje zdjęcie to jakbym widziała swoje ramiona, z tym że ja mam gorzej niz Ty. Moja największa zmora. Ja odebrałam wyniki insuliny I glukozy. Insulina 12,48, a glukozaq 92. Mój wskaźnik Homa-ir jednoznacznie wskazuje na IO, a jeszcze do tego Hashi.
    Czeka mnie totalna rewolucja w żywienia. Do tej pory jadłam wszystko I dopiero teraz zaczęłam tyć z dnia na dzień mimo ćwiczeń. I jeszcze smutki zajadam ciastkami – błędne koło. Paranoja, sama sobie szkodzę.

    Generalnie jestem załamana, czuję się tłusta I brzydka I boję się otyłości – zawsze mnie to, przepraszam za wyrażenie, obrzydzało. A teraz sama do tego daze :( :(

    • Kochana, wszystko można ogarnąć :) Trzeba tylko spiąć pośladki i zacząć działać z dietą, suplementacją, treningiem :) Dziś Dzień Kobiet! Życzę Ci więc, abyś znalazła w sobie siłę i zrobiła to dla siebie!

  8. Witam! bardzo ciekawy artykuł! Ja sama także mam insulinooporność ( insulina na czczo 10,5 ) i od lat nie mogę schudnąć-waga stoi jak zaczarowana. Ćwiczę na siłowni obecnie tylko 3 razy w tygodniu ( max 1 h ) i każdy trening kończę interwałami na bieżni z tętnem 160-170 ( 15 minut ). Niestety waga nie schodzi w dół. Wiele osób mówi mi, że przy IO najlepiej sprawdza się umiarkowana aktywność fizyczna typu jazda na rowerze, spacery, basen lub tabata 15 minutowa. Czy faktycznie lepiej dla mnie zrezygnować ze sztangi i hantli ??

  9. Pani Joanno, u jakiego lekarza się Pani diagnozowała? Chodzi o PCOS i jelita… Proszę namiary jeśli istnieje możliwość. Czy to prywatnie?

  10. Cześć Wszystkim
    Ja jestem lekarzem ale to niewiele tu zmieni.
    Mam to samo dodatkowo niedobór wit D jak niektóre tu osoby.
    Świetny wpis.
    Nikt bowiem inny nie zrozumie jaka to walka o każdy kg a na razie jeszcze mam nadwagę.
    Jaka to depresja z tego powodu.
    Jak ciagnie do słodkiego.
    I jak wszystko się załamuje po kilku niewyspanych nocach.
    Będę śledzić co dalej.
    Ja nie trenuję tylko rekreacja.
    Nie muszę brać suplementów.
    W ogóle jako lekarz nie wiem ale te wszystkie chromu morwy i inne budzą we mnie sprzeczne uczucia.
    Nikt nigdy nie udowodnił że to działa.
    Wierzę jednak że dieta działa.
    Ale nie . ma dobrego jedynego przepisu.
    Trudności są.
    Dlatego doceniam że ktoś walczy.
    My ja skorzystamy choć trochę.
    Na pewno wierzę w awokado i bataty.
    Po kaszy też chce mi się jeść.
    Nie jest to takie proste.
    Pozdrawiam serdecznie

  11. Bardzo wartościowy wpis, cieszę się, że tu trafiłam. Jestem na etapie zmiany stylu życia, od dawna mam zdiagnozowane PCOS, teraz dowiedziałam się, że mam insulinooporność i podejrzewam, że to nie koniec. Czy można się jakoś z Tobą skontaktować i podzielić przemyśleniami i radami?
    Pozdrawiam

  12. Witaj moja Droga,
    mam pytanie do Ciebie. Do lekarza idę końcem lutego i się stresuję. Moje wyniki glukozy i insuliny to:
    glukoza na czczo 5,49 (norma do 5,5)
    po 1 godz 6,84
    po 2 godz 11,6.
    Insulina przed obciążeniem 11,6
    po godzinie 115,2
    po 2 godzinach 69,2
    Anty TPO 0,36 (norma)
    anty TG 144,18 (H)
    TRAb 0,30

    Czy to już jest insulinooporność?
    A moja historia jest taka, dwa lata po ślubie (mając 24 lata) po nie udanych próbach zajścia w ciążę poszłam do specjalisty.
    Po szeregu badań wyszło, że mam zespół policystycznych jajników, HASHIMOTO, niedoczynność tarczycy i lekarz coś wspomniał o insuliooporności. Nie ukrywam, dzięki niemu mam dwójkę dzieci, ale musiała się leczyć i prowokować jajeczkowanie (jeździłam na monitoring itd). W ciąży jeszcze wyszedł mi zespół antyfosfolipidowy :(, pół roku temu robiłam kontrolne badanie i jest w normie.
    Po obu porodach (pół roku później) miałam zaburzenia tarczycy poporodowej. Wtedy moje tętno było ponad 140, trzęsły mi się ręce i nie potrafiłam funkcjonować, moje TSH było 40 a po paru tygodniach 0,0009. Po prostu wrak człowieka, a dziećmi trzeba się opiekować.
    Obecna endokrynolog powiedziała, że dla moje zdrowia lepiej jakbym więcej dzieci nie miała.
    W tym momencie włosy lecą mi garściami. Miałam piękne długie włosy, teraz myślę o ich ścięciu. Czytając różne informacje, ciężko mi pomyśleć jak ja mam iść na dietę :( jestem szczupła a wręcz nogi mam za chude.
    Ostatnie tygodnie jestem zmęczona, straciłam mój wigor, która zawsze posiadałam. O 16 padam trupem i muszę się przespać 30 minut bo nie mam sił na nic. Szukam ratunku i nie wiem gdzie go znaleźć, mało kto mnie rozumie. Jeszcze od 2 tygodni w prawej ręce boli mnie staw łokciowi i nadgarstkowi.
    Czy po wprowadzeniu diety wrócę do normy??

