Power by fat

Jak już ostatnio pisałam tutaj, mój organizm jest obecnie w ketozie odżywczej. Oznacza to, że w mojej diecie królują tłuste mięsa i ryby, a także oleje i tłuszcze. Rodzina i znajomi obwieścili mi już rychły zawał, a panie sprzedawczynie w klepie mięsnym mówią, że jestem ich jedyną klientką, która życzy sobie najtłustsze kawałki i gardzi chudymi.  Mam nadzieję, że po trzech mięsach diety wysokotłuszczowej moje wyniki badań wprowadzą ich w zdumienie.

Tłuszcz jest niezbędnym składnikiem diety odchudzającej. Choć wydaje się to niedorzeczne, aby schudnąć i poprawić stan zdrowia potrzebujemy właśnie tłuszczu. Więcej o mechanizmach rządzącym tym procesem pisałam w poprzednim artykule.

Większość ludzi uważa, że tłuszcz szkodzi i od niego się tyje. Ja sama bałam się jeszcze do niedawna szczególnie tłuszczów nasyconych, myśląc, że wywołują choroby serca. Nie wiedziałam, że na przestrzeni ostatnich lat postępy w nauce żywieniowej wykroczyły znacznie ponad zalecenia dotyczące spożycia tłuszczów nasyconych i nienasyconych. Tymczasem, większość zaleceń dotyczących spożycia tłuszczu zwykle są całe lata za postępami nauki w tym zakresie. Jednym z przykładów jest to, że tłuszczu, jako niezdrowego, należy unikać. To nieprawda, choć pewnych rodzajów na pewno trzeba się wystrzegać. I o tym będzie mój dzisiejszy artykuł.

Jednocześnie chciałam Wam pokazać na zdjęciach moje ulubione źródła tłuszczu.

Rola tłuszczy
Obecnie wiadomo, że tłuszcz jest istotnym składnikiem odżywczym niezbędnym w każdej diecie dla utrzymania dobrego zdrowia. Przykładowo, Amerykańskie Stowarzyszenie Chorób Serca, czy Narodowe Instytuty Zdrowia nawołują, by już aż 30, a nie 20, ani 10 procent dziennego zapotrzebowania kalorycznego pochodziło z tłuszczu. W ketozie powinni być go 60 procent i więcej.

W przeszłości zwłaszcza tłuszcz nasycony otrzymywał niepochlebne opinie prasy. Większość ludzi, z pracownikami służby zdrowia włącznie, nie rozumiało, że jest wiele rodzajów tłuszczów nasyconych i nie wszystkie mają identyczne właściwości. Większość z nich nie podnosi bowiem poziomu cholesterolu (więcej na ten temat w kolejnym artykule) i tak naprawdę służy naszemu zdrowiu. Co więcej, potrzebujemy tłuszczu nasyconego w jadłospisie dla zachowania dobrego zdrowia.

Błędne przekonanie o fatalnych dla zdrowia skutkach spożywania tłuszczu nasyconego w dużej mierze było napędzane wysiłkami marketingowymi w zakresie żywienia niskotłuszczowego, podjętymi przez przemysł spożywczy. Uznano, jeżeli produkt nie będzie zawierał tłuszczu, to klient będzie mógł go zjeść więcej bez poczucia winy, a im więcej go zje, tym więcej go kupi i producenci będą mieli większe zyski. Chodziło o pieniądze, a nie o zdrowie. Wzbogacili się producenci, a klienci… utyli. Badania populacji w kierunku nadwagi z ostatnich kilkudziesięcioleci pokazują, że w kolejnych latach jedliśmy coraz mniej tłuszczu i jednocześnie byliśmy coraz bardziej otyli.

Fakt, tłuszcz zawiera najwięcej kalorii spośród dostarczanych do organizmu substancji odżywczych. 1 gram tłuszczu zawiera 9 kcal, a węglowodany i białko tylko 4 kcal. Jeśli więc zastąpimy w posiłku tłuszcz białkami lub węglowodanami, obniżymy łączną liczbę kalorii, jedząc praktycznie tyle samo. Niestety, doprowadziło to do przekonania, że im więcej tłuszczu wyeliminujemy, tym mniej zjemy, a im mniej kalorii zjemy, tym lepiej. Utratę wagi postrzegano jedynie przez pryzmat spożycia ilości kalorii. Niestety, osoby jedzące tylko zieleninę mogą tyć na potęgę, a te spożywające tylko tłuste mięso, są w stanie nie przytyć ani grama, co więcej schudnąć. Przybieranie na wadze lub jej gubienie nie jest wyłącznie kwestią zjadanych kalorii. To przemysł spożywczy każe wierzyć, że zbyt obfite kształty to efekt spożywania zbyt wielu kalorii. Takie ujęcie tej kwestii jest przez niego bardzo agresywnie promowane. Przemysł spożywczy sponsoruje bowiem badania naukowe, rozprowadza materiały edukacyjne w szkołach i wśród pracowników resortu zdrowia, pisze, publikuje artykuły, ujawnia i rozpowszechnia nowe informacje – wszystko ma na celu poparcie korzystnego dla niego punktu widzenia. Przemysł spożywczy w bardzo wygodny dla siebie sposób przekonuje nas, że odpowiedzią na problemy z nadwagą i otyłością jest zjadanie mniejszych ilości tłuszczu. Zachęca więc nas do kupowania chudszych porcji mięsa lub niskotłuszczowych, czy wręcz beztłuszczowych oraz dietetycznych. To niesłychanie dochodowy biznes przynoszący miliardy dolarów zysku.

Jeszcze kilka lat temu jadłam produkty, których nie lubiłam. Unikałam tłuszczu, jak ognia. Tymczasem, tłuszcz nadaje smak jedzeniu. Produkty niskotłuszczowe nie są natomiast tak smaczne, więc aby zwiększyć ich atrakcyjność, producenci dodają więcej cukru, glutaminian sodu i innych wzmacniaczy smaku. W efekcie otrzymujemy produkt, który może zawierać więcej kalorii niż jego pełnotłusta wersja, a do tego jeszcze różne dodatki chemiczne mogące wywoływać działania niepożądane dla zdrowia i masy ciała. Niskotłuszczowe wydawało mi się synonimem zdrowego. Kupowałam najchudsze porcje mięsa i usuwałam z nich każdy gram tłuszczu. Sięgałam po jogurty light. Odtłuszczone mleko. Moje dania były pełne cukru i skrobi, lecz nie zawierały ani grama tłuszczu. Moje podejście zmieniło się dopiero po rozpoczęciu współpracy z Sebastianem Kotem, który uświadomił mi, że nawet na diecie redukcyjnej 1g tłuszczu na 1kg masy ciała jest absolutnie niezbędny. Zrozumiałam, że tłuszcz to mój przyjaciel, o czym pisałam tutaj na początku działalności bloga. Dokonywałam wówczas jednak złych wyborów, stawiając głównie na wielonienasycone oleje roślinne, głównie olej lniany.

jogurt
Sięgałam kiedyś po jogurty bez tłuszczu. Wydawałoby się – świetny wybór. Tymczasem, ten jogurt zawiera w swoim składzie toksyczny acesulfanem K (potasowy, E950) i aspartam. Generalnie jestem przeciwko spożywaniu nabiału (więcej tutaj), ale jeśli jesteście w pełni zdrowi i chcecie sięgnąć po jogurt warto znaleźć najzdrowszą opcję na stronie czytamyetykiety.pl (zobacz tutaj). Choć wiadomo, najlepiej prosty od krowy, owcy lub kozy.

