Gym is my therapy!

Nie, nie jestem w stanie żyć bez siłowni. Uśmiecham się, gdy robię przysiady. Dzień z martwym ciągiem w planie jest już od samego rana jest zawsze udany. Jestem pełna energii i odliczam godziny do rozpoczęcia treningu. Moja mobilizacja w dniach z treningiem górnych partii jest niesamowita. Tak bardzo zależy mi, aby poprawić wygląd ramion i rąk. To teraz mój priorytet.

Tak, jestem bardzo samokrytyczna wobec siebie i uważam się za mało atrakcyjną kobietę, ale gdy podnoszę sztangę z ziemi, czuję się co najmniej tak piękna, jak Penelope Cruz. Nabieram pewności siebie. – Robisz przysiady na tej sztandze? Bo to chyba za mały ciężar, jak dla Ciebie! – gdy słyszę takie słowa od kogoś na sali treningowej, jestem królową życia. – Co trenujesz? Gdy patrzę na Twoje łydki, myślę, że to muszą być duże ciężary – to pytanie poprawiło mi kiedyś humor bardziej, aniżeli zakup wymarzonych butów, czy torebki od projektanta.

treninasia
Im mniej trenuję, tym lepiej wyglądam :D Ironia losu. 

Na salę treningową wchodzę zawsze pewnym krokiem. Witam się ze znajomymi, którzy przez te wiele miesięcy wspólnych ćwiczeń stali się dla mnie niesamowicie bliscy. Rozmawiamy bowiem nie tylko o treningu, wzajemnie się poprawiamy, motywujemy, ale dzielimy też swoimi problemami dnia codziennego. I zawsze jest wesoło. Naprawdę, nigdzie nie czuję się tak dobrze, jak na treningu.

Na siłowni czuję się zrelaksowana. Zapominam o problemach. O chorobie. Cały dzień mogę czuć się beznadziejnie, a gdy przekraczam próg siłowni wszystkie dolegliwości ustępują jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Kompletnie nie wiem, na jakiej zasadzie to działa. Gdy odbijam kartę na siłowni, otrzymuję ogromną porcję serotoniny.

plan9
Moja nowa misja. Dodać kolejny zakaz „Nie garb się”! To straszne, ale widzę sporo osób, które ćwicząc, czy odpoczywając mają jednej plecy bardziej okrągłe od drugich. I nic z tym nie robią! Żadnej korekcji! Kontuzja murowana. 

Bycie trenerem personalnym powoduje, że czuję się potrzebna. Sukcesy moich podopiecznych dodają mi skrzydeł. Każdy rekord życiowy, każdy utracony kilogram, każdy dzień na zdrowej, zbilansowanej diecie bez podjadania. To niesamowite, że dzięki moim poradom ludzie czują się lepiej, mają więcej energii, dzień bez treningu jest dla nich dniem straconym, a na zakupach w sklepie zwracają uwagę na składy produktów. Cieszę się, że ktoś dzięki mnie odmienił swoje życie.

Nie lubię dni wolnych od treningu. Wiadomo, chodzę wtedy na basen, ale brakuje mi tego klimatu, tych ludzi, tych rozmów, tego wysiłku. Nawet najlepszy seans parowy nie jest w stanie zastąpić mi kropel potu spływających po plecach i tego bólu mięśni, gdy wstaję na drugi dzień rano. Jeśli nie ma DOMS-ów, to znaczy, że coś źle zrobiłam, że trening był za słaby. Zdaję sobie jednak sprawę, że relax (więcej tutaj) jest tak samo ważny, jak trening, więc dwa dni w tygodniu poświęcam na regenerację.

plan6
Trening smakuje mi lepiej, aniżeli czekolada. W moim ulubionym sklepie „U Gwoździkowej” znalazłam ekologiczną z 99-procentową zawartością kakao. 

Tak, wiem, że ze względu na stan zdrowia nie mogę wykonywać już tak morderczych treningów, jakie lubię najbardziej. Z planu treningowego pt. „Krew, pot i łzy” niestety musiałam zrezygnować po 3 tygodniach. Z bólem serca. 10 serii po 10 powtórzeń dwóch głównych ćwiczeń dawały mi taką energię, takiego kopa, że po treningu prawie prawie wyfruwałam z sali treningowej. To znaczy wychodziłam na czworaka.

Siłownia to dla mnie jednak najlepsze lekarstwo na wszystko. Zrezygnowałam z ciężkiego treningu, ale nie zrezygnowałam z treningu w ogóle. Monika Skuza z bloga „Tłuste życie” zaleciła mi jedynie jogę albo spacery. Lekarze stwierdzili natomiast, że mam jedynie zachować rozsądek. I tego się trzymam. Nie byłabym w nie ćwiczyć w ogóle. To byłby dla mnie wyrok.

plan2
Takiego maila otwieram, ciesząc się, jak dziecko, które odpakowuje świąteczny prezent. 

