Nieudany eksperyment / wyniki badań

Przez ostatnie kilka miesięcy próbowałam oszukać swój organizm. O swoich planach pisałam tutaj. Byłam wówczas pełna entuzjazmu.

Myślałam, że przechytrzę Hashimoto, niedoczynność tarczycy, nieszczelne jelita i mimo przeciwwskazań będę zaczynała dzień od filiżanki mocnej kawy, delektowała się jajecznicą ze szczypiorkiem na śniadanie, w chwilach słabości sięgała po nerkowce lub migdały i od czasu do czasu piła piwo na spotkaniu ze znajomymi. Liczyłam, że mam już pod kontrolą insulinooporność i hipoglikemię, więc spokojnie mogę wprowadzić węglowodany bezglutenowe i owoce do swojej diety.  Wydawało mi się, że trening siłowy na powtórzeniach 6-3-1 z długimi przerwami między seriami bez interwałów nie zwiększy stanu zapalnego i nie obciąży podreperowanych nadnerczy.

Niestety, mój organizm nie był jeszcze gotowy i nie zamierzał ze mną współpracować. Co więcej, zbuntował się i pokazał mi jednoznacznie, że nie toleruje pewnych produktów i nie ma na razie mowy o pobijaniu dalszych rekordów na siłowni.

Za wcześnie
Cieszyłam się na powrót do węglowodanów złożonych, które wydawały mi się niezbędne w mojej diecie. Na omlety z mąki kasztanowej i kokosowej z truskawkami. Ryż basmati z owocami leśnymi. Kaszę jaglaną z prażonym jabłkiem z cynamonem. Kaszę gryczaną z leczo warzywnym. Wiadomo, miałam lekkie obawy, jak zareaguje mój organizm, ale włączenie Glucophage 500mg na noc, właśnie do jedynego posiłku węglowodanowego w ciągu dnia, traktowałam jako zabezpieczenie przed nagłymi wyrzutami insuliny i spadkami glukozy we krwi.

bread5
Upiekłam nawet swój pierwszy chleb z kaszy gryczanej. Przepis tutaj.

m3
Zrobiłam genialne ciasto marchewkowe z kremem kokosowym. Przepis tutaj.

t2
Krem kokosowy wykorzystałam również w przygotowaniu tej wyjątkowej tarty tarty. Przepis tutaj.

Niestety, przeliczyłam się, bo znów zaczęłam odczuwać spadki glukozy we krwi i wpadałam w hipoglikemię. Co więcej, nie potrafiłam się najeść. Po kaszy z warzywami, czy ryżu z owocami za kilkadziesiąt minut znów robiłam się głodna. Czasami zjadałam dodatkowo nawet dwa jabłka, czasami jeszcze banana. Najczęściej jednak musiałam sięgnąć po moje ulubione nerkowce, migdały lub kabanosy. Nieraz po całą paczkę. Dopiero wtedy czułam się nasycona. Przez cały dzień, kiedy jadłam posiłki białkowo-tłuszczowe nie miałam problemów z podjadaniem. Dopiero wieczorem, właśnie po węglowodanach pojawiał się problem.

f15
Zjeść taki omlet po treningu – bezcenne. Szkoda, że zaspokajał mój głód tylko na chwilę. 

Fakt, spałam całkiem nieźle i nie musiałam się kłaść do łóżka już o 21:00. W nocy jednak bardzo się pociłam, co pewnie było efektem nagłych spadków glukozy we krwi. Kolejnym minusem był głód, z jakim budziłam rano rano. Wcześniej jadłam dopiero po 3 godzinach od pobudki. Po wprowadzeniu węglowodanów już po godzinie czułam nieprzyjemne „wiercenie” w brzuchu. Co więcej, znów bolał mnie żołądek. Borykałam się z biegunkami.

Odbiło się to wszystko oczywiście na mojej wadze. Nabrałam kilka kilogramów wody. Czułam się spuchnięta. Bardziej otłuszczona. Wiedziałam wcześniej, że tak może być. Mówiłam sobie jednak, że najważniejsze jest przecież zdrowie, a nie to jak wyglądam. Teoria to jedno, a praktyka – drugie. Nie mogłam patrzeć na siebie w lustrze. Czułam się okropnie. Wróciło moje fatalne samopoczucie, łącznie z nastrojami depresyjnymi. O libido już w ogóle nie mówię, bo ze względu na brak miesiączki od półtorej roku ono po prostu nie istnieje.