Tłuszcz stanowi główny budulec każdej komórki ludzkiego organizmu. Tworzą błonę komórkową – warstwę skóry utrzymującą komórki razem. Komórki serca, płuc, nerek i pozostałe organy zależą od spajającego je tłuszczu. Mózg w 60 procentach składa się z tłuszczu i cholesterolu. Tłuszcze tworzą również hormony i prostaglandyny kontrolujące i regulujące funkcje organizmu. Witamina D, estrogen, progesteron, testosteron, DHEA i wiele innych hormonów powstają z tłuszczu. Hormony to główne regulatory metabolizmu, wzrostu, rozwoju, rozmnażania się. Prostaglandyny – substancje hormonopodobne – wpływają na stężenie lipidów we krwi, powstawanie zakrzepów, ciśnienie krwi, reakcje immunologiczne i na stany zapalne w wypadku kontuzji czy infekcji. Dieta pozbawiona tłuszczu może poważnie obniżyć skuteczność obronną układu odpornościowego i tym samym zwiększyć podatność na choroby. Układ odpornościowy nie tylko chroni nas przed chorobami zakaźnymi, ale także przed wieloma stanami zwyrodnieniowymi. Powstawanie nowotworów, na przykład, kontrolowane jest przed układ immunologiczny. Każdy z nas ma komórki rakowe, ale jednak nie wszyscy chorują. Wędrujące po naszym organizmie białe krwinki atakują i niszczą komórki nowotworowe tak długo, jak nasz układ immunologiczny działa prawidłowo. Jeśli jego działanie jest niepełne z powodu braku tłuszczy lub niedoboru innych składników odżywczych, wówczas nowotwór dostaje przepustkę do rozwinięcia się.

Tłuszcz to paliwo. Benzyna napędza samochody, a tłuszcz organizm. Jest jednym z trzech składników odżywczych produkujących energię. Pozostałe dwa to białka i węglowodany. Ciało używa tłuszczu jako źródła energii, aby zasilić procesy metaboliczne i utrzymywać nas przy życiu. Przynajmniej 60 procent energii w naszym ciele pochodzi z tłuszczu. Każda komórka naszego ciała musi mieć nieprzerwane źródło energii do prawidłowego funkcjonowania i zachowania życia. Nasze organy najpierw wybierają paliwo w postaci węglowodanów. Kiedy w naszym jadłospisie znajdują się odpowiednie węglowodany, by zaspokoić zapotrzebowanie energetyczne, wówczas tłuszcz odkłada się w komórkach tłuszczowych. Nadmiar węglowodanów i białek również przekształcany jest w tłuszcz i także w postaci komórek tłuszczowych odkładany na później. Pomiędzy posiłkami i przy spożywaniu niewielkiej ilości pokarmów, tłuszcz wyjmowany jest z komórek tłuszczowych i zużywany do zaspokojenia aktualnych potrzeb energetycznych organizmu. Gdybyśmy nie mieli zmagazynowanego tłuszczu, między posiłkami nasz organizm korzystałoby z białek, tj. z tkanki mięśniowej dla pozyskania energii. Nasze ciało zjadałoby się, by dostarczyć sobie energii do przeżycia.

Tłuszcz jest tak istotny dla organizmu, jak białko, witamina C czy wapń. Bez niego bylibyśmy chorzy i umarli z niedoboru składników odżywczych.

Tłuszcze składają się z pojedynczych cząstek tłuszczu zwanych kwasami tłuszczowymi. Dwa rodzaje tłuszczu, znane jako kwasy tłuszczowe omega-3 i omega-6, uważa się za absolutnie niezbędne dla zachowania dobrego zdrowia i dlatego określa się je Niezbędnymi Nienasyconymi Kwasami Tłuszczowymi. Są one konieczne w naszym jadłospisie, bo nasz organizm nie może ich wytworzyć sam z innych substancji odżywczych. Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe w różnych ilościach znajdują się we wszystkich pokarmach, w tym: mięsie, rybach, warzywach, olejach roślinnych i tłuszczach zwierzęcych. Ich brak może spowodować zmiany skórne, problemy neurologiczne, zaburzenia widzenia, opóźnienie w rozwoju, niepłodność, choroby skóry, dysfunkcje nerek i wątroby. Oczywiście, można wspomagać się suplementację. Najważniejsze jest jednak to, co jemy.

Ważne są proporcje kwasów z rodzin n-6 i n-3 występujące w pożywieniu. Niektórzy autorzy uważają, że stosunek tych kwasów powinien utrzymywać się na poziomie 4-5:1, inni zaś za optymalny uważają stosunek 2:1. W najnowszych wytycznych dotyczących norm żywienia opracowanych przez Instytut Żywności i Żywienia można natomiast przeczytać, że nie przyjęto wartości referencyjnego spożycia dla całej grupy kwasów tłuszczowych wielonienasyconych ze względu na różnorodność działania metabolicznego poszczególnych kwasów z rodzin n-3 i n-6. Według Europejskiego Urzędu Bezpieczeństwa ds. Żywności nie ma także wystarczających podstaw do zaproponowania referencyjnego stosunku kwasów n-3 i n-6 w diecie.

ket4
Zawsze polewam warzywa łyżką roztopionego smalcu gęsiego. Słoninę mam zamrożoną w lodówce od dłuższego czasu. Czeka na odpowiedni moment, a tymczasem używam kupnego tłuszczu gęsiego. Bardzo dobry jest również smalec kaczy. Nie znalazłam jednak na razie w sklepie.

ket1
Moje ostatnie odkrycie – czosnkowy smalec. Świetnie nadaje smaku. Osobiście dodaje go do sałatek z wątróbką lub smaruję nim pieczony boczek :D Generalnie smalec nie potrzebuje żadnych konserwantów, ale ten z lokalnej firmy ma bardzo dobry skład i kosztował 2,80zł.

