Przygoda życia

Jak wiecie, już prawie od 6 lat pracuję w Górnika Zabrze, klubie piłkarskim Ekstraklasy. Dokładnie w Biurze Prasowym. Ci, którzy obserwują mnie na portalach społecznościowych widzą, że obecnie zajmuję się przede wszystkim grupami młodzieżowymi i III-ligowymi rezerwami. Robię relacje ze spotkań, wywiady, czy zdjęcia.

Jednak jeszcze parę lat temu, miałam przyjemność uczestniczyć, jako członek sztabu w zgrupowaniach pierwszego zespołu, który prowadził obecny selekcjoner kadry, trener Adam Nawałka. Jak to się zaczęło? Latem 2012 roku postanowiłam pojechać na wakacje do Zakopanego, gdzie wówczas przebywał pierwszy zespół i zrelacjonować zgrupowanie. W sztabie nie było bowiem nikogo z grupy medialnej. Mieliśmy jeździć tylko na sparingi. Pamiętam, że w domu miałam wówczas kiepską sytuację i pomyślałam, że to dobra okazja, by wyrwać się i odpocząć, a jednocześnie wykazać się w pracy. Poprosiłam więc o urlop, zarezerwowałam nocleg w pensjonacie obok hotelu, w którym spali zawodnicy, spakowałam się i pojechałam.

Moi przełożeni docenili to i miesiąc później dostałam propozycję pojechania na kolejny obóz do Wronek już jako pełnoprawny członek sztabu. Wiadomo, nie mogłam odmówić. W kolejnych okresach przygotowawczych byłam jeszcze w Grodzisku Wielkopolskim i tureckiej Antalyi/Side (zima 2013), a także w Zakopanem i słoweńskim Radenci (lato 2013). Zimą 2014 roku pojechałam jeszcze do Zakopanego, ale już z nowym trenerem, Ryszardem Wieczorkiem. To był mój ostatni obóz z pierwszym zespołem. Z różnych powodów.

W każdym razie, wyjazdy na dwa, czy trzy tygodnie z grupą ok. 30-40 zawodników i członków sztabu szkoleniowo/medycznego z trenerem Nawałką na czele, były dla mnie zdecydowanie przygodą życia. W końcu rzadko zdarza się, aby na tym poziomie zaprosić do szatni kobietę. Wiadomo, na początku wszyscy podchodzili do mnie z rezerwą, ale później wydaje mi się, że mi zaufali i w ogóle nie krępowali moją obecnością.

Wiadomo, mogłabym wiele opowiedzieć o tym, co się działo na zgrupowaniach, ale trzymam się zasady, że wszystko zostaje w szatni. W ostatnich dniach naszło mnie jednak na wspomnienia, bo pierwszy zespół Górnika przebywa obecnie w Grodzisku Wielkopolskim, w którym byłam parę lat temu. Pooglądałam więc zdjęcia, która zachowałam na komputerze (brakuje mi Wronek). Wtedy nie było jeszcze Instagramu, więc nie jest ich zbyt wiele, ale postanowiłam pokazać Wam te ciekawsze i opowiedzieć co nieco, jak to wszystko wyglądało.

DSC_0019
Do Turcji lecieliśmy samolotem z Berlina z całą masą sprzętu. Ja też zawsze jechałam z dużą torbą, a potem przez 3 tygodnie chodziłam w takim samym dresie, jak sztab. Miałam dwa na zmianę i tylko na okrągło oddawało się go do prania.

DSC_0217
Pamiętam, że za to, albo podobne zdjęcie z wyjazdu z Zabrza dostałam ostrą reprymendę od trenera Nawałki. Sztab nigdy nie chciał zdradzać, jak pracuje, a więc również tego, jakiego używa sprzętu. Szybko jednak nauczyłam się, na co mogę sobie pozwolić, o czym mogę pisać i jakie zdjęcia publikować.

SDC10298
Jeśli zgrupowanie odbywało się w Polsce, jechałam z kierownikiem albo samochodem ze sprzętem. Do autokaru zaproszono mnie tylko raz, jak wracaliśmy ze Słowenii. Podobno kobieta w autobusie przynosi pecha. I chyba przyniosłam, bo trenerzy odeszli do kadry :(

Wiadomo, do Turcji musiałam natomiast lecieć w tym samym samolocie, co zespół (dopiero rok później wysłano samochodem ekipę ze sprzętem). 

Najbardziej przeżywałam powrót z Turcji. Lecieliśmy bowiem jednym samolotem z Ruchem Chorzów, w którym grał wówczas mój ulubiony piłkarz, Andrzej Niedzielan. Nie zdobyłam się na odwagę, by do niego zagadać.

SDC19336
Wszystkie hotele, w których mieszkaliśmy były, jak dla mnie bardzo luksusowe. Zawsze byłam sama w pokoju.

