Uwolnić się od toksyn

Każdego dnia stykam się z całą masą różnorodnych substancji toksycznych, które są w powietrzu, wodzie, w domu, w pracy, ubraniach, kosmetykach, czy jedzeniu. Toksyny są stałym elementem mojego życia tym bardziej, że mieszkam na Śląsku. Mój układ odpornościowy nie pozostaje na to obojętny. Duże obciążenie toksynami mogło być jedną z przyczyn wywołania choroby autoagresywnej, mianowicie Hashimoto. Jednocześnie to właśnie toksyny mogą być powodem, dla którego w dalszym ciągu nie jestem w stanie wrócić do pełni zdrowia.

Teraz, gdy moje jelita są już w coraz lepszym stanie (więcej tutaj), wyeliminowałam produkty spożywcze, które wywoływały u mnie stan zapalny (więcej tutaj), trzymam w ryzach poziom glukozy i insuliny (więcej tutaj), odciążyłam nadnercza (więcej tutaj), staram się przywrócić równowagę hormonalną w moim organizmie. W dalszym ciągu nie mam bowiem miesiączki. Mój poziom estrogenów w organizmie jest w dalszym ciągu dość wysoki, bo wątroba obciążona wieloletnią antykoncepcją (więcej tutaj) nie pracuje tak dobrze, jak powinna, o czym świadczą podwyższone enzymy wątrobowe (AST, ALT). Inna sprawa, że obecnie przyjmuję Letrox, a więc syntetyczne hormony tarczycy, czy Gluphage, co też pewnie odbija się niekorzystnie na wątrobie.

Postanowiłam więc w najbliższym czasie zwrócić większą uwagę na detoks estrogenów, wesprzeć jeszcze bardziej pracę wątroby, a także w miarę możliwości uwolnić się od toksyn. Nie, nie zbawię nagle świata, ale mogę dokonywać lepszych wyborów. Przekonała mnie do tego ostatecznie Amy Myers w książce „Możesz wyleczyć choroby autoimmunologiczne”, której fragmenty będę cytować poniżej.

Toksyny
Toksyny to niezwykle groźne substancje, które w niekontrolowany sposób przedostają się do organizmu człowieka. Ich ilość nie ma znaczenia. Nawet niewielkie stężenia związków mogą wyrządzić bowiem wielką szkodę. Do toksyn zaliczamy metale ciężkie (w tym arszenik, kadm, ołów i rtęć), mykotoksyny (trucizny wydzielane przez niektóre gatunki pleśni porastające domy, biura, szkoły) oraz setki tysięcy chemikaliów przemysłowych wykorzystywanych w niemal wszystkich procesach wytwórczych i obecnych w praktycznie wszystkich produktach, od plastikowych pojemników na pożywienia poczynając, które zaburzają równowagę hormonalną, a na rakotwórczych metalach ciężkich w wodzie z kranu kończąc.

W naszym otoczeniu występuje niemal 100 tys. związków chemicznych. Część z nich – o ile nie wszystkie – ma toksyczne właściwości, przedostaje się do naszego organizmu i osiada w nim na dobre. To ogromne obciążenie dla każdego człowieka, a tym większe dla osób narażonych lub cierpiących na choroby autoimmunologiczne, jak ja.

W badaniach przeprowadzonych w 2005 roku na grupie przeciętnych Amerykanów, w ich organizmach wykryto ślady 287 chemikaliów. To i tak tylko kropla. Trzeba bowiem wiedzieć czego się szuka.

To, że władze dopuściły dany środek do użytku nie oznacza, że jest on bezpieczny dla zdrowia ludzi. Wynajęci przez korporacje lobbyści nie mogą bowiem dopuścić, by pieniądze wydane na różnego rodzaju testy poszły na marne. Nawet jeśli różnego rodzaju organizacje interesują się poszczególnym związkiem, w pierwszej kolejności badane są jego właściwości rakotwórcze. Co gorsza, poszczególne substancje analizuje się w próżni, nie zaś w kontekście składu chemicznego produktu, czy w obrębie szerszej palety związków, z którymi spotykamy się na co dzień. Tymczasem, prawdziwym zagrożeniem są nie te pojedyncze substancje, a utrzymujący się kontakt i kumulacja toksyn wywołująca stany zapalne i zaburzająca pracę układu odpornościowego.

Toksyny a choroby autoimmunologiczne
Zmniejszenie obciążenia organizmu toksynami w znaczącym stopniu przyczynia się do zatrzymania i cofnięcia postępów choroby autoimmunologicznej i chroni przed pogorszeniem stanu zdrowia. Nie wiemy, jak działa ten mechanizm, ale powstało na ten temat kilka teorii.

Wedle jednej z hipotez metale ciężkie odkształcają lub uszkadzają komórki różnych rodzajów tkanek. Układ odpornościowy nie rozpoznaje odkształconej tkanki i przypuszcza na nią atak. Kolejna teoria mówi, że metale ciężkie pobudzają układ immunologiczny, który działając w trybie podwyższonej gotowości, przestaje rozróżniać tkankę przyjazną i wrogą – traci tolerancję siebie, czego efektem jest choroba autoagresywna. Rezultatem obu scenariuszy jest stan zapalny. W pierwszym przypadku układ odpornościowy zalewa organizm związkami chemicznymi, ponieważ metale ciężkie zakamuflowały zdrową tkankę. W drugim – ponieważ został nadmiernie pobudzony. Tak czy inaczej stan zapalny przybiera na sile. Konieczne jest więc ograniczenie kontaktu z metalami ciężkimi i usunięcie ich z organizmu. Równie ważne jest zbicie stanu zapalnego, będącego efektem zderzenia układu odpornościowego z groźnymi substancjami.

Istnieje też trzecia teoria, wedle której winę za to, że toksyny – a nie tylko metale ciężkie – inicjują choroby autoagresywne, ponosi „szkolenie” komórek układu odpornościowego. Limfocyty T powstają w szpiku kostnym, po czym wędrują do grasicy, drobnego narządu umiejscowionego tuż za mostkiem. To tam limfocyty „uczą się” rozpoznawać intruzów – identyfikować wirusy, toksyny i inne zagrożenia, a także odróżniać je od przyjaznych bakterii i zdrowych pokarmów. Część limfocytów zostaje oddelegowana na kursy specjalistyczne i staje się regulatorowymi limfocytami T. Do ich zadań należy nadzorowanie pracy pozostałych limfocytów i pilnowanie, by nie pomyliły tkanki organizmu z intruzem. To dzięki ich pracy tolerancja siebie zostaje zachowana. Dlatego jeśli organizm ma niewystarczającą liczbę regulatorowych limfocytów T lub zostały one źle przygotowane do pełnienia swojej funkcji, pozostałe limfocyty T mogą zbuntować się i zacząć atakować wszystko dookoła. Gdzie znajduje się źródło tego procesu? Ważną rolę mogą odgrywać toksyny powodujące skurczenie lub atrofię grasicy, tym samym uniemożliwiając produkcję wystarczającej liczby limfocytów T regulatorowych. Efektem może być bunt limfocytów T, które zaatakują tarczycę, rdzeń kręgowy i inne części ciała.

  1. Im silniejszy stan zapalny, tym większe prawdopodobieństwo, że układ odpornościowy zbuntuje się przeciwko organizmowi i zacznie atakować jego tkankę. Obniżenie stanu zapalnego pozwala przeciwdziałać niektórym toksynom i ograniczyć szkody przez nie wyrządzone.
  2. Ciągły kontakt z niewielkimi ilościami substancji toksycznych – np. pochodzącymi z nasączonych pestycydami posiłków i groźnych produktów do pielęgnacji ciała – jest dużo groźniejsze dla organizmu niż jednorazowe zetknięcie się z silną substancją. Skumulowane obciążenie ma długoterminowy wpływ na układ odpornościowy.

Konieczna jest więc redukcja stanu zapalnego. Funkcjonowanie limfocytów T uspokoi dopiero zwalczenie intruzów, a więc odpowiednia dieta, wyleczenie jelit i redukcja toksyn w organizmie.

Moje ciało jest, jak szklanka, którą toksyny napełniają kropla po kropli. Gdy robię kurczaka w folii w piekarniku – kap. Gdy piję wodę z plastikowej butelki – kap. Gdy jem tuńczyka – kap. Gdy zakładam ubranie wyprane w zwykłym proszku – kap. Gdy smaruję się balsamem opartym na parabenie, propylu – kap, kap, kap przez całą noc.  Dzień po dniu.W moim wypadku czara goryczy przelała się szybko. Do mojej choroby mogło przyczynić się przepełnienie szklanki. Muszę zrobić więc wszystko, by wylać z siebie toksyczną zawartość szklanki i uniemożliwić jej ponowne napełnienie.

Aby zmniejszyć toksyczne obciążenie i wzmocnić swój układ odpornościowy konieczna jest zarówno profilaktyka, jak i naturalna detoksykacja.

