Moja obecna suplementacja

W ostatnich tygodniach zmianie nie tylko uległa moja dieta, o czym pisałam już tutaj. Po konsultacji z Moniką Skuzą z bloga „Tłuste życie”, webinariach Iwony „Ajwen” Wierzbickiej oraz po badaniach i kilku wizytach u lekarzy, o czym pisałam tutaj i tutaj zmieniłam również delikatnie suplementację.

Wcześniej o suplementach, które stosuję pisałam już tutaj i tutaj. Dzisiaj chciałam pokazać Wam, co obecnie łykam codziennie.

s21
Z takim pojemniczkiem idę codziennie do pracy. 

Monika Skuza poleciła mi zakupy na iHerb.com. Czekanie ok. 3 tygodni na przesyłkę z Ameryki nie wchodziło jednak w grę. Kilka suplementów kupiłam „U Gwoździkowej” (zobacz sklep tutaj), niektóre zamówiłam na Allegro, a część w sklepie SFD.pl. Może kiedyś zdecyduję się na duży haul z iHerb.com, a na razie dodam linki poleconym przez Monikę suplementów i pokażę moje zamienniki.

lek8
Paczka z SFD.pl. 

s17
Efekt jednego ze shoppingów „U Gwoździkowej”. 

s10

Glutamina
Codziennie piję butelkę wody z rozpuszczonymi 5g l-glutaminy, która jest niezbędna dla odbudowy śluzówki jelit i tym samym wspiera nieszczelne jelita, z którymi się zmagam. Muszę bowiem maksymalnie ograniczyć odpowiedź autoimmunologiczną organizmu na obecność niestrawionych resztek pokarmu we krwi i sprawić, że moje jelita będą lepiej przyswajały witaminy i minerały z pożywienia i konwertowały hormony tarczycy z  T4 do T3. Więcej o tym, jak ważne są zdrowe jelita pisałam już tutaj. Dodatkowo l-glutamina skraca czas regeneracji po treningu, zwiększa przyrost siły i beztłuszczowej masy mięśniowej oraz zmniejsza katabolizm mięśni.

Zdecydowałam się na l-glutaminę z firmy MyProtein. Produkty innych firm często są wzbogacane o inne składniki, np. taurynę, a ta z MyProtein nie zawiera żadnych dodatków i co więcej nie ma smaku. Wolałam więc wydać kilka złotych więcej (ok. 50zł). Jestem zadowolona.

s23

Enzymy trawienne
Nieszczelne jelita, stres, czy niezdrowa dieta sprawiły, że mój organizm nie wydziela odpowiedniej ilości kwasu solnego i enzymów trawiennych, co powodowało niestrawność, wzdęcia, gazy, zaparcia i uczucie przepełnienia w żołądku. Nie byłam również w stanie przyswoić odpowiedniej ilości witamin i minerałów z pożywienia. Pokazały to moje ostatnie wyniki badań krwi (amylaza, lipaza, chlorki). Aby poprawić trawienie wcześniej piłam ocet jabłkowy przed każdym posiłkiem. Monika poleciła mi natomiast enzymy trawienne z firmy Now Food. Kupiłam je na Allegro.

Po zjedzeniu prawie całego opakowania muszę przyznać, że różnica jest kolosalna. Nie wiem, co to zaparcia. Codziennie chodzę kilka razy do toalety. Nie czuję się zapchana mimo, że jem całkiem sporo, głównie warzyw. Naprawdę czuję, że mój metabolizm w końcu zaczął pracować. Cena jest wysoka, bo ok. 100zł, ale w moim wypadku opakowanie wystarcza na 2 miesiące, więc do przeżycia.

s8

Probiotyk
W dalszym ciągu dwa razy dziennie stosuję dla wsparcia jelit i żołądka probiotyk ze Swansona (cena ok. 40zł). To najsilniejszy, jaki znalazłam „U Gwoździkowej” i w polskich sklepach. Zawiera 3 biliony dobrych bakterii. Muszę jednak kiedyś zamówić na iHerb.com ten polecony przez Monikę, który zawiera ich aż 14 bilionów (zobacz tutaj).

s6

Witamina D3
W dalszym ciągu suplementuję rano z posiłkiem białkowo-tłuszczowym witaminę D3. W badaniach krwi wyszedł mi niezły wynik, ale nie mogę sobie pozwolić na żadne spadki ze względu na PCOS, Hashimoto, czy insulinooporność. Monika zaleciła mi 5000 j.m. z tej firmy (zobacz tutaj). Ja ostatecznie kupuję „U Gwoździkowej” dawkę 4000 j.m.

