Dlaczego warto jeść warzywa?

Plaster ogórka i pomidora na kanapce. Marchewka w rosole na obiedzie u babci. Chipsy z ziemniaka w czasie wieczornego oglądania filmu. I to by było na tyle, jeśli chodzi o jedzenie warzyw. To zdecydowanie za mało!

Moim zdaniem różnorodne warzywa, surowe lub najlepiej z parowaru, gdyż wówczas nie tracą wszystkich witamin, jak w trakcie gotowania (więcej o gotowaniu na parze można znaleźć tutaj) powinny znaleźć się w każdym posiłku. Może jedynie w przedtreningowym powinno być ich mniej, by nie czuć się ciężko. Generalnie jednak warzywa są zdrowe i ich jedzenie przynosi organizmowi sporo korzyści.

Czytaj dalej

Reklamy

Bo miłość jest najważniejsza…

Cóż, o mężczyznach mogłabym napisać niejedną książkę. Przynajmniej trylogię. Komedię, dramat i science-fiction. Nie, niczego nie żałuję. Utrzymuję dobre relacje ze swoimi byłymi partnerami.

Mimo to jestem idealistką i wierzę, że wszystko co najlepsze jeszcze przede mną i znajdę kogoś komu będę mogła prać, sprzątać, gotować i będę szczęśliwa. Tak, poglądy się zmieniają. Kiedyś uważałam, że małżeństwo nie jest dla mnie. Nie planowałam nigdy dzieci. Teraz myślę, że to kwestia znalezienia odpowiedniej osoby. I po prostu jeszcze na nią nie trafiłam.

Pamiętam, że Agata też mówiła, że nigdy nie wyjdzie za mąż i nie będzie miała dzieci. Wydaje mi się, że nawet dobre parę lat temu założyłyśmy się o to. O duże lody! Pewnie na jednej ze zbiórek, bo razem byłyśmy wiele lat w harcerstwie. Była moją przełożoną. Gdy w 1999 roku przyszłam na pierwszą zbiórkę, właśnie została przyboczną w mojej „dziewiątce”. Mieszkała tuż obok mnie. Ania, druga dziewczyna ze zdjęcia głównego to z kolei moja pierwsza zastępowa. Przeżyłyśmy razem wiele fajnych chwil na harcerskim szlaku.

Gdybym mogła jeść lody, pewnie bym się dzisiaj zgłosiła do Agaty po McFlurry z Lionem. W piątek byłam na jej ślubie z Radkiem, w weekend na weselu :) I jestem zachwycona. I jednocześnie pełna nadziei!

Czytaj dalej

Weź głęboki oddech!

Co tu dużo mówić. Trening treningowi nierówny. Dwie osoby mogą wykonywać ten sam plan, te same ćwiczenia w określonej liczbie serii i powtórzeń, a jedna z nich może osiągnąć lepsze efekty od drugiej. Wiele ćwiczących na siłowniach osób nie zdaje bowiem sobie sprawy ze znaczenia stosowania tempa i kontroli oddechu.

Czytaj dalej

Mix #1

W ostatnim czasie sporo się u mnie działo. Nie brakowało stresu i nerwów w poczekalniach przychodni. Bólu na morderczych treningach. Łez bezsilności uronionych, gdy nikt nie widział. Ale były też chwile dla siebie spędzone w domu z naparem z imbiru i w ciepłym szlafroku. W kuchni, a także na stadionach. Czasem z aparatem, czasem z komputerem. Zresztą, zobaczcie sami. Zapraszam na przegląd zdjęć i filmów z mojego telefonu. I nie tylko :)

Czytaj dalej

Krew, pot i łzy, czyli nowy plan treningowy

Mój ostatni plan treningowy nastawiony był na siłę (zobacz rozpiskę tutaj) i osiągnięcie swoich życiowych rezultatów. Byłam bardzo zadowolona z efektów mimo, że w przysiadzie nie udało mi się zrobić zamierzonych 100kg (filmowe podsumowanie planu tutaj). Świetne wyniki w martwym ciągu przy całkiem niezłej technice zrekompensowały mi to :)