SDC19335
Owoce na powitanie w Grodzisku, w hotelu Groclin.

SDC10379
Takie miałam widoki z okna w tureckim Side.

DSC_0032
A takie w Antalyi. Można tylko żałować, że to nie były wakacje. Niektórym się tak wydawało i te opinie bardzo mnie bolały. Wstawałam o 6 rano, kładłam się spać na 4-5 godzin, pracowałam za trzech. Niestety zawiść ludzka nie zna granic.

DSC_0064
W Antalyi w hotelu Kremlin Palace od złota aż bolały oczy :D Tu pamiątkowe zdjęcie przed wyjazdem do Side. W Turcji byliśmy przez trzy tygodnie i taka zmiana otoczenia była konieczna.

IMG_7727
Co należało do moich obowiązków? Opisywałam na oficjalnej stronie klubu i portalach społecznościowych wszystko to, co działo się na obozie. M.in. relacjonowałam mecze kontrolne.

IMG_9672DSC_0309DSC_0004
Moim głównym zadaniem było jednak nagranie meczu na potrzeby sztabu szkoleniowego. Jeden z trenerów wycinał fragmenty i przygotowywał analizy. Zawsze bałam się, że nie pójdę z kamerą za piłką w sytuacji, w której padnie bramka :D

IMG_7878
A o to było łatwo, bo jednocześnie robiłam zdjęcia i albo przez telefon, albo przez Skype relacjonowałam koledze w Polsce wydarzenia na boisku, aby kibice mogli śledzić relację live. Czasami pomagali mi w tym zawodnicy, jak Łukasz Skorupski (na zdjęciu z laptopem). Kolega z obsługi technicznej robił natomiast często zdjęcia.

IMG_9500
Byłam strasznie dumna, jak udało mi się zrobić dobre zdjęcie. W końcu żaden ze mnie fotograf. Nikt nie pokazał mi nigdy, jak robić zdjęcia. Wszystko robiłam i dalej robię „na czuja”.

Na obozach u trenera Nawałki wszystko było zawsze zaplanowane co do minuty. Wyjazd na sparing spod hotelu również Raz zdarzyło się jednak w Side, że zespół pojechał wcześniej. Tak, zapomnieli mnie zabrać :D Ulitował się nade mną jakiś Rosjanin i zawiózł mnie na boisko. W życiu w normalnej sytuacji nie wsiadłabym z nim do samochodu, ale byłam tak zestresowana faktem, że nie będzie nagrania meczu, że nie myślałam racjonalnie.

DSC_0030DSC_0117
Największy stres miałam podczas sparingu z Zenitem Sankt Petersburg, czołowym rosyjskim zespołem finansowanym przez Gazprom. Co ciekawe, to właśnie wielkie gwiazdy tego klubu rozmawiały ze mną najchętniej :) P.s. Przegraliśmy tylko 0:1 po bardzo dobrym spotkaniu.

DSC_0096
Poza tym opisywałam i robiłam zdjęcia na treningach. Tutaj słynne boisko z drzewem na środku :D

DSC_0119
Najbardziej lubiłam i do dzisiaj chyba lubię fotografować bramkarzy i ich parady.

IMG_9061 IMG_9039 IMG_9038 IMG_9037
Z bramkarzami zresztą zawsze było śmiesznie. Ze Skorupem szczególnie (Łukasz Skorupski to zawodnik włoskiej AS Romy, obecnie wypożyczony do Empoli).

Akurat właśnie z Radenci pojechał podpisywać kontrakt do Włoch. Pamiętam, jak przychodził do mnie do pokoju i zastanawiał się, co robić.

DSC_0412
Ale „cenzura” też była. To zdjęcie musiałam szybciej zdjąć ze strony, niż je wstawiłam. Po co pokazywać przeciwnikowi swoje słabości :D Łukasz miał wyciągnąć prawą ręką, a nie lewą :D

DSC_0007 (2)
Sam „Skorup” miał więcej dystansu do siebie i nie zabraniał mi publikować zdjęć, jak goni kury i kaczki, które biegały obok jednego z boisk, na którym graliśmy sparing.

IMG_6807
Niektórzy jednak chowali się na mój widok :D

DSC_0082
A inni nie :D

IMG_4909
Wojtek Łuczak zawsze chętnie pozował :D

IMG_1962
T
renera Nawałkę za to bardzo rzadko udawało mi się uchwycić na zdjęciach. P.s. Mina Prezesa (Prejuce Nakoulma) bezcenna :D

IMG_8635IMG_9022
Generalnie musiałam zawsze być tam, gdzie zespół. Na wszystkich treningach. Raz poszłam na kawę z jednym poznanym w hotelu manedżerem z Brazylii (jeszcze do niedawna utrzymywaliśmy kontakt, ale odkąd zaczął pracować… na Syberii nic nie pisze) i po 15 minutach już mnie szukano :D

IMG_4342jhkIMG_8308IMG_8221
Na siłowni (dobrze, że nie miałam tej wiedzy, co teraz :D).