  13. Witam. Bardzo przydatny i świetnie opisany problem! Właśnie też mam PCOS, od 2 lat ćwiczę i dopiero schudłam 5 kg. Ale masz racje też ćwiczyłam 3 godziny i to codziennie bez przerwy. Zdecydowanie to nic nie daje!! Ale nikt mi tego nie powiedzial,a jak już powiedział to nie wierzyłam. Właśnie zmieniłam lekarza i dostałam żeby zrobić badania na insulinooporność. Trochę się boje wyniku bo bardzo lubię i nabiał, jogurty naturalne, mleko, ale też płatki owsiane itd. Ale z drugiej strony bym wiedziała w czym tkwi problem. A Powiedz mi czy prawdziwe mleko prosto od krowy można? Czy też nie? I czy bierzesz jakieś tabletki aktualnie? Dziękuje Ci za ten wpis! Pozdrawiam

  14. Problemy z poziomem insuliny to dosyć parszywa sprawa. Wiele osób długo nie ma pojęcia, że ich organizm ma takie kłopoty, co tylko te problemy pogłębia. Cieszy mnie fakt, że mogę czytać historie ludzi, którym udaje się walczyć z tym schorzeniem, bo nie ukrywam, że daje to nadzieje;) U mnie okazało się, iż jest za późno na regulację poziomu insuliny samymi ćwiczeniami i dietą. Od późnego dzieciństwa miałam kłopoty z wagą. Mama wysyłałą mnie na basen, na zajęcia gimnastyczne, nie dawała słodyczy. Niestety, waga stała w miejscu a lekarze zamiast sprawdzić co się dzieje, wmawiali, że po prostu źle mnie karmią;) Dopiero po latach przypadkowa wizyta u ginekologa, który zauważył, że mam trądzik zmieniła sprawę. Po badaniach okazało się, że mam zbyt niski poziom cukru. Od tego zaczęła się lawina kolejnych badań, która doprowadziła do diagnozy jaką była hiperinsulinemia. Niestety, na tyle zaawansowana, że zdążyły pojawić się już problemy z nadnerczami i jajnikami. Dieta, tym razem świadoma i dostosowana do problemu, dalsze ćwiczenia i leczenie niehormonalne trochę poprawiły sprawę, niestety, trzeba było je przerwać z powodu skutków ubocznych. Wówczas jajniki już całkowicie zaczęły szaleć i mimo, że nigdy nie zdiagnozowano u mnie chociażby najmniejszej cysty, po takich przebojach z leczeniem na USG widocznych było już ich co najmniej kilka oraz zmiany o charakterze hormonalnym w macicy. Wówczas podjęłam decyzję o włączeniu hormonów i przyznam, że to był najlepszy wybór. Obecnie waga leci w dół a to wyjątkowo istotna sprawa w tym schorzeniu. Oczywiście doszło kilka innych plusów, aczkolwiek wiadomo, iż stan taki utrzymywany jest poniekąd sztucznie i nie wiadomo jak będzie to wyglądało po ich odstawieniu. Nie mniej jednak dla mnie istotną kwestią jest już samo to, że zaczęłam chudnąć, bo wierzę, że osiągnięcie zdrowej wagi pomoże w unormowaniu poziomu hormonów. Tym samym Drogie Chorujące, czasem trzeba kombinować, zrobić krok w tył i na spokojnie podejść do problemu, bo niestety, ale tego typu cholerstwa nie da się załatwić w rok. Także głowy do góry;)

  15. Moja Droga, wyglądasz całkowicie normalnie na tym zdjęciu „z ramionami”!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Co to za głupoty?!?!?! W ogóle śliczna z Ciebie dziewczyna.

  16. Cześć.
    Chciałabym coś o sobie bo bardzo łatwo przybieram na wadze….
    Po aerobiku czułam spory głód i jeszcze większą potrzebę zjedzenia czegoś..To jest bardziej interesujące kilka razy po intensywnym treningu na rowerku stacjonarny nagle osłabłam,poczułam drżenie chyba całego ciała, ciemność przed oczami i ogromną, niepohamowaną potrzebę zjedzenia CZEKOLADY, za każdym razem to była czekolada mleczna, zjadałam pół tabliczki po ok 1 min objawy nagle ustąpiły. Czytała też, że po intensywnym wysiłku fizycznym zdarza się hipoglikemia i należy spożyć cukier. Jeśli chodzi o objawy drażliwość, niepokój, drżenie rąk, potliwość, zachcianki na słodkie, potrzeba wypicia kawy/herbaty z rana, nerwowość, niepokój, problemy z zasypianiem, budzenie się w nocy, czy uczucie ulgi po zjedzeniu posiłku w sytuacjach stresowych – tak u mnie to stres. Nie przypominam sobie abym kiedykolwiek nie miała takich objawów w stresie, może jako 10 latka.