Tłuszcz jest również  niezbędny do trawienia i wchłaniania składników odżywczych. Dzięki tłustym kawałkom pożywienia dostarczamy do organizmu rozpuszczalnych w tłuszczach witamin, tj. A, D, E, K. Organizm wchłania je wyłącznie dzięki odpowiednim tłuszczom czerpanym z pożywienia. Diety niskotłuszczowe mogą więc spowodować niedobór składników odżywczych. Brak tłuszczu spowoduje, że witaminy przejdą przez układ pokarmowy i nie zostaną wykorzystane.

Wiele witamin rozpuszczalnych w tłuszczach spełnia rolę antyoksydantów chroniących organizm przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, które przyczyniają się do rozwoju chorób serca, nowotworów czy Alzheimera. Wywołane wolnymi rodnikami reakcje chemiczne w organizmie człowieka powodują zniszczenia komórek i ich DNA. Może to być jedną z przyczyn starzenia się. proces ten zachodzi tym szybciej, im zaszły większe zniszczenia. Tym samym osoby na dietach niskotłuszczowych często wyglądają blado i chorowicie.

W tłuszczach rozpuszczają się również karotenoidy zawarte w owocach i warzywach. Najbardziej znanym z nich jest beta-karoten. Karotenoidy mają właściwości antyoksydacyjne. Podobnie, jak witaminy A i E, zapewniają ochronę przed stanami zwyrodnieniowymi i wspierają funkcjonowanie układu odpornościowego. Warto więc jeść warzywa z dodatkiem oleju, aby w pełni wykorzystać ich potencjał odżywczy.

Do właściwego wchłonięcia tłuszczu potrzebuje również wapń. Można wypijać hektolitry odtłuszczonego mleka, jeść sery o niskiej zawartości tłuszczu i borykać się z niedoborem wapnia i osteoporozą. Podobnie, wiele warzyw jest doskonałym źródłem wapnia, lecz by w pełni z niego skorzystać konieczny jest tłuszcz.

Nawet serce potrzebuje tłuszczu. Badania naukowe wykazały bowiem, że diety niskotłuszczowe obniżyły poziom cholesterolu HDL i podwyższyły poziom trójglicerydów, a poziom cholesterolu LDL praktycznie nie zmienił się. Ta informacja w połączeniu z faktem, że ilość witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, wspomagających profilaktykę chorób serca, jak witamina E, czy beta-karoten, w dietach niskotłuszczowych jest zmniejszona, co może ostatecznie przyczyniać się do chorób serca.

Bez odpowiedniej ilości tłuszczu nie ma potrzeby wydzielania dużej ilości żółci, niezbędnej do odprowadzania toksyn z organizmu. Gdy latami nie jemy tłuszczu, żółć nie przepływa swobodnie, co powoduje, że jest gęsta i zalega w pęcherzyku, co może w konsekwencji doprowadzić do powstania kamicy żółciowej. Zalegająca żółć nie jest w stanie odprowadzić również hormonów i toksyn, które dalej będą swobodnie krążyć w organizmie. Nie tylko cholesterol jest prekursorem dla ważnych hormonów, ale dzięki żółci zapewniamy sobie poprawne wydzielanie hormonów z organizmu. W przeciwnym wypadku możemy spotkać problemy np. z wysokim estrogenem u kobiet, który zamiast zostać wydalony zalega wraz z żółcią.

Badania wykazały również, że diety wysokotłuszczowe poprawiają wydajność sportową.

Tłuszcz pomaga także regulować procesy trawienne i wchłanianie cukrów do krwi, a tym samym wspomaga zapobieganie insulinooporności i cukrzycy. Bez odpowiedniej ilości tłuszczu w jadłospisie poziom cukru we krwi może wymknąć się spod kontroli po zjedzeniu posiłku bogatego w węglowodany.

ket3
Olej kokosowy olejowi kokosowemu nierówny. Ten można wyjadać łyżeczką. Stosuję go głównie do smażenia.

blog24
Uwielbiam mleko kokosowe, szczególnie to z Real Thai. Jestem od niego uzależniona. Więcej o właściwościach kokosu tutaj

 

Tłuszcz daje uczucie sytości na dłużej, więc nie zachodzi potrzeba tak częstego jedzenia, a zatem spożycie kalorii jest mniejsze.

Tłuszcz nadaje skórze miękkość i elastyczność. Tłuszcz podskórny i wokół komórek skóry nadaje cerze dobry wygląd i odcień.

Tłuszcz jest niezbędny do prawidłowego rozwoju. Pomaga zachować istotne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu białka, podczas gdy węglowodany raczej go pozbawiają. Jest on także konieczny do wzrostu i zwapnienia kości.

Tłuszcz wspomaga kontrolę prawidłowej wagi ciała. Wpływa na metabolizm. Zapobiega utracie masy mięśniowej.

Oleje i tłuszcze
Wiadomo, nie wszystkie tłuszcze są sobie równe. Współczesna produkcja i przetwórstwo żywności stworzyły pewne tłuszcze, które są szkodliwe dla zdrowia i przyczyniają się do powstawania otyłości i innych problemów zdrowotnych. Ogólnie mówiąc, im tłuszcz lub olej jest bardziej przetworzony, tym jest mniej zdrowy. Powinnyśmy unikać półsztucznej margaryny i innych utwardzanych olejów roślinnych. Najlepsze są tłuszcze i oleje naturalne, które łatwo ekstrahować z ich źródła nawet najprostszymi metodami, jak np. olej kokosowy, masło (w moim wypadku klarowane bez laktozy) i tłuszcze zwierzęce.

Słowa tłuszcz i olej często stosowane są zamiennie. Tymczasem, w temperaturze pokojowej tłuszcze zachowują stan stały, a oleje pozostają płynne. Lipidy to z kolei tłuszczopodobne składniki organizmu człowieka. Najobficiej występującymi i najważniejszymi z nich są trójglicerydy. Pozostałe dwa to fosfolipidy i sterole, w tym cholesterol – właściwie niebędące tłuszczami, ale z uwagi na podobne właściwości, potocznie często nazywane są tłuszczami. Biała tłusta tkanka po rozkrojeniu mięsa składa się z trójglicerydów. Jest w nim też cholesterol, ale we włóknach mięsa – niewykrywalne gołym okiem. Tłuszcz zwisający z ramion, galaretka na nogach i oponka na brzuchu również składają się z trójglicerydów. Około 95 procent lipidów w naszej diecie – roślinnych i zwierzęcych – to trójglicerydy.

