Justyna gotuje #2 – masala z mieloną baraniną

Cieszę się bardzo, że pierwszy przepis z cyklu „Justyna gotuje”, mianowicie łosoś w mleku kokosowym na porach (zobacz tutaj) przypadł Wam do gustu. Dostałyśmy sporo pozytywnych komentarzy. Pisaliście, że  nie spotkaliście się z takim  sposobem przygotowania tej popularnej ryby i koniecznie wypróbujecie.

Wiedziałam, że tak będzie, bo Justyna ze względu na swoją pracę pracę ma dostęp do rzadko spotykanych produktów i bez wątpienia spory talent kulinarny.

W kolejnym odcinku Justyna przygotowała dla Was przepis na masalę z mieloną baraniną. To będzie kolejny hit! Oddaję więc głos naszej szefowej kuchni!

Czytaj dalej

Reklamy

Wypadanie włosów, czyli zaburzona równowaga organizmu

Gdy się urodziłam miałam już kilkucentymetrowe, ciemnobrązowe włosy. Wyglądałam, jakbym miała co najmniej kilka miesięcy. Inna sprawa, że ważyłam ponad cztery kilogramy. Nie mam zdjęć, ale wierzę na słowo mojej mamie. W trakcie rodzinnych spotkań często wspomina, że lekarze i pacjenci z całego szpitala przychodzili mnie oglądać.

Odtąd mama wspólnie ze starszymi siostrami postanowiły, że nie będę w ogóle obcinać mi włosów. I wytrwały w tym postanowieniu przez prawie dziesięć lat. Mogłam się więc pochwalić włosami do pasa. Moja siostra myła mi je raz w tygodniu. Był to cały rytuał.

W 3. klasie podstawówki jechałam na „Zieloną Szkołę” nad morze aż na 3 tygodnie i mama stwierdziła, że nie poradzę sobie sama z myciem i przez wyjazdem poszłam pierwszy raz do fryzjera. Ścięłam połowę włosów. Z czasem skracałam włosy coraz mocniej. W liceum, idąc w ślady przyjaciółki doszło do tego, że ścięłam się na chłopaka. Później mocno tego żałowałam, bo niestety wyglądałam bardzo niekorzystnie. Szybko zaczęłam zapuszczać włosy i już na studiach, czy w ostatnich latach mogłam pochwalić się już długimi włosami.

Niestety, problemy zdrowotne sprawiły, że po grubym warkoczu zostały już tylko wspomnienia. Zaburzenia hormonalne w moim organizmie po odstawieniu antykoncepcji, Zespół Policystycznych Jajników, Hashimoto, niedoczynność tarczycy,  wypalenie nadnerczy i wszelkie niedobory spowodowały, że straciłam połowę włosów. W ostatnich miesiącach wystarczyło przeczesać włosy ręką, by zostały w niej całe pukle włosów. Każde mycie, suszenie, czesanie kończyło się kolejnymi setkami straconych pasm. Zaczęłam spinać je więc w mało atrakcyjny koczek, który potrafiłam nosić przez tydzień. Bałam się ich dotykać. Ostatecznie kilka miesięcy temu dość mocno je skróciłam, bo długie, smętnie wiszące kosmyki wyglądały fatalnie.

Obecnie, odpukać, jest już trochę lepiej. Włosy rosną intensywnie, mam sporo baby-hair i nie wypadają już tak mocno, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Na pewno pomogła odpowiednia dieta, suplementacja, ale i pielęgnacja. Walczę bowiem mocno o każdy włos, by znów mogła się nimi zachwycać. Wszyscy, którzy obserwują mnie na profilach społecznościowych widzą pewnie, że najczęściej robię sobie zdjęcia pleców. Skąd się to wzięło? Zawsze uważałam włosy za swój największy atut (obecnie w związku z gorszym stanem włosów plecy i pupę :) i chciałam je wszystkim pokazywać. Bardzo mi zależy, by znów były piękne.

Podobną walkę prowadzi obecnie wiele kobiet i mężczyzn. Tak ważne jest więc prawidłowe zdiagnozowanie przyczyny wypadania włosów. Chciałam więc Wam przedstawić te najczęściej spotykane, występujące u mnie i moje sposoby radzenia sobie z nimi. Chciałabym zainspirować Was do walki o piękne włosy. Artykuł, jak widzicie uzupełniłam zdjęciami moich włosów :) Uwielbiam bowiem oglądać „Moje włosowe historie” u Anwen, najpopularniejsze polskiej włosomaniaczki.

Czytaj dalej

Justyna gotuje #1 – łosoś w mleku kokosowym na porach

Dzięki tej stronie poznałam wiele fantastycznych osób. Jedną z nich jest Justyna. Parę miesięcy temu napisała do mnie z prośbą o rozpisanie planu dietetycznego. Od tego czasu codziennie piszemy ze sobą. Na początku głównie o tym, co jadła danego dnia i samopoczuciu. Z czasem o prywatnych sprawach. Mamy wiele wspólnych tematów. Żałuję tylko, że brakuje nam czasu na częstsze spotkania, ale mam nadzieję, że się to zmieni.

