Bo miłość jest najważniejsza…

Cóż, o mężczyznach mogłabym napisać niejedną książkę. Przynajmniej trylogię. Komedię, dramat i science-fiction. Nie, niczego nie żałuję. Utrzymuję dobre relacje ze swoimi byłymi partnerami.

Mimo to jestem idealistką i wierzę, że wszystko co najlepsze jeszcze przede mną i znajdę kogoś komu będę mogła prać, sprzątać, gotować i będę szczęśliwa. Tak, poglądy się zmieniają. Kiedyś uważałam, że małżeństwo nie jest dla mnie. Nie planowałam nigdy dzieci. Teraz myślę, że to kwestia znalezienia odpowiedniej osoby. I po prostu jeszcze na nią nie trafiłam.

Pamiętam, że Agata też mówiła, że nigdy nie wyjdzie za mąż i nie będzie miała dzieci. Wydaje mi się, że nawet dobre parę lat temu założyłyśmy się o to. O duże lody! Pewnie na jednej ze zbiórek, bo razem byłyśmy wiele lat w harcerstwie. Była moją przełożoną. Gdy w 1999 roku przyszłam na pierwszą zbiórkę, właśnie została przyboczną w mojej „dziewiątce”. Mieszkała tuż obok mnie. Ania, druga dziewczyna ze zdjęcia głównego to z kolei moja pierwsza zastępowa. Przeżyłyśmy razem wiele fajnych chwil na harcerskim szlaku.

Gdybym mogła jeść lody, pewnie bym się dzisiaj zgłosiła do Agaty po McFlurry z Lionem. W piątek byłam na jej ślubie z Radkiem, w weekend na weselu :) I jestem zachwycona. I jednocześnie pełna nadziei!

Gdy jakiś czas temu otrzymałam zaproszenie na „Wesele Last Minute” na Facebook’u byłam zaskoczona. Nie, nie formą zaproszenia, choć pierwszy raz takowe dostałam i uważam, że świetnie się sprawdziło, bo goście mogli śledzić na bieżąco poczynania, czy kontaktować się z pozostałymi zaproszonymi osobami. W każdym razie, zaręczyny były bowiem dobre parę lat temu. Oczywiście, ucieszyłam się, że w końcu Agata z Radkiem się zdecydowali, choć od razu pomyślałam, że coś się musiało stać.  I miałam dobre przeczucia. Wkrótce na świat przyjdzie „junior”.

Nie tylko zaproszenie było „wyjątkowe”. Ślub cywilny odbył się w piątek w gliwickim Ratuszu. Pojechałam na niego z Anią, bo mimo, że od lat nie jesteśmy już w harcerstwie, trzymamy się razem.

slub2
Selfie w oczekiwaniu na Anię. 

slub3
Para młoda już po przysiędze. 

slub26
Zamiast kwiatów miała być książka. Ode mnie oczywiście o zdrowiu :)

Po ślubie Państwo Młodzi udali się z najbliższą rodziną na obiad, a znajomi ruszyli w miasto. Do Gliwic zjechali bowiem przyjaciele Agaty i Radka z całego kraju i z zagranicy. Ja z Anią i kilkoma osobami poszłam na obiad do gliwickiego „Magnesu”.

slub27
Wpadł krem z dyni z mleczkiem kokosowym. Bardzo dobry. 

Ja szybko musiałam jechać do domu ze względu na mecz Górnika z Lechią. Reszta pojechała do zabrzańskiej kopalni „Guido”, część do Katowic.

Wszyscy znajomi spotkali się natomiast dzień później w „Chacie Wuja Toma” na Karkoszczonce. Agata i Radek kochają góry, więc postanowili urządzić imprezę dla znajomych w schronisku.

Rewelacyjny pomysł. Żadnej spiny. Myślenia o fryzurze, makijażu, wygodnych butach, sukience. Buty trekingowe, spodnie, polar i kurtka. Uff :)

slub20
Chata Wuja Toma. 

slub21
Przypomniało mi się potem, że byłam w chacie na wycieczce szkolnej. Pamiętam nawet za co dostałam na niej opieprz od wychowawcy :D

slub13
Widok na ośrodek. 

Generalnie wszyscy mieli się spotkać w sobotę o godz. 15 na parkingu w Szczyrku i podejść na Karkoszczonkę. Ja i Michał, przyjaciel z tej samej harcerskiej drużyny trochę się spóźniliśmy i podjechaliśmy na sam szczyt. W sumie dobrze, bo już chyba za stara jestem na chodzenie po górach w ulewie. Pogoda nie dopisała :(

Za to goście, atmosfera, jedzenie, muzyka tak!

slub30
Pierwszy talerz tego wieczoru :D

Impreza odbyła się w „owczarni”. Suto zastawione stoły, sporo miejsca do tańców, zabytkowe starocie i ognisko!

Nie tracę nadziei… #fire #hope #wedding #mountains

Film zamieszczony przez użytkownika Joanna Haśnik (@joannahasnik) 18 Paź, 2015 o 5:56 PDT

Cudownie było móc się ogrzać przy ogniu. 

slub29
Mięska nie brakowało :)

slub15
Wystrój „owczarni”. 

Nie wiem, ile zjadłam, ale na pewno bardzo dużo. Musiałam skosztować wszystkiego! Dałam sobie dyspensę na ten wieczór (żołądek boli do teraz, ale warto było). Jedynie tego grzańca w hurtowych ilościach nie planowałam, ale był absolutnie pyszny :D Spora ilość mięsa sprawiła na szczęście, że nawet go nie odczułam na drugi dzień :D

slub28
Wszyscy goście dostali też weselne koszulki :) 

Wytańczyłam się, poznałam wielu fajnych ludzi i muszę też przyznać, że psychicznie odpoczęłam. Dawno nie byłam bowiem na żadnym wypadzie ze znajomymi. W sumie bez znajomych też nie. Ba, od trzech lat na wakacjach nie byłam.

slub12
Widok o poranku. 

Oczywiście w ogóle się nie wyspałam, bo w pokoju spało oprócz mnie chyba z 20 osób, było gorąco i chrapanie obudziłoby zmarłego, ale nie miało to żadnego znaczenia. Wstałam wcześniej i porobiłam parę zdjęć.

slub11

slub8

slub10

slub6

slub7

Po wspólnym śniadaniu o godz. 9 większość udała się jeszcze na górską wędrówkę. Moje samopoczucie mi na to nie pozwoliło, bo po nieprzespanej nocy nie funkcjonuję, więc pojechałam ze znajomym z Rudy do domu. Musiałam jedynie zejść z 30 minut do samochodu, więc przy okazji się obudziłam i spaliłam śniadanie :) I przypomniałam, ile to kilometrów spędziłam w harcerstwie na szlaku.

slub14
Piękne widoki.

Ten wyjazd przypomniał mi też kilka ważnych rzeczy. Przede wszystkim jednak uświadomił, co jest w życiu najważniejsze. Miłość.

I tej miłości chciałabym jeszcze raz gorąco życzyć Agacie i Radkowi. Jednocześnie dziękując za zaproszenie :) Cieszę się, że mogłam być z Wami :)

Reklamy

One thought on “Bo miłość jest najważniejsza…

  1. Pingback: Instagram Mix #4 | JOANNA HAŚNIK

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s