Trójglicerydy to pojedyncze cząsteczki tłuszczu zwane kwasami tłuszczowymi, które tworzą łańcuch atomów węgla. Do tych atomów przyczepiają się atomy wodoru. Zarówno między atomami węgla, jak i wodoru powstają wiązania chemiczne. Standardowym  przeważającym rodzajem wiązanie jest wiązanie pojedyncze, które jest równocześnie bardzo stabilne, odporne na wysokie temperatury, na działanie promieni UV, niepsujące się. Oprócz wiązań pojedynczych, w kwasie tłuszczowym może pojawić się bardzo niestabilne i tym samym nietypowe wiązanie podwójne, które wpływa na naturę całego kwasu tłuszczowego. Wiązanie podwójne dotyczy atomów węgla, czyli szkieletu tego łańcucha – powstaje w tym miejscu w łańcuchu, gdzie atom węgla nie został w pełni wysycony wodorem. Wyróżnia się trzy typy łańcuchów: krótkie SCT lub SCFA (kwas octowy, kwas mlekowy, ketony – ich niewielki rozmiar pozwala na szybką utylizację w celu wytworzenia energii), średnie MCT (nabiał, olej kokosowy – organizm nie potrafi ich zmagazynować, a same w sobie nie wiążą się w trójglicerydy – muszą być spalane natychmiast w procesie beta-oksydacji, wykazują działanie bakteriobójcze i zwiększają termogenezę) i długie LCT (to z nich składa się tkanka tłuszczowa).

ket6
Można samemu klarować masło, ale z wygody kupuję masło ghee. Używam go głównie do smażenia. Jeśli ktoś nie ma nietolerancji na laktozę spokojnie może spożywać masło extra 82% tłuszczu. 

Kwasy tłuszczowe dzielą się również na nasycone (jeśli w łańcuchu nie występują wiązania podwójne), nienasycone (w ich łańcuchu występują wiązania podwójne, gdzie łatwo o przyjęcie do siebie np. wolnego rodnika), w tym jednonienasycone (z jednym wiązaniem podwójnym), wielonienasycone (większa ilość podwójnych wiązań) i wyższe nienasycone (EPA, DHA, które są pochodnymi wielonienasyconych). Wszystkie oleje i tłuszcze zwierzęce są mieszanką tych trzech kwasów tłuszczowych, więc określanie oleju mianem nasyconego lub jednonienasyconego jest zbyt dużym uproszczeniem. Na przykład oliwę z oliwek dość często nazywa się tłuszczem jednonienasyconym, ponieważ w dużej mierze jest takowym, lecz jak wszystkie oleje roślinne zawiera także pewne ilości tłuszczów nasyconych i wielonienasyconych. Również smalec zawiera nasycone, jednonienasycone i wielonienasycone kwasy tłuszczowe. Co więcej, smalec ma większą zawartość procentową wielonienasyconego niż nasyconego tłuszczu, a zatem właściwsze jest nazywanie smalcu tłuszczem wielonienasyconym niż nasyconym.

Tłuszcze zwierzęce pochodzą z mięsa zwierząt, mleka oraz jajek. Zdecydowana większość olejów roślinnych pochodzi z nasion bawełny, słonecznika, szafranu i rzepaku, a nawet ze zbóż (np. kukurydzy), warzyw strączkowych (soi, orzechów ziemnych) oraz orzechów (np. migdałów, orzechów włoskich).

Olej kokosowy pochodzi z nasion palmy kokosowej, a inne z owoców (oliwek, palmy i awokado). Podobnie, jak inne oleje, również olej kokosowy jest mieszanką nasyconych, jednonienasyconych i wielonienasyconych kwasów tłuszczowych z 92-procentową przewagą tłuszczu nasyconego, którego znaczna część na postać trójglicerydu średniołańcuchowego (MCT). I właśnie ta cecha czyni olej kokosowy wyjątkowym. Większość tworzą trójglicerydy długołańcuchowe (LCT). Około 95 procent wszystkich tłuszczów z naszej diety składa się z tego typu trójglicerydów. Olej kukurydziany, sojowy, oliwa z oliwek, olej rzepakowy, smalec i inne najpopularniejsze tłuszcze spożywcze w 100 procentach tworzą trójglicerydy długołańcuchowe (LCT). Masło i śmietana zawierają śladowe ilości trójglicerydów średniołańcuchowych (MCT). Olej z orzecha kokosowego i olej z palmy to jedyne istotne źródło spożywcze trójglicerydów średniołańcuchowych. Jest to istotna informacja, ponieważ większość zdrowotno-odchudzających właściwości orzechów kokosowych wiąże się właśnie z MCT.

ket5
Sałatki polewam olejem z ostropestu. Kupuję tylko te w szklanych, ciemnych butelkach i przechowuję w lodówce. Wspiera wątrobę. Równie dobrze mogłabym stosować oliwę z oliwek extra virgin w rozsądnych ilościach, ale oliwki to nie mój smak.

Optymalnym źródłem energii dla ludzkiego organizmu są przede wszystkim kwasy tłuszczowe nasycone i w mniejszym stopniu, ale również – jednonienasycone. Należy unikać bogatych źródeł bogatych w tłuszcze wielonienasycone. Ich nadmierne spożycie jest dużo bardziej niebezpieczne dla zdrowia niż jednonienasycone, nasycone czy cholesterol, chociażby ze względu na szybkie utlenianie, czy sporą ilość kwasów omega-6 (jedynie olej z wiesiołka ma właściwości przeciwzapalne) Poza tym ich spożycie w dawkach optymalnych jest zapewnione dzięki spożywaniu tłuszczów zwierzęcych i odzwierzęcych, które zawierają wielonienasycone kwasy tłuszczowe, ale w ilościach śladowych. Nie ma zatem potrzeby spożywać źródeł typowo bogatych w kwasy wielonienasycone. Tłuszcz tkankowy składa się w głównej mierze z kwasów tłuszczowych nasyconych i jednonienasyconych – i właśnie te powinniśmy jeść, aby te właśnie spalać. Oprócz tego, źródła typowo nasycone posiadają jednocześnie cholesterol i inne składniki potrzebne do syntezy żółci, dzięki której możliwe jest użycie spożytego tłuszczu jako energii.