s2

Witamina K2
Przy tak dużych dawkach witaminy D3, endokrynolog zalecił mi również witaminę K2 w postaci 100mcg do śniadania białkowo-tłuszczowego. Witamina D3 odpowiada za regulację gospodarki wapniowej i fosforowej w organizmie, natomiast witamina K2 jest jej idealnym dopełnieniem, powoduje przekierowanie wapnia w odpowiednie miejsce, czyli do kości. Przy samodzielnej suplementacji w dużych dawkach witaminą D3 istnieje niebezpieczeństwo odłożenia się wapnia w tkankach miękkich np. nerkach tętnicach (może prowadzić do zakrzepów i zawałów serca) lub innych organach naszego ciała. Witamina K2 przekierowuje wapń do kości, dodatkowo usuwając jego nadmiar np. z układu krwionośnego, zapobiegając w ten sposób jego zwapnieniu. Poza tym witamina K2 ma wpływ na tolerancję glukozy i zwiększa wrażliwość komórek na działanie insuliny, co jest bardzo ważne przy insulinooporności.

Niestety, suplementacja witaminą K2 jest dość droga, bo 30 tabletek to koszt ok. 50zł.

omegasport

Kwasy Omega-3
Niezmiennie codziennie rano i wieczorem łykam kwasy Omega-3, niezbędne w chorobach autoimmunologicznych i stanach zapalnych. Monika poleciła mi te z iHerb (zobacz tutaj). Ja w dalszym ciągu stosuję te z Olimpu. Ostatnio kupuję jedynie limitowaną edycję dla sportowców, która wystarcza mi na 2 miesiące. Na siłowni otrzymuję bowiem bon podarunkowy za wejścia w ramach OK Systemu i mogę go wykorzystać w sklepie z odżywkami.

s1

Magnez
W dalszym ciągu na noc biorę ok. 300mg magnezu. Na zdjęciu z Solgara (drogi!), obecnie mam znów z Olimpu.

olimp

Monika z kolei poleciła mi ten z iHerb.com (zobacz tutaj). Fakt, w wynikach miałam magnez w normie, ale we krwi jego poziom zawsze będzie wysoki, gdyż tam trafia prosto z pożywienia. Może go natomiast brakować w innych komórkach ciała. Biorąc pod uwagę moje stresujące życie, na pewno mam niedobory. Inna sprawa, że magnez również korzystnie wpływa na poziom cukru we krwi, co jest dla mnie bardzo ważne.

s13

Święta bazylia
Dotychczas dla wsparcia nadnerczy stosowałam żeńszeń syberyjski. Nie wiedziałam jednak, że stymuluje on układ odpornościowy. Monika poleciła mi więc świętą bazylią do śniadania i obiadu. Z iHerb.com (zobacz tutaj). Ja kupiłam ze Swansona.

Nigdy wcześniej nie znałam tego zioła. Święta bazylia tymczasem działa antystresowo, łagodzi objawy nerwic i przewlekłego stresu, wspomaga leczenie układu oddechowego (oczyszcza zatoki i oskrzela, łagodzi kaszel), pomaga w leczeniu przeziębień, anginy i grypy, działanie przeciwbakteryjne i przeciwzapalne, wspomaga leczenie reumatyzmu (zmniejsza ból stawów). To także świetny środek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy.

Przyznam szczerze, po żeńszeniu czułam się lepiej, miałam zdecydowanie więcej energii. Tak, jak po kawie. Rozumiem więc, że musiałam z nich zrezygnować.

s22

Witamina C
W dalszym ciągu codziennie rozpuszczam w butelce wody ok. 5-10g kwasu askorbinowego dla wsparcia układu odpornościowego. Poza tym witamina C obniża poziom kortyzolu, a także przyspiesza regenerację potreningową. Wspiera również proces przyswajania żelaza.

Monika poleciła mi kapsułki z iHerb.com (zobacz tutaj), jak wolę jednak wersję sproszkowaną, którą dodaję do wody źródlanej razem z l-glutaminą.

s7

Olej z ostropestu / ostropest mielony
Wieloletnia antykoncepcja i setki zjedzonych w życiu antybiotyków i leków przeciwbólowych mocno nadwyrężyły pracę mojej wątroby. Pokazały to moje ostatnie wyniki badań krwi. Dla wsparcia pracy wątroby polewam pierwszy i drugi posiłek łyżeczką oleju z ostropestu. Dodatkowo posypuję łyżeczką mielonego ostropestu.