Profilaktyka
Gdy tylko będę miała możliwość, postaram się unikać kontaktu z toksynami. Im mniej toksyn dopuszczę do swojego organizmu, tym mniejszego wysiłku będzie wymagać jego detoksykacja. Biorąc pod uwagę, że w moim otoczeniu występuje blisko 1000 tys. związków chemicznych wykorzystywanych w przemyśle, bardzo trudno jest – oględnie mówiąc – uniknąć kontaktu z toksynami. Postanowiłam więc posłuchać Amy Myers i opracowałam swoją własną strategię.

Kontroluj to, na co masz wpływ i nie martw się tym, na co wpływu nie masz.

Czyste powietrze
Mieszkam w samym sercu aglomeracji Śląskiej. Na pewno powietrze nie jest u nas już zanieczyszczone tak, jak kiedyś, o czym można poczytać tutaj. Poza tym moja mama zawsze opowiada, gdy w latach 70. szła pieszo do swojej mamy do innej dzielnicy Rudy Śląskiej i przechodziła obok Huty Pokój, to zawsze na jasnych ubraniach miała mnóstwo sadzy. Teraz faktycznie nie ma już takiego problemu. W Rudzie Śląskiej nie borykamy się też z takim smogiem, jak chociażby w Krakowie, ale nawet nie chcę wiedzieć, co wdycham. Na tę chwilę nie mam środków, ale gdybym miała, mimo to zainwestowałabym w oczyszczacz powietrza z fitrem HEPA, który pozwala oczyścić przestrzeń wokół nas z 99,7% cząsteczek o średnicy 0,3 mikrometra. Dzięki czemu oczyszczacze zatrzymują kurz, pyłki roślin, komórki grzybów oraz bakterie unoszące się w powietrzu. Najlepiej zainwestować w filtr do sypialni. To właśnie w trakcie snu odbywa się detoksykacja organizmu. Dobrze byłoby mieć taki filtr również w pracy. W zamkniętych pomieszczeniach znajduje się bowiem od dwóch do pięciu razy więcej, a niekiedy i sto razy więcej toksycznych substancji, niż na zewnątrz. Dla alergików to rzecz niezbędna.

filtr
Od razu kupiłabym taki z funkcją nawilżania powietrza. Moja sucha skóra na pewno by się ucieszyła. Cena niestety kosmiczna (zobacz tutaj). Oczywiście, są też tańsze, jak tutaj. Może polecacie jakiś inny?

Czysta woda
Również woda w naszych kranach na pewno jest dużo czystsza, niż jeszcze kilkanaście lat temu. Różnego rodzaju artykuły prasowe, czy akcje społeczne podkreślają, że jej parametry są porównywalne z tą butelkową, którą kupujemy w sklepie. Problemem mogą być natomiast stare, brudne i zardzewiałe rury, którymi do mieszkań płynie woda.

Tym samym w wodzie z kranu może znaleźć się m.in. trichloroeten, który jest groźną, a przy tym szeroko rozpowszechnioną substancją skażającą. Przenika do wód gruntowych z fabryk i baz wojskowych, gdzie myje się nią czołgi, samoloty, ciężarówki i inny sprzęt. Tri (nazwa handlowa) jest wykorzystywany w wielu sektorach rynku – przez firmy zajmujące się produkcją wyrobów skórzanych, pralnie, producentów sprzętu zmechanizowanego – i znalazło zastosowanie w gospodarstwie domowych (kleje, taśmy klejące, rozcieńczalniki, roztwory do usuwania powłok malarskich). Stykamy się więc z nim dużo częściej, niż jesteśmy świadomi. Obecność trichloroetenu w organizmie czasami jest tak wysoka, że „wychodzi” w badaniach krwi. Związek ten można też wykryć w mleku z piersi. Wdychamy go z powietrzem, wypijamy z wodą, pokrywamy nim swoje ciało pod prysznicem (tri uwalnia się w momencie zmiany stanu skupienia wody w parę). Jeśli nie mamy filtra na prysznicu, obrywa się nam z obu stron: wdychamy go i wchłaniamy przez skórę. Badania wykazały, że trichloroeten zakłóca sygnały wysyłane przez układ odpornościowy i inicjuje reakcję polegającą na wytwarzaniu przeciwciał atakujących tkankę organizmu. Szczególnie dla osób borykających się z chorobami autoimmunologicznymi ważne jest więc, by uniknąć z nim kontaktu.

Problemowy jest również fluor. Fluorowana woda, w domyśle mająca rozwiązać problem próchnicy, była początkowo produktem naturalnym: wykorzystywano w niej fluorek wapnia. Obecnie stosuje się fluorek sodu, toksyczny odpad po produkcji aluminium. Co gorsza, w większości ujęć wody obok fluorku wykorzystuje się także chlor i bromek (ten ostatni znajdziemy też w wielu wypiekach). Te trzy związki chemiczne konkurują z jodem w naszym ciele i nierzadko go zastępują. A ponieważ od obecności jodu uzależniona jest praca gruczołu tarczowego, niewykluczone, że to właśnie woda, którą pijemy każdego dnia, odpowiada za wzrost liczby zachorowań na schorzenia tarczycy.

Trudno przegotowywać wodę do kąpieli, prania, czy zmywania. Najlepszym rozwiązaniem są więc filtry. W przyszłości planuję założyć filtr na kran w łazience i w kuchni. Polecacie jakiś konkretny? Na razie zdecydowałam się kupić dzbanek filtrujący.

tok3
Wybrałam sobie dzbanek z firmy Dafi. Szukałam bowiem szklanego, a nie plastikowego. Więcej tutaj

Plastik
Tym samym zamierzam przestać kupować wodę w plastikowych butelkach, które wywołują trojakie problemy. Po pierwsze butelkowana woda może zawierać toksyny lub inne zanieczyszczenia. Wymogi co do jej czystości są bowiem mniej restrykcyjne niż dla wody z kranu. Wiele rodzajów plastiku zawiera również BPA (bisfenol A), syntetyczny związek chemiczny imitujący estrogen i zakłócający pracę układu wewnątrzdzielniczego, na który składają się wszystkie gruczoły. Innymi słowy BPA wywołuje zamęt w tarczycy, nadnerczach i gruczołach wytwarzających hormony płciowe, zwiększając ryzyko wystąpienia różnorakich zaburzeń zdrowotnych, począwszy od bezpłodności po zmiany behawioralne u dzieci. I tak, BPA wykorzystywane jest w produkcji wielu rodzajów plastikowych pojemników, skąd mogą bez najmniejszych przeszkód przenosić się do pokarmów i płynów. Poza tym, plastikowe opakowania szkodzą nam, gdy trafiają na wysypisko. Zawarte w nich toksyny przenikają do gleby, odparowują i wracają do nas pod postacią deszczu, który równie dobrze może spaść nad wysypiskiem, jak i wiele kilometrów dalej. Rośliny wyhodowane na toksycznej glebie i nawadniane deszczówką wchłaniają trucizny tak samo, jak bydło jedzące trawę wyrosłą na skażonej deszczem glebie. W końcu toksyny przedostają się do organizmu, obciążając układ odpornościowy.

tre20
Nie wiem, jak w większych miastach, ale w supermarketach w Rudzie ciężko znaleźć wodę w szklanych butelkach. 

Jednocześnie szukałam ostatnio szukałam szklanej butelki, w której mogłabym zabierać przefiltrowaną wodę na siłownię i do pracy. Znalazłam dwie fajne i na razie nie mogę się zdecydować.

tok1
Bidon – więcej tutaj

tok2
Butelka – więcej tutaj

BPA można znaleźć również w plastikowych pojemnikach na żywność. Najlepiej byłoby je wymienić na szklane.

GL-267-(2)
Myślałam o tych tutaj. Niektórzy noszą jedzenie w słoikach, ale jeszcze nie jestem takim frekiem. 

Na razie wymieniłam swoje dotychczasowe pojemniki na te ze znakiem „BPA free”. To, że nie zawierają bisfenolu A nie oznacza jednak, że nie zawierają innych toksyn. Z czasem kupię więc te szklane.

tok4
Warto kupować pojemniki ze znakiem „BPA free”. Faktycznie nie zawierają one BPA, co nie oznacza jednak, że nie mają innych toksycznych substancji. Często używanym zamiennikiem BPA jest bowiem tritan, którego składnikiem jest fosforan trifenylu, a ten ma jeszcze gorszy wpływ na naszą gospodarkę hormonalną niż BPA.

Jednocześnie staram się unikać kupowania żywności w plastikowych pojemnikach, puszkach, na tackach, czy pakowanych w folię. Nie robię już kurczaka „w rękawie”, a wyłącznie w samym naczyniu żaroodpornym. Unikam folii. Przestałam również znosić do domu tony jednorazowych reklamówek. Nauczyłam się w końcu nosić ze sobą ekologiczną, materiałową torbę. W sklepie dziękuję za paragon, który również zawiera toksyczne substancje.

