Konferencja, łzy pod pałacem i relaks w Kampinoskim Parku Narodowym

Tak się cieszyłam na ten miniony weekend, na wyjazd i chwilę dla siebie, a ja nawet się nie obejrzałam, a już jestem z powrotem w domu. Na szczęście dziś jeszcze mam wolne, więc opowiem Wam, jak było.

w1

Do Warszawy pojechałam w piątek rano. Samochodem z dziewczyną z „Bla Bla Car” (jeśli nie słyszeliście o wspólnych przejazdach, zajrzyjcie tutaj). Podróż minęła szybko, bo nie zamykały się nam buzie. Miałyśmy sporo wspólnych tematów mimo, że Basia zajmuje się zarządzaniem pracami budowlanymi na kolei. Kompletnie nie moja bajka, ale fajnie posłuchać, jak ktoś z pasją opowiada o swojej pracy.

Już po 11:00 byłam w stolicy. Dopiero trzy godziny później zaczynała się doba w moim hostelu, więc zanim zaniosłam do niego bagaże, pospacerowałam po Warszawie, by ostatecznie wpaść do słynnego „Legal Cakes” na Chłodnej (więcej tutaj)

w15

Wybrałam kuloodporną kawę.

w8

Kawa była absolutnie pyszna. Niby sama również dodaję masła klarowanego, mleka i oleju kokosowego, ale jednak smakowała inaczej.

w6

W ramach posiłku skusiłam się natomiast na „Legalne bounty”. No cóż, jestem kokosożercą, a poza tym makro ciastka pasuje do moich obecnych wytycznych: 20g białka, 35g tłuszczu i tylko 8g węglowodanów.  Bounty oczywiście było niesamowicie dobre. Krem kokosowy podobny do mojego z tego przepisu na tartę (zobacz tutaj), konsystencja do tego ciastka, które nazwałam „Niebiańska rozkosz” (więcej tutaj).

W samej kawiarence bardzo mi się podobało. Szkoda, że nie mogłam spróbować naleśników, ani gofrów.

w9 w10 w11 w12 w13 w7 w4

Niedaleko miałam zarezerwowany nocleg w hostelu „Travel Plus” na Ogrodowej, tuż przy alei Jana Pawła II (namiary tutaj). Praktycznie w samym centrum. Muszę przyznać, że miałam ogromne szczęście, bo dzwoniłam chyba do wszystkich możliwych hosteli w centrum i wszystko było pozajmowane. Tymczasem, „Travel plus” miał się dopiero otworzyć w tygodniu poprzedzającym mój przyjazd.

w17

Dzięki temu w hostelu wszystko było nowe, świeżutkie i pachnące. Spałam w czteroosobowym pokoju z miłą, bezproblemową studentką. Do dyspozycji była dobrze wyposażona kuchnia, nawet z jajowarem. Jedyny minus to tylko 2 łazienki do dyspozycji. Brakowało osobnych toalet i umywalek. Poza tym wszystko ok.

Hostel prowadzą bardzo mili Rosjanie/Ukraińcy (ciężko mi powiedzieć), ale z tego co słyszałam, coraz częściej kupują właśnie stare kamienice w Warszawie i przerabiają na hostele. W ogóle muszę powiedzieć, że spotkałam przez weekend mnóstwo osób mówiących po rosyjsku. Na siłowni, w restauracjach, na ulicy. Faktycznie Warszawa jest dla nich taka atrakcyjna, czy to przypadek?

Popołudniu wpadłam jeszcze do „Złotych Tarasów” na małe zakupy. Chciałam mleko kokosowe z „Kuchni Świata”, ale nie było :( Podobno brakuje na magazynach, a ja mam na nie taką ochotę :( Ktoś widział mleko Real Thai w innych sklepach?

w19

W Empiku wyhaczyłam takie czasopismo. Ktoś czytał? Warto?

w18

Jako, że zapomniałam olejów, musiałam kupić jakiś balsam do ciała. Padło na mleczko z „Le Petit Marseiliais” i jestem zadowolona.

Posiłek przedtreningowy zjadłam siedząc pod Pałacem Kultury. Trzeba korzystać ze słońca!

w20

Wątróbka i kabanosy.