Justyna lubi kombinować w kuchni, szczególnie z wytrawnymi potrawami. Również w zgodzie z protokołem autoimmunologicznym. Jako, że ja bardziej spełniam się w słodkościach, zaproponowałam Justynie, by publikowała na blogu swoje przepisy. Bardzo się cieszę, że się zgodziła. Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu i przekonacie ją do założenia swojego bloga!

W każdym razie, dziś Justyna przygotowała dla Was przepis na łososia w mleku kokosowym na porach.

Czytaj dalej

Wróciłam do punktu wyjścia…

Jak już wiecie z tekstów o mojej walce o zdrowie (zobacz tutaj i tutaj), od 4. stycznia byłam w szpitalu na kompleksowych badaniach. Dokładnie w Samodzielnym Publicznym Centralnym Szpitalu Klinicznym im. prof. Kornela Gibińskiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach – Ligocie na oddziale endokrynologii ginekologicznej. Więcej o oddziale możecie przeczytać tutaj.

Czytaj dalej

Przygoda życia

Jak wiecie, już prawie od 6 lat pracuję w Górnika Zabrze, klubie piłkarskim Ekstraklasy. Dokładnie w Biurze Prasowym. Ci, którzy obserwują mnie na portalach społecznościowych widzą, że obecnie zajmuję się przede wszystkim grupami młodzieżowymi i III-ligowymi rezerwami. Robię relacje ze spotkań, wywiady, czy zdjęcia.

Jednak jeszcze parę lat temu, miałam przyjemność uczestniczyć, jako członek sztabu w zgrupowaniach pierwszego zespołu, który prowadził obecny selekcjoner kadry, trener Adam Nawałka. Jak to się zaczęło? Latem 2012 roku postanowiłam pojechać na wakacje do Zakopanego, gdzie wówczas przebywał pierwszy zespół i zrelacjonować zgrupowanie. W sztabie nie było bowiem nikogo z grupy medialnej. Mieliśmy jeździć tylko na sparingi. Pamiętam, że w domu miałam wówczas kiepską sytuację i pomyślałam, że to dobra okazja, by wyrwać się i odpocząć, a jednocześnie wykazać się w pracy. Poprosiłam więc o urlop, zarezerwowałam nocleg w pensjonacie obok hotelu, w którym spali zawodnicy, spakowałam się i pojechałam.

Moi przełożeni docenili to i miesiąc później dostałam propozycję pojechania na kolejny obóz do Wronek już jako pełnoprawny członek sztabu. Wiadomo, nie mogłam odmówić. W kolejnych okresach przygotowawczych byłam jeszcze w Grodzisku Wielkopolskim i tureckiej Antalyi/Side (zima 2013), a także w Zakopanem i słoweńskim Radenci (lato 2013). Zimą 2014 roku pojechałam jeszcze do Zakopanego, ale już z nowym trenerem, Ryszardem Wieczorkiem. To był mój ostatni obóz z pierwszym zespołem. Z różnych powodów.

W każdym razie, wyjazdy na dwa, czy trzy tygodnie z grupą ok. 30-40 zawodników i członków sztabu szkoleniowo/medycznego z trenerem Nawałką na czele, były dla mnie zdecydowanie przygodą życia. W końcu rzadko zdarza się, aby na tym poziomie zaprosić do szatni kobietę. Wiadomo, na początku wszyscy podchodzili do mnie z rezerwą, ale później wydaje mi się, że mi zaufali i w ogóle nie krępowali moją obecnością.

Wiadomo, mogłabym wiele opowiedzieć o tym, co się działo na zgrupowaniach, ale trzymam się zasady, że wszystko zostaje w szatni. W ostatnich dniach naszło mnie jednak na wspomnienia, bo pierwszy zespół Górnika przebywa obecnie w Grodzisku Wielkopolskim, w którym byłam parę lat temu. Pooglądałam więc zdjęcia, która zachowałam na komputerze (brakuje mi Wronek). Wtedy nie było jeszcze Instagramu, więc nie jest ich zbyt wiele, ale postanowiłam pokazać Wam te ciekawsze i opowiedzieć co nieco, jak to wszystko wyglądało.

Czytaj dalej

Trening dla początkujących #4 – trening metaboliczny

Jak tam? Trenujecie? Kto z Was zaczął chodzić na siłownię? Kto już trenował pod okiem trenera personalnego? Kto zaczął się zdrowo odżywiać? Wprowadziliście tempo do treningu? Albo jakieś opisywane przeze mnie ćwiczenie do swoich planów? Jestem ciekawa, czy udało mi się Was zainspirować zmian!

met2
Oczywiście już w piątek trenowałam na pełnych obrotach. W szpitalu ostro zalało mnie wodą. Macie na to jakieś skuteczne sposoby. 

Czytaj dalej

Sen to zdrowie

Moje codzienne samopoczucie uzależnione jest w dużej mierze od tego, czy uda mi się przespać w nocy nieprzerwanie minimum 7-8 godzin. Niestety, to nie zdarza się zbyt często, choć na pewno częściej, odkąd zrozumiałam, jak ogromne znaczenie dla mojego zdrowia ma odpowiednia ilość snu i zaczęłam walczyć o jego jakość.

Czytaj dalej