Rozglądam się za torbą z fajnym nadrukiem. Spodobała mi się ta tutaj.

Toksyczny plastik jest jednak wszechobecny. Przechowujemy w nim niemal wszystko, narażając pokarmy na kontakty z toksycznymi cząsteczkami. Szkodliwy bowiem jest nie tylko bisfenol A. W marcu 2014 roku zespół naukowców przebadał 455 produktów – folię spożywczą, styropian, plastik wykorzystywany w przetwórstwie spożywczym i produkcji strzykawek i wiele innych – i odkrył, że w 72% w nich do pokarmu, leków, produktów higieny osobistej przenikały znaczne ilości toksyn o właściwościach zbliżonych do estrogenu. Trudno uniknąć kontaktu z plastikiem, ale w ramach ciekawostki zobaczcie, co zawierają różnego rodzaju produkty, z którymi stykamy się na co dzień.

1. Poli(tereftalan etylenu).
Występowanie: butelki z napojami gazowanymi, wodą, olejem do smażenia, płynem do płukania ust, keczupem, dressingiem, słoiki masła orzechowego.
Uwagi: Z tego lekkiego, wielofunkcyjnego plastiku wytwarza się butelki. Niekiedy zawiera antymon, związek o właściwościach zbliżonych do estrogenu. Politereftalan etylenu jest niegroźny przy jednorazowy kontakcie, ale po podgrzaniu i w styczności z silnymi środkami czyszczącymi zaczyna się rozpadać.

2. Polietylen wysokiej gęstości
Występowanie: butelki dla dzici, torebki chipsów, ciastek, płatków, zabawki, deski do krojenia, pojemniki na lód, dzbanki na mleko, butelki z wodą, sokiem, detergentami, szamponami, kubki z jogurtem.
Uwagi: reklamowany jako solidny, odporny na zmiany temperatury materiał, ale niektóre organizacje zajmujące się ochroną środowiska wyrażają niepokój w związku z możliwością wydzielania ftalanów przez polietylen wysokiej gęstości wykorzystywany w produkcji zabawek i butelek dla dzieci.

3. Polichlorek winylu.
Występowanie: pojemniki na żywność, folia spożywcza, zasłony prysznicowe, gryzaki.
Uwagi: może wydzielać ftalany/czynniki rakotwórcze. Dotyczy to w szczególności pojemników zużytych, mytych w zmywarce do naczyń i podgrzewanych (również w mikrofalówce).

4. Polietylen niskiej gęstości.
Występowanie: kartony z mlekiem, plastikowe torby i kubki, pojemniki na mrożonki.

5. Polipropylen.
Występowanie: butelki dla dzieci, słomki, pojemniczki na leki, plastikowe pojemniki do kuchni, pojemniki na żywność, nakrętki na butelki, folia na jogurt, niektóre pojemniki, w których trzymane jest jedzenie na wynos.
Uwagi: Polipropylen jest reklamowany jako związek odporny na zmiany temperatury, ale nie oznacza to, że jest zdrowy i nie wydziela związków chemicznych, tylko że nie rozpuszcza się w gorącu.

6. Polistyren.
Występowanie: pojemniki, w których trzymane jest jedzenie na wynos, opakowania na jaja, pojemniki na mięso, ryby, sprzęt kuchenny, torebki na orzeszki ziemne.
Uwagi: powszechnie nazywany styropianem. Zawiera styren – związek imitujący estrogen. Długotrwały kontakt z dużymi ilościami styrenu powoduje zmęczenie, trudności z zasypianiem, zaburzenia układu limfatycznego oraz zmiany nowotworowe. Najgroźniejszy po podgrzaniu.

7. Inne – w nazwie zwykle pojawia się „poliwęglan”.
Występowanie: miski, naczynia, filiżanki, butelki na wodę wielokrotnego użytku, opakowania, miksery, strzykawki.
Uwagi: Pochodna bisfenolu A. Liczne badania wykazały, że już niewielkie ilości bisfenolu A mogą prowadzić do zaburzeń układu dokrewnego, zaburzeń rozwojowych i nowotworowych.

8. Kwas polimlekowy.
Występowanie: Pojemniki,  których trzymane jest jedzenie na wynos, opakowania owoców, warzyw, kubki z jogurtem, sprzęt kuchenny.
Uwagi: choć reklamuje się je jako ulegające biodegradacji i nadające się na kompost, najczęściej wykonane są z genetycznie modyfikowanej kukurydzy. Uwalniają estrogen.

Jak żyć?!

Zdrowe pożywienie
Najlepiej gdybym odżywiała się wyłącznie produktami organicznymi – mięsem pochodzącym od zwierząt z wolnego wybiegu i organicznymi owocami i warzywami. Musiałabym jednak zarabiać fortunę.

Zwracam jednak uwagę na to, co jem. Nie kupuję żadnych przetworzonych produktów. W mięso zaopatruję się na targowisku. Kupuję tylko świeże, niemrożone. Jakość mięsa wydaje się bowiem najważniejsza. Zwierzęta znajdują się na samej górze łańcucha pokarmowego i jeśli one jedzą pokarm zanieczyszczony toksynami i metalami ciężkimi, to do organizmu człowieka trafiają one w skondensowanej postaci.

cats
Jeśli kiełbasa, to tylko od zaufanego rzeźnika, który sam ją robił. Na szczęście mam dobre źródło. Czasami kupuję też w sieci sklepów Organiq Farma Zdrowia (więcej tutaj).

Ryby kupuję ostatnio najczęściej w sieci sklepów Kuchnie Świata u Justyny (więcej tutaj).

loos
Ostatnio w Biedronce pojawił się dziki łosoś. Co o nim sądzicie?

Mąki, suszone owoce, kokos, oleje, kasze, czy ryż kupuję tylko ze znakiem „bio”. Najczęściej w sklepie „U Gwoździkowej”, o którym pisałam tutaj lub w Tesco, w którym jest coraz większy wybór ekologicznej żywności.

ugwo
Zapraszam Was serdecznie do sklepu „U Gwoździkowej” online:
http://www.ugwozdzikowej.pl. W poprzednim wpisie (tutaj) mój sobotni haul zakupowy. 

za
Moje niedawne zakupy. Polecam Wam szczerze to mleko kokosowe. Najlepsze, jakie piłam.   

Pestycydy
W rolnictwie zdominowanym przez wielkie korporacje można uznać za pewnik, że warzywa i rośliny pochodzące z takich upraw zawierają pestycydy. Ich toksyczność nie jest jedyną wadą. Mogą bowiem wywoływać choroby autoagresywne. Badania z 2007 roku wykazały chociażby, że spośród 300 tys. rolników, którzy zmarli w przeciągu poprzednich czternastu lat i używali pestycydów w swoje pracy, dużo częściej umierali w wyniku chorób autoimmunizacyjnych. Inne badania udowodniły, że rolnicy mający styczność z pestycydami chloroorganicznymi mają wyższy poziom przeciwciał przeciwjądrowych sygnalizujących toczeń lub jego początkowe stadium. W kolejnych badaniach wykazano, że również rolnicy mieszający pestycydy byli bardziej zagrożeni toczniem.

Niestety, porządne mycie warzyw i owoców nie rozwiązuje problemu. Nie kąpie też jabłek z roztworach octu, czy sody. Nie mam na to czasu. Poza tym wiele pestycydów ma charakter systemiczny, co oznacza, że wiążą się z rośliną i jej owocami. Za przykład może posłużyć biały, słodki miąższ z jabłka wyhodowanego w sadzie, gdzie stosuje się pestycydy. Skórka nie stanowi zapory nie do przebycia dla toksyn.

W grudniu pisałam Wam o moich zakupach na katowickim Bio Bazarze (zobacz tutaj). Nie jestem w stanie być tam jednak co tydzień. Warzywa i owoce kupuję więc na targowisku miejskim od lokalnych rolników. Cieszy mnie też to, że w supermarketach możemy kupić coraz więcej ekologicznych owoców i warzyw.

ciasto28
W Lidlu kupuję ekologiczne jabłka. Tylko dlatego, że jem je ze skórką. Banany obieram, więc raczej sięgam po zwykłe. Najwięcej toksyn znajduje się bowiem w skórce.

Zachęcam Was do odwiedzania strony amerykańskiej organizacji Enviromental Working Group, na której możecie znaleźć dwie aktualizowane na bieżąco listy. Na pierwszej znajduje się tuzin pokarmów z najwyższej zawartości pestycydów. Druga zawiera bezpieczniejsze alternatywy. Szczegóły poszczególnych list mogą się zmieniać, warto więc regularnie tam zaglądać.