IMG_2844
Na porannej stabilizacji.

DSC_0225
Na rolowaniu (stąd jest to punkt każdego mojego treningu).

DSC_0018
Miałam okazję też przygotowywać sesję zdjęciową dla Przeglądu Sportowego.

IMG_5659
Starałam się jedynie nie słuchać, co trener mówi na odprawie przed treningiem. Uważałam, że nie powinnam i to sprawy między sztabem a zawodnikami.

DSC_0431
Na treningach przy minus 15 w Grodzisku też musiałam być :D Do dziś pamiętam, jak nagrywałam mecz 4 x 30 minut w takiej temperaturze. Palce u stóp i nóg kilka dni dochodziły do siebie. Teraz już bym nie była skłonna do takich poświęceń.

DSC_0544
Sztab szkoleniowy często organizował jakieś integracyjne zajęcia, np. na ściance wspinaczkowej.

DSC_0197 DSC_0143 DSC_0073DSC_0255DSC_0241DSC_0230DSC_0530DSC_0160
W Turcji byliśmy też na dwóch wycieczkach. Zazwyczaj w niedzielę z rana, po sobotnim sparingu.

Wieczór po meczach kontrolnych też był zawsze bardziej luźny. Ja niestety zamiast korzystać z uroków nocnego życia, najczęściej szłam spać. Zawodnicy po treningach odpoczywali, a ja miałam masę roboty w tym czasie. Nadrabiałam więc zaległości.

DSC_0274
Na wycieczkach można się było nieźle obłowić. Wolę jednak robić zakupy w H&M, czy Reserved, niż chodzić w podróbach.

IMG_6792
W Słowenii na treningi jeździliśmy na rowerach. Trenerzy zorganizowali również Tour de Radenci w którym brałam udział.

IMG_6870
Po treningu musiała być odnowa. Czasem robiłam zdjęcia, a czasem, jak miałam więcej czasu, sama wskakiwałam do wody.

46918_475226835875749_476008517_nDSC_0285
Ale to na letnich obozach, albo w hotelowym krytym basenie. Zimą nie zdecydowałam się wskoczyć, ani do morza, ani do basenu.

DSC_0026b
Na posiłkach siedziałam przy jednym stole ze sztabem szkoleniowym. Żaden z nas nie usiadł, dopóki trener Nawałka tego nie zrobił.

Przykładowo w Antalyi razem z nami w hotelu przebywało jeszcze kilkanaście zespołów z całego świata. Zawsze robili wielkie oczy na mój widok :D Szczególnie Japończycy i Koreańczycy.

DSC_0026b
Na każdy posiłek musieliśmy mieć ubrane te same koszulki. Nie było mowy o odstępstwach.

DSC_0015
Jedzenie zawsze było na najwyższym poziomem i z z każdego obozu wracałam z dodatkowymi kilogramami. Nie dosypiałam, byłam zmęczona, nie ruszałam się zbyt wiele i non stop jadłam. A było co :) Tutaj desery z Grodziska.

DSC_0022 DSC_0021 DSC_0023
Myślę, że nawet na mojej obecnej diecie zawsze znalazłabym dania dla siebie.

SDC10377
Zazwyczaj pisałam teksty albo kadrowałam zdjęcia w pokoju ze sprzętem. Nie lubiłam siedzieć sama w pokoju.

DSC_0003
Wpadałam też często do pokoju fizjoterapeutów. Wieczorem zawsze był czas na luźne rozmowy i żarty. Samej raz udało mi się załapać na masaż bolących pleców :D

DSC_0002
Kontuzje niestety są wpisane w sport.

578886_3705773091234_2091922847_n
Czasu całkowicie wolnego praktycznie nie miałam. A jak już, to próbowałam coś postrzelać :D

DSC_0054
Chodziłam na saunę.

DSC_0113DSC_0348DSC_0313
Na spacery po plaży albo… po śniegu :)

DSC_0245
Czasami na siłownię, ale bardzo rzadko.

Zawsze jechałam na obóz z ambitnym planem, że codziennie będę ćwiczyć, a koniec końców nie miałam w ogóle czasu, ani siły. Raz udało mi się załapać na trening z tureckim trenerem personalnym :D Nawet się dogadaliśmy :D P.s. Był całkiem… przystojny :D

DSC_0556
W Grodzisku można było pograć w kręgle lub w bilard.

