Pieniądze szczęścia nie dają, ale…

… wiele ułatwiają. I choć nigdy nie miałam „parcia na kasę”, od paru dni męczy mnie w związku z tym straszna bezsilność, połączona ze złością, ale i – na szczęście – motywacją do działania.

Nie mam raka. Mój stan zdrowia nie zagraża życiu. Hashimoto, insulinooporność, wypalenie nadnerczy to zdaniem lekarzy przecież wymysły. Niedoczynność tarczycy? Wystarczy Letrox. PCOS – tabletki antykoncepcyjne. A, że czuję się, jak własna babcia? Powinnam pójść do psychologa.

Historia mojej walki o zdrowie pokazała mi już dobitnie (więcej w zakładce „Zdrowie”), że tradycyjna medycyna nie jest nastawiona na leczenie człowieka, a na wyciszanie problemów, które wracają ze zdwojoną siłą. Zyski koncernów farmaceutycznych to priorytet.

Nie wiem, czy kiedykolwiek tutaj o tym mówiłam, ale moja siostra zmarła parę lat temu na raka. Po dwóch autoprzeszczepach chodziła od poradni do poradni. Była tym wszystkim strasznie zmęczona. W szpitalu dostała zatorowości płucnej. W szpitalu! Mimo to, nie byli w stanie jej uratować. Nie mieli odpowiedniego sprzętu. Żałuję, że wtedy nie miałam tej wiedzy co teraz, by pomóc jej walczyć. Codziennie wyrzucam sobie, że nic nie zrobiłam… Ale nie o tym chciałam dziś pisać.

Wiem, że muszę radzić sobie sama. Szukam więc najlepszych rozwiązań dla siebie, czytam, dokształcam się. Na szczęście takich osób, jak ja jest więcej. Dzielimy się informacjami. Nie zachowujemy ich dla siebie (planuję artykuł o tym, skąd czerpię informacje). Dzięki temu widzę cały czas światełko w tunelu dla siebie. Wierzę, że kiedyś obudzę się pełna energii i powiem „Chcę się żyć!”. Mój organizm wróci do równowagi.

Wiem, że w dużym stopniu naprowadzić na trafną diagnozę mógłby mnie szereg badań, odpowiednio zinterpretowanych przez fachowych lekarzy i dietetyków. To wszystko musiałabym jednak zrobić na własny koszt. Prywatnie. Od Narodowego Funduszu Zdrowia mogę liczyć tylko na kilka najtańszych badań, jak mocz i morfologia i to raz na jakiś czas. W dodatku po znajomości. Dla lekarza rodzinnego wyglądam przecież na zdrową. Ginekolog nie widzi potrzeby badania poziomu hormonów. Endokrynolog uważa, że przeciwciała wystarczy zbadać tylko raz w życiu. Nawet w szpitalu na oddziale endokrynologiczno-ginekologicznym nie chciano szukać przyczyny i odesłano mnie z receptą na Novynette (więcej tutaj).

Duży pakiet badań zrobiłam w listopadzie ubiegłego roku (więcej tutaj i tutaj). W styczniu część miałam wykonaną powtórnie w szpitalu. Od tego czasu nie robiłam żadnych badań. Przez ostatnie miesiące kombinowałam więc z dietą, treningiem, suplementacją na własną rękę w oparciu o tamte wyniki. Obserwowałam jedynie reakcje organizmu. Nie wiedziałam, czy przeciwciała rosną, ani czy stosowanie Glucophage ustabilizowało poziom cukru we krwi (więcej tutaj).

Ostatni eksperyment z wprowadzeniem węglowodanów bezglutenowych nie udał się, o czym napiszę w kolejnym artykule. Mogę to jednak stwierdzić tylko i wyłącznie na podstawie własnych obserwacji. Nie mam żadnego punktu odniesienia w wynikach badań. Nie stać mnie na badania krwi co miesiąc. Nie mówiąc o badaniach w kierunku nietolerancji pokarmowych, które sporo by mi ułatwiły.

To strasznie frustrujące. Wiem, co mogłoby mnie przybliżyć do znalezienia dla siebie najlepszej drogi, ale przerasta to moje możliwości finansowe. Jasne, zarabiam, ale wystarcza mi jedynie na podstawowe rzeczy. Kredyt „na życie”, bo cały czas mi brakuje i nieplanowane wydatki. Bilet miesięczny. Karnet na siłownię. Jedzenie. Suplementy. O żadnych szaleństwach nie mówię. Ubrania? Kosmetyki? Bardzo rzadko. Ostatni wyjazd do Warszawy? Do wypłaty będę na garnuszku rodziców.

Co za problem? – Znajdź przecież drugą pracę! – większość powie. Owszem, prowadzę treningi, konsultacje dietetyczne, dzięki czemu mam na kaczkę od czasu do czasu, ekologiczną kiełbasę i jakiś nowy suplement. Na więcej po prostu nie mam obecnie siły. Wyjechać do Holandii? Anglii? Bardzo chętnie. Nie boję się pracy, ale mój organizm mówi stanowczo nie. Nie jestem w stanie pracować od rana do wieczora.

W najbliższym czasie muszę jednak zrobić komplet badań krwi. Muszę wiedzieć, z którą stronę iść. Co jeść, czego nie jeść. Co suplementować, czego nie. Czy ostatni, bardzo ciężki plan treningowy wyrządził mi wielką krzywdę. Zaczęłam więc kombinować. Na część badań (TSH, FT3, FT4, profil lipidowy, mocz, morfologia itp.) dostałam skierowanie od znajomego lekarza rodzinnego. Ginekolog dał mi tylko na prolaktynę. Jestem też umówiona za tydzień na USG.