Obecnie na szczycie produktów z najwyższą zawartością pestycydów znajdują się truskawki, co mnie martwi, bo bardzo je lubię. mam jednak nadzieję, że te, które będzie można kupować latem na targowisku są w miarę dobre. Na kolejnych pozycjach znalazły się jabłka, nektaryny, brzoskwinie, wiśnie, szpinak, czy pomidory. Zobacz pełną listę tutaj. Z kolei za najbezpieczniejszą alternatywę uważane jest awokado, które jem codziennie. Polecane są również szparagi, cebula, mango, kiwi, czy grejpfrut. Pełną listę można znaleźć tutaj.

Na pewno godne polecenia jest szkolenie w Akademii Iwony „Ajwen” Wierzbickiej „Jedzenie bez chemii”. Więcej informacji tutaj.

Rakotwórczy teflon
Badania wykazały, że w krwi 96% mieszkańców USA występuje kwas perfluorooktanowy, mogący zaburzać funkcjonowanie układu odpornościowego. I nic w tym dziwnego – kwas perfluorooktanowy jest głónym składnikiem teflonu wykorzystywanego przy produkcji patelni, opakowań i jednorazowych kubków, ale też ubrań, powłok ochronnych na dywany, czipów, kabli telefonicznych, części samochodowych i podłóg.  Niestety, nie wiadomo dokładnie, jak ten związek oddziałuje na organizm człowieka. Nie udało się jednak ustalić najmniejszej dawki kwasu, która nie oddziaływałaby na funkcjonowanie komórek układu odpornościowego. Lepiej więc nie smażyć mięsa na toksycznej patelni.

Znalazłam w sieci patelnie pokryte thermolonem, wolne od politetrafluoroetylenu i kwas perfluorooktanowego. Dodatkowo wykazuje on odporność na wysokie temperatury, nawet do 450°C. Dzięki temu w przypadku przegrzania powłoka nie pęka i nie wydziela żadnych toksycznych oparów. W Polsce można kupić patelnie firmy GreenPan, więcej tutaj.

Generalnie rzadko cokolwiek smażę. Mięsa, czy ryby przygotowuję głównie w parowarze lub piekarniku w żaroodpornym naczyniu. Na patelni smażę tylko szpinak i od czasu do czasu steki wołowe lub kaczkę. Mam na szczęście w domu jedną ceramiczną patelnię, której używam. Może kiedyś skuszę się na tę z thermolonem.

Naturalna pielęgnacja
Utrzymanie minimalnego poziomu higieny naraża nasz organizm na kontakt z szeroką paletą przemysłowych związków chemicznych. Warto więc stopniowo zastępować środki czystości nietoksycznymi alternatywami. Butelki wypełnione pachnącym płynem do kąpieli może i nie sprawiają wrażenia śmiertelnie groźnych, ale pozory mylą. Wystarczy przeczytać składy.

Do najgroźniejszych związków chemicznych należą: stop aluminium-cyrkon i inne związki aluminium, chlorki benzalkoniowe i inne chlorki benzetoniowe, octan benzenu, bronopol, octan butylu, butylowany hydroksytoluen i butylowany hydroksyanizol, smoła węglowa, dietanoloamid kwasów tłuszczowych z oleju kokosowego i monoetanolamid kwasu laurynowego, dietanoloamina, etoksylaty, octan etylu, formaldehyd, konserwanty wydzielające formaldehyd, czwartorzędowa sól amoniowa DMDM hydantoin, diazolidinylo mocznik, imidazolidyno mocznik, perfumy, hydrochinon, butylokarbaminian jodopropynylu, ołów i związku ołowiu, metyloizotiazolinon (MI/MCI/MIT) i metylochloroizotiazolinon, parabeny (metyl, etyl, propyl, butyl), wazelina, ftalany (ftalan dibutylu, ftalan benzylu butylu, ftalan dwu-2-etyloheksylu, ftalan dimetylu).

mix36
Na noc używam w ostatnim czasie oleju z nagietka. Niestety, nie pomaga na zaczerwienienia. Polecacie jakiś inny?

Parabeny i ftalany imitują estrogen, którego ani mężczyźni, ani kobiety nie potrzebują więcej, niż mają. Kupując szampon, pastę do zębów, czy krem nawilżający warto sprawdzić, czy do ich produkcji nie wykorzystano, a jakże! – glutenu, ziaren, roślin strączkowych, owsa, soi lub nabiału. Produkty te szkodzą, gdy je jemy, a także, gdy przenikają do organizmu przez naszą skórę. Nie sugerujmy się napisami „organiczny” i „naturalny”, czytajmy składy.

Naturalną pielęgnację stosuje od kilku lat. Pisałam o tym tutaj. Od czasu publikacji wpisu niewiele się zmieniło. Kombinuję tylko z różnymi olejami, ale przede wszystkim używam kokosowego. Do płukania jamy ustnej, do olejowania włosów, do natłuszczenia ciała po kąpieli, a także do ssania, ale o tym napiszę jeszcze w dalszej części artkułu. Ostatnio nakładam też na noc na brwi olej rycynowy. Liczę, że pobudzi ich wzrost, bo chciałabym zmienić kształt.

Na pewno słyszeliście o tym, jak w lutym pewna francuska organizacja opublikowała listę 185 produktów znanych marek kosmetycznych, które zawierają szkodliwe substancje. Na liście UFC-Que Choisir znalazły się m.in. pasty do zębów (Colgate, Signal, Elmex), dezodoranty (Rexona, Adidas, Axe), kremy (L’Oreal czy Garnier), szampony (Head & Shoulders) oraz chusteczki dla niemowląt (Nivea, Pampers, Mixa). Pełną listę można znaleźć tutaj.

Duże rezerwy mam natomiast w temacie ekologicznych środków czystości. Na robienie domowych na bazie sody oczyszczonej nie mam za bardzo czasu. Zastanawiam się jedynie nad jakimś ekologicznym proszkiem do prania i płynem do płukania. Polecacie jakieś w rozsądnej cenie?

Na razie używam hipoalergicznych płynów dla dzieci.

Metale ciężkie
Metale ciężkie mogą dostać się do organizmu wraz z plombami dentystycznymi, daniami z tuńczykiem, miecznikiem i innymi rybami wypełnionymi po brzegi rtęcią. Warto zainteresować się ich obecnością w organizmie, kiedy dieta nie przynosi większych rezultatów. Powinno regularnie badać się obecność aluminium, arszeniku, kadmu, rtęci i ołowiu.

Ołów.
W latach 70. zakazano produkcji benzyny ołowiowej, ale wyegzekwowanie nowych przepisów zajęło kilkadziesiąt lat. Kiedyś wykorzystywano ołów w farbach i po dziś dzień można go znaleźć w starych rurach. I chociaż wodociągi dbają o to, by nie zanieczyścić wody ołowiem, wiele zależy też od instalacji doprowadzającej ją do mieszkania (nowe rury są wyłożone plastikiem zawierającym polichlorowane bifenyle, które mogą szkodzić zdrowiu).

Co ciekawe, około 400 odcieni szminki zawiera śladowe ilości ołowiu. Innym źródłem ołowiu są wyroby garncarskie i zabawki z Chin, gdzie wymogi toksyczności nie są zbyt restrykcyjne.

Rtęć.
Kontakt z tym pierwiastkiem, jest równie powszechny, co z ołowiem. Znajduje się m.in. w kosmetykach, plombach dentystycznych, rybach, pestycydach, czy nawet szczepionkach. Rtęć wykryto też w powietrzu w pobliżu elektrowni spalających węgiel kamienny. Z czasem osiada na ziemi i w rzekach, po czym przenika do roślin i systemów wodnych, ryb i małych roślinożernych zwierząt, które piją wodę, albo w niej pływają, potem do większych zwierząt, które odżywiają się rybami i mięsem. Co ciekawe, łosoś królewski nie zjada mniejszych ryb, przez co zawartość rtęci w jego mięsie powinna być stosunkowo niska.

Arszenik.
Arszenik pojawia się nie tylko w starych brytyjskich kryminałach. Jest wszechobecny. W gruncie rzeczy arszenik nie jest metalem ciężkim, a stopem takich metali: połączeniem metalu z inną substancją. Mimo to może wywołać lub zaostrzyć chorobę autoagresywną. Gdzieniegdzie arszenik występuje w wodzie pitnej i glebie, skąd przenika do upraw ryżu, warzyw i owoców. Niektórzy hodowcy kur z rozmysłem dodają również arszenik do karmy. Arszenik, jako silna trucizna zwalcza bowiem choroby drobiu i wspomaga rozwój tkanki i układu naczyniowego. Arszenik został zakazany, ale hodowcy często obchodzą przepisy. Warto wiedzieć, że do ryżu arszenik przenika wraz z wodą, ale też z odchodów, z których wyprodukowano nawóz. Tym samym w wielu ryżowych płatkach dla dzieci poziom arszeniku jest nawet pięciokrotnie wyższy, niż w owsiance.