Później udałam się do McFit na Świętokrzyskiej (więcej tutaj).

w21

W końcu udało mi się umówić na wspólny trening z Mateuszem, którego parę lat temu poznałam na meczu Młodej Ekstraklasy z Polonią Warszawa. Był wówczas spikerem.

w22

Ja robiłam trening Upper Body Strenght, Mateusz biceps i triceps. Wrażenia z warszawskiej siłowni? Sporo markowych ubrań, z którą niestety technika, czy obciążenia nie idą w parze. Może źle trafiłam. Poza tym mnóstwo trenerów personalnych, w tym takich, którzy przekonywali klientów, żeby w przysiadzie palce nie wychodziły poza linią kolan i garbiących się, siedząc obok ćwiczącego klienta. Co ciekawe, siłownia nie robi im podobno żadnych problemów. Ważne, że kupują karnet. Jak to wygląda u Was? Bo w mojej okolicy są strasznie przewrażliwieni na tym punkcie i zabraniają mi prowadzenia treningów personalnych, tłumacząc to tym, że zabieram pracę ich trenerom.

W każdym razie, siłownia duża, maszyn mnóstwo, a stanowisko do przysiadów z tego co pamiętam tylko jedno. Dobrze, że martwy ciąg robiłam dzień wcześniej, bo wolę pracować na profesjonalnych krążkach.

Czy spotkałam kogoś sławnego? Minęłam się z Marcinem Łopuckim i Czarkiem z „Abstrachuje”.

Pierwsze dwie wejściówki są gratis i to duży plus. Miły pan na recepcji proponował mi aż 2 tygodnie gratis, ale może innym razem :)

w23

Po treningu poszliśmy na kolację do „Wiesz co jesz” (więcej tutaj). U mnie wpadł łosoś. Bardzo dobry zresztą. Plus, że w karcie możemy znaleźć makro każdego posiłku.

Po spacerku do hostelu padłam na twarz, a rano trzeba było przecież wcześnie wstać. Już o 9:oo zaczynała się rejestracja na konferencję „Dietoterapia w chorobach cywilizacyjnych” w Złotych Tarasach.

w5

W Starbucks’ie wypiłam kawę z mlekiem kokosowym, zjadłam śniadanie i udałam się do Multikina, gdzie miała miejsce konferencja.

w25

Odebrałam pakiet powitalny z mnóstwem ulotek.

w51

Teraz dopiero zauważyłam, że w pakiecie był również napój probiotyczny „Joy Day”. Później wypróbuję.

Zanim rozpoczęły się wykłady, odwiedziłam stoiska m.in. z probiotykami Sanprobi i Vivomix, z olejami, czy z suplementami diety. Zapisałam się na darmowe testy programu dla dietetyków Kcalmar.pro (więcej tutaj).  Dostałam próbki Colon C (nie wiem po co :D).

w24

Na uczestników czekało sporo zdrowych przekąsek. Nie skusiłam się :)

Miałam również okazję spotkać Iwonę „Ajwen” Wierzbicką i zrobić sobie z nią zdjęcie. I tutaj zaczęło się tego dnia sypać wszystko, jak w domku z kart. Wyszłam na zdjęciu, jak wieloryb obok drobnej Iwony (moje ręce są straszne :D). Od razu je usunęłam. Później głupia, udałam się na stoisko Tanity i poprosiłam o pomiar.

71kg żywej wagi, co oznaczało, że w 2 miesiące po wprowadzeniu węglowodanów przytyłam jakieś 4kg. Wiem, że waga nie jest najważniejsza. Pomiarów nie robiłam, ale czuję to chociażby po spodniach. Pewnie to w większości woda, ale mimo wszystko zmartwiłam się. Na plus jedynie waga mięśni – 50,3kg. Tkanka tłuszczowa – 25%, więc w przeciągu roku spadła o jakieś 5%. Wniosek jest taki, że gdybym była w pełni zdrowa, to miałabym ładną, wyrzeźbioną sylwetkę. A tymczasem, mam mięśnie przykryte sporą tkanką tłuszczową. W tym momencie poczułam się, jak wieloryb i miałam już spieprzona całą konferencję, bo nie myślałam o niczym innym, tylko o pozbyciu się tego tłuszczu.

w26

Żartuję oczywiście, słuchałam wykładów, jednocześnie śledząc wynik Górnika na Termalice.

w29

W dużej mierze mówiono o jelitach i znaczeniu w rozwoju chorób cywilizacyjnych. Pisałam o tym tutaj.

w33

Ciekawy dla mnie był również wykład na temat znaczenia diety w depresji. Pisałam o tym przecież ostatnio tutaj.

w31

Przerażający był wykład o chorobie Leśniowskiego-Cronha i Wrzodziejącym Zapaleniu Jelita Grubego.

w38

Dużo mówiono o nadwrażliwościach pokarmowych i ich znaczeniu w rozwoju chorób cywilizacyjnych, w tym otyłości.