Ostropest ma właściwości przeciwzapalne, stabilizujące, stymulujące rozwój i regenerację komórek wątrobowych. Jest też silnym przeciwutleniaczem, przeciwdziała uszkadzaniu komórek przez wolne rodniki. Poza tym preparaty z ostropestem normują poziom cukru we krwi.

s3

Olej z wiesiołka
Kolejna nowość w mojej suplementacji to olej z wiesiołka. W moim wypadku w kapsułkach. Monika poleciła mi z kolei ten z iHerb. com (zobacz tutaj). Ja kupiłam „U Gwoździkowej”. Biorę dwie tabletki, po jednej rano i wieczorem.

Olej z wiesiołka zawiera dwa niezwykle cenne kwasy: gamma – linolenowy (GLA) i dihomogamma – linolenowy (DGLA), a także kwasy omega-3, omega-6 i omega-9. To świetny suplement wspierający proces trawienia, zapobiegający otłuszczaniu wątroby, łagodzący stany zapalne jelit, bóle brzucha i biegunki. Zapobiega magazynowaniu tłuszczów i ułatwia ich spalanie. Olej z wiesiołka wpływa również korzystnie na stan skóry, włosy i paznokcie. Wzmacnia układ odpornościowy.  Sprawdza się również w przypadku depresji, stanach głębokiego smutku, zrezygnowania i osłabienia.

suple8

Niepokalanek
Największym problemem obecnie jest dla mnie brak miesiączki. Obawiam się, że żadne zioła i suplementy nie pomogą, ale stosuję mimo to niepokalanek. Na pewno nie zaszkodzi. Monika poleciła mi na preparat z iHerb (zobacz tutaj). Ja wybrałam ten ze Swansona. Łykam trzy razy dziennie po jednej tabletce.

Niepokalanek jest tradycyjnym ziołem, którego najbardziej popularnym działaniem jest wpływ na regulację cyklu miesiączkowego i regulację produkcji progesteronu u kobiet. Zapobiega też niepłodności, zmniejsza napięcie przedmiesiączkowe i korzystnie wpływa na redukcję nadmiernej ilości wody podskórnej. Usuwa przykre objawy przekwitania związane z zaburzeniami hormonalnymi. Niepokalanek często stosują kulturyści, gdyż zmniejsza poziom prolaktyny. Jej wysoki poziom hamuje natomiast wydzielanie testosteronu i prowadzi do spadku libidu, uczucia nadmiernego zmęczenia i  spowolnienia przyrostu masy mięśniowej.

Ciężko mi powiedzieć, czy działa. Miesiączka nie wróciła. Na pewno jednak niepokalanek korzystnie wpłynął u mnie na redukcję wody podskórnej.

Letrox
Ponadto od dwóch miesięcy przyjmuję Letrox. Endokrynolog zalecił mi dawkę 25mcg, od dwóch tygodni przyjmuję jednak 50mcg. Dopiero przy tej dawce jestem w stanie normalnie funkcjonować, choć nie jest idealnie. Jak tylko będę miała więcej funduszy, kupię sobie natomiast naturalny ekstrakt z tarczycy (ok. 200zł). Pozytywne opinie o jej działaniu bardzo mnie przekonują. Więcej o tym specyfiku możecie przeczytać tutaj.

Okresowe kuracje
Dodatkowo raz na kilka miesięcy przeprowadzam kuracje witamin i minerałów, których niedobory są niebezpieczne i odczuwalne w przypadku moich chorób.

W ostatnim czasie stosowałam:

selen

Selen (1 tabletka dziennie).

witaminaB

Witamina B-complex (1 tabletka dziennie).

żelazo

Żelazo (2 tabletki dziennie). Nie mam innego pomysłu, jak podnieść poziom ferrytyny. Poza wątróbką oczywiście.

Zamiast tymczasowych kuracji Monika poleciła mi natomiast preparat multiwitaminowy z iHerb (zobacz tutaj). Polecacie jakiś polski zamiennik? Kiedyś stosowałam jedynie witaminy i minerały z Olimpu dla sportowców.

wierzbownica

Dodatkowo przez kilka dni stosowałam po raz kolejny wierzbownicę drobnokwiatową (4 tabletki dziennie!). Bałam się, że wyjdą mi już wszystkie włosy. Trochę pomogło, choć znalazłam już chyba na nie sposób. Wkrótce napiszę więcej!