Od znajomej dostałam kupon zniżkowy z laboratorium diagnostycznego „Diagnostyka” w ramach akcji „Żyj zdrowo, bądź aktywny” (dzięki Martyna!). Zamiast 290zł zapłacę tylko 99zł za badanie witaminy D3, homocysteiny, hemoglobiny glikowanej, elektrolitów, wapniu, kwas foliowego i ferrytyny. To naprawdę duża ulga. Aż 60 procent!

Drugi kupon – za 79zł (zamiast 166,50zł), w skład którego wchodzi morfologia, glukoza, lipidogram, przeciwciała przeciwko transglutaminazie tkankowej (anty-tTG) w kl. IgA met. ELISA, GGTP, magnez, TSH i kwas moczowy, oddałam znajomej.

19

Kupony można zdobyć tutaj. Do wygrania są również atrakcyjne nagrody! Naprawdę warto skorzystać.

Zostało mi do zrobienia w najlepszym wypadku:
– OB
– magnez, selen, cynk (choć chciałabym zrobić kiedyś wszystkie metale ciężkie u trychologa)
– krzywa cukrowa i insulinowa minimum 3-punktowa
– testosteron, estradiol, SHGB, LH, FSH, progesteron, DHEA
– aldosteron, renina
– witamina B12
– antyTPO
– kreatynina, kwas moczowy

Jakieś 500zł w zależności od laboratorium :(

Julia Cichaczewska, z którą konsultowałam się jakiś czas temu zleciła mi również wykonanie profilu dobowego kortyzolu i DHEA (w tym samym dniu, co aldosteronu i reniny).

badanie1

Więcej o badaniu tutaj.

Dobrze byłoby też wykonać w moim wypadku badanie rT3.

badanie2

Więcej o teście tutaj.

Przypuszczam, że mam problemy z metylacją (wkrótce więcej na blogu). Na potwierdzenie tego powinnam zbadać mutacji genu MTHFR.

badanie3

Więcej o badaniach tutaj.

Najważniejsze byłyby jednak dla mnie badania w kierunku nietolerancji pokarmowych, na przykład FoodScan IgG i MicrofloraScan Plus. Chciałabym mieć jasność, co mogę jeść, czego kategorycznie nie (ja cały czas wierzę, że mogę jeść jajka :D).

vitaimmun

Pełną ofertę można znaleźć tutaj.

Wiadomo, później chciałabym skonsultować jeszcze swoje wyniki ze specjalistami. Taka wizyta to ok. 200-250zł. Zakup suplementów – kolejne dobre kilkaset złotych.

W sumie kilka tysięcy złotych.

W niedzielę, o czym wspominałam tutaj, siedziałam i płakałam. Ale wstałam, poprawiłam koronę i nie zamierzam się poddawać bez walki. Wydobędę te pieniądze nawet spod ziemi :)

P.s. Wszystko na to wskazuje, że w przyszłym tygodniu zrobię cały pakiet badań krwi :) Cieszę się niesamowicie :)

Advertisements

6 thoughts on “Pieniądze szczęścia nie dają, ale…

  1. A ja uważam, że właśnie powinnaś co najmniej poważnie rozważyć psychologa, ogólnie terapeutę. Nie namawiam Cię przy tym do zagłuszania swoich problemów zdrowotnych tabletkami antykoncepcyjnymi czy innymi „terapiami”, zaprzestania diety czy zażywania supli, które Ci pomagają. Celowo napisałam „rozważyć”, bo nie znam Cię, tylko czytam Twojego bloga, więc na co dzień może jesteś inna i pisząc przejaskrawiasz. Ale jeśli nie to masz ewidentne problemy emocjonalne, przejaskrawiasz swoją sytuację. Wiele źródeł na które się powołujesz mówią o kluczowej roli redukowania stresu, a Ty sprawiasz wrażenie osoby wiecznie zestresowanej i przejętej jakbyś miała co najmniej rzeczonego raka. Ja sama wiem to co to osłabienie od hormonów, insulinooporność, pcos i inne „atrakcje” (wiem nawet co to wychodzenie z otyłości i jak Ci wszyscy mówią, że wymyślasz, a nie da się wstać z łóżka takie skoki cukru i insuliny) w pakiecie, ile pomoże dieta. jak Cię czytam to mam wrażenie, że żyjesz w jakimś kloszu i zwalasz wszystkie stany na hormony… (mam na myśli całokształt, świeższe wpisy też)

  2. Mam podobne problemy pieniężne i wiem co czujesz w tej sytuacji. Nie dam rady ciągnąć drugiej pracy, a o podwyżce mogę pomarzyć. Mimo wszystko może warto nawiązać jakąś współpracę z ośrodkiem zdrowia, który w zamian za wpis/reklamę takie badania ci będzie robił ;)

    • Właśnie dzięki współpracy z Diagnostyką wykonałam ostatnio pakiet badań. Niestety, to nie załatwia sprawy. Teraz mam jeszcze prawie 1000zł do wydania na suplementy. Jak żyć?! :D Pozdrawiam :)

  3. A moze lepiej wykupic jakieś prywatne ubezpieczenie medyczne? Pakiety w roznych centrach czy przychodniach są znośne
    Ja np. polecam POLMED

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s