DSC_0006
Tutaj całą drużyną oglądaliśmy zmagania Prejuce’a Nakoulmy, który grał w reprezentacji Burkina Faso w Pucharze Narodów Afryki. Pamiętam, że to zdjęcie obiegło Internet.

Akurat w hotelu w Side razem z nami była drużyna Lechii Gdańsk. I do dzisiaj wzdycham do jednego z ich ówczesnych zawodników :D

IMG_9098 IMG_9097
Po jednym z treningów w Słowenii powstało moje zdjęcie profilowe :) Praca pracą, ale trzeba się było rozluźnić chociaż na chwilę, by nie zwariować. Wyobraźcie sobie czterdziestu facetów, 3 tygodnie, bez żon :D

IMG_4090 IMG_4089 IMG_4082 IMG_4076
Chyba moje najsłynniejsze zdjęcia z obozów. Uchwyciłam Justynę Kowalczyk i naszych chłopaków, którzy oklaskiwali ją na trasie. Zdjęcie obiegło Internet, telewizję, robiono z niego nawet „memy”. Swego czasu Justyna napisała nawet o nim felieton w Przeglądzie Sportowym. Byłam cała zestresowana tym, co napisze. To, że robię zdjęcia nie bardzo się jej podobało :D Na szczęście nie napisała nic złego. Wykrakała tylko, że zostanę rzecznikiem prasowym Górnika :)

W każdym razie, ta sytuacja pokazuje, jak różnie można zinterpretować te same zdjęcia. Ja chciałam pokazać, że wspieramy Justynę i trzymamy za nią kciuki. Media stwierdziły, że piłkarze zarabiają kupę kasy i tylko stoją, a Justyna zapieprza z oponą i nie jest tak doceniana finansowo.

DSC_0437
Nie, nie, na obozach pod wodzą trenera Adama Nawałki też była ciężka praca. Przykładowo zimą w Grodzisku mieliśmy aż cztery treningi dziennie. Przed śniadaniem – bieganie. Po śniadaniu – hala. Popołudniu – boisko. Wieczorem – kriokomora.

Myślę, że właśnie dzięki temu stawiam na swoich treningach na ciężką pracę i nigdy nie odpuszczam. Dzięki harcerstwu nauczyłam się obowiązkowości i determinacji do walki. Na zgrupowaniach tylko pogłębiłam te cechy u siebie.

DSC_0141 (2)
Wiele się nauczyłam. Zarówno, jeśli chodzi o aspekty zawodowe, bo tylko ode mnie zależało, jak zrelacjonuje treningi, czy sparingi. Na bieżąco byłam w kontakcie z dziennikarzami, którzy prosili mnie o zdjęcia, czy wywiady dla ich gazet i portali.

To ze mną Radek Sobolewski zrobił jedyny wywiad w historii swojej gry w Górniku :)

DSC_0197
Myślę sobie, że nigdy nie spotka mnie już większy zaszczyt niż współpraca z trenerem Adamem Nawałką. Mam nadzieję, że Polacy zrobią dobry wynik na mistrzostwa i ten prestiż będzie jeszcze większy :D

DSC_0007
Wiadomo, przede wszystkim jestem kibicem Górnika. Jako jedyna miałam szansę być tak blisko swojego ukochanego zespołu. Nigdy nawet o tym nie śniłam.

599843_3712155090780_608419666_n
Nauczyłam się jednak również sporo jeśli chodzi o relacje damsko-męskie. Trzeba się w końcu umieć odnaleźć w grupie czterdziestu facetów.

P.s. Powyższe zdjęcie zostało zrobione w Świnoujściu. Prosto z obozu z Wronek pojechaliśmy na mecz Pucharu Polski z Flotą. Mi było jeszcze mało, więc z Arkiem Milikiem, który wówczas był naszym zawodnikiem i jego bratem pojechałam do Gdańska na mecz Młodej Ekstraklasy Górnika. Arek pomagał mi w relacji meczu :D Potem Milikowie pojechali na zgrupowanie reprezentacji Polski, a ja z Młodą Ekstraklasą do Zabrza.

IMG_5466
Cieszyłam się więc, że kiedy przychodził czas kolejnych obozów zawodnicy, czy członkowie sztabu prosili, żebym to właśnie ja z nimi jechała. Nie mogłam sobie wyobrazić lepszej nagrody za swoją pracę.

Niewątpliwie udział w obozach Górnika był dla mnie przygodą życia. Nie powtórzę już tego, ale wspomnienia zostaną na lata…

Reklamy

3 thoughts on “Przygoda życia

  1. Pingback: It’s my time! | Joanna Haśnik

  2. Praca wspaniała, ale i blog super :) Mam tylko jedną prośbę: Jesteś taka piękna kiedy się uśmiechasz… rób to cały czas, proszę… no moze poza spaniem, ale wtedy też możesz…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s