Wątpliwości
Nie zdecydowałam się natomiast na zalecony przez Monikę krem z progesteronem. Moje problemy hormonalne mają bowiem głębsze podłoże i czekam na rezultaty badań w szpitalu.

Nie stosuję też macy. Monika zalecała mi łyżkę dziennie tej z iHerb.com (zobacz tutaj). Kiedyś stosowałam już macę, ale strasznie bolała mnie po niej głowa, więc nie ryzykuję.

suple11

 

Endokrynolog zalecił mi również Hydrokortyzon w dawce 10mg. Nie zdecydowałam się jednak, bo lista skutków ubocznych działania sterydów przeraziła mnie. Dopóki lekarze nie stwierdzą, że bez tego umrę, żadne leki sterydowe nie wchodzą u mnie w grę. Nie po to leczę od tylu miesięcy żołądek i jelita, by znów narażać je na „zagładę” :D

Superfoods
Poza tabletkami nie zapominam oczywiście o naturalnych suplementach diety.

zupakarpie

Wywar z kości. Więcej o jego właściwościach tutaj.

 

s18

Kiszone ogórki, kapusta, kwas buraczany. Więcej tutaj.

lidl

Od poniedziałku w Lidlu bardzo dobrej jakości ogórki i kapusta kiszona!

s11

Sól morska lub himalajska (lekarz mówił mi, aby była niejodowana. Monika nie wspomina o tym. Nie wiem więc do końca, którą stosować). W każdym razie, sól to źródło minerałów. Sód jest nam potrzebny dla normalnego funkcjonowania, zwłaszcza dla osób, które są narażone na stres. Dla prawidłowego wsparcia nadnerczy piję na czczo szklankę wody z dodatkiem pół łyżeczki soli. Podobnie około południa.

Lipa, prawoślaz i porost islandzki to z kolei zioła, które działają przeciwzapalnie i nie stymulują układu odpornościowego.

s4

Piję w dalszym ciągu kefir wodny (więcej tutaj). Muszę w końcu kupić też algi morskie (wakame, normi, kambu), aby dostarczyć jodu i selenu jednocześnie.

kurkuma

Kurkuma i cynamon to podstawa mojej diety :)

olejkoko

Olej kokosowy. Więcej o jego właściwościach tutaj.

To tyle. Coś jeszcze polecilibyście przy niedoczynności tarczycy, Hashimoto, PCOS, insulinooporności, hipoglikemii, wyczerpanych nadnerczach i nieszczelnych jelitach?

Advertisements

42 thoughts on “Moja obecna suplementacja

  1. Czesc. Co do magnezu, natknelam sie kiedys na zrodlo wg ktorego (gosc poswiecil kilkanascie lat na badania tego i innych rzeczy), akurat chelat magnezu jest silnie tokstyczny dla ukladu nerwowego. Stanowczo przed nim przestrzegal. Polecal za to jablczan magnezu i cytrynian magnezu jako najlepsze. Mleczan i asparaginian magnezu okreslal jako obojetne, ale prawie nieprzyswajalne. Nie podam strony bo jej nie mam po reka ale moze da sie to znalezc. Sama strona imponowala iloscia materialu medycznego.

  2. A propos glutaminy – w artykule, który ostatnio polecił mi admin z Testosterone Nation (https://www.t-nation.com/training/dont-let-sickness-derail-your-progress) jest mowa o dawce 20g na 23kg masy ciała w rozłożeniu na 3 porcje dziennie w przypadku, gdy łapie przeziębienie albo toczy człowieka jakaś głębsza infekcja. Czy ta dawka nie jest przesadzona? Chciałabym spróbować włączyć glutaminę ze względu na ciągnące się od 3-4 miesięcy ciągłe infekcje, ale nie wiem ile tego kupić i ile brać…

  3. Ja (hashi, niedoczynność, zaburzenia hormonalne i prawie insulinooporność) biorę jeszcze kwasy omega (thisisbio), jod, ldn, smaruje się bioidentycznymi hormonami. Chcę brać jeszcze cynk (ale po zbadaniu poziomu) i chlorelle. Planowałam też siarkę, ale doczytałam, że nie wszyscy mogą…