8
Wiem, że tragedii nie było (wciągnęłam brzuch :D), ale ja się czułam bardzo źle. Szczególnie przybyło mi centymetrów w udach, na brzuchu i na rękach. Typowe dla insulinooporności i hipoglikemii. 

Największy kryzys miałam w trakcie wyjazdu na konferencję do Warszawy (więcej tutaj). Najpierw załamało mnie zdjęcie z Iwoną Wierzbicką. Wiadomo, „Ajwen” jest drobna, ale wyglądałam stojąc obok niej, jak wieloryb. Zdjęcie szybko skasowałam, ale cały dzień już miałam z głowy. Co więcej, w czasie jednej z przerw udałam się na stoisko firmy „Tanita” i poprosiłam o pomiar ciała. Nie ważyłam się od dawna, ale czułam po opiętych spodniach, że jest mnie więcej. Gdy zobaczyłam jednak prawie 72kg na wadze po prostu się popłakałam. Mimo, że aż ponad 50kg mojej wagi stanowiły mięśnie, a tkanka tłuszczowa spadła z 30% do 25%. To było silniejsze ode mnie mimo, że pracuję nad fałszywi kodami w swojej podświadomości. Chciałam przecież zacząć szukać pracy na siłowni, a sama wyglądałam gorzej, niż niejedna moja potencjalna klientka. Julia Cichaczewska, z którą się spotkałam na konferencji ostatnio mi powiedziała, że przesadzam, bo wcale nie wyglądałam źle. Zresztą najważniejsze jest to, co mam w głowie i ludzie to docenią. Pewnie ma rację, ale bądźmy szczerzy, liczy się pierwsze wrażenie. Byłam wówczas załamana.

Jedynym pocieszeniem były dla mnie dobre wyniki na siłowni. Nie podniosłam nadal 100kg w przysiadzie, ale czułam, że z treningu na trening jestem coraz silniejsza. Trenowałam cztery razy w tygodniu po dwie godziny. Dwa razy Upper Body, dwa razy Lower Body. Główne ćwiczenia na powtórzeniach 6-5-4, ale najczęściej podchodziłam jeszcze do 3-2-1, bo czułam siłę, by podnieść jeszcze więcej i więcej. Akcesoryjne i korekcyjne ćwiczenia wykonywałam na 8-15 powtórzeniach. Mój ostatni plan treningowy możecie znaleźć tutaj.

Nowy rekord w martwym ciągu, ale już dzień po tym, jak zrezygnowałam z węglowodanów. 

Wiadomo, po mocniejszych treningach byłam chodzącym zakwasem, ale dbałam o odpowiednią regenerację, ilość snu, rolowałam się i chodziłam na basen (jacuzzi, bicze wodne). Zauważyłam jedynie, że w trakcie treningu pociłam się dużo mocniej, niż wcześniej. Poza tym, naprawdę czułam „moc”. Nie stosowałam jedynie zaleconej przez Julię suplementacji okołotreningowej (różeńca górskiego, fosfatydyloseryny i l-teaniny), o której wspominałam tutaj i organizm poczuł mocne obciążenia.

Badania
Po powrocie z Warszawy zdecydowałam się zrobić nowe badania krwi. Poprzednie miałam w styczniu w szpitalu (więcej tutaj). Jeszcze wcześniejsze w październiku ubiegłego roku (więcej tutaj). W tym czasie wprowadziłam nowe suplementy, zmieniałam rozkład makroskładników, nie odpuszczałam na treningach, ale niestety, nie kontrolowałam systematycznie stanu zdrowia. Po prostu nie stać mnie było na to.

Badania robiłam w placówce Diagnostyki w Rudzie Śląskiej.

Na część badań dostałam jednak skierowanie z NFZ od znajomego lekarza. Koleżanka przysłała mi natomiast bony zniżkowe na badania w laboratoriach medycznych „Diagnostyka” w ramach akcji „Żyj zdrowo, bądź aktywny”, o których pisałam tutaj. Resztę badań wykonałam dzięki współpracy z laboratorium.