  17. Cześć.
    Chciałabym coś o sobie…..
    Wiele lat temu po 60 min aerobiku byłam tak zmęczona i głodna, że przybierałam na wadze i to na pewno był tłuszcz.
    Innym razem po intensywnej dla mnie jeździe na rowerku stacjonarnym poczułam całkowite osłabieni, przed oczami ciemność, drżenie rąk i ogromną, niepochamowaną ochotę na słodkie konkretnie tym słodkim była czekolada – od razu zjadłam
    pół tabliczki objawy zaczęły ustępować po ok 1min.
    Czytałam, że po wysiłku fizycznym może wystąpić hipoglikemia i należy dostarczyć cukier. Jeśli chodzi o objawy drażliwość, niepokój, drżenie rąk, potliwość, zachcianki na słodkie, potrzeba wypicia herbaty z rana, nerwowość, niepokój, problemy z zasypianiem, czy uczucie ulgi po zjedzeniu posiłku-tak to dla mnie stres i nie sadzę abym kiedykolwiek nie miała takich objawów. Słodycze już opanowałam i nie jem.

  18. ehhh i ja się pragnę zapytac, bo do endokrynologa dopiero za 2 tygodnie.. czy to IO i hipoglikemia? moje wyniki to
    glukoza 101/ 62/62
    insulina 9,2/ 31/ 22…

    dodatkowo od roku nie mam okresu, wysoki poziom kortyzolu, zmęczone nadnercza, jedynie tarczyca wg badań okej, wszystkie poziomy hormonów nisko.. ehhh :(

    prosze o odpowiedź co do tych wynikow i pozdrawiam :)

  19. Hej Asia. Mogła byś pokrótce opisać czy i jakie efekty przyniosły metody które opisałaś tutaj od momentu ich zastosowania do dnia dzisiejszego ?
    Dzięki i pozdrawiam.

  20. Pingback: Pierwszy miesiąc redukcji | JOANNA HAŚNIK

  21. Boże… Dziewczyno… Fruktozę „metabolizuje wątroba”?! No niech mnie piorun strzeli!!!!! Nie głoś takich głupot!!!

  22. Witam
    Jestem dopiero na początku tej drogi a czy słowo początek też nie wiem czy jest właściwym słowem.
    Wizytę u lekarza będę miał dopiero za 2 tygodnie. Krzywa cukrowa wyszła mi dobrze jednak insulinowa mnie przeraziła – 37,5 a norma to 24 a jak Was sobie poczytałem to powinienem mieć maks 10. Więc jestem bardzo daleko bardzo … ;(
    Od trzech lat leczę się na niedoczynność tarczycy jednak byłem tak nie fortunie leczony- tylko coraz większe dawki aż do Eutyroxu 150 i ciągle złe samopoczucie i waga w górę. Zmieniłem lekarza i okazało się to być dobry wyjściem biorę Letrox 50 i suplementy- cynk, selen, witamina B. I Pani doktor kazała mi zrobić krzywą cukrową i insulinową i trafiła jak widać ( 37,5 …)
    Wzrost 173 cm a waga 105 kg jeszcze rok temu było 95 kg. Też za dużo ale jeszcze dało się funkcjonować. Zawsze byłem aktywny robiłem 50 km rowerem dzienie i nie chudłem a zimą tyłem. Bo zimą nie jeździłem bo łapały mnie anginy – gardło nie przetwarzało zimnego powietrza.
    Potrafiłem jednego dnia przejechać 177 km i nie schudłem. Waga stała a jak przychodziła zima to w górę. Nie pamiętam siebie by był kiedyś szczupły. Przez to wszystko wpadłem w depresję. Teraz jestem już na prostej a przynajmniej tak myslałem teraz wyszła insulinoporność. Czytając różne fora stwierdzam, że to jest niestety wyrok- trzeba zmienić wszystko.
    Od pół roku nie mogłem uprawiać już sportu bo po prostu nie miałem siły wracałem z pracy i tylko spałem. Ciągłe senności, brak siły, bóle głowy, problemy z równowagą i ta waga.
    Co powinienem teraz zrobić? Lekarz na pewno mi sporo powie ale jak żyć- czy jest szansa, że wrócę do tych 95 kg wagi- o niczym innym nie marzę.
    Biorę jeszcze od wczoraj witaminę D3 dwa razy dziennie bo wyszło tez ładnie aż 13
    Czy jest szansa zgubić te 10 kilo jak będzie odpowiednia dieta i leczenie? Czy wrócę jeszcze na rower?

  23. Witam. Jestem zaskoczona jak wiele w tym artykule mnie samej. Od dziecka byłam biegaczem, przebieglam kilka maratonów i w sumie nie czułam się źle. W związku z policystycznymi jajnikami brałam tabletki do czasu decyzji o dziecku. Moja rodzina to sami cukrzycy, więc trzymałam rękę na pulsie. Gdy zaszlam w ciążę ( nie bez pomocy leków) okazało się z czasem ze mam zatrucie ciążowe, zaś po ciąży przestałam czuć się dobrze. Myślałam że to efekt braku treningu (po operacji cesarskiego cięcia) braku snu, szybkiego i nieregularnego jedzenia (jak to przy maluchu bywa). Okazało się jednak, że gdy dziecko dało trochę pospać, ja patrzyłam w sufit! Wyszło mi za wysokie żelazo i insulinoopornosc. Jak to usłyszałam, zalamalam się widząc już mnie u boku wujostwa z nadwagą ponad 100kg. Dieta bez żelaza i dla diabetyków wzajemnie się wykluczają! Żelazo zrzucilam siarką (3tabl 2x dziennie przez mc). Fajnie fajnie. Problem jednak w tym, że maluch zestabilizuje treningi, dietę i relaks. Jestem zupełnie pogubiona w tym co mogę jeść (poza tym kocham biały chleb i ziemniaki!!) Z reguły jem w biegu, między pracą a zlobkiem i placem zabaw. Nie mam sil na trening ( choć staram się jeździć na silke 3x w tygodniu). Noce nadal niestety z przerywanym snem. Nie potrafię się pozbierać do kupy.do tego jestem antykucharzem i często jem po prostu kanapki z tym samym. Czy mogę liczyć na jakąś pomoc w zakresie żywienia? Mój dietetyk nie rozpisal mi diety, mam się trzymać niskiego IG i tyle.