Kiedyś jadłam sporo tuńczyka z puszki lub steków z tuńczyka i miecznika. Od dłuższego czasu w ogóle po niego nie sięgam. Oba te gatunki zawierają bowiem najwyższe ilości rtęci. Mniej problemowe są łososie, dorsze. makrele, sardynki, czy krewetki i to właśnie one najczęściej lądują na moim talerzu.

Jestem jednak ciekawa, czy w moim organizmie nagromadziło się sporo metali ciężkich. Aby się o tym przekonać planuję w przyszłości wykonać analizę pierwiastkową włosa. Włosy są bowiem idealnym materiałem do badania, ponieważ posiadają stały skład chemiczny. Chwilowe zmiany stanu zdrowia nie mają wpływu na wynik analizy. Włosy gromadząc w sobie wszystkie pierwiastki obecne w organizmie obrazują stan odżywienia organizmu z okresu ostatnich kilku tygodni. Można wykonać również badania z krwi, ale ich wynik nie jest tak miarodajny. Skład krwi może bardzo szybko się zmieniać, w zależności od stanu fizjologicznego i od sposobu żywienia.

tre5
Nadmierne wypadanie włosów może być związane właśnie z dużym obciążeniem organizmu metalami ciężkimi. Pisałam już o tym tutaj. Ja ostatnio postanowiłam obciąć włosy do ramion.

Wiele ośrodków oferuje analizę pierwiastkową włosa. Próbkę można pobrać samemu i wysłać pocztą. Przykładowo w jednym znalezionym badaniu oznaczane są 24 biopierwiastki: wapń, sód, potas, fosfor, cynk, magnez, żelazo, miedź, molibden, kobalt, chrom, lit, stront, nikiel, mangan, selen, wanad, bor, bar, siarka, srebro, krzem, jod, cyna oraz 5 pierwiastków toksycznych: arsen, rtęć, glin, kadm, ołów. Oprócz wykresów z wartościami i proporcjami badanych pierwiastków, możemy otrzymać analizy tendencji zdrowotnych i zaleceń aktywności fizycznej, opis typu metabolicznego, program suplementacyjny i dietę metaboliczną. Pełna analiza z opisem to koszt ok. 400-500zł, za samą analizę pierwiastków toksycznych zapłacimy ok. 150-200zł. Co ciekawe, możemy również wysłać wodę do analizy pod kątem metali ciężkich.

Robiliście kiedyś to badanie?

Groźna elektryczność
Coraz większe zagrożenie dla zdrowia stanowią pola elektromagnetyczne, naładowany energią obszar wokół urządzeń elektrycznych i elektronicznych: komputerów, telewizorów, komórek, kuchenek mikrofalowych itp. Z urządzeń elektrycznych korzystamy od dawna, ale elektroniczne towarzyszą nam zaledwie od kilku dekad. Nie ma więc jeszcze długookresowych badań na ich temat. Te, które są malują groźny obraz rzeczywistości, zwłaszcza dla osób cierpiących na choroby autoagresywne.

w2
Wynoszę również na noc komputer do łazienki. Często budziło mnie bowiem światełko informujące o poziomie naładowania baterii. 

Nie, nie zamierzam żyć bez komputera i komórki. To niewykonalne. Jestem uzależniona od obu urządzeń. Staram się przynajmniej dbać o jakość snu, o czym pisałam już tutaj. Co wieczór wyłączam więc router, z którego nie korzystam w nocy. Unikam więc przez kilkanaście godzin dawki promieniowania. Dalej śpię z telefonem w łóżku, ale na noc przełączam go na tryb samolotowy, by rano budzik zadziałał. Nie mam też telewizora w pokoju, w którym śpię.

Dentysta
Metali ciężkich i innych potencjalnych źródeł stanu zapalnego powinniśmy szukać również w naszych ustach, gdzie nieustannie podkopują nasze zdrowie. Leczenie kanałowe, ewentualne infekcje i towarzyszące im stany zapalne mogą nadwyrężyć bowiem cały układ odpornościowy. Problemowe może być również usunięcie zębów mądrości. Ubytek tkanki zęba (dziura w kości) może stać się ogniskiem stanu zapalnego lub siedliskiem infekcji. Mostki, wypełnienia stabilizujące koronę, czy korony z porcelany narażają natomiast organizm na nieustanny kontakt z toksynami i metalami ciężkimi oraz stwarzają ryzyko wystąpienia stanu zapalnego. Toksyczne są również srebrne wypełnienia. Stosuje się je już rzadko i wykonuje z amalgamatu miedzi, srebra i rtęci, których toksyczne cząstki przenikają do krwiobiegu. Lepiej wymienić więc plomby na kompozytowe. Warto namówić do tego naszych rodziców, czy dziadków.

Nigdy o tym nie pisałam, ale mam duży kompleks związany z zębami. Jako dziecko strasznie bałam się borowania i zgadzałam się tylko na wyrywanie. Tym sposobem zamiast 36 zębów mam 20. W dzieciństwie rodzice nie gonili mnie też do szczotkowania po każdym posiłku, stąd nie są krystalicznie białe. Mam kilka dziur, ale wstyd się przyznać, do dentysty jestem w stanie pójść dopiero wtedy, jak już umieram z bólu. Na fotelu płaczę jeszcze zanim lekarz każe mi w ogóle otworzyć buzię.

Obiecałam sobie jednak, że w końcu pójdę zrobić porządek w swojej buzi. Umówiłam się więc na wizytę. W ramach NFZ więc sobie trochę poczekam i jednocześnie mentalnie przygotuję do spotkania z wampirem. Nie ukrywam, że chciałabym mieć piękne, białe zęby, dlatego kiedyś wstawię sobie po prostu implanty. Wiem, to musi kosztować fortunę.

w
Na szczęście mam tak skonstruowaną szczękę, że nie jestem w stanie się uśmiechać z zębami na wierzchu, więc za bardzo ich nie widać. 

Pleśń i mykotoksyny
Jednym z najpoważniejszych zagrożeń zdrowotnych są mykotoksyny, groźne związki organiczne wytwarzane przez pewne gatunki pleśni. Czasami nawet nie wiemy, że mamy z nimi kontakt. Trzy czwarte populacji posiada geny chroniące organizm przed mykotoksynami i objawami kontaktu z tymi toksycznymi związkami. Ciężko powiedzieć, w której grupie się znajduję.

Pleśń często kryje się poza naszym wzrokiem. Czai się pomiędzy deskami podłogi, za ścianą, w szczelinach między framugą, a szybą. Zlokalizowanie jej w domu może nastręczyć nie lada kłopotów, a w szkole, czy w biurze jest praktycznie niemożliwe.

Problem pleśni często jest lekceważony przez lekarzy, którzy nie zdają sobie sprawy z zagrożenia. Warto więc szukać przyczyny, gdy dieta nie przynosi spodziewanych efektów, obserwujemy u siebie dziwne, niepasujące do siebie objawy, ni z tego, ni z owego rozwija się choroba autoagresywna, pomimo odpowiedniego leczenia drożdżaki ciągle się namnażają.

Nie sądzę bym miała takie problemy, ale oznajmiłam już rodzicom, że czas na remont w domu. Trzeba sprawdzić, co kryje się za szafą w moim pokoju, czy za meblościanką w pokoju dziennym, która przylega do ściany zewnętrznej budynku. Nie mam na szczęście już w domu żadnych dywanów, które również mogą być siedliskiem pleśni.

O tym, jak naturalnie poradzić sobie z pleśnią można poczytać na blogu „Zielony zagonek”. Zobacz tutaj. Znajdziecie tam również wiele świetnych przepisów na naturalne kosmetyki, czy środki czystości.

W czerwcu odbędzie się kolejna edycja szkolenia „Dom bez chemii” organizowanego przez Akademię Iwony „Ajwen” Wierzbickiej. Więcej informacji tutaj.

Naturalna detoksykacja
Wiadomo, najlepiej byłoby, gdyby toksyny nie wnikały w ogóle do organizmu. Ale gdy się już tam dostaną, trzeba je usunąć wraz z moczem, kałem lub potem. Detoksykacja jest procesem dwufazowym, w trakcie którego toksyny zmieniają swoje właściwości i z formy rozpuszczalnej w lipidach (czyli tłuszczu, który następnie odkłada się w organizmie) przechodzą w formę rozpuszczalną w wodzie (i wtedy możemy je z organizmu usunąć). Jeśli w organizmie zachodzi tylko pierwsza faza tego procesu i nie następuje po niej faza druga, to jesteśmy w gorszej sytuacji, niż gdyby detoksykacja w ogóle nie została zainicjowana, ponieważ zwiększa się ryzyko kontaktu z toksynami, które w normalnej sytuacji zostałyby bezpiecznie ukryte w tłuszczu.