Rafinacja
W minionym stuleciu przeżyliśmy rewolucję spożywczą. Pokarm, jakim żywili się nasi przodkowie, a nawet na jakim „kwitli” przez wiele pokoleń, zepchnięto na margines, by zrobić miejsce nowym, technologicznie zaawansowanym produktom żywieniowym. Jedną z największych zmian, jaka w tym czasie miała miejsce, była zmiana rodzaju spożywanych olejów. Masło, smalec, olej kokosowy i inne tradycyjne tłuszcze zastąpiono wysokorafinowanymi, oczyszczonymi, a nawet chemicznie modyfikowanymi olejami.

W rejonie północnego Pakistanu za największy przysmak traktuje się mało i kozi tłuszcz. Na wiejskich terenach Chin smalec jest tłuszczem włączonym w dietę tamtejszych mieszkańców z wyboru. Foczy olej jest dla Eskimosów północnokanadyjskich i alaskańskich tradycyjną podstawą żywieniową. W Tajlandii oleju kokosowego używa się do przygotowywania wszelkich potraw. W Indiach masło ghee oraz olej kokosowy są, zgodnie z tradycją, najchętniej wybierane w kuchni. We Włoszech i Grecji niepodzielnie rządzi oliwa z oliwek. Gdziekolwiek na świecie stosuje się tradycyjne tłuszcze i oleje, z całą pewnością są to głównie różnego rodzaju oleje nasycone i jednonienasycone.

f20Przez długi czas byłam „uzależniona” od orzechów. Dopiero od niedawna udało mi się z nich zrezygnować. Jeśli ktoś nie ma nietolerancji, to na ketozie może spożywać niewielkie ilości. Mają bowiem sporo węglowodanów. Gdybym mogła sięgałabym jedynie po brazylijskie. Generalnie nie należy przesadzać z ilością orzechów w diecie ze względu na dużą ilość kwasów omega-6 i sporą zawartość kwasu fitynowego. A kto moczy i kiełkuje orzechy?!

Oleje od pokoleń są istotną częścią jadłospisu. Te najpopularniejsze stosunkowo łatwo uzyskać, głównie prymitywnymi metodami ekstrakcji. Tłuszcz zwierzęcy pozyskiwano, po prostu odcinając kawałek tłustego mięsa i zamieniając go w olej pod wpływem gotowania. Masło robiono ze śmietany zebranej z odstałego mleka. Oliwę z oliwek wyciskano z owoców drzewa oliwnego za pomocą śrubowatych prasek lub rozgniatano drewnianymi lejkami i młotkiem. Oleje roślinne z orzechów i pestek otrzymuje się poprzez rozgniatanie ich drewnianymi praskami lub kamiennymi wałkami. W dzisiejszych czasach rodzaje spożywanych olejów różnią się od tych, które dostarczały substancji odżywczych naszym pradziadom. Przeszliśmy od stosowania nierafinowanych do wysokorafinowanych, oczyszczonych olejów wielonienasyconych.

Wraz z wynalezieniem hydraulicznej prasy do tłoczenia oleju i zastosowaniem chemicznych czynników ekstrakcji, oleje z pestek roślin stały się bardziej przystępne. Krytyka tłuszczów nasyconych jako podnoszących poziom cholesterolu we krwi przyczyniła się do popularyzacji wielonienasyconych olejów roślinnych. Jednakże jedną z ich wad jest to, że bardzo szybko utleniają się, dlatego by cofnąć ten proces, muszą być mocno rafinowane z dodatkiem chemicznych substancji konserwujących. Wszystkie powszechnie dostępne w sklepach spożywczych oleje roślinne są tego typu. Rafinacja jest wieloetapowym procesem. Jej celem jest usunięcie wolnych kwasów tłuszczowych i innych substancji bez wpływu na wartość odżywczą, jakość i stabilność produktu końcowego.

Są też oleje roślinne produkowane tradycyjnymi metodami – bez substancji chemicznych czy wysokiej temperatury. Najpopularniejsze z nich to oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia. Zachowuje ona pełen smak, kolor i aromat oraz wszystkie naturalne witaminy i minerały. Olej kokosowy często uzyskuje się za pomocą tradycyjnych sposobów lub współczesnych metod tłoczenia na zimno, bez substancji chemicznych. Wtedy określa się go mianem oleju kokosowego z pierwszego tłoczenia dla odróżnienia od bardziej rafinowanych olejów. Zachowuje o swój rozkoszny, kokosowy smak i aromat. Również olej sezamowy, palmowy, migdałowy i inne wytwarza się w bardzo podobny sposób. Oleje nierafinowane rozpoznaje się po smaku i zapachu. Im bardziej przetworzony i rafinowany, tym mniej intensywny w swoim smaku i aromacie. Oleje o bogatej zawartości tłuszczów nasyconych, tj. olej kokosowy, są niezwykle trwałe i nawet po znacznym przetworzeniu stanowią lepszą alternatywę niż oleje wielonienasycone. Wiele olejów ma nieprzyjemny smak, w związku z czym musi być doprawiona w smaku, by można je było spożyć. Olej sojowy jest tu najlepszym przykładem. Nieprzetworzony olej sojowy ma okropny smak i musi przejść intensywny proces przetworzenia z dodatkiem substancji chemicznych, by pozbawić go odrażającego smaku, a zatem zawsze jest wysoko przetworzony.

f2
Jeśli ktoś nie ma nietolerancji, spokojnie może spożywać jajka, szczególnie żółtka, ale tylko jak najkrócej poddane obróbce termicznej. Więcej o ich właściwościach pisałam tutaj. Tęsknię mocno za jajkami :(

Mimo, że oleje tłoczone na zimno nie mają dużego udziału w rynku olejów jadalnych ich popularność zarówno w środowiskach żywieniowych, jak i konsumenckich stale wzrasta. Powszechne jest przekonanie, że oleje tłoczone na zimno wykazują większe właściwości prozdrowotne ze względu na wyższą zawartość składników bioaktywnych (witamin, steroli, chlorofili itd.). Charakteryzują się jednak mniejszą stabilnością, co oznacza, iż są bardziej podatne na zmiany fizykochemiczne, przede wszystkim utlenianie. Najważniejsze jest jednak, co dzieje się ze składnikami prozdrowotnymi podczas obróbki tłuszczów. Ze względu na silne działanie antyoksydacyjne porównuje się zawartość tokoferoli. W jednym z badań przykładowo wykazano, że nie ma istotnych różnic pomiędzy olejami tłoczonymi na zimno i rafinowanymi pod tym względem. Badaniu poddane m.in. oleje rzepakowe i słonecznikowe. Autorzy zwracali również uwagę, że zawartość tokoferoli w olejach tłoczonych na zimno może być niższa ze względu na wrażliwość na światło oraz temperaturę. Inne badania z kolei mówią, że zawartość tokoferoli może być niższa w olejach rafinowanych. Badania innych autorów mówią o stratach od 40 do nawet 70 procent podczas procesu rafinacji. Zawartość fitosteroli nie różniła się znacząco, stwierdzono natomiast obecność izomerów trans (8%) w oleju rafinowanym, podczas gdy w olejach tłoczonych na zimno izomery nie występują.