w37

W czasie przerwy zjadłam przygotowany dla uczestników lunch. Wszystko super, ale zapomniano o tłuszczach :D

w36

Jako, że partnerem konferencji był Instytu VitaImmun z Poznania (więcej tutaj), zachęcano do wykonywania badań FoodScan i MikroFloraScan. Zrozumiałam, że muszę w końcu je wykonać (3000zł, ktoś? coś? :D), aby nie błądzić dalej po omacku i mieć czarno na białym, które produkty wywołują u mnie stan zapalny.

w53

Bardzo fajny wykład miała Iwona Wierzbicka, która przedstawiła przypadki pacjentów zmagających się z nadwrażliwością na gluten, ich wyniki badań i zastosowane leczenie. Nie mogę się już doczekać na czerwcowy webinar Ajwen z tego tematu.

w39

Ciekawy był również warsztat z zakresu interpretacji badań laboratoryjnych. Szkoda, że tak krótki. mam nadzieję, że będę miała okazję wziąć udział w jakimś dłuższym szkoleniu z zakresu diagnostyki u Moniki Gackowskiej (polecam jej profil tutaj).

w34

Podsumowaniem konferencji był wykład Dominiki Gier o diecie w chorobach autoimmunologicznych. I tutaj poznałam kilka nowych suplementów, które będę chciała w przyszłości wypróbować.

Pierwszy raz byłam na konferencji. Myślałam wcześniej, żeby pojechać w czerwcu na I ogólnopolski Kongres Dietetyki i Medycyny Funkcjonalnej do Rumii i poznać m.in. panią Izabellę Wentz, autorkę książki o Hashimoto (więcej o kongresie tutaj), ale wydaje mi się, że lepiej inwestować w szkolenia i webinaria.

w52

Warszawska konferencja na pewno była ciekawa, ale tak naprawdę nie dowiedziałam się niczego nowego poza wspomnianymi propozycjami suplementów. Wiedza była raczej podstawowa, podana szybko i w wielkim skrócie. Byłam więc trochę rozczarowana i  żałowałam, że nie wydałam tych 600zł inaczej. Na przykład na badania krwi, na które muszę iść, czy suplementy. Ale co zrobić…

w2

Ucieszyłam się jedynie ze spotkania z Julią Cichaczewską i możliwości konsultacji u Iwony Wierzbickiej. Wkrótce napiszę więcej na ten temat, ale w sobotni wieczór miałam straszny mętlik w głowie. W połączeniu z uczuciem „jestem brzydka i gruba” i spadkiem Górnika z Ekstraklasy sprawił, że siedziałam pod Pałacem Kultury i ryczałam, jak bóbr. Potem łzy leciały mi ciurkiem do talerza w Sphinks’ie, bo na kolację zachciało mi się karkówki. Na szczęście na Facebook’u i w wiadomościach prywatnych dostałam od Was wiele pozytywnej energii, za co bardzo dziękuję. Czasami i ja potrzebuję wsparcia.

w40

Sytuację uratowało też ciepłe mleko kokosowe z masłem klarowanym i olejem kokosowym w Legal Cakes, długi sen i… niedziela u Marity.

w54

Maritę poznałam dzięki tej stronie. Napisała do mnie z prośbą o ułożenie diety. Wiadomo, na początku dużo rozmawiałyśmy na temat tego, co jej zaleciłam. Z czasem o prywatnych sprawach. Znalazłam w niej na pewno bratnią duszę. Ucieszyłam się więc, kiedy zaprosiła mnie do siebie w odwiedziny.

w42

Marita mieszka z rodziną w Izabelinie pod Warszawą. W absolutnie uroczym miejscu, w Kampinoskim Parku Narodowym. A to tylko niecałe 20 minut jazdy autobusem od przystanku metra w Młocinach.

w43

Te kilka godzin na słońcu, na łonie natury i w towarzystwie Marity, jej męża i dwóch małych szkrabów dobrze mi zrobiło. Przez kilkanaście lat byłam harcerką, ale w lesie nie byłam już tak dawno.

w48

Zrobiłyśmy sobie długi spacer po lesie.

Słońce świeci, ptaki śpiewają. #chillout #izabelin #kampinos

A post shared by Joanna Haśnik (@joannahasnik) on

Piłyśmy herbatę przed domem, łapiąc słońce. Rozmawiałyśmy o życiu, o zdrowiu, o problemach i o planach na przyszłość. Marita, trzymam kciuki być otworzyła swoje „Morze możliwości” :) Na pewno chętnie przyjadę na Twoje warsztaty, w tym dźwiękoterapię z wykorzystaniem kamertonów. Fajne uczucie, gdy taki gong przeszywa ciało.

w47 w46 w44 w45

Marita je dość podobnie, jak ja. Ugościła mnie więc żeberkami w pomarańczach, leczo warzywnym (jak dawno nie jadłam!), kapustą kiszoną i buraczkami. Wszystko było pyszne :)

w49

Zasłużyłam też na deser z owoców leśnych, banana i nasion chia.