Proces detoksu zachodzącego w wątrobie jest mocno zależny od wielu substancji odżywczych. W pierwszej fazie do poprawnego funkcjonowania wątroby potrzebujemy cynku, molibdenemu, miedzi magnezu, czy żelaza. W drugiej:  glicyny, tauryny, kwasu glutaminowego, argininy, cysteiny, metioniny, siarki, cynku i manganu. W celu zapewnienia ochrony antyoksydacyjnej konieczne są: selen, mangan, miedź, cynk, molibden, witamina C, witamina E, witamina A, witamina B1, witamina B2. Pomocniczo – witaminy B3, B5, B6, B12, cholina, tryptofan i flawonoidy.

Już wcześniej stosowałam, nawet często nieświadomie wiele form detoksykacji. Teraz postanowiłam jedynie zwrócić na nie większą uwagę.

Sauna
Świetnym rozwiązaniem jest sauna. Osobom zmagającym się z chorobami autoimmunologicznymi zaleca się przede wszystkim tę na podczerwień. Organizm w takim kabinach rozgrzewany jest od wewnątrz. Promieniowanie podczerwone wnika bowiem w głąb ciała nawet do 4 cm, pobudzając krążenie krwi i wywołując intensywne pocenie, a tym samym usunięcie toksyn. W saunie na podczerwień źródłem ciepła są lampy (zwane promiennikami) wytwarzające promieniowanie podczerwone podobne do słonecznego, pozbawionego jednak szkodliwych promieni UV. Temperatura w saunie wynosi 45º-60º C, dzięki czemu nie obciąża serca i układu krążenia. Aby osiągnąć pożądany efekt przebywa się w niej co najmniej 20 minut. Wskazane są jednak dłuższe seanse.

met3
Osobiście jestem wielką fanką rytuałów saunowych. Starałam się chodzić na nie minimum raz w tygodniu do mojego rudzkiego Aquadromu. Chwilowo z nich zrezygnowałam ze względu na zły stan cery. Była to jednak dla mnie nieoceniona forma regeneracji potreningowej, więc na pewno wrócę. Muszę tylko znaleźć sposób, jak zabezpieczeń skórę twarzy. Jakieś pomysły?

Kiedyś w Aquadromie była biosauna, ale ją zlikwidowali. Muszę poszukać tej na podczerwień w okolicy.

Dla detoksu organizmu zalecane jest również codzienne szczotkowanie ciała, które pobudza przepływ limfy. Masować należy się w kierunku serca, od zewnątrz do wewnątrz. Wystarczy kilka minut przed kąpielą. U mnie zazwyczaj kończy się na jednym razie. Brakuje mi czasu.

Kiedyś chodziłam również na siłowni na masaż na rollenie. Dobrym rozwiązaniem jest również masaż w profesjonalnym gabinecie.

Innym sposobem na zwiększenie pracy układu limfatycznego jest skakanie na skakance. Czasem skaczę więc w ramach rozgrzewki przed treningiem.

Toksyny możemy również usunąć przez płuca i głębokie oddychanie. Przypominam, że tutaj pisałam Wam o tym, jak należy prawidłowo oddychać na treningu.

Trening
W trakcie treningu również usuwamy wraz z potem wszelkiego rodzaju toksyny. Po każdym treningu praktycznie mogę wykręcać moją koszulkę.

Każdy powinien więc znaleźć odpowiednią aktywność dla siebie. Pisałam o tym tutaj. Ja kocham ciężary i dźwigam coraz więcej. Mój obecny plan znajdziecie tutaj.

Dla odpowiedniego detoksu organizmu konieczna jest również regeneracja (więcej tutaj) i sen (więcej tutaj). Przykładam do tych aspektów dużą uwagę!

Ja akurat nie mam z tym większego problemu, ale osoby z nadwagą, które chcą pozbyć się toksyn z organizmu koniecznie muszą zredukować tkankę tłuszczową. To właśnie w niej zalega większość toksyn. Inna sprawa, że wysoki poziom estrogenu i tkanki tłuszczowej zwiększa ryzyko raka piersi i raka prostaty. W tkance tłuszczowej znajduje się również enzym aromataza, który przekształca testosteron w estrogen. Osoby otłuszczone często mają więc zaburzoną równowagę hormonalną.

tre9
Przypominam, że publikowałam przykładowy plan treningowy dla początkujących tutaj, tutaj, tutaj i tutaj.

Wsparcie wątroby
Proces detoksykacji w przeważającej części zachodzi w wątrobie. Jako, że moje wyniki enzymów wątrobowych są dość mocno podwyższone ze względu na wieloletnią antykoncepcją, dbam o jej odpowiednią regenerację. Codziennie polewam swoje dwa pierwsze posiłki łyżką oleju z ostropestu.

olej

Olej z ostropestu ma właściwości przeciwzapalne, stabilizujące, stymulujące rozwój i regenerację komórek wątrobowych. Jest też silnym przeciwutleniaczem, przeciwdziała uszkadzaniu komórek przez wolne rodniki. preparaty z ostropestu obniżają również poziom cukru we krwi, co jest dla mnie bardzo ważne i normalizują poziom cholesterolu w hipercholesterolemii, z czym też się zdaniem lekarzy zmagam. Co więcej, ostropest reguluje czynności trawienne zwiększając wydzielanie soku żołądkowego, którego również mi brakuje.

W najbliższym czasie planuję wykonać badania krwi, więc dam znać, jak działa kuracja ostropestem.

tre1
Stosuję również sporo kurkumy, która również ma właściwości przeciwzapalne. Tutaj do kurczaka z parowaru. 

z0
Cynamon to również podstawa w mojej diecie. Dodaję go do kawy, a także do wieczornych posiłków węglowodanowych: kaszy i ryżu.

slow26
Przez kilka miesięcy stosowałam również kwas ALA, który również ma m.in. właściwości detoksykacyjne.

Stosuję również ZMA z firmy KFD, które zawiera magnez, witaminę B6 oraz cynk, wspomagający pierwszą fazę detoksu.

mix39
Zakończyłam również niedawno kurację inozytolem, który również korzystnie wpływa na funkcjonowanie wątroby.

Dla wsparcia wątroby polecana jest również sylimaryna, korzeń łopanu, zielona herbata, mniszek lekarski, aloes, wyciąg z karczocha, czy koper włoski.

Zdrowe jelita
Niezwykle ważną rolę w procesie detoksykacji odgrywa również jelito cienkie. To właśnie tam przetworzeniu ulega wiele toksyn, dzięki czemu nie przedostają się one do pozostałych części ciała. Zdrowe jelita to podstawa i priorytet w walce o powrót do zdrowia.

z8
O mojej walce o zdrowe jelita szczegółowo pisałam tutaj. Niewiele się od tego czasu zmieniło poza tym, że zaczęłam pić kombuchę. 

Staram się także nie doprowadzać do zaparć, co skutecznie zablokuje wydalanie toksyn i może doprowadzić do sytuacji, w której poziom toksyczności będzie niebezpiecznie wysoki.

Glutation
Glutation jest najsilniejszym związkiem odtruwającym wytwarzanym przez organizm człowieka. Jest obecny we wszystkich komórkach naszego ciała, ale w największym stężeniu występuje w głównym narządzie odpowiedzialnym za detoksykację – wątrobie. Glutation wiąże się z wolnymi rodnikami – cząsteczkami niszczącymi tkankę – oraz rtęcią i pomaga organizmowi usunąć te związki z organizmu.

Jeśli poziom glutationu jest niewystarczający, toksyny dłużej zalegają w organizmie lub odkładają się w tłuszczu, skąd mogą przypuścić zmasowany atak na układ odpornościowy. Dla jego uzupełnienia staram się spożywać duże ilości czosnku, cebuli oraz warzyw z rodziny krzyżowych, a więc brokułu, czy kalafiora. Zalecana jest również kapusta i jarmuż. Warzywa te aktywują również enzymy odpowiedzialne za pozbywanie się toksyn.

blog91
Warzywa krzyżowe spożywam jednak ze względu na choroby tarczycy wyłącznie po obróbce termicznej w parowarze. 

awo
Świetnym źródłem glutationu jest również awokado. Codziennie jem połówkę.

Można stosować również suplement glutationu. Warto jednak pamiętać, że glutation nie wchłania się zbyt dobrze, ponieważ zanim przeniknie do komórek, zostaje rozłożony. By temu zapobiec, opracowano liposomalny glutation, ale nie ma dowodów potwierdzających jego skuteczność. Niemniej w postaci acetylowanej suplement ten rzeczywiście się nie rozpada.


Znalazłam glutation liposomalny. Niestety, w kosmicznej cenie. Więcej tutaj. Stosowaliście?

Ja natomiast, jak już pisałam Wam tutaj, stosuję się kilku tygodni NAC z firmy NOW Food. Jest to specyficzna forma aminokwasu siarkowego cysteiny, która występuje powszechnie w naszym organizmie i w białkach pokarmowych. Oprócz funkcji budulcowych NAC wykazuje także właściwości antyoksydacyjne. Charakteryzuje się dużymi zdolnościami oczyszczania organizmu z toksyn i wolnych rodników.

nac
Widzę „pozytywne” skutki działania NAC. Świadczy o tym bowiem mój wysyp na twarzy. Więcej będę mogła powiedzieć po zrobieniu wyników badań enzymów wątrobowych, gdy skończę kurację. 