  4. a ja Ci bardzo polecam iherb, bo przy takiej ilości supli, które bierzesz, taniej je kupisz właśnie na iherbie, wystarczy tylko zamawiac małe paczki za nieco ponad 40$(żeby dostac dodatkowy rabat, ale to opcjonalne więc możesz za mniejszą kwotę) i nie dowalą ci żadnego cła,dodatkowo musisz się zmieścić w odpowiednim przedziale wagowym (jak przekroczysz to pokaze się takie info) i oczywiście zamówić najtańszą przesyłkę z możliwych. A te przesyłki nie ida wcale tak wolno, ja na pierwszą czekałam ok.1,5tyg.więc byłam bardzo zaskoczona, że tak szybko przyszła:) W necie jest wiele blogów po polsku z opisami jak kupowac na igerbie, żeby właśnie uniknąć cła. Oczywiście dzielisz to co chcesz zamówić na kilka małych paczek, najlepiej w odstępie kilku dni, żeby zdążyli Ci nabić rabat na kolejne zakupy. Ja polecam bardzo:)

  5. Joanno, w długich włosach ci do twarzy, zakładam że masz chłopa ale chyba sie słabo spisuje bo po ci to wsztstkio jesli miłości nie masz – a, jesli masz … to wystarczy działka i swoje zarcie bez pestycydów, no i miłośc.
    No niech ktos powie że nie…..Pozdrówka

  6. Pingback: Hashimoto | JOANNA HAŚNIK

  7. Pingback: Gotowa do zmian | JOANNA HAŚNIK

  8. Pingback: Wielopoziomowy rozpiździel | JOANNA HAŚNIK

  9. Pingback: Trenuj, ale z głową! | JOANNA HAŚNIK

  10. Ja niestety nie mogę jeść buraków i oleju kokosowego. Mam nietolerancje pokarmową. Zrobiłam sobie test. Jest drogi ale polecam. Też mam PCOS, Hashimoto i insulinooporność. Powodzenia w leczeniu!

  11. Joanno, również podziwiam upór i determinację. Ilość supli może przerażać, ale mam podobnie rozbudowany zestaw, wiec nie mnie.
    Uważam, że uwaga Moniki co do suplementowania holy basil była słuszna. Holy obniża kortyzol, który powinien zrobić miejsce progesteronowi (zawsze zbyt wysoki kortyzol będzie blokował progesteronowi wejście do komórki).
    Monika wychodzi z założenia, że holy nigdy nie obniży go poniżej normy i w tym też jest prawda. Mnie też go zaleciła i w miesiącu gdy go brałam miałam idealną długość cyklu i piękny skok temperatury po owulacji. Czyl progesteron był. Uważam zatem że to dobry specyfik. Jednak jest jedna kwestia z którą przegrał, a mianowicie dołki kortyzolu. Ja miałam takie codziennie w określonych godzinach i tutaj holy nie podniósł tego kortyzolu co chyba oczywiste. Zbyt niski kortyzol rodzi kaskadę problemów, tj. złe trawienie=złe wchłanianie, nieuregulowany poziom cukru, bez kortyzolu ft3 nie wejdzie do komórki – czyli będzie źle. Trzeba przede wszystkim wyregulować pracę nadnerczy i dopiero potem sięgać po większe dawki tarczycy (ndt). Lekarz przepisał ci hydrokortyzon, może to nie jest najgorsza rzecz – tylko pod warunkiem, że zmierzyli Ci wcześniej że jest tego kortyzolu za mało (podwyższanie go w ciemno chyba nie ma sensu). Przy czym tutaj ponoć tylko test ze śliny, a nie krew.
    Jeśli chodzi o hydrokortyzon to jest to jedyne wyjście zaraz po wyciągach komórkowych nadnerczy (adrenal cortex) przy zbyt niskim kortyzolu.
    JA osobiście znalazłam dużo odpowiedzi na swoje pytania na stronie stopthethyroidmadness, którą polecam.