Musiałam dowiedzieć się, co tak naprawdę dzieje się w moim organizmie, by zadecydować co dalej robić. Wizyta u dermatologa, o której pisałam tutaj i dołek, jaki złapałam w stolicy sprawiły, że zrobiłabym wszystko, byle tylko wrócić do równowagi.

Do wyników większości badań miałam dostęp jeszcze tego samego dnia. Wystarczyło, że weszłam na stronę www.wyniki.diag.pl i wpisałam numer zlecenia.

Niestety, wyniki nie były najlepsze. Poniżej zaprezentuję je w porównaniu do tych z października 2015 i stycznia 2016 roku.

Muszę jeszcze dodać, że badania robiłam w dwa tygodnie po odstawieniu Glucophage 500mg i większości suplementów. W tym czasie przyjmowałam jedynie Letrox 50, probiotyk, NAC i kwasy omega-3. Nie wiem co mi strzeliło do głowy, by przestać zażywać np. witaminę D3 i magnez, przez co mam teraz zaniżone wyniki, bo w badaniu chodzi przecież o to, by sprawdzić, czy stosowana dawka jest odpowiednia. To się chyba nazywa „brain fog”, czyli mgła mózgowa. Inaczej nie jestem w stanie tego wyjaśnić :D

Nie zdecydowałam się też na zrobienie krzywej cukrowej i insulinowej. Nie byłam w stanie psychicznie znieść spadku cukru i fatalnego samopoczucia.

WBC 5,1 / 6,78 / 5,42 [4-10,9 10^3/ul]
NEUT 2,5 / brak / 2,5 10^3/ul
NEUT% 48,3 / brak / 46,1 [42,5-73,3 %]
LYMPH 2,2 / brak / 2,44 10^3/ul
LYMPH% 42,5 / brak / 45 [18,2 – 47,4 %]
MONO brak / brak / 0,37 10^3/ul
MONO% brak / brak / 6,8 [4,3 – 11 %}
EO brak / brak / 0,09 10^3/ul
BASO brak / brak / 0,02 10^3/ul
BASO% brak / brak / 0,4 [0 – 0,7%]
MIX  0,4 10^3/u / brak / brak
MIX% 9,2 [0-12 %] / brak / brak
RBC 4,7 / 4,27 / 4,93 [4,1 – 5,1 10^6/u]
HGB 14,4 / 13,5 / 15,2 [12-16 g/dL]
HCT 42,6 / 40,7 / 46,4 [37-51 %]
MCV 91,3 / 95,3 / 94,1 [80-97 fL]
MCH 30,8 / 31,6 / 30,8 [26-32 pg]
MCHC 33,8 / 33,3 / 32,8 [31-36 g/dL]
RDW-CV 14,1 / 13,7 / 13,2 [12,4 – 15,1 %]
PLT 177 / 207 / 211 [ 154 – 386 10^3/ul]
PDW 13,4 / 14,1 / 13,3 [9,8 – 16,2 fL]
MPV 10,7 / 11,4 / 11,1 [7,5 – 12 fL]
P-LCR 32 / 35,8 / 33,9 [19,1 – 46,6 %]
PCT brak / 0,24 / 0,23 [0,17 – 0,38 %]
RDW-SD brak / 45,1 / 45,3 [38,4 – 47,7 fL]

OB 2 / brak / 3 [0-12 mm/h]
CRP <1 / brak / <1 [<5 mg/l]

Ferrytyna 45,95 / brak / 56,25 [13-150 µg/l]
Żelazo 83 / 70 / 118,5 [37-145 ug/dL]
Wapń 9,4 / brak / 9,35 [8,4 – 10,2 mg/dl]
Magnez 2,16 / brak / 1,95 [1,6 – 2,6 mg/dl]
Sód 141,4 [137-147 mmol/l] / brak / 139 [135-145 mmol/l]
Potas 4,25 [3,6-5,4 mmol/l] / brak / 5,49 [ 3,5 – 5,3 mmol/l]
Chlorki 99 [98-107 mmol/J] / brak / brak
Witamina B12 740,8 / brak / 558 [ 197 – 771 pg/ml]
Witamina D 66,53 / brak / 39,80 [30-50 ng/ml]
Kwas foliowy brak / brak / 25 [4,6 – 18,7 ng/ml]