    • Witaj. Też od niedawna dowiedzialam się o insulinooporności. Po pierwsze zmień dietetyka :) po drugie co przykuło moją uwagę to to, że napisałaś, że uwielbiasz biały chleb i ziemniaki. Ja też tak myślalam, że poprostu je lubię, ba, kocham! ;) Ale okazało się, ze to organizm sie ich po prostu domaga ( weglowodany) :) Teraz kiedy scisle trzymam sie diety i zalecen dietetyczki wszystko sie uspokoilo i nawet juz odrobine schudlam, a czuje sie o niebo lepiej! :) Poszukaj dobrego dietetyka i glowa do gory z tym da sie zyc! :) A gdy wyregulujesz poziom cukru i tego calego bajzlu w organizmie poczujesz sie zupelnie inna osoba i nawet depresja minie (zlagodnieje) :) nawet nie przypuszczasz na jak wiele czynnikow (dolegliwosci) ma wplyw insulinoopornosc :) Dolegliwosci ktorych nawet sie juz nie zauwaza bo juz sie do nich przyzwyczailo, okazyja sie znikac przy odpowiednim stylu zycia :)

  24. Mam pytanie odnośnie mąki kasztanowej.Informacje jakie znalazlam to zeby unikać bo powoduje wyrzut insuliny.Wiec jak to jest mozna czy nie?

  25. Pingback: Polekowa nadczynność tarczycy | JOANNA HAŚNIK

  26. Pisałyśmy już wcześniej na fb ;) czytając Twoją historie jakbym widziała siebie.
    Choruję na Hashimoto, endometriozę, PCO i teraz okazało się, że jeszcze insulinoodporność…
    Teraz już wiadomo czemu dieta od dietetyczki nie działa, mimo, że bezglutenowa….
    Mam to samo jak Ty – tłuszcz odkłada się na brzuchu, udach i ramionach….
    Już nie mam pomysłu na to jak schudnąć ;(

  27. Pingback: Dlaczego nie mogę schudnąć? | JOANNA HAŚNIK

  28. Zmagam się z tym samym hashimoto, pco , insulinooporność. Nie biorę antykoncepcji i nikomu nie polecam, to nic nie daje problem jest tylko ukryty, a po odstawieniu jest jeszcze gorzej. Korzystałam z porad zawartych w „Tłustym Życiu”
    stosowałam polecane tam suplementy, mam ustawione dobrze hormony tarczycy i od roku normalny 28 dniowy cykl. Niestety waga ciągle 10 kg za dużo i nic nie mogę z tym zrobić pomimo,ze insulina spadła z 20 do 10.

  29. Pingback: Hashimoto | JOANNA HAŚNIK

  30. Cześć Asiu,
    cieszę się, że napisałaś swoją historię, bo podobne problemy dotyczą wielu dziewczyn. To duża pomoc dla tych, dla których choroba jest nową wiadomością.
    Ja mam 31 lat i wiem o moim PCO już od 10. Zawsze byłam szczupła i miałam dobrą przemianę materii. Dbam od zawsze o zdrowie, zdrową dietę i aktywność fizyczną. Figurę mam dobrą, raczej filigranową.
    Niestety teraz to się zmienia. Dopiero od roku zaczynam doświadczać problemów z insulinoopornością i tarczycą, spadkiem nastroju, niskim ciśnieniem i spowolnionym pulsem czy rzadkimi porannymi omdleniami. Kiedyś miałam nadzieję, że PCO będzie dla mnie bardziej łaskawe.
    Ale chciałam napisać swój post, aby zachęcić innych do farmakoterapii. Mi bardzo pomogła. Przyjmuję od ok 20 m-cy Yasmin (tabletki antykoncepcyjne) aby obniżyć poziom androgenów i wszystkim to polecam. Torbiele na jajnikach zniknęły, wiem, że dużo łatwiej będzie mi zajść w ciążę gdy je odstawię, a cukier sam wrócił do górnych granic normy.
    Rok temu przez krótki czas brałam (ok 1 miesiąc) też Glucophage w najmniejszej dawce (500/ dzień), aby uwrażliwić moje komórki na insulinę. Zrzuciłam wtedy przy okazji kilka kilogramów i wróciła i chęć do życia. Ale potem musiałam już przestać go stosować, bo insulinooporność się trochę wycofała i tabletki za bardzo obniżały moją wagę i poziom cukru.
    Teraz po roku wracam do tego leku w mniejszej dawce (pół tabletki na dzień), bo moja waga powolutku rośnie, a problemy z koncentracją utrudniają intensywną pracę umysłową. Już po 2 dniach widzę duży efekt, bo nagle wróciła mi duża energia.
    Moi lekarze (endokrynolog i endokrynolog-ginekolog) zalecają mi też Euthyrox na tarczycę, mimo, że TSH mam w granicach 2,6-3,2. To podobno pomoże mi kiedyś łatwiej zajść w ciążę jak to zaplanuję. A także utrzymać na razie mój metabolizm i formę na dobrym poziomie. Jeśli selen i cynk nie obniżą TSH w ciągu najbliższych 2 m-cy, to faktycznie rozważę ten lek i chyba zacznę go brać (12.5/ dzień).
    Ja wiem z doświadczenia, że farmakoterapia ułatwia nasze zmagania z rozregulowanymi hormonami. Jak to mówi mój lekarz, pomaga tym rozchwianym hormonom powrócić do normy i „spiąć je razem”. Nawet jak teraz zaczną się rozłazić, kiedy odstawię leki, to wiem że te różnice nie będą tak dalekie od normy.
    Ja zachęcam do przyjmowania leków. Nie zauważam u siebie żadnych negatywnych skutków ubocznych.