Cysteina to jeden z aminokwasów endogennych (czyli takich, które organizm potrafi sam syntetyzować), zawierający siarkę. Ze względu na specyficzną budową, jest aminokwasem bardzo reaktywnym, wiąże wiele substancji toksycznych, a więc jest pomocny w procesach detoksykacji. L-cysteina (wraz z glutaminą i glicyną) jest także niezbędna w procesie syntezy glutationu – silnego wewnątrzustrojowego przeciwutleniacza. Bierze też udział w syntezie białek, enzymów i koenzymów.

Według badań naukowych NAC:
  • usprawnia wytwarzanie i magazynowanie energii użytecznej biologicznie
  • redukuje negatywne skutki stresu oksydacyjnego związanego z wysoką aktywnością psychofizyczną, ekstremalnym obciążeniem treningami lub pracą
  • wykazuje właściwości rozrzedzania wydzieliny dróg oddechowych, przez co ułatwia odksztuszanie, wentylacje płuc, wymianę gazową (Warto wspomnieć, że jest to jedna z najpowszechniej znanych i docenianych przez medyków właściwości NAC, dla której preparat ten stosuje się powszechnie w przeziębieniach i schorzeniach skojarzonych z nadmiarem zbyt gęstejwydzieliny w drogach oddechowych.)
  • podnosi odporność organizmu na infekcje wirusowe, grzybicze i bakteryjne, skracając czas przebiegu niektórych chorób oraz łagodząc ich skutki i następstwa
  • jest skuteczny w leczeniu i zapobieganiu przeziębień, grypy, czy anginy
  • łagodzi nieprzyjemne dolegliwości utrudnionego oddechu w czasie infekcji górnych dróg oddechowych i innych chorób przebiegających ze zwiększonym wydzielaniem i gromadzeniem się wydzieliny śluzowej – NAC upłynnia wydzielinę i ułatwia jej odksztuszanie umożliwiając swobodny oddech
  • zmniejsza uszkodzenia wątroby spowodowane używaniem leków, wystawieniem organizmu na toksyny, używaniem doustnych sterydów anabolicznych czy alkoholu
  • pomaga odbudować komórki wątrobowe, usprawnia ich funkcje, zapobiega nadmiernym uszkodzeniom i następstwom spowodowanym niewłaściwym działaniem tego narządu
  • zmniejsza toksyczny wpływ leków, alkoholu i substancji zawartych w tytoniu na układ krążenia
  • redukuje toksyczne właściwości metali ciężkich przyśpieszając ich eliminację z organizmu
  • posiada zdolność zmniejszania poziomu „złego cholesterolu” poprawiając ogólny profil lipidowy – normalizuje poziom trójglicerydów uznawanych za jedna z przyczyn chorób metabolicznych jak cukrzyca
  • jest potężną substancją antymutagenną – zapobiega mutacjom genetycznym chroniąc nasz organizm przed niektórymi formami nowotworów
  • zmniejsza przebieg erozji elementów stawowych, chrząstek i więzadeł, jakie zachodzą naturalnie wraz z wiekiem
  • zapobiega skutkom i następstwom wielu niekorzystnych zmian związanych ze starzeniem się organizmu
  • wspomaga wysiłek sportowy, zwiększa wytrzymałość, wydolność i podatność na przedwczesne przemęczenie
  • przyspiesza odbudowie białek ustrojowych działając anabolicznie na tkankę mięśniową
  • wspomaga przyrost masy mięśniowej spowodowany ekstremalnym treningiem
  • przyspiesza regenerację, zmniejsza obolałość mięśni po ciężkich ćwiczeniach siłowych
  • może okazać się potencjalnym suplementem spowalniającym starzenie sie organizmu, pozwalającym na zachowanie zdrowia i sprawności fizycznej oraz masy i siły mięśniowej pomimo upływu lat
 Genetyka
Medycyna funkcjonalna to medycyna dostosowana do indywidualnych potrzeb pacjenta. Najwyraźniej widać to na przykładzie genetyki, a w szczególności SNP. Skrót ten oznacza polimorfizm pojedynczego nukleotydu, czyli jego mutację. SNP wpływa na nas na wiele sposobów, również na płaszczyźnie detoksykacji.

Przykładowo gen MTHFR wspomaga reakcję „umetylowienia” metali ciężkich ułatwiającą usunięcie ich z organizmu. Do przeprowadzenia tej rekcji potrzebujemy witamin B6 i B12 oraz kwasu foliowego, ale na przeszkodzie może stanąć mutacja genu MTHFR.

Inna ważna mutacja zachodzi w genie GSTM1, dzięki któremu organizm rozkłada glutation, znany nam już ważny element procesu detoksykacji. Jeśli badania wykażą SNP tego genu, pacjent powinien wzbogacić swoją dietę o duże ilości roślin krzyżowych i dodatkowe suplementy wspomagające detoksykację: glutation, kwas liponowy, mleko ostu, acetylocysteinę i magnez.

I na koniec gen COMT kodujący białko COMT – enzym umożliwiający przetworzenie kilku ważnych związków chemicznych w mózgu, m.in. dopaminy, epinefryny, norepinefryny, które zwiększają nasz poziom energii i ekscytacji. osoby z mutacją genu COMT bardziej cieszą się życiem, ale jednocześnie mają większe trudności z przetwarzaniem estrogenu, alkoholu i innych toksyn. Enzym COMT wspomaga też detoksykację wątroby i jelit i podobnie, jak gen MTHFR do realizacji swoich zadań potrzebuje witamin z grupy B.

Nie robiłam badań genetycznych, ale zdaniem Moniki z bloga „Tłuste życie” mogę mieć problem z mutacją genu MTHFR. Przez miesiąc brałam więc dwa razy dziennie metylowaną formę witaminy B-complex.

tab8
Julia Cichaczewska poleciła mi bardzo doby preparat, który można kupić tutaj

Odpowiednie odżywianie
Do jego przeprowadzenia procesu detoksykacji potrzebne są określone związki chemiczne, umożliwiające zainicjowanie fazy drugiej. Do jej zakończenia organizm potrzebuje dużo energii, stąd nie pomijam białka w swojej diecie, ale jak już pisałam dbam, aby pochodziło z dobrych źródeł.

Śledzę na bieżąco grupę na Facebook’u skupiającą osoby, które zdecydowały się na post warzywno-owocowy dr Dąbrowskiej. Powiem szczerze, nie wyobrażam sobie tego, by nie jeść mięsa. Przynajmniej nie teraz, kiedy intensywnie ćwiczę i walczę o każdy gram tkanki mięśniowej. Inna sprawa, że tak, jak już pisałam aminokwasy są niezbędne do drugiej fazy detoksykacji w wątrobie. Zależy mi na detoksie organizmu, więc nie chcę rozregulować tego procesu, a go wesprzeć.

W mojej diecie nie brakuje produktów, które wspierają pracę wątroby i proces detoksykacji. Jak już wspominałam jem sporo warzyw krzyżowych, które zawierają siarkę i zwiększają produkcję glutationu.

mix4
Piję koktajle z kurkumą na bazie mleka kokosowego, wodę z cytryną (niewoskowaną z Lidla), napary z imbiru.

z1
Nie jestem fanką herbat, ale ostatnio skusiłam się „U Gwożdzikowej” na tę zawierającą w składzie m.in. cynamon, imbir, czy kurkumę.

z3
Rzadko piję alkohol. Unikam herbat. Kawy na razie nie jestem jednak w stanie sobie odmówić. Kupiłam za to ostatnio w końcu ekologiczną. Zwykłe zawierają podobno mnóstwo toksyn. 

Staram się, aby w mojej diecie było sporo czerwonych owoców, które zawierają usprawniający detoks kwas elagowy.

tr
Jem sporo truskawek, malin, granatów. Nie tylko świeżych, ale i mrożonych. Do tego owoce leśne i cytrusy, które są bogate w witaminę C, bioflawonoidy i fitochemikalia, które wspomogą neutralizowanie wolnych rodników.

Minimum raz w tygodnie gotuję na parze kilogram buraków. Jem je później przez kilka dni.

f4
Buraki pobudzają przepływ żółci, która odgrywa kluczową rolę w detoksie.

z10
Piję również kwas buraczany. Domowy albo kupny.

z19
Kostka gorzkiej czekolady, nawet w hipoglikemii, czy insulinooporności nie zaszkodzi, a zapewni antyoksydanty chroniące przed marskością wątroby.

Jednak na wątrobę najlepsza jest… wątróbka!

w9
Więcej o właściwościach wątróbki pisałam tutaj. Nie ma się co martwić, wątroba jest organem odpowiedzialnym za detoks, ale nie jest magazynem toksyn. 