Warto jednak sięgać po oleje najwyższej jakości. W wyniku analiz przeprowadzonych na przestrzeni ostatnich 10 lat stwierdzono, że jakość niektórych olejów nie była zadowalająca i dotyczyło to zarówno olejów tłoczonych na zimno, jak i rafinowanych. Weryfikacji poddano oleje zarówno w początkowym i końcowym okresie przydatności. Autorzy wskazywali, że wpływ na to może mieć niewłaściwe przechowywanie olejów w czasie dystrybucji lub nieodpowiednie warunki ich otrzymywania. problemowa może być również jakość surowca. Wyższą stabilnością odznaczają się oleje pakowane w szklane butelki, zwłaszcza te z ciemnego szkła oraz przechowywane w niższej temperaturze.

16
Kupuję dobrej jakości kiełbasy. Czasem w Organic Farma Zdrowia, czasem na targowisku. Małe zakłady często również mają bardzo dobre produkty.

szynka
Szynka parmeńska z najlepszym składem.

cdn3
Najlepsze kabanosy produkują firmy Konspol i Drobimex.

 

Wszystkie oleje tłoczone na zimno powinny być spożywane na zimno, nie nadają się bowiem do smażenia lub pieczenia. Najlepszym olejem do smażenia jest olej kokosowy. Ja stosuję również masło klarowane.

Utwardzane oleje roślinne
Proces utwardzania zrodził się w 1907 roku ideą firmy Proctor&Gamble. Utwardzanie było wówczas innowacyjnym procesem, dzięki któremu można było zamienić olej płynny w stały tłuszcz przypominający smalec. Po raz pierwszy proces ten wykorzystano do zamiany taniego oleju bawełnianego w stały tłuszcz, który można było wykorzystywać zamiast smalcu i łoju do produkcji mydła i świec. Sukces, jaki odniosła wyprodukowana przez firmę tania imitacja smalcu, spowodował ogromny wzrost jej zysków. Wkrótce niebywałe powodzenie utwardzanego oleju bawełnianego przypominającego smalec odbiło się szerokim echem, więc firma zaczęła go również sprzedawać jako pożywienia. I tak w 1911 roku firma wprowadziła do sprzedaży produkt pod nazwą „tłuszcz spożywczy Crisco”. Chcą zachęcić gospodynie domowe do przejścia od stosowania w kuchni masła i smalcu do tłuszczu spożywczego Crisco, firma wydała książkę kucharską z reklamami Crisco jako bardziej opłacalnej i zdrowszej alternatywy od tłuszczów zwierzęcych na rzecz olejów roślinnych. Wkrótce potem pojawiła się margaryna, która była po prostu mieszanką utwardzanego oleju roślinnego z substancjami smakowymi i barwnikami, tak by przypominała masło. Początkowo jej sprzedaż była niewielka, lecz wzrosła w czasach Wielkiego Kryzysu w latach 30. XX wieku, kiedy to ludzie przestali używać masła i smalcu na rzecz tańszego tłuszczu spożywczego i margaryny. Sprzedaż tych produktów odnotowała gwałtowne wahania w latach 50. i 60. XX wieku, ponieważ ludzie nagle stali się świadomi ewentualnych niebezpieczeństw płynących ze spożywania tłuszczów zwierzęcych. Do roku 1957 sprzedaż margaryny znacznie przewyższała zbyt masła.

Zastanawiające jest to, że firma Proctor&Gamble, a także inni producenci olejów, sponsorowali znaczną część badań naukowych, przypuszczalnie dotyczących związku tłuszczów nasyconych z poziomem cholesteroli we krwi oraz ryzykiem wystąpienia chorób serca. Co więcej, dr Fred Mattson, jeden z naukowców pracujących dla firmy P&G, odegrał istotną rolę w przekonaniu Amerykańskiego Stowarzyszenia Chorób Serca, by przyjęto teorię na temat związku poziomu cholesterolu we krwi z chorobami serca i wpłynęło na ustawodawstwo dotyczące tłuszczów spożywczych.

Proces utwardzania rozpoczyna się od rafinowanego oleju roślinnego. W dzisiejszych czasach większość olejów utwardzanych to oleje sojowe. Taki olej jest mieszany z drobinkami metalu – zazwyczaj tlenkiem niklu, nie tylko wysoce trującym, ale także niemożliwym do całkowitego usunięcia – spełniającymi rolę katalizatora chemicznego. Poddany działaniu wysokiego ciśnienia i temperatury, gaz wodorowy wtłaczany jest w olej i wiązany chemicznie z cząsteczkami tłuszczu. Następnie w tę mieszaninę wtłaczane są emulgatory i skrobia dla nadania jej lepszej konsystencji, po czym tak wzbogacana mieszanka ponownie poddawana jest działaniu wysokiej temperatury w procesie oczyszczania parowego, by pozbawić ją nieznośnego dla nozdrzy odoru.

keto1
Stawiam na najtłustsze kawałki mięs, głównie wieprzowinę (karkówka, żeberka, boczek). Nie topię chudych mięs w tłuszczu. Ponadto lubię wołowinę, gęś i kaczkę. Czasem wpada golonka, ale nie przepadam. 

 

loos
Z ryb najczęściej jem łososia, ale ze względów ekonomicznych niekoniecznie dzikiego. Dobrze, gdybym jadłam sardynki w sosie własnym, ale nigdzie nie umiem takich dostać. Wędzone ryby odpadają u mnie ze względu na Hashimoto. Inna sprawa, że nie lubię.

Uwielbiam również wątróbkę i inne podroby (więcej o ich właściwościach tutaj).

Na tym kończy się proces hydrogenizacji, lecz uzyskany olej ma ohydny, szary kolor, bardziej przypominający smarowidło do osi samochodowych niż pożywienie, a zatem by nadać mu bardziej apetyczny, biały kolor, jest wybielany. produktem końcowym tych wszystkich zabiegów jest olej roślinny, lub tak jak widzimy go na półkach sklepowych – tłuszcz spożywczy. Do produkcji margaryny dodaje się barwniki węglowo-smolne oraz chemiczne substancje smakowe. Mieszanka ta jest następnie kompresowana i pakowana w kostki lub tuby, gotowa do rozkoszowania się nią po posmarowaniu na kromce chleba. Już sama wiedza o tym, jak powstaje margaryna i tłuszcz spożywczy powinna zniechęcić do tego, by je jeść.