    • Witaj, dziękuje za ten komentarz. Ja stosowałam antykoncepcję kilkanaście lat i niestety to nie był dobry pomysł. Czasami jednak faktycznie sztuczna równowaga jest lepsza, aniżeli żadna. Dopóki, dopóty nie wyczerpię wszystkich sposobów, aby wyleczyć się naturalnie, będę walczyć bez ponownego wprowadzenia antykoncepcji.
      Twoje TSH jest zdecydowanie za wysokie. Max to 1,5. Jak fT3 i fT4, anty-TPO? anty-TG?

  31. dobrze, z tego co się zorientowałam z wykładu Iwony Wierzbickiej, rozumiem że muszę wydłużyć przerwy między posiłkami (bo obecnie podjadam dość często zgodnie z zaleceniami endokrynologa). Co mam jednak zrobić z tym stałym poczuciem ssania, a podczas aktywność fizycznej ataku słabości, drżenia ciała itd.? Jak mam wytrzymać te dłuższe przerwy? Powinny zniknąć, jak będę jadła więcej tłuszczu? Kiedyś brałam glukophage… bez szczególnej diety, tyle że nie jadłam słodyczy i starałam się po prostu jeść zdrowo-endo kazała dużo węglowodanów złożonych….. Dzięki za artykuł!!

  32. Hej,
    Cieszę się, że trafiłam na Twoją stronę, ponieważ przechodzę przez to samo.Zmęczenie, problemy ze snem, nadwaga. Teraz już wiem czemu mam takie „pulchne” ramiona XD Niestety ja jestem w trakcie robienia badań (które dostałam dopiero po dwóch latach ciągłego chodzenia do lekarzy), ale już wykryto u mnie niedoczynność tarczycy i insulinooporność. Mam nadzieje, że nic wiecej mi się nie rozregulowało. Pozdrawiam :)

  33. Nareszcie ktoś kto doświadcza tego co ja…Przykro mi,że się z tym zmagasz, ale po raz pierwszy widzę kogoś kto przechodzi podobne katusze. Ja już z tej niemocy mam depresję i myśli samobójcze. Lekarze nie chcą słuchać , zrozumieć, a co dopiero pomóc. Już nie wiem co robić, jak to wszystko zrozumieć, jak wyjść z tego całego labiryntu bo mam dość tego zamkniętego koła, który doprowadza mnie do kresu wytrzymałości.

  34. jejku ! jestem zaskoczona .. pozytywnie :) Masz tu kopalnie wiedzy , wiele z tego co przeczytałam już wiem i stosuje ale – nie sama – jestem pod opieka trenera personalnego (nigdy wcześniej nie ćwiczyłam i jestem jak ostatnia łamaga ) i dietetyka klinicznego bo sama nie byłam w stanie ogarnąć sie kompleksowo . I cóż … okazuje sie , ze większość suplementów (np. ALA , cynamon , B- complex, enzym, wit. D itd – sporo tego ) – biorę – czyli moj dietetyk ogarnia sprawę ;) Ach , nie „pochwalilam” sie – zapracowałam na hiperinsulinemie (choć wydawało mi sie , ze zdrowo sie żywię ) , hashimoto i hipoglikemie reaktywna i hiperprolaktynemie , nieszczelne jelito plus sporo nietolerancji (mleko w każdej postaci , gluten , czosnek , psiankowate , miód itp. ) . Twoj wpis pokazuje mi , ze można , ze mam sie nie poddawać i , ze jak będę walczyć to przyjdą oczekiwane efekty ..Choć narazie bywa roznie – prawda , ze jak omijam posiłki to po 2 dniach mam ochotę na wszystko co nie mogę a najbardziej na cukier ,wciąż za to walczę z brakiem energii i siły oraz wieczna sennością . Dzieki wielkie 😘 Mam pytanie jeszcze … moj trener chciał wprowadzić do treningów aeroby w postaci bieżni lub rowerku – dietetyk odradził tłumacząc , ze przy problemach z cukrem sa za duże skoki cukru i lepiej interwały na bieżni .. O co chodzi z tym cukrem ? Nie rozumiem dlaczego nie mogę 15 minut pobiegać .. 😳 Z góry dziekuje za odpowiedz

    • Witaj, cieszę się, że trafiłaś na dobrych fachowców.
      Omijanie posiłków niestety nie prowadzi do niczego dobrego :) Chyba, że jesteśmy na ketozie i IF i jemy 2 lub 1 posiłek dziennie.
      Co do treningu, interwały lepiej uwrażliwiają komórki na insulinę. Po takim treningu metabolizm pracuje na zwiększonych obrotach przez kilka godzin. Aeroby obciążą organizm, palą mięśnie. Pisałam o tym też na blogu :)
      Pozdrawiam :)