Wiadomo jednak, jak wygląda plan nastawiony na siłę. Mało ćwiczeń, długie przerwy. To zdecydowanie nie jest trening, który lubię najbardziej. Ja muszę wychodzić z treningu na czworaka, żeby być w pełni z siebie zadowolona. Poprosiłam więc Sebastiana Kota, by przygotował mi plan nastawiony na „krew, pot i łzy”. Rozpiska przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Dlatego właśnie każdy trener musi mieć również swojego trenera, który dokręci maksymalnie śrubę. W życiu bym sobie tego planu nie wymyśliła.

10 serii po 10 powtórzeń dwóch głównych ćwiczeń każdego dnia planu daje ostro popalić. W pierwszym, testowym tygodniu (akurat wypadł po chorobie i tygodniu przerwy) miałam wrażenie, że umrę. Szczególnie po martwym ciągu połączonym z wyciskaniem sztangi. W nocy dostałam takiej hipoglikemii, jak nigdy dotąd. Drgawki, migrena, ból głowy, napad głodu. Straszne uczucie. Zwiększenie ilości węglowodanów na noc (placki z mąki kokosowej i kasztanowej z owocami leśnymi lub dużo większa porcja batatów) załatwiło na szczęście sprawę. Trzeciego dnia nabawiłam się natomiast lekkiego urazu. Przy 8. serii podciągania wyskoczyła mi przepuklina na mięśniu czworobocznym i nie potrafiłam skręcić karku (trening oczywiście dokończyłam). Akurat tego dnia miałam stresujący dzień w pracy i na pewno za bardzo się spięłam. Na szczęścia na drugi dzień Bartłomiej Spałek, fizjoterapeuta Górnika i reprezentacji Polski przyjął mnie, gdy zespół poszedł na trening i spokojnie mogłam zrobić już tego dnia trening. Przy okazji nastawił mi staw biodrowy. Co jakiś czas okazuje się, że mam o 2 cm krótszą prawą nogę.

siłownia2

W minionym tygodniu ćwiczyłam już na 100 procent. Zrobiłam nawet na koniec treningów tabatę, choć przy większych ciężarach może być już ciężko :D W sobotę doszła mi jeszcze korekcja według planu przygotowanego przez Marka Pośpiecha nastawiona na poprawę techniki przysiadu. Prawdę mówiąc to najgorszy trening z wszystkich :D Myślę sobie, że rolowanie stawu skokowego na sztandze można porównać do porodu. Nie rodziłam, ale myślę, że ból podobny :D

O ile jestem zadowolona z wyników na treningu, to niekoniecznie ze swojej diety. Miałam bardzo stresujący tydzień i moje wyczerpane nadnercza dostały ostro popalić. Kortyzol wydzielał się, jak szalony, insulina również szalała i tym samym wpadło trochę nadprogramowego mięsa, kabanosów, czy paczka nerkowców w najbardziej kryzysowym momencie. Poza tym trzymam się dalej czterech posiłków dziennie. Teraz mam dwa dni wolnego, więc mam nadzieję, że trochę się zregeneruję i „uspokoję” hormony. Nie zmienia to faktu, że nie mogę się tak dalej stresować…

Czytaj dalej

Domowy jogurt kokosowy

Nie pamiętam, kiedy ostatnio jadłam jogurt, czy piłam krowie mleko. W ogóle nie mam ochoty na nabiał. Im więcej czytam o tym, co znajduje się w produktach, które znajdują się na sklepowych półkach, tym bardziej mnie od nich odrzuca. Pisałam zresztą o tym tutaj.

Jeszcze kilka miesięcy temu zdarzało mi się od czasu do czasu zjeść na przykład jakiś biały ser. Szczególnie na wyjazdach, gdy nie miałam możliwości gotowania sobie samodzielnie i musiałam przygotowywać sobie posiłki z produktów z Biedronki, czy Lidla.  Jakiś czas temu zrezygnowałam już z wszystkich produktów mlecznych, o czym zresztą wspominałam tutaj.

Czytaj dalej