  12. Pingback: Wróciłam do punktu wyjścia… | JOANNA HAŚNIK

  13. Jak zobaczyłam zdjęcie z pudełeczkiem i tableteczkami, to sie usmiechnęłam. Prawie jak moje dawki.

    Tez mam kłopoty zdrowotne. Ale walczę.
    Od 9 lat mam zdiagnozowane stwardnienie rozsiane. Od pięciu biorę interferon raz w tygodniu. Jest okej.
    Oprócz tego: magnez, wit.D, wit. B12, czasem wit. C (pewnie powinnam stale, ale wolę naturalnie ją dostarczać), Padme Basic (bo od interferonu spadały mi leukocyty i szybko brały mnie infekcje), olej z wiesiołka. Długo brałam gingko bilobę, ale gdzieś wyczytałam, że wg badań to ściema i przestałam, choć bardzo dobrze się po niej czułam, trochę za nią tęsknię, więc pewnie wrócę do niej; kilka razy kwas alfa-liponowy, kiedyś chyba miałam raz l-tyrozynę, ale jakoś nie czułam dodatkowej energii, co jakiś czas wit A z dodatkami na wzrok (mam słabe oczy a dużo czasu przy komputerze spędzam ), coś z rutyną (na słabe żyłki), długo spirulinę łykałam (obecnie staram się dużo zielonych warzyw jeść codziennie, więc zaniechałam tych tabletek), cynk (teraz znów wróciłam do niego, ale zapominam, bo w instrukcji zaznaczyli by 2h po posiłku lub 30 min przed), pewnie jeszcze jakieś były inne specyfiki,ale przez tyle lat mogły mi wylecieć już nazwy. No i sezonowo na alergię, wcześniej loratadynę, ale po kilku latach dostałam zespół niespokojnych nóg od niej, obecnie ContraHist (nogi już tak nie drgają) no i do noska coś psikam.
    Pije dużo herbaty zielonej, ostatnio czystek dołączyłam. Poza tym od dwóch tygodni codziennie łyżeczka oleju kokosowego.

    Jako że regularnie mam krew badaną w swojej klinice (wymóg w programie lekowym), ostatnio wyszło podwyższone TSH 5,29. Z jedynych objawów, które zauważyłam to: paskudna cera, szczególnie na brodzie, zaczęły mi wyskakiwać ropne niespodzianki, wtedy już wiedziałam, ze to hormony; zmienny nastrój, problemy z pamięcią, koncentracją i tyle. Zrobiłam FT3 i FT4, ale w normie wyszły. Więc poszłam do endokrynologa i stwierdził, że to prawdopodobnie od leku na SM. Usg tarczycy w porządku. Przepisał euthyrox25 i zalecił zrobienie aTPO, żeby hashimoto wykluczyć. W styczniu idę na kontrolę. W międzyczasie zrobili mi te badania w klinice, no i po łykaniu hormonu przez ok 2 miesiące dalej mam podwyższone TSH, a na dodatek wyszło wysokie aTPO (nie znam jednak wyników, bo telefonicznie mi to doktor podała). Wkurzam się, bo nie chcę wiecznie tych hormonów łykać. Różne źródła podają, że branie syntetycznych hormonów rozleniwia tarczycę. Dlatego szukam różnych wpisów o naturalnym leczeniu, stąd tu trafiłam :)

    Nie poddaję się, zawsze myślę, że może być gorzej.

    Powodzenia!

  14. Witam :) Wcześniej juz przeczytałam na Twoim blogu o niepokalanku,bo również nie mam miesiączki przez rok.Niepokalanka łykam juz miesiąc,prócz tego pije herbatki z czarnej malwy i krwawnika,które niby rownież miały pomoc aby miesiączka powróciła,ale nic z tego…W poniedziałek mam wizyte u endokrynologa,modle sie tylko o tym byle by nie brac hormonów :(

    • Witaj, mi też nie pomaga. Od roku nie mam miesiączki. Na szczęście 4. stycznia idę do szpitala, więc mam nadzieję, że znajdą przyczynę. Powodzenia w szukaniu, nie daj sobie przepisać hormonów! Pozdrawiam!