Wyniki witaminy D3 i magnezu mogą być zaniżone, bo przerwałam suplementację. W dalszym ciągu moje jelita są nieszczelne (więcej o jelitach tutaj) i mam problemy z wchłanianiem. Zaburzona jest również gospodarka wodno-elektrolitowa, przez co zatrzymuję wodę w organizmie. Widać również problemy z metylacją (więcej o metylacji tutaj).

AlAt 41,7 / 32 / 45 [<35 U/l]
AspAt 31,2 / 24 / 32 [<31 U/l]
alfa-Amylaza 102,1 [28-100 U/l] / brak / brak
Lipaza 24 [13-60 U/l] / brak / brak
GGTP 12,8 / 14 / 12 [6-42 U/l]
Białko całkowite 73,7 [64-83 g/l] / brak / brak
Bilirubina całkowita [<15 umol/l] / 0,48 [0,3 – 1,2 mg/dl] / brak
Kreatynina 0,88 / brak / 0,95 [0,5 – 0,9 mg/dl]
GFR >60 / – / >60 [60-120]
Mocznik 8,7 [2,8-8,1 mmol/l] / brak / brak
Kwas moczowy brak / brak / 4,22 [ 2,4 – 5,7 mg/dl]

Wyniki wątroby bardzo mnie zmartwiły. Liczyłam, że olej z ostropestu, detoks organizmu i glutation zrobią dobrą robotę. Niestety, przy zablokowanej metylacji NAC, który stosowałam wyrządził mi więcej szkody, niż pożytku. W planie naprawczym regeneracja wątroby będzie więc jednym z priorytetów.

proteinogram

Proteinogram tylko potwierdził problemy z wątrobą.

Cholesterol 277] / 275 [<200 mg/dl]] / 340 [100-200 mg/dl]
HDL 135 / 118 / 160 [40-75 mg/dl]
LDL 158 / 152 / 173 [0-130 mg/dl]
Trójglicerydy 18,9 / 27 / 35 [50-150 mg/dl]
Homocysteina 9 / brak /  9,1 [<15 umol/l]
Transferyna brak / 218 [200-360 mg/dl] / brak

Gdybym wierzyła, że cholesterol to zło, to pewnie już bym szykowała się do grobu, widząc takie wyniki. Tragedii nie ma, ale znów wszystko wskazuje na problemy z wątrobą i stan zapalny w organizmie. Homocysteina, niestety, nie obniżyła się mimo suplementacji zmetylowaną formą witaminy B12.

Glukoza na czczo 97 / 93 / 81,60 [70-99 mg/dl]
Glukoza po 1 godzinie 114 g/dl / brak / brak
Glukoza po 2 godzinach 41 g/dl / 62 mg/dl / brak
Insulina na czczo 3,7 / 4,8 / 4,9 µIU/ml
Insulina po 1 godzinie 77,6 ulU/ml / 42,13 / brak
Insulina po 2 godzinie / brak / 10,61 ulU/ml / brak

Hemoglobina glikowana – / – / 4,8% [4,8 – 5,9 %]
Hemoglobina glikowana IFCC – / – / 28,78 [29 – 42 mmol/mol]

Jak już wspominałam, nie zdecydowałam się na zrobienie krzywych cukrowej i insulinowej. Wynik na czczo nie jest zły, ale w czasie badania byłam już na keto-adaptacji, więc nie wiem do końca, czy to efekt mojej walki, o której pisałam tutaj, czy braku węglowodanów w diecie. Wynik hemoglobiny potwierdził jednak, że w ostatnim czasie miałam częste spadki glukozy we krwi i wpadałam w hipoglikemię.