Poprosiłam więc Sebastiana Kota, mojego trenera o nowy plan treningowy. Lżejszy od poprzedniego. Rozpisał mi cztery dni treningowe, ale dołożyłam piąty od siebie, bo to dla mnie optymalna ilość. Zmieniłam kilka ćwiczeń na inną wersję. Przez ostatni tydzień testowałam obciążenia. W poniedziałek zaczęłam natomiast ćwiczyć na 100 procent. Zostało mi dokładnie 6 tygodni do pójścia do szpitala, więc składa się idealnie, by zrealizować go w pełni.

Z planu jestem bardzo zadowolona. Daje mi w kość, ale w granicach rozsądku. Mocno koncentruję się na korekcji i górnych partiach ciała. Ciężary są, jak na mnie „śmiesznie” małe, ale przy nowej diecie i suplementacji, którym poświęcę kolejny post brakuje mi sił. Po prostu „nie mam z czego” podnieść więcej. Akurat teraz nie zależy mi jednak na tym. Zobaczcie zresztą sami.

Plan 6-tygodniowy
(pod angielskimi nazwami kryją się filmy)

O co chodzi w tempie i oddychaniu przeczytacie tutaj i tutaj.

Poniedziałek

1. Rozgrzewka (bieżnia, przysiady, wymachy itd.)

2a. Machine Calf Raise 3s20 2211 0s / 1. tydzień: 20kg

2b. One Leg Squat 3s8 3010 60s / masa ciała

3. Back Squat ATG rampa 8 3010 150s / 1. tydzień: 40/42,5/45/47,5/50/52,5/55kg i załamałam się na 57,5kg, tylko 6 powtórzeń w tempie.

4a. Hamstring Glute Raise 4s8 3010 0s / masa ciała

4b. Bulgarian Split Squat 4s12 3010 90s / 1. tydzień: 8kg na rękę

5. Swiss Ball Roll Out 53s15 3030 90s

6. Rolowanie. Rozciąganie.

Wtorek

1. Rozgrzewka (bieżnia, przysiady, wymachy itd.)

2a. Cable External Rotation 3s15 3010 0s / 1. tydzień: 1kg

2b. One Arm Retraction 3s15 2012 45s / 1. tydzień: 6kg

3a. Biacromical Bench Press 5s8 rampa close 3010 0s / 1. tydzień: 25/27,5/30/32,5/35kg

3b. Underhand Grip Barbell Bent ROW 5s8 rampa close 120s / 1. tydzień: 25/27,5/30/32,5/35kg

4a. DB Lateral Raise 4s10 3010 0s / 1. tydzień: 4kg

4b. One Arm ROW Chest 4s8 2011 90s / 1. tydzień: 12kg

5. Supinated Incline DB Curl 5s8 3010 120s / 1. tydzień: 7kg

6. Weighted Plank 3s60s 60s / masa ciała

7. Rolowanie. Rozciąganie.

Środa

Basen & sauna.

Czwartek

1. Rozgrzewka (bieżnia, przysiady, wymachy itd.)

2a. Machine Hip Abduction 3s15 3110 0s / 1. tydzień: 75kg

2b. One Leg Back Extension 3s10 3010 60s / masa ciała

3.  Classic Deadlift rampa 8 3010 150s / 1. tydzień: 60/62,5/65/67,5/70/72,5/75kg i załamałam się na 77,5kg, robią jedynie w tempie 6 powtórzeń / zaczęłam ze zbyt niskiego pułapu

4a. Hip Thrust 4s8 2010 rampa close 0s / 1. tydzień: 70/72,5/80/85kg / też zaczęłam ze zbyt niskiego pułapu

4b. DB Lateral Lunge 4s10 2010 120s / 1. tydzień: 6kg na rękę

5. Cable Wood Chopper 3s10 3010 60s / 1. tydzień: 4kg

6. Rolowanie. Rozciąganie.

Piątek

1. Rozgrzewka (bieżnia, przysiady, wymachy itd.)

2a. Face pull (rotation) 3s15 3012 0s / 1. tydzień: 4kg

2b. DB SWS 3s15 3010 45s / 1. tydzień: 1kg

3a. One Arm Landmine Press (half kneeling) 5s8 3010 rampa close 0s / 1. tydzień: 22,5/23,75/25/26,25/27,5kg

3b. Chin Up (excentric) 5s8 3010 120s / masa ciała

4a. DB Incline Press Pronating Grip 4s12 3010 0s / 1. tydzień: 12kg

4b. Barbell Pullover 4s12 4010 120s / 1. tydzień: 10kg

5. Tate Press 5s12 3010 120s / 1. tydzień: 7kg

6. Side Plank 3s45s 45s

7. Rolowanie. Rozciąganie.

Sobota

Basen & sauna.