  15. witaj, wpadłam na Twojego bloga jak przeszukiwałam internet w związku z wyczerpaniem nadnerczy …. i wsiąkłam. od tamtej pory czytam z dużym zainteresowaniem kazdy Twój post a i niektóre wcześniejsze wpisy również mnie zaciekawiły. na początek muszę Ci powiedzieć, że bardzo podoba mi się to z jak duzym zaangazowaniem podeszłas do swoich kłopotów ze zdrowiem i że nie zadowalasz się byle jaką diagnoza postawioną przez niekompetentnych nieraz lekarzy, którzy nie potrafia powiązać stylu życia, diety, czynników środowiskowych i psychicznych, które wpływają na stan zdrowia a raczej choroby, bo to z nimi zwracamy się do lekarzy o pomoc. ja podobnie jak Ty sama poszukuje odpowiedzi na moje problemy, ponieważ recepty lekarzy i ich brak głębszego wnikliwszego spojrzenia mnie przerażają. ech, to długi, nie wpadłam tutaj smęcić tylko odpowiedzieć Ci na kilka kwestii zawartych w tym wpisie, ponieważ sama dopraszałas się o porady :) więc oto jestem :) od dawna miałam do Ciebie napisac, ale jakos odwlekałam zawsze to na później, a dzis myślę, że jest własciwy moment, żebyś wiedziała, że nie tylko Ty wydajesz FORTUNĘ na te wszystkie suplementy i nie tylko Tobie psuje się zdrowie i że nie tylko Ty doświadczasz chwil smutku i desperacji jak sobie pomyślisz o tym z czym zmaga się Twoje ciało i żeby chorować to trzeba mieć sporo siły, paradoksalne to, ale to fakt, wiem coś o tym :)

    pierwszą kwestią jaką chciałam poruszyć jest mała niescisłośc w związku z probiotykami z Ameryki i liczbą bakterii. otóż w Ameryce ich system miar i wag jest całkiem sfiksowany i jeśli chodzi np o biliony pozytecznych bakterii w preparatach amerykanskich trzeba wziąśc pod uwagę, że amerykański bilion to nasz miliard, a to jest istotna kwestia, bo sama chciałabym łykać preparaty probiotyczne z bilionami bakterii a nawet tryliardami, przy okazji pozbywając się sporej ilości gotówki ;)

    jeśli chodzi zaś o większe zakupy na iherbie to trzeba wziąśc pod uwagę, że jak zamawiasz tam hurtowo i w dużych ilościach to koszty przesyłki, podatek oraz transport firmy kurierskiej może przyprawić o ból głowy. tak było w moim przypadku. zamówiłam suple na ok 170 euro płacąc dodatkowo 7 euro za przesyłkę i po jakims czasie dostałam rachunek z DHL na 50 euro za ich usługę, co ostatecznie mnie zniechęciło do hurtowych zakupoów na iherbie, sorry … następnym razem będę wybierac tylko przesyłkę pocztą, bez podatków i cła oraz haraczu dla kurierów … to w ramach przestrogi dla Ciebie pisze jakbyś kiedyś chciała wydać w iherbie fortunę za jednym razem, odradzam stanowczo.

    co do ziół na nadercza to ja zakupiłam równiez ASTRALAGUSA, RHODIOLĘ, TULSI czyli HOLy BASIL mam w proszku, więc zażywam jedną łyżeczkę, w porównaniu z preparatem z wyciągami wychodzi taniej. co do innych ziół to nie wiem czy stosowałas ashwagandę, imbir syberyjski i koreanski lub zwykły imbir, pisałaś o żeń szeniu syberyjskim, ale nie wiem czy próbowałas imbiru. polecam Ci również LUKRECJĘ, w książce o wyczerpani nadnerczy doktor Williams wymienia ją oprócz innych adaptogenów, ale lukrecja pomaga również w uszczelnianiu jelit i dodatkowo nadaje herbacie słodyczy, bo ja stosuję korzeń lukrecji w formie herbaty. co do soli to stosuję oprócz soli himalajskiej równiez sol morską celtycką szarą . jeśli chodzi o cieknące jelito to oprócz bulionu z kości możesz kiedys pokusić się o kolagen w proszku i żelatynę, ja stosuję firmy GREEN LEAKES: http://pl.iherb.com/Great-Lakes-Gelatin-Co-Collagen-Hydrolysate-Beef-16-oz-454-g/52774

    http://pl.iherb.com/Great-Lakes-Gelatin-Co-Beef-Hide-Gelatin-Collagen-Joint-Care-Unflavored-16-oz-454-g/52775

    na dziurawe jelita pomocna jest również QUERCETYNA, roślinny flawonoid, uszczelnia jelita, pomaga zmniejszyc zapalenia i dodatkowo równiez ma działanie na całe ciało jako doskonały antyoksydant.

