Haul „U Gwoździkowej”

Bardzo lubię oglądać na innych blogach haule zakupowe, szczególnie u Julii, która przedstawia często swoje zdobycze z iHerb’u (zobacz tutaj). Ja do zakupów na tej stronie w dalszym ciągu nie mogę się przekonać. Zresztą w swoim mieście mam bardzo dobrze zaopatrzony sklep „U Gwoździkowej”, o którym pisałam Wam tutaj.

Dawno nie byłam w stacjonarnym sklepie, bo też zrezygnowałam ostatnio z sauny i basenu ze względu na kiepski stan cery. Nie miałam więc powodu, by jechać na Halembę. W ostatnim czasie pokończyło mi się jednak wiele produktów, więc korzystając z dnia wolnego pojechałam na zakupy.Tym samym postanowiłam pokazać Wam, co znalazło się w moim koszyku.

Jednocześnie mam dla Was dobrą wiadomość. Pisaliście bowiem, że żałujecie, iż sklep „U Gwoździkowej” nie prowadzi internetowej sprzedaży. Tymczasem, od niedawna można już składać zamówienia online. Wiadomo, nie wszystkie produkty, które są w sklepie stacjonarnym można już kupić przez internet, ale oferta systematycznie się rozrasta.

ugwo

Zapraszam serdecznie na http://www.ugwozdzikowej.pl :)

Co kupiłam?

z1

Przyjechałam do sklepu z zamiarem kupienia herbaty owocowej, ale zdecydowałam się na ajurwedyjską herbatkę oczyszczająca z lukrecją, cynamonem, łopianem, imbirem, mniszkiem lekarskim, koprem włoskim, anyżem, owocem jałowca, czarnym pieprzem, pietruszką, szałwią, goździkami i kurkumą. Akurat wpisuje się w mój obecny program detoksu, o którym będzie następny post. Po powrocie do domu już wypiłam filiżankę. Pięknie pachnie i cudownie smakuje.

Link do sklepu tutaj.

z2

W dalszym ciągu piję również przeciwzapalny napar z lipy. Uzupełniłam więc zapasy.

z3

Muszę się pochwalić. Od kilku tygodni nie jem jajek i nie zamierzam do nich wracać. Pozostały mi dwa nałogi: orzechy i kawa. Od niedzieli rozpoczynam walkę z nerkowcami. Kawa na razie musi zostać. Za radą mojej czytelniczki Agi (pozdrawiam Cię!) postanowiłam jednak sięgnąć po ekologiczną i zdecydowałam się na mieloną arabicę prosto z Peru.

Jeszcze nie ma jej w sklepie internetowym, bo to dopiero nowość, ale są inne. Zobacz tutaj.

z4

Przed parowaniem mięs i ryb delikatnie posypuję je solą himalajską różową. Akurat mi się skończyła, więc kupiłam nową paczkę. Tak, jest jodowana, ale stosuję ją w minimalnych ilościach, więc na pewno nie zaszkodzi mojej tarczycy.

Link do sklepu tutaj.

z0

Używam bardzo dużo cynamonu, który obniża poziom glukozy i cholesterolu we krwi. Kupiłam więc nową paczkę. Z tej samej firmy używam również kurkumy i przyprawy do kawy.

z6

Nie boję się dobrych tłuszczu. Nie boję się cholesterolu :D Warzywa polewam codziennie łyżeczką roztopionego smalcu gęsiego. Dodają im słodyczy.

z7

Masła ghee dodaję do kuloodpornej kawy, do kaszy jaglanej i ryżu. Smażę na nim steki wołowe i szpinak. Przydaje się też do wypieków. Uwielbiam jego posmak.

z8

Pisałam Wam tutaj i tutaj, że przez dłuższy czas piłam probiotyczny kefir wodny. Nigdy nie miałam natomiast okazji pić kombuchy. Jestem bardzo ciekawa jej smaku.

z10

Do koszyka wrzuciłam również sok z kiszonych buraków. Czasami mój tata robi zakwas, ale jak akurat nie mam, to piję właśnie sok z tej firmy. Są jeszcze inne smaki, ale jakoś ten najbardziej przypadł mi do gustu.

Link do sklepu tutaj.

z9

Wody różanej używam do przemywania mojej bardzo wrażliwej cery.

z11

Uwielbiam kokos. Ostatnio najczęściej zalewam wiórki mlekiem kokosowym i czekam aż napęcznieją. Pychota!

z12

Plastry kokosa mają mi pomóc wygrać z orzechowym nałogiem. Są pyszne :)

z13

W dalszym ciągu muszę wspierać mocno wątrobę, więc codziennie polewam warzywa olejem z ostropestu.

z14

Treningi (szczególnie dolnych partii) dają mi ostatnio mocno w kość. Kortyzol szaleje, trudno mi zasnąć. Wieczorami jem więc sporą porcję węglowodanów i biorę kąpiele magnezowe.

Link do sklepu tutaj.

z15

Aby zminimalizować stan zapalny po ciężkich treningach, kupiłam olej z wiesiołka. Biorę jedną kapsułkę rano i wieczorem.

Link do sklepu tutaj.

z16

Przynajmniej raz w tygodniu staram się nakładać na włosy bezbarwną hennę.

z18

Omletów niestety już nie jem, ale często w wypiekach łączę mąkę kokosową z kasztanową.

z19

Najlepsza możliwa czekolada :) Kostka dziennie nie zaszkodzi. Kostka!

z11

I podstawa w mojej kuchni, czyli olej kokosowy.

To tyle. Kupiłam tylko najpotrzebniejsze rzeczy. „U Gwoździkowej” wydałabym jednak każde pieniądze.

Nie wiem jak Wy, ale ja wolę sklepy stacjonarne. Lubię pooglądać, poczytać etykiety i kupić od razu, gdy coś nowego mi wpadnie w oko. Takie zakupy sprawiają mi chyba ostatnio większą przyjemność, niż te ubraniowe (bo nic na mnie nie pasuje :D).

Poza tym „U Gwoździkowej” zawsze można porozmawiać z paniami ekspedientkami, które pytają, jak się czuję i co nowego u mnie słychać. Mają ogromną wiedzę i zawsze mi doradzą. Tym samym niedługo wytoczę kolejne działa przeciwko moim zaczerwienionym policzkom. Ekstrakt z ruszczyku zamówiony. Dziękuję i pozdrawiam Was!

Advertisements

6 thoughts on “Haul „U Gwoździkowej”

  1. Joanno jak walczysz z czerwonymi wypiekami na policzkach? Czy woda różana faktycznie pomaga? Też mam ten problem i chyba zaczyna się nasilać, a czego nie położę na twarz to podrażnia mi skórę.

  2. Pingback: Uwolnić się od toksyn | JOANNA HAŚNIK

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s