W procesie hydrogenizacji płynne oleje roślinne zmieniają swój stan skupienia i stają się tłuszczami stałymi, a wówczas dochodzi do istotnej zmiany pod względem ich właściwości zdrowotnych: powstaje nowy kwas tłuszczowy, zupełnie niepodobny do występujących w naturze. Zwie się kwasem trans. Ten toksyczny kwas tłuszczowy jest obcy dla naszych organizmów, w związku z czym może wywołać szereg problemów zdrowotnych. Są to prawdopodobnie bowiem najbardziej toksyczne tłuszcze z dotąd poznanych. Badania wykazały, że tłuszcze trans przyczyniają się do arteriosklerozy (stwardnienia tętnic) i chorób serc. Podnoszą poziom cholesterolu LDL, jednocześnie obniżając poziom cholesterolu HDL, a oba zjawiska uważa się za niepożądane. Udowodniono, że tłuszcze trans podnoszą stężenie cholesterolu we krwi nawet bardziej niż tłuszcze nasycone, a że w przeciwieństwie do tłuszczów nasyconych, tłuszcze trans zmniejszają także poziom cholesterolu HDL we krwi, naukowcy obecnie uważają, że mają one większy wpływ na ryzyko wystąpienia choroby sercowo-naczyniowej niż jakikolwiek inny tłuszcz spożywczy. Ograniczenie spożycia tłuszczów trans jest znacznie skuteczniejsze w profilaktyce zawału serca, niż obniżenie całkowitego spożycia tłuszczów. Niestety, w jadłospisie typowego mieszkańca Zachodu tłuszcze trans stanowią ok. 10 procent.

Kwasy tłuszczowe trans wpływają nie tylko na zdrowie układu sercowo-naczyniowego. Badania wiążą je również z cukrzycą, nowotworami, chorobą niedokrwienną serca, stwardnieniem rozsianym, zapaleniem uchyłków oraz innymi stanami zwyrodnieniowymi. Tymczasem, tłuszcze trans znajdują się w większości produktów na sklepowych pułkach, należą do nich: frytki, herbatniki, ciastka, krakersy, czipsy, mrożone pizze, czy masło orzechowe. Większość dań w restauracjach smażonych jest na utwardzanych olejach, które nadają im chrupkość, a poza tym są bardziej odporne na psucie się od zwykłych olejów roślinnych.

Płynny olej roślinny dostępny w sklepach też nie jest dużo zdrowszy. Pod wpływem temperatury potrzebnej w procesie jego ekstrakcji i rafinacji także powstają kwasy tłuszczowe trans. A zatem butelka oleju kukurydzianego również zawiera kwasy trans, pomimo, że zawarty w niej olej nie podlegał procesowi hydrogenizacji. Każdy olej, który nie był tłoczony na zimno lub tłoczony za pomocą prasy, zawiera tłuszcze trans. Tym samym prawie wszystkie popularne i powszechnie stosowane rodzaje olejów roślinnych i dresingów do sałatek mają w sobie kwasy tłuszczowe trans. Poza tym każdy olej roślinny po podgrzaniu staje się toksyczny i nawet w małych ilościach, zwłaszcza jeśli jest spożywany często, niekorzystnie wpłynie na zdrowie.

Tłuszcze nasycone wszelakiego pochodzenia są znacznie odporniejsze na temperatury podczas gotowania. Nie wytwarzają też tłuszczów trans, a tym samym o wiele bardziej nadają się na oleje do gotowania, będąc jednocześnie najniebezpieczniejszymi do użytku w kuchni.

awo
Od czasu do czasu dodaję do sałatek awokado. Można również użyć oleju z awokado, ale tylko w wersji extra virgin i na zimno. 

Producenci powinni umieszczać na etykietach produktów informację o zawartości tłuszczów trans. Nie podano jednak dopuszczalnej, bezpiecznej dawki ich spożycia, jak to miało miejsce w przypadku innych dodatków do żywności, lecz stwierdzono, że żaden poziom spożycia tłuszczów trans nie jest bezpieczny. Nie warto więc sięgać po produkty z olejem utwardzanym, margaryną lub tłuszczem spożywczym w składzie. Warto również pytać w restauracji, jakich używają olei. Niestety, zazwyczaj jest to utwardzany olej roślinny, gdyż nieutwardzany rozkłada się zbyt szybko i jełczeje.

Wolne rodniki
Badania naukowe przeprowadzone na przestrzeni kilku ostatnich dziesięcioleci wykazały, że głównym winowajcą powstawania i rozwoju chorób zwyrodnieniowych są wolne rodniki, cząsteczki, które utraciły elektron swej zewnętrznej orbity, pozostawiając go bez pary. W takim stanie powstaje wysoce niestabilna i pełna mocy jednostka molekularna. Rodniki te atakują szybko i kradną elektron cząsteczce sąsiadującej, przez co druga molekuła, mająca teraz o jeden elektron mniej, sama staje się wysokoreaktywnym wolnym rodnikiem i pozbawia elektronu kolejną, sąsiadującą cząsteczkę. Proces ten ciągnie się nieprzerwanym łańcuchem zniszczeń, mogącym obejmować setki, a nawet tysiące molekuł.

Kiedy cząsteczka stanie się rodnikiem, zmieniają się jej właściwości fizyczne i chemiczne. Dochodzi wówczas do trwałego zaburzenia prawidłowych funkcji takich cząsteczek, co oddziałuje na całą komórkę, której część stanowią. Żywa komórka zaatakowana przez wolne rodniki ulega zwyrodnieniu i staje się dysfunkcyjna Wolne rodniki potrafią zaatakować nasze komórki, dosłownie rozdzierając na strzępy ich powłoki ochronne. Wrażliwe składniki komórkowe, tj. jądro komórkowe i DNA, noszące w sobie komórkową matrycę genetyczną, mogą ulec zniszczeniu, prowadząc do mutacji komórkowych lub obumarcia komórki. Im więcej wolnych rodników atakuje nasze komórki, tym większe zniszczenia sieją i tym większe zagrożenie zaistnienia poważnego uszkodzenia powodują. Tym samym mózg, serce, tętnice, stawy, trzustka, jelita, wątroba, czy nerki nie są w stanie wypełniać do końca swojej roli. Niektórzy naukowcy uważają również, że zniszczenia spowodowane działaniem wolnych rodników są prawdziwą przyczyną starzenia się. Badania naukowe z działaniem wolnych rodników wiążą również choroby serca nowotwory, arteriosklerozę, udary mózgu, żylaki, hemoroidy, nadciśnienie tętnicze, zmarszczki, zapalenia skóry, spadek energii, problemy trawienne, bezpłodność, kataraktę, cukrzycę, artretyzm, alergie, zaburzenia pamięci, czy wiele, wiele innych. Na wolne rodniki narażenie jesteśmy jednak nie tylko w wyniku spożywania dodatków chemicznych i substancji toksycznych w pożywieniu i piciu, ale również w wyniku zanieczyszczenia powietrza, którym oddychamy. Nie unikniemy ich, ale możemy je ograniczyć, m.in. wybierając odpowiednie oleje w kuchni.