TSH 2,02 / 0,77 / 2,04 [0,35 – 4,94 uIU/ml]
FT4 1,33 / 1,07 / 1,01 [0,7 – 1,48 ng/dl]
FT3 2,48 / brak / 1,93 [1,71 – 3,71 pg/mL]
anty-TPO 174,5 / brak / 70,17 [<34 iU/ml]

Ucieszył mnie wynik przeciwciał anty-TPO. Jestem ciekawa, jaki będę miała wyniki po rezygnacji z jaj, orzechów i kawy :D Martwi mnie natomiast wysoki wynik TSH (potwierdzenie stanu zapalnego) i słaba konwersja. Bez syntentycznego T3, niestety, nie obejdzie się, ale walczyłam.

LH 0,9 mlU/ml / 2,7 / 1,7 mIU/ml
FSH 2,1 mlU/ml / 3,0 / 3,39 mIU/ml
Estradiol 18,1 / 25 / 26,76 pg/ml / a estradiol rośnie ;/
Prolaktyna 161,5 [102-496 ulU/ml]
Profil dobowy prolaktyny:
* 10:00 – 3,39 ng/ml
* 10:00 po PEG – 1,23 ng/ml
* 16:00 – 10,55 ng/ml
Prolaktyna 9,09 [5,18 – 26,53 ng/ml]
Progesteron 0,65 ng/ml / brak / 0,54 ng/ml
17-OH Progesteron  brak / 1,5 [0,2 – 1,3 ng/ml] / brak
Testosteron 0,24 / 0,5 [0,11-0,78 ng/ml] / 0,2 [0,11-0,78 ng/ml]
Wolny testosteron  brak / 0,02 [0,02 – 4,1 pg/ml] / brak
Androstendion 2,41 / 3,39 / 2,39 [0,3 – 3,3 ng/ml]
SHGB 71,95 [18,3-54,1 nmol/l] / 52,2 [19,8 – 155,2 ng/ml] / 69,89 [18,3-54,1 nmol/l]
DHEA-S 240,30 / 423,10 [95,8-511,7 ug/dl] / brak
DHEA brak / brak / 8,77 ng/ml [1,3 – 9,8 ng/ml]

Miesiączki nie mam już od półtorej roku. Przysadka dalej jest zablokowana. Dodatkowo zrobiłam USG jajników (PCOS ma się dobrze :D) i cytologię (wszystko w porządku). Trafiłam do nowego ginekologa i ustaliłam z nim, że jak wyczerpię wszystkie naturalne możliwości, to wrócę po tabletki antykoncepcyjne. Na razie jednak walczę, choć jest mi bardzo ciężko, bo czuję się jak bezwartościowa kobieta. Na szczęście tylko fizycznie. Moje libido nie istnieje. Śmieję się, że już wyczerpałam limit :D

Kortyzol 17,21 [6,2-19,4 ug/dl]
Kortyzol:
* 24:00 – 10,39 ug/dl
* 7:00 – 23,17 ug/dl
* po dexa 1 mg – 3,41 ug/dl
Kortyzol 12,49 µg/dl

Zastanawiam się, czy ja się tak uspokoiłam, czy po prostu moje nadnercza nie dają rady i mam już najgorszy etap wypalenia (więcej tutaj). Skłaniałabym się ku temu pierwszemu, ale muszę skontrolować jeszcze noradrenalinę i ACTH.

karta
Z kartą stałego klienta będę miała dodatkowy rabat. Więcej o karcie można przeczytać tutaj

Mocz brak / brak /
Mocz
* ciężar właściwy 1,020
*
leukocyty obecne
*
PH 5,5
*
urobilinogen w normie
Osad
*
Erytrocyty 2-5 wpw [0-5]
*
Leukocyty 10-20 wpw [0-5]
*
Bakterie nieliczne
*
Śluz pojedynczy
*
Nabłonki okrągłe pojedyncze

Bardzo dawno nie robiłam badania moczu. Prawdę mówiąc i tym razem zapomniałam zabrać pojemniczek ze sobą, ale coś mnie tknęło i doniosłam na drugi dzień. Chwała Bogu, bo nie czułam nawet, że mam infekcję.

Co dalej?
Szczerze mówiąc wyniki mnie zmartwiły, ale też jednoznacznie pokazały, że w moim wypadku nie ma mowy o żadnych odstępstwach. Musiałam przekonać się o tym jednak na własnej skórze.