Niedziela

W ramach piątego dnia treningowego zaplanowałam sobie trening metaboliczny na górne partie ciała. Nie robię ani interwałów po treningu siłowym, aby nie obciążać organizmu, więc postanowiłam, że w niedzielę wykonam z rana krótki, ale intensywny trening spalający tłuszcz (więcej tutaj).

Co tydzień, będę wymyślać sobie nowy plan na ten dzień. Na pewno jednak będą się pojawiać takie ćwiczenia, jak na przykład:

Push Ups  (lub wersję plajometryczną z oderwaniem rąk)

Dips

Push Press Behind The Neck (albo klasyczną wersję Push Press z kettleball, czy sztangą)

ROW Renegate

Inverted ROW

Barbell Curl 

Swing

– Clean & Jerk

Snatch 

Myślałam jeszcze, aby ten piąty dzień poświęcić na dwubój, ale to potrzebowałabym trenera, który poprawiłby moją technikę, a koszty u znajomego dwuboisty są niestety bardzo wysokie, więc na razie odpada. Szkoda, bo rwanie mocno za mną chodzi.

Swoją drogą, obecnie w amerykańskim Houston trwają mistrzostwa świata w podnoszeniu ciężarów. Oglądacie? Na razie startowały dziewczyny, ale uplasowały się w drugiej dziesiątce. Dzisiaj czas na braci Zielińskich.

Największą niespodzianką jest chyba to, że Chińczyk Lu Xiaojun w kategorii 77kg nie ukończył konkursu. A był murowanym faworytem. Zobaczcie co robił na sali treningowej.

Szkoda, że nie mam 10 lat… Na pewno dręczyłabym teraz rodziców, aby zapisali mnie do klubu i profesjonalnie trenowałabym podnoszenie ciężarów :) No cóż, pozostaje mi na koniec treningu robić rwanie dla rozrywki :) Najważniejsza jest jednak satysfakcja :)

Advertisements

5 thoughts on “Gym is my therapy!

  1. Listen, girl… Bycie perfekcjonistą i bycie nadmiernie samokrytycznym jest po prostu rujnujące na wszystkich polach. Absolutnie, ale to absolutnie nie ma nic gorszego. Been there, done that. Serdecznie polecam Ci zapoznanie się z serią książek „Transerfing rzeczywistości”. Ponad 12 tomów, so far. Na skróty możesz iść zapoznając się na razie tylko z króciutkim 9-tym tomem.

  2. Pingback: Trenuj, ale z głową! | JOANNA HAŚNIK

  3. Pingback: To co Ty jesz? | JOANNA HAŚNIK

  4. Bardzo dobrze czyta sie Ciebie.Jestes mega inspirujaca i duuzo ciekawych rzeczy od Ciebie sie dowiaduje.Wygladam na kolejne notki z wielka niecierpliwoscia.
    Trzymam mocno kciuki za Twoje zdrowie i bede wyczekiwac relacji z wizyty w szpitalu.Mysle ze Monika z tlustego zycia ma duzo racji mowiac o jodze i zaprzestaniu ciezkich treningow, aczkolwiek bardzo dobrze rozumiem Ciebie,bo jestem rownie mocno uzalezniona od cwiczen silowych co Ty.Nie wyobrazam sobie obecnie zycia bez treningow z ciezarem;)
    Wygladasz pieknie, rzeczywiscie sylwetka Twa wysmuklala, mocniejszy zarys miesni, jest bosko!
    I walcz o okres i powrot do zdrowia, bo miec dzieci jest na prawde fajnie, pomysl …moze taka mala istotka polknie bakcyla i bedzie u boku Tak Wyjatkowej Mamy przyszlym Mistrzem/Mistrzynia swiata w swiecie sportu?…..?

    Moc pozytywnej energii przesylam:)

    • Dziękuję Ci za naprawdę miłe i pozytywne słowa :) Nie jestem w stanie żyć bez treningów, na jodze jestem jak tykająca bomba (taka nerwowa, zamiast spokojna), a trening siłowy to dla mnie najlepsze lekarstwo. Zdaję sobie sprawę, że nie mogę przesadzać, więc zmniejszyłam mocno obciążenia.

      Co do dzieci… Hmm. Wiadomo, dobrze jest mieć opcję. Bo a nuż znajdę kogoś, z kim będę chciała te dzieci mieć :D

      Pozdrawiam Cię gorąco :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s