Jem również jabłka, które ze względu na dużą zawartość pektyn pomagają usuwać toksyny i chronić wątrobę. Codziennie w mojej sałatce można znaleźć również gorzką zieleninę, najczęściej rukolę, która stymuluje przepływ krwi.

W mojej diecie nie ma również soi, o której pisałam tutaj.

Ssanie oleju
Jak już kiedyś wspominałam, codziennie rano ssę olej kokosowy. To stara ajurwedyczna metoda detoksu, używana głównie do leczenia chorób zębów, jamy ustnej, dziąseł czy zatok. Zdaniem wielu ssanie oleju pozwala jednak oczyszczać cały organizm.

z11
Codziennie rano przez kilka minut ssę łyżeczkę oleju.

Toksyczne relacje
Warto też uwolnić si od toksycznych relacji. W związku, w pracy. Odstresować si i wrzucić na luz (więcej tutaj). I nad tym tematem też pilnie pracuje, ale cicho sza!

To tyle. A Wy, dbacie o detoks? Polecacie coś konkretnego?

Advertisements

24 thoughts on “Uwolnić się od toksyn

  1. Na zaczerwienioną skórę polecam olej na nasion z pachnotki zwyczajnej. Przetestowałam na dziecku z Atopowym Zapaleniem Skóry i na sobie. Nawet olej z kokosa i nasion marakui, tak dobrze na nas nie działają jak pachnotka:)

  2. Pingback: Dlaczego nie mogę schudnąć? | JOANNA HAŚNIK

  3. Jeśli chodzi o zaczerwienienia i wypryski na twarzy, to na mnie świetnie działa olejek z czarnego kminu i woda z róży damasceńskiej.

  4. Pingback: Hashimoto | JOANNA HAŚNIK

  5. Pingback: Zaburzenia metylacji | JOANNA HAŚNIK

  6. Sporo tego i własciwie nie da się uniknąc wszystkich tych nebezpieczeństw, trzeba by po prostu umrzeć. Podobnie jak Ty wybieram, co mogę, ekologiczne, hoduję w ogórku owoce i warzywa, wyrzuciłam wszystkie masła do ciała, antyperspiranty, pasta do zębów bez fluoru itp. Czytając Twojego posta popijałam herbatę rumiankową i- odechciało mi się. Kto wie czy ten rumianek nie był wypsikany pestycydami? Raczej byl na pewno. Można oszaleć. Jaką wodę pić? Z kranu? Powyrzucać patelnie teflonowe? Plastikowe pojemniki na jedzenie? Gdy to zrobię okazę się jednak, że za nastęnym rogiem znów czyha coś złego. W tym wszystkim jest jeszcze jedna ważna rzecz: nasze myślenie o tym, co nam szkodzi, a co nie. Może nie warto z takim strachem podchodzić do wszystkiego? I jeszcze jedno: podobnie jak Ty, panicznie boję się dentysty, i również wolałam wyrywać niz plombować, a w tej chwili właśnie jestem na etapie wstawiania implantów (mam juz pierwszy etap, czyli wszczepienie implantów, za sobą, a za trzy miesiace reszta). Pozdrawiam:)

  7. Chyba pobiłaś rekord świata długością tego wpisu :) Dzięki Tobie godzina spędzona w stojącym w korku autobusie nie była stracona :)
    Co do dzikiego łososia z biedronki to radzę sprawdzić etykiety, ja tam znalazłam informację, ze jest on rozmrażany.
    A co do mięsa to ja właśnie ostatnio mocno je ograniczyłam i moja cera w końcu zaczyna wyglądać lepiej! Mysle ze jednak chemii w takim mięsie jest sporo i dobrze mi zrobili jej ograniczenie. Ale ja nie ćwiczę siłowo, więc nie mam problemu z za mala ilością białka.

    Pozdrawiam

  8. Nie dajmy się zwariować.
    To jak popadanie ze skrajności w skrajność. Ludzki organizm to fantastycznie działająca maszyna i chyba nie doceniasz jej pisząc tyle złych rzeczy.
    Do myslenia…. mam rodzinę w Szwecji, kraj czysty, sterylny (prawie), od co najmniej 30 lat wielce ekologiczny i co? Jak moja rodzina przyjeżdżała tutaj na Śląsk, to się zaczynało… wysypki, wypryski, uczulenia, rewolucje żołądkowo-jelitowe i wiele innych, a my polskie dzieci wszystko OK.
    Kupowałem kilka produktów firmy NOW Food i na mnie nie wpłynęły pozytywnie, raczej zero reakcji.
    NIe możemy wierzyć we wszystko co krąży w internecie czy literaturze, bo „co naukowiec to teoria”. Pij mleko, nie pij mleka, jedz jajka, nie jedz jajek itd….
    Dużo zdrowia życzę.

      • Mam jednak wrażenie, że w skrajny sposób.
        Trzeba wziąć oddech, policzyć do 10-ciu i powiedzieć sobie, że „eko i bio” to ogromny biznes. Dla pieniędzy wmówią nam wszystko, trzeba więc pamiętać, że nieśmiertelne jest powiedzenie:
        „Siebie oklamujemy w miarę potrzeb,
        innych tylko w miarę możliwości”.

  9. Joasiu podziwiam Cie.Jestes twarda i widac,ze sie nigdy nie poddasz.I super.Ja zainwestowalam w ozonator.Jutro go bede miala.Bede ozonowac wszystko co sie da,meso,warzywa szafy,samochod,pomieszczenia.Ogladalam filmiki na YT jaki szumek wychodzi z miesa po ozonowaniu,po wysuszeniu go ,mozna go podpalic i topi sie jak plastik.Po ozonowaniu bio produktow albo jest go niewiele,albo wcale nie ma.Tez chce ograniczyc do minimum chemie,ktora serwuja wszedzie.Mam sporo alergii .
    Zycze Ci zeby Ci sie udalo.
    Pozdrawiam
    Malgorzata

  10. Tak szczerze,to cały ten wpis jest przerażający..:( Wolałabym tego tego wszystkiego nie wiedziec.. Choćbym nie wiem jak bardzo chciała nie jestem w stanie oczyścić się z toksyn,jeść tylko produkty bio,sprawdzone mięso itd.ze względu na finanse.Zresztą mało kogo na to stać,dlatego smuci mnie to,bo jak np. 5 osobowa rodzina czy rodzice,którzy chcieliby jak najlepiej żywić swoje dzieci mają bazować tylko na sprawdzonym mięsie,warzywach,owocach itp,skoro to tyle kosztuje.Serce mi się kraje jak widzę matke z dzieckiem w sklepie kupjącą np.konserwy,najtańsze pieczywo,tradycyjne ,,smarowidło” w plastikach czy tradycyjny najtańszy olej rzepakowy.Szkoda,ze to wszystko jest tak niesprawiedliwe i szkoda,ze zdrowa zywność jest taka droga.Zmieniając temat,tez mam duzy problem z naczynakami, dlatego mogę Ci polecić po treningu stosowanie np. chłodzących maseczek ,polecam FLOSLEK.A co do brwi to warto mieszać olejek rycynowy z łopianowym,który także bardzo dobrze wpływa na wlosy,pomaga w wypadaniu,wzroscie itd.Znów zmienie temat..rowniez nie mam miesiączki grubo ponad rok,zażywam mace,bo liczę,ze bedzię iała lepszy wpływ niz niepokalanek.Meczy i dreczy mnie jedno.Kocham mięso,wszelakie podroby i dziennie jem naprawde duze ilości tłuszczy,białka pochodzącego własnie z miesa czy jaj( zalezy mi na masie mieśniowej i w końcu zrzuceniu brzucha o ile to jest w ogole możlwe).Jaja spożywam swoje,dlatego ,ze rodzice zaopatrzyli sie kury z czego sie mega ciesze,ale niestety na dobrej jakości mięso mnie nie stac.Czy mozliwy jest brak mojej miesiączki ze spozywania zbyt duzej ilości mięsa,które nafaszerowane jest chemia i tymi nieszczesnymi hormonami? Dawno nie byłam chorowałam,typu gorączka,katar jakies 4 lata? tato sie smieje,ze to przez to mięso jest uodporniona ,jednak ja mam nadzieje,ze to dzieki burakom,które jem dzien na dzien.jak myslisz,to mięso moze mieć wpływ na moje problemy z brakiem miesiączki?

    • Witaj, to fakt, też widzę takie rodziny codziennie w Biedronce. Nie popadam jednak w skrajności. Samej też nie stać mnie na niewiadomo jak ekologiczne produkty, ale w miarę możliwości po prostu staram się dokonywać lepszych wyborów.
      Dzięki za poradę w kwestii maseczek z Flosleku. Teraz używam ich kremu na zmęczone oczy.
      Co do Twojego problemu, może to być jeden z powodów tak, jak i u mnie. Wątpię jednak by była to główna przyczyna, więc szukałabym gdzie indziej :)
      Pozdrawiam, powodzenia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s