Przede wszystkim muszę zająć się wątrobą i stanem zapalnym w organizmie, a także odciążyć układ nerwowy. Nakreśliłam sobie od razu plan naprawczy. Skonsultowałam się też dodatkowo z Julią Cichaczewską. Wprowadziłam już sporo zmian. Kolejne przede mną. W następnych postach opiszę dokładnie mój plan działania.

Jestem ciekawa również Waszej opinii, więc jeśli macie dla mnie jakieś rady, piszcie :) A na razie wracam do mojego „slow life”.

Chillout u mamy. Chętnie zostałabym na dłużej. #reptyslaskie #rehab #mom #heart #chillout #forest #silesia

A post shared by Joanna Haśnik (@joannahasnik) on

Mama przebywa obecnie na rehabilitacji pozawałowej w Reptach Śląskich. Z chęcią bym z nią tam była przez te 2 tygodnie. Pięknie. Tylko dieta cukrzycowa/wątrobowa/miażdzycowa (takie są opcje, ale z tego co widziałam niczym się nie różnią :D) tylko by pogorszyła moje wyniki :D

Reklamy

30 thoughts on “Nieudany eksperyment / wyniki badań

  1. Pingback: Podsumowanie redukcji | Joanna Haśnik

  2. Hej, miałabym prośbę, żebyś spojrzała na moje wyniki z tarczycy:
    badanie wykonane 01.04.2017r.
    TSH 2,08 (0,28-4,30)
    FT3 2,74 (2,00-4,40)
    FT4 1,50 (0,93-1,70)
    Czy mam się czym martwić?

  3. Pingback: Żyj zdrowo, bądź świadomy | JOANNA HAŚNIK

  4. Węglowodanów, myślę, dalej powinnaś spożywać więcej, tylko w mniej inwazyjnej formie. Komentujących facetów trzbea się słuchać ostrożnie, mają bardziej pancerny (bo i prostszy) układ hormonalny i zwyczajnie lepiej się czują, zażerając się tłustym i mięchem :D
    Możesz jeść karob na protokole? Ja sama mniej więcej unikam, z przezorności, niedozwolonych na nim produktów, a odkąd nieco zwiększyłam podaż węgli, czuję się, jakbym odżyła, a swój mózg odżywiła. Ketoza chyba nie jest dla wielu kobiet. Myślałam o placuszkach na tartym jabłku (ewentualnie bananie) z karobem właśnie i cynamonem, żeby przemycać je do każdego mnóstwo-warzywnego i tłusto-mięsnego posiłku. Dobra byłaby też mąka kokosowa, ale może niebezpiecznie zatkać jelita (miej to na uwadze :D).

  5. Pingback: Polekowa nadczynność tarczycy | JOANNA HAŚNIK

  6. Pingback: Kurkumina | JOANNA HAŚNIK

  7. Pingback: Nowe suplementy | JOANNA HAŚNIK

  8. Pingback: W drodze do równowagi | JOANNA HAŚNIK

  9. Pingback: Mit cholesterolowy | JOANNA HAŚNIK

  10. Pingback: Mit cholesterolowy | JOANNA HAŚNIK

  11. Pingback: Ketoza, czyli spalaj tłuszcz, jedząc tłuszcz | JOANNA HAŚNIK

  12. Kawa powoduje reakcje krzyżowe z glutenem, i masz rację że przy nieszczelności jelit działa prawie jak gluten:-( Przynajmniej u mnie tak było. Po kawie wszyscy mi się pytali: zjadłaś gluten? Moja twarz robiła się czerwona, schodziła potem skóra. Reakcje jelitowe były inne niż po glutenie.
    Przy odstawieniu kawy przez pierwsze dni moze towarzyszyć potworny ból głowy:-(
    No i gryka jest dziś zmodyfikowana, i również powoduje rekacje krzyżowe. Gryka obok pszenicy, jęczmienia, żyta, owsa, kukurydzy i sorga zawiera BIAŁKA ALEGENNE, które mogą uczulać poprzez układ pokarmowy. Nietolerancja tych białek zbóż może prowadzić do astmy, zmian dermatologicznych i wywołanego ćwiczeniami fizycznymi wstrząsu anafilaktycznego.