  35. Pingback: Zaburzenia metylacji | JOANNA HAŚNIK

  36. Cieszę się,że nie jestem z tym problemem sama…jestem na początku drogi diagnozowania.Lekarze,do których się kierowałam z problemem tycia, tj. endokrynolog i internista potraktowali mnie trochę jak histeryczkę…nie mam od nich żadnego wparcia .Sama do wszystkiego musiałam dojść,szukać po internecie,czytać…Ćwiczę regularnie od trzech lat 4-5 razy w tygodniu, tyć zaczęłam ponad rok temu.Uznałam ,że ćwicząc w domu zle wykonuję ćwiczenia i zapisałam się do fitness klubu.Ćwiczyłam po dwie godziny 4-5 razy w tygodniu, większość to zajęcia shape,cardio jak i również sztangi…po miesiącu nie mogłam wejść w spodnie ,bluzki stały się obcisłe-kupa tłuszczu!!.Załamałam się, nie wiedziałam co jest nie tak-w końcu ćwiczyłam bardzo intensywnie, dieta nie była zbyt zdrowa,ale nigdy się nie objadałam.Cały czas tyję..nie wiem jakie ćwiczenia mogę wykonywać, żeby sobie nie zaszkodzić?Czy jest szansa, że waga przestanie rosnąć i powrócę do swojej pierwotnej wagi?

    Pozdrawiam.

  37. Pingback: Depresja – rola jelit i suplementacji | JOANNA HAŚNIK

  38. Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy odchudzają się za pomocą diety.
    Ruch, ruch i jeszcze raz ruch.. Sam zrzucałem w pewnym okresie zycia 15kg i poszło bez problemu. Wazne by byc konsekwentnym i systematycznym. Nawet w okresie ćwiczeń zacząłem więcej jeść niż normalnie. Generalnie jem na co mam ochotę, a potem idę to spalić by nie oszukiwać organizmu dietami. Ważny jest bilans kaloryczny i by jego granicę utrzymywać sportem, a nie dietą. Poza przypadkami w dużą otyłością.

    • Nie rozumiem klapek na oczach zdrowych ludzi, którzy nie przyjmują do wiadomości, że taka choroba jak insulinooporność czy hashimoto i wiele innych – są powodem otyłości i nawet choćby się człowiek zajeżdżał aktywnością fizyczną do utraty tchu, to nie schudnie od niej, a nawet – jak opisała autorka, czego takze i ja doświadczyłam – może przytyć. Nie wagowo (bo mięśnie), ale tłuszczowo zwiększając obwody.
      Więc zdejmij klapki z oczu i nie ubliżaj chorym, ze nie mogą być zdrowi i chudnąć jak ty.
      My tyjemy z powodów medycznych, będąc aktywnymi i zdrowo się odżywiając. Ty zapasłeś się 15 kg tłuszczu z lenistwa i obżarstwa: masssakra do entej potęgi.

      • Po pierwsze nie miałem na myśli osób chorych. Po drugie chorych na Hashimoto to okolo 5% kobiet i 1% mężczyzn. Insulinoodpornisc wynika głownie z zaniedbań żywieniowych, złych nawyków, obzarstwa itd. Wymówki to na zasadzie osób, które nie znają ortografii i zasłaniają się choroba.
        Ja zbiłem 15kg nie dlatego, że przestałem żrec tylko zmieniłem tryb robienia tzw. masy na siłowni na konto lepszej kondycji i mniejszej masy by dostosować się na chodzenie po górach. Tak zrobiłem bo tak chciałem. Jak zwiększał wagę to też tego chciałem i nie była to otyłość. Tak jak napisałem i polecam czytać ze zrozumieniem zamiast obrażać, że podczas redukcji wagi zacząłem więcej jeść, ale do tego zwiększyłem zapotrzebowanie kaloryczne. Odwrotnie niż „robią” to diety, bo każda proponowana na odchudzanie ogranicza kalorie.

    • generalnie widzę,że jesteś fizycznie zdrowy = a jak mówią – syty głodnego nie zrozumie.
      A przy okazji ciekawa jestem twojej definicji słowa „dieta”

  39. Pingback: Uwolnić się od toksyn | JOANNA HAŚNIK

  40. Witam, bardzo sie ciesze ze tu trafiłam i dziękuję bo to co przeczytalam jest dokładnym odzwierciedleniem mnie slowo w słowo bym powiedziala :) od 4 tyg. dopiero uczes sie IO i hipo, bardzo sie jeszcze gubię , cięzko jest mi to wszystko ogarnąć, popełniam błedy i to mnie bardzo martwi i stresuje dodatkowo ze sobię nie poradzę :(

  41. Pingback: Gotowa do zmian | JOANNA HAŚNIK

  42. Zapoznaj się także z indeksem glikemicznym oraz zaleceniami Montignac, Uważam, że powinnaś mąkę z kasztanów zastąpić mąką żytnią razową ( kasztany mają wysoki indeks glikemiczny ) . Pozdrawiam gorąco walczę już pięć lat z cukrzycą, zespołem policystycznym jajników, tarczycą i mięśniakami i jestem przykładem, że można to kontrolować i trzymać dobrą wagę. Do suplementów dorzuć jeszcze Q10. Pozdrawiam gorąco i trzymam kciuki, Bożena

    • Wiem, co to indeks :) Ale jeśli po mące kasztanowej czuję się dobrze, to nie widzę powodu by jej nie jeść:) Tabelki tabelkami, ale najważniejsze są moje osobiste odczucia :) Pozdrawiam :)