    ja stosuję COLOSTRUM, które równiez ma właściwosci uszczelniające jelita a dodatkowo pomaga wyciszyć układ odpornościowy jeśli ten za bardzo „świruje” lub pobudzic go do pracy jesli będzie taka potrzeba.
    więcej info tu: http://www.wellwisdom.com/colostrum-leaky-gut/
    ja stosuję colostrum z firmy z Ameryki, które nie jest pasteryzowane i jest jednym z dwóch najlepszych na świecie. poza tym jest pyszne, smakuje jak mleko w proszku :)

    http://www.surthrival.com/colostrum-kilo.html

    kolejnym suplem leczącym jelita jest N-acetyl glukozamina

    http://pl.iherb.com/Jarrow-Formulas-N-A-G-700-mg-120-Veggie-Caps/131

    co do tarczycy to czytając Ziembę natknęłam się na info o płynie Lugola, dzięki ktoremu wiele ludzi leczyło tarczycę. nie wiem czy Ty przyjmujesz jod, większośc speców go doradza, ale to nie jest OK. więcej tutaj:

    http://www.alpacasquare.pl/2013/08/hashimoto-czy-da-sie-wyleczyc.html

    to na razie wszystko co przychodzi mi do głowy, mam nadzieję, że pomogłam co nieco. nie napisałam wszystkiego tego co zamierzałam, ale dzis jestem już zmęczona, a jutro wyjeżdżam na święta, więc czasu nie będzie. mam nadzieję, że święta spędzisz w miłej atomoferze i że nie skusisz sie na żadne pierdoły ;) ja Ci napisze, że np u mojej teściowej na wigilii nie jem niczego oprócz karpia bez bułki tartej z piekarnika, bo wszystko jest dla mnie niedozwolone… heheheh, nie robi to na mnie już jednak większego wrażenia, przywzyczaiłam się z tym żyć.

    nie napisałam Ci jeszcze o witaminie E, która jest wazna w wyczerpaniu nadnerczy, ale że jej na razie nie stosuję to nie tym razem … na dzisiaj to wszystko pozdrawiam, zyczę udanych, smacznych świąt i zdrowego 2016 roku. ja mam nadzieję, że ten następny rok będzie dla mnie łaskawy i że w końcu wyleczę się ze swoich problemów zdrowotnych.

    papapapapapa :) wszystkiego najlepszego :)

  16. Współczuję i jednocześnie podziwiam, w tak młodym wieku toczysz walkę o każdy dzień, ja bym się załamała… Trzymam kciuki, jesteś przykładem dla takich jak ja, którzy nie radzą sobie z o wiele prostszymi dolegliwościami ;-)

      • Nie płacz, walcz z uśmiechem na ustach, na złość problemom. :-)

        Chciałam nawiązać do poprawy metabolizmu bo mam pewne „ale” (ale ja zawsze mam jakieś „ale”, więc też nie należy się przejmować za bardzo ;) )
        Metabolizm, nie ma nic wspólnego z częstotliwością chadzania do toalety.
        Całkiem zdrowy człowiek, chadza w swoim rytmie i prawidłowość oscyluje od około 3 razy na dobę, do raz na 3 doby, w czym u kobiet zależna jest też od momentu cyklu w jakim są.
        Metabolizm, to to, co dzieje się na poziomie przemian komórkowych, a nie tego jak szybko treść jelitowa przesuwa się przez przewód pokarmowy i jakie mamy odczucia dotyczące zjadanego pokarmu .
        Można chadzać 5 razy dziennie „na tron”, czuć się leciutko i mieć bardzo spowolniony metabolizm(w rozumieniu ilości wydatkowanych kalorii na daną czynność, czyli najbardziej uproszczonym ale też w sumie kluczowym da osiągnięcia efektów w odchudzaniu) , jak i odwrotnie, można chadzać raz na 3 dni a mieć metabolizm bardzo szybki.Tak w największym skrócie opisując.
        Zbyt częste odwiedzanie toalety, tez nie jest korzystne, ponieważ świadczy o zbyt szybkim przesuwaniu się treści jelitowej. A zbyt szybkie przesuwanie treści jelitowych, wyklucza poprawne wchłanianie substancji odżywczych z niej i może powodować niedożywienie, mimo odpowiedniej ilości i jakości zjadanego pokarmu.

        • Witaj, bardzo dziękuję Ci za to „ale’. Przynajmniej się czegoś dowiedziałam nowego. Z wyników badań, które ostatnio robiłam można było stwierdzić, że mam za mało enzymów i źle wchłaniam pożywienie. Możesz masz na to jeszcze jakiś sposób?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s