Marita, na pewno to czytasz, więc jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za gościnę! I przesyłam dużo siły!

O godz. 18:00 miałam kurs powrotny spod Hali Mirowskiej, również z Bla Bla Car. Jechał ze mną miły fizjoterapeuta z Częstochowy, który próbował mnie przekonać, że przed treningiem należy się… rozciągać oraz… Ramona, ten słodziak ze zdjęcia poniżej, który jechał w torebce swojej pani :)

w50

To tyle. Czas wrócić do rzeczywistości. Ciężkiej…

P.s. Bilans strat. Parasol na siłowni. Torba na trening w hostelu. Mgła mózgowa w praktyce :)

Advertisements

14 thoughts on “Konferencja, łzy pod pałacem i relaks w Kampinoskim Parku Narodowym

  1. Pingback: Pierwszy miesiąc redukcji | JOANNA HAŚNIK

  2. Pingback: W drodze do równowagi | JOANNA HAŚNIK

  3. Pingback: Probiotyki – dozwolony doping / konkurs Sanprobi | JOANNA HAŚNIK

  4. Pingback: Ketoza, czyli spalaj tłuszcz, jedząc tłuszcz | JOANNA HAŚNIK

  5. Pingback: Skąd czerpię wiedzę? | JOANNA HAŚNIK

  6. Pingback: Żyj zdrowo, bądź aktywny! | JOANNA HAŚNIK

  7. Pingback: Pieniądze szczęścia nie dają, ale… | JOANNA HAŚNIK

  8. Droga Pani Joanno
    Chciałoby się powiedzieć o Boże nie jstem sama.
    Całkiem niedawno odkryłam Pani bloga i okazało się ,ze nie jestem sama,że ktoś ma to co ja, a ja tak długo błądziłam jak dziecko we mgle.No popłakałam się normalnie.
    Dziękuję za wszystkie wpisy bardzo mi pomagają ,zrobilam sobie wyniki a teraz chyba wiem co dalej robić.
    Jeszcze raz bardzo dziękuję

  9. Dla mnie te pomiary na Tanitach są bez sensu.
    Policzmy: ważysz 71 kilo.
    Mięśnie wg Tanity 50,2 kg,
    25% tłuszczu z 71 kilo to: 17,7 kg
    To już nie styka bo daje… 67,9 kg. Gdzie kości i mózg? :-O
    ;)

    Kości kobiety ważą około 9 kilo
    mózg: 1,2 kilo
    krew około 6 kilo (litr = około kilogram)
    Skóra – Twoja około 4,5 kg (wylicza się szacunkowo : wzrost podzielić na 16)
    Cała treść jelitowa w tym wydzielane tam soki trawienne, żółć, woda płucząca treść pokarmową, szacunkowo- 3- 5 kilo lub więcej (ponoć sama zdrowa flora jelitowa waży koło 1 a 1,5 kilo ale drobnica jak ryba, nie ma głosu ;))

    To już daje: około 75 kilo (nie wliczając tłuszczu) czyli więcej niż ważysz.
    A gdzie, pytam się zawsze widząc te wyniki z Tanity itp: tłuszcz (nie wliczyłam bo nie wszedł)), żyły, oczy, płuca, oskrzela, różnego rodzaju gruczoły, węzły chłonne, mazie stawowe i białe tkanki typu chrząstki, otuliny stawów, ścięgna, waga układu limfatycznego i ślinianek i organów typu nerki, wątroba, jajniki itd., itp.
    ?

    Nie widziałam wyników z takiej wagi, które miałyby sens, jak się choć chwilę zastanowić.

    Chyba ze ktoś jest w stanie mi to wyjaśnić sensownie.

  10. Co tam miałaś jeszcze ciekawego w pakiecie?
    Mieszkam w Warszawie 27 lat (czyli od zawsze) i jakoś wielu Rosjan itd nie spotykam. A może to kwestia przyzwyczajenia?
    Co do McFit. Słaby klub. Niestety mam karnet, dużo snobów, słaby sprzęt, trenerzy…sama wiesz po jednej wizycie.
    Namówiłaś mnie do wypróbowania ciacha Bounty. Byłam w Legalu kilka razy i zawsze jakoś kończyłam na czymś innym, a kocham kokosa tak samo jak Ty :) Nie możesz mleka na allegro zamówić?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s