  43. Pingback: Wielopoziomowy rozpiździel | JOANNA HAŚNIK

  44. witam, Chciałabym również prosić o interpretację moich wyników
    Wyniki po obciążeniu 75 mg glukozy-
    glukoza na czczo – 106
    po 2 godzinach – 126
    Insulina : na czczo -9,6 (2-25)
    po 1 godz. -36
    po 2 godz.-26,6
    mam podejrzenie pcos. w lipcu 2015 stwierdzono i dano antykoncepcje na uregulowanie, jednak miewam okropne bole jjanika lewego i odstawilam hormony i w lutym na usg wyszlo podobnie , ale lekarz stwierdzil, ze jak mam okres to nie mam pcos.
    dodam, ze mam okropnie suche wlosy, skore na lokciach i kolanach jak papier. ponadto powraca tradzik podskorny oraz wasik na twarzy i znowu mma wieksze owlosienie .
    ponadto ciagle jestem zmeczona, po slodkim mam wilczy glos i napad bolu glowy.
    mam problmey z koncentracja i ciagle jestem zdenerwowana.
    dodam, ze mam wysoki cholesterol,-200, a przeciez jem zdrowo, jedyne tluszcze to orzechy i ryby i jaja
    ponadto ldl tez wysokie 50 a norman do 40.
    niskie eo-0,8
    wysokie cisnienei, ok 154
    gdzie bylo ksiazkowe.
    tsh-2,0
    ft3 -2,92 (1,71-3,71)
    ft4- 0,97 (0,7-1,5)
    przeciwciala ujemne pniezej 0,5
    od 5miesiecy jestem na diecie rozpisanej przez trenera i cwiczeniahc i nie chudne. jem ok 140g weglowodanow dzienie i ok 1500kcal plus warzywa na wage 70kg i 169cm wzrostu. ciagle jakby puchnei tyje z powietrza jak tylko mam jakies odstepstwo od diety wygadam jak bank a twarz jak chomik.
    czy mam insulinoopornosc?albo niedoczynnosc?

  45. Pingback: Trenuj, ale z głową! | JOANNA HAŚNIK

  46. Witaj Joanno:) Mysle, że jestem najstarsza z tu piszących, bo nie mam juz problemów ze środkami anty;) Ale i tak zdarzyła mi się operacja usunięcia jajnika z powodu torbieli. Od czterech lat mam podejrzenie RZS i leczę się dietą bez mięsa, nabiału, cukru i glutenu. Nauczyłam sie piec chleb gryczany i wielu innych sztuczek kuchennych, ale chyba na marne… W listopadzie miałam badania kontrolne krwi i wysoki cukier (kolejny raz powyżej 115) fatalna struktura cholesterolu, ale za to wszytkie markery zapalne w porządku. Kupiłam glukometr i zaczęłam czytac jak Ty blogi Moniki I Ajwen, potem te zza oceanu (Mercola, Rosdale) i od początku stycznia jestem na diecie paleo podobnej do Twojej, ale jem mniejsze porcje i 3 posiłki. Z bólem serca wróciłam do mięsa i rosołow… Od lat mam lekką nadwagę, ale ponieważ jestem jabłko, to nadwagę mam w brzuchu i wiem, że punkt pierwszy to pozbycie się tego tłuszczu. No i po dwóch miesiącach diety moja waga nie drgnęła!!! Dodam, że od 4 lat 3 razy w tygodniu ćwiczę po 30 minut. No i co jaj mam teraz zrobic, żeby schudnąć? Dodam, że cukier coraz lepiej, ale na czczo jeszcze powyżej 100. Czy u Ciebie wolno pisac takie długie posty?! Sorry. Serdecznie pozdrawiam Ciebie i Dziewczyny tu piszące i życzę zdrowia i będę Was czytać regularnie.

  47. Pingback: Zdrowe jelita – mój priorytet | JOANNA HAŚNIK

  48. Pingback: Trudna decyzja | JOANNA HAŚNIK

  49. Pingback: Wypadanie włosów, czyli zaburzona równowaga organizmu | JOANNA HAŚNIK

  50. Pingback: Sen to zdrowie | JOANNA HAŚNIK

  51. Joasiu, jestes wspaniała opisałaś dokładnie moje dolegliwości od dwóch lat po zjedzeniu owoców siadałam i jadłam, jadłam, jadłam a jak nie zjadłam to ręce trzęsły mi sie i ratowałam sie przed omdleniem…sokami , zeby cukier uzupełnić
    a uczę wf jeszcze nie mam nadwagi ale ilosc tłuszczu po owocach , ktore jadłam od pol roku w ilościach 5-6 kg …….jest widoczna, hashimoto od 20 lat, endometrioza, pco miałam ale udało sie wszystko wyleczyć bez hormonów !, SIBIO , celiakia. Miałam szczęście ,diety trzymałam choć dawniej nikt nie mówił o niej , wiec dopiero teraz jak wyszła mi wątpliwa celiakia bo bardziej nietolerancja glutenu , gdyż kostki i leukocyty w jelitach norma , unikam glutenu , nabiału , cukru, bo skłonności do candidy.
    I nagle stres rozbił wszystko, jedzenie cały dzień , podjadanie, rzuciłam ruch , bieganie bo ciagle jadłam, a nie lubiałam tłuszczy wiec ich unikałam , jogurty light, wszystko mała ilosc tłuszczu, stad spadała mi energia a miesni ubywało , No cóż moda ….udało sie mi z dzieckiem , bo wszystko złapałam po ciąży , wiec mam cudowna studentkę medycyny , z ktora walczę odnosnie leczenia dieta!
    Ja od jutra dieta paleo bo jednak widzę ze to strzał , protokół auto dalej , a tobie dziekuje za opisanie przypadku, powiedzie ci sie dzieki wytrwałości i wiedzy, ja ja miałam pod katem medycznym, najbliższa rodzina lekarze, diabetolog i nikt nie wpadł ze to Insulinoopornośc. Trzymam mocno za ciebie i siebie 👌🏻😍
    Bede z Toba ciagle szukać