    • A powiem Ci, że tym razem odstawienie kawy przeszłam nawet bezboleśnie. Wysypiam się, głowa mnie nie boli, więc nie ma tragedii. A skoro ma pomóc, to trzeba było odstawić.
      Pozdrawiam!

  13. jakbym czytała o sobie! również zaczęłam wprowadzać bezglutenowe węgle (głównie ryż, po kaszy jaglanej niestety miałam objawy silnego zatrucia) wprowadziłam także orzechy, które kocham i gorzką czekoladą – i co? Totalna porażka… – również byłam spuchnięta, wiecznie głodna, a wyniki poleciały na łeb na szyję… ii również jestem na etapie wprowadzenia nowego planu działania :D, a raczej powrotu do poprzedniej opcji (AIP z paroma wyjątkami, psianki dobrze toleruje np.). Wracam do rosołku, l glutaminy i wielu innych supli, które mi tak dobrze służyły (gotu kula czy żeń szeń syberyjski <3) Życzę Ci powodzenia! :D Oby nam się wyniki i samopoczuciu poprawiło i jednocześnie łącze się w bólu z nieudaną próbą rozszerzenia diety… Pozdrawiam, Anita ;*

    • Dziękuję Ci za komentarz :* Choć oczywiście wcale nie pociesza mnie to, że nie jestem sama. Wolałabym, abyś napisała, że udało Ci się wprowadzić wszystko i dobrze się czujesz :D Ja zdecydowałam się odstawić kawę, jajka i orzechy i na razie jestem na ketozie. Z czasem może powoli, w dużo mniejszych porcjach znów powalczę z węglowodanami. Zobaczę, jak wyniki na ketozie będę wyglądały. Trzymaj się :*

  14. Odezwę się na pewno (pewnie pod koniec przyszłego tygodnia, ostatnie pobieranie krwi w niedzielę, potem oczekiwanie na wyniki). Z góry bardzo dziękuję! Pozdrawiam.

  15. Wychodzą braki białka. Jak uprawiasz sport, to musi być białko, białko i jeszcze raz białko uzupełniane i nie ma innej opcji. Co prawda wszyscy w koło pieprzą o węglowodanach, ale niech se gadają, mnie to osobiście już przestało przejmować.

  16. Powiem szczerze, że jestem bardzo zdezorientowana… Większość Twoich badań nie odbiega od podanych norm (albo coś źle czytam?), a Ty piszesz, że jest niemal tragicznie… Jestem w trakcie robienia podobnego pakietu z Diagnostyki. Jak dostanę wyniki miałam ochotę odnieść się po prostu do norm, które są obok i już… A tu okazuje się, że można mieć wyniki w normie i być chorym…. Nie mając takiej wiedzy, jaką masz Ty pójdę do lekarza i co i dowiem się, że nic mi nie jest…

    • No niestety, taka prawda. Lekarze mówili mi, że wszystko w porządku, a ja nie miałam siły rano wstać z łóżka, dlatego drążyłam, drążyłam, dokształcam się i już wiem, że największe znaczenie mają normy funkcjonalne, a nie laboratoryjne. Jak będziesz miała wyniki, to chętnie pomogę w interpretacji. Pozdrawiam.

      • Serio? byłabym bardzo wdzięczna… Od dłuższego czasu źle się czuję. Podstawowe badania i tarczycę robiłam rok temu. Wyniki z jakimś małym wyjątkiem (coś w morfologii) mieściły się w normie. Mam w rodzinie lekarza internistę, który rzucił na nie okiem i życzliwie stwierdził, że:
        – jestem całkowicie zdrowa
        – złe samopoczucie jest tylko w mojej głowie
        – mam za dużo wolnego czasu (czytaj: nie mam męża i dzieci) i dlatego z nudów wymyślam
        Zatkało mnie, ale w końcu on studiował medycynę, nie ja… na rok dałam sobie spokój. Ale nie da się zignorować tego złego samopoczucia i udawać, że czuję się świetnie, jak tak nie jest. No więc tym razem na własną rękę wydałam 600 zł (trudno, nie będzie w tym roku urlopu zagranicą) i postanowiłam się ponownie przebadać… Tylko teraz mam właśnie dylemat, gdzie potem pójść z tymi wynikami :(

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s