      • Droga Joasiu,
        przepraszam za czas, ale nie było mnie , PCOS a raczej wraz z endometrioza zdiagnozowano po laparoskopii zwiadowczej gdyż nie pękały mi pęcherzyki Graffa, miałam potem sztuczną ciążę tabl anty 9 mies bez przerwy, potem kolejną laparo , lekarz usunął jeszcze raz zrosty, potem tylko uregulowałam tarczycę, bo sama odkryłam, że pęcherzyki nie pękaja jak hormony skaczą, następnie dieta, bez glutenu do dziś, duohaston jak sie pojawi nie pęknięty pęcherzyk, wyleczenie grzybicy jelit i taraz spokój, przeniosło sie na jelita, alwe damy rade Fodmap bezwzględne i paleo , odjryłam , że to moja bajka.
        Zyczę Ci powodzenia i uda sie wszystko, nie myśl o tym, ja jestem pozytywnie nastawiona

  52. Pingback: To co Ty jesz? | JOANNA HAŚNIK

  53. Pingback: Wypalenie nadnerczy, czyli dlaczego jestem chronicznie zmęczona | JOANNA HAŚNIK

  54. Pingback: A jaki jest Twój trener? | JOANNA HAŚNIK

  55. witam
    U mnie jest podobnie jestem na początku drogi innego życia.
    Zdiagnozowano u mnie niedoczynność tarczycy i hashimoto po czym zespól policystycznych jajników ale nadal tyłam (teraz juz +20 kg, zawsze byłam szczupłą, pilnującą tego co jem i ćwiczącą dziewczyną po szkole sportowej,teraz ciezko mi zrobic jeden trening). W zwiazku z czym ogromna frustracja bo czuję jakby moje ciało, organizm stał się moim wrogiem, robi mi na złość i się ze mną bawi, Jeśli chodzi o ręce ze szczupłych tez zrobiły się „kafary”, a nigdy nie miałam skłonności z tyciem w tych partiach. Po tych wszystkich rewelacjach zdiagnozowano u mnie insulinooporność.
    Zrobiło mi sie trochę lepiej ze nie jestem z tym wszystkim sama, bo kiedy staje na głowie… słyszę jakieś głupie komentarze.
    Będę tu często wpadać
    Pozdrawiam

  56. Ale się rozpisałaś! Przeczytałam wszystko jednym tchem :) Wiele przydatnych informacji, dzięki :)
    Z tymi węglami faktycznie masz nieciekawie. Nie da się wszystko wypośrodkować. Jak coś będzie z korzyścią dla jednego to drugie traci..
    Mocno trzymam kciuki za Twój powrót do zdrowia!

  57. Wpis bardzo długi, ale warto było przeczytać. Ja mam największe problemy ze śniadaniem – w pracy nie zawsze mogę go zjeść. Ale może dobrym pomysłem jest wykorzystanie przerwy od komputera na szybki posiłek. Chociaż z drugiej strony wcale nie powinien być szybki… Dziękuję za porady, na pewno wiele z nich wykorzystam we własnym życiu :-)

  58. Kurcze, przeczytałam całość wpisu i gratuluję podejścia, zagłębiania wiedzy. Najważniejsze to być silnym psychicznie i się nie załamywać!

    Jestem w podobnej sytuacji, mam niedoczynność, hashimoto i nie mam od roku okresu (po odstawieniu antykoncepcji). Jestem na etapie badań, jednak wyniki poznam dopiero za miesiąc podczas wizyty u endo-gin. Robiłam też krzywą cukrową. Martwię się tym okresem, insulinooporność chyba nie wchodzi u mnie w grę. Jestem szczupła, prowadzę zdrowy tryb życia, nie mam ochoty na słodkie. Ech, ciekawa jestem co mi wyjdzie, już mnie tyloma rzeczami straszono np. guzem przysadki. PCOS ponoć ginekolog wykluczył. Zobaczymy.

    Trzymaj się i poddawaj :) Powodzenia!

  59. Oj, skąd ja znam te wszystkie problemy. Jak na razie czuję, że na paleo jest lepiej, ale właśnie te węglowodany. Ja sama czuję, że na problemy z PCOS i insuliną lepiej czuję się, gdy ograniczę węgle, ale z drugiej strony tarczyca i nadnercza nie lubią gdy się je ogranicza. Staram się tego pilnować, choć nie jest łatwo przy problemach z jelitami jeść owoce jako ich źródło oraz niektóre warzywa. Co do ramion- u mnie zawsze były zmorą, czyli znów ten sam problem co u Ciebie. Niestety u mnie znów pojawił się jeszcze inny problem związany z zaburzeniami hormonalnymi i już sama nie wiem co robić, za pare dni wizyta u endokrynologa. Ale wiem jedno dieta, właściwe suplementy i styl życia naprawdę dają dużo i potrafią pomóc. Świetny post, pozdrawiam cieplutko.

      • Bardzo polecam :) Omlet z niej o treningu to moje wybawienie po ostatniej mocnej hipoglikemii. Ale to jest właśnie to, przy tarczycy masz jeść węgle, przy PCOS jak najmniej. Ciężko to wypośrodkować, ale bataty, owoce leśne, warzywa i placki z mąki kasztanowej/kokosowej dają radę. Również pozdrawiam i miłego dnia :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s