Kiedy oleje nienasycone ulegają utlenianiu (jełczeją), wytwarzają wolne rodniki. Im bardziej nienasycony olej, tym łatwiej utlenia się. A zatem oleje wielonienasycone są znacznie bardziej narażone na oksydację niż jednonienasycone, a te z kolei są bardziej bezbronne wobec utleniania niż oleje nasycone. Temperatura, światło i tlen spełniają rolę katalizatorów sprzyjających utlenianiu: im dłuższa ekspozycja, tym większy stopień oksydacji. Oleje wielonienasycone, jeśli ekstrahowane ze źródła pochodzenia i poddane działaniu wysokiej temperatury, światła, czy tlenu, oksydują bardzo gwałtownie. Olej sojowy kupiony w sklepie już ulega procesowi oksydacji. Stanie na sklepowej półce wystarcza, by lotny olej zaczął się utleniać. Z chwilą przeniesienia do domu i otwarcia butelki proces ten wzmaga się, a jeśli dojdzie do tego użycie tego oleju do gotowania, tylko przyspieszymy proces powstawania szkodliwych wolnych rodników.

Liczne badania naukowe donoszą o toksycznych skutkach spożywania olejów roślinnych tłoczonych na gorąco. Tym samym w żadnym wypadku nie należy używać wielonienasyconych olejów roślinnych do gotowania lub pieczenia. Ironią jest też kupowanie olejów roślinnych tłoczonych na zimno, by stosować je do gotowania. Oleje tłoczone na zimno ulegają tak samo gwałtownej oksydacji jak oleje rafinowane.

bre5
Staram się pić codziennie minimum kubek wywaru z kości wołowych, albo mięsa wołowego, gęsiego, czy kaczki. Więcej o właściwościach rosołu tutaj.

keto4
Z rana piję kuloodporną kawę z mlekiem i olejem kokosowym oraz masłem ghee. Bezkofeinową. Więcej o kawie tutaj.

Oleje jednonienasycone i nasycone nie oksydują tak łatwo jak oleje wielonienasycone. Są one dużo trwalsze w gotowaniu. Najbardziej odpornych na utlenianie tłuszczów nasyconych można używać do wszelkiego rodzaju gotowania, są one nieszkodliwe nawet w wysokich temperaturach. Nie należy ich jednak rozgrzewać powyżej temperatury ich spalania, która dla każdego oleju jest inna.

Oleje rafinowane są bardziej zwodnicze. Nie da się odróżnić dobrego od złego. Wszystkie wyglądają bardzo podobnie. Zostały oczyszczone, aromatyzowane i pozbawione swojego smaku i charakteru. Kiedy olej zaczyna jełczeć, nie wpływa to ani na jego zapach, ani smak. Można jeść więc nawet bardzo zjełczały, wysoce utleniony i nie wyczuć różnicy. Zjełczałe oleje wytwarzają odrażający zapach i smak tylko wówczas, gdy zawierają zanieczyszczenia w postaci protein i pigmentów roślinnych. Wolne rodniki atakują je i przekształcają w substancje, wydzielając zgniły zapach. Minimalnie przetworzony olej, który nadal zawiera pewne ilości naturalnych substancji roślinnych, prędzej będzie wydzielał przykry zapach niż wysokoprzetworzony i oczyszczony. Można więc zjeść zjełczały olej, nawet o tym nie wiedząc. Oleje nienasycone zachowujące swój naturalny smak i aromat mogą z czasem zjełczeć. Jeśli olej zaczyna smakować jak trochę zepsuty, bądź ma kwaśny smak, trzeba go wyrzucić.

A Wy, na jakie tłuszcze stawiacie? Dbacie o odpowiednią ilość tłuszczy w diecie?

P.s.1. Jeśli po dużej ilości tłuszczy czujecie się „ciężko” (szczególnie, gdy przez długi czas ich unikaliście lub macie problemy z wątrobą, czy pęcherzykiem żółciowym) warto na początku stosować głównie olej kokosowy. Można pomyśleć również o chwilowej suplementacji enzymów trawiennych. Ja po przejściu na ketozę wróciłam do „Super enzymes” z Now Foods.

 P.s.2. Większość informacji zawartych w artykule pochodzi z książki Bruce’a Fife’a „Dieta ketogeniczna – jak odzyskać zdrowie dzięki tłuszczom”.

Reklamy

11 thoughts on “Power by fat

  1. Pingback: Tłuszcze w diecie aktywnej kobiety | JOANNA HAŚNIK

  2. Pingback: Dlaczego nie mogę schudnąć? | JOANNA HAŚNIK

  3. Pingback: Mit cholesterolowy | JOANNA HAŚNIK

  4. Pingback: Mit cholesterolowy | JOANNA HAŚNIK

  5. Napisane po prostu wspaniale będę częstym gościem,już dodałam do ulubionych a dodaję rzadko.Jestem pod wrażeniem.Wow:)Teraz będę nadrabiać braki w czytaniu Twego bloga.Pozdrawiam:)

      • No więc czytam Twego bloga całymi dniami od początku.W lutym tego roku przeszłam na AIP ale mój organizm jakoś nie bardzo się cieszył oprócz tego że schudłam,czułam się słaba i nie do życia.Słabość towarzyszy mi na co dzień z powodu choroby(SM)więc dodatkowa jego dawka była nieznośna.Przeszłam więc na bezgluten tak jest chyba ok.Moje wyniki badań są po prostu wzorcowe każdy lekarz z ironią mówi,, najzdrowsza baba na świecie” a ja jednak ciągle poszukuję czegoś co by mi chociaż trochę pomogło,ćwiczenia,dieta…Twojego bloga czytam pod kątem swojego zdrowia.Może źle się zabrałam za ten protokół immunologiczny?Jednak tak jak i ty ciągle walczę z nieszczelnością jelit bo przypuszczam że po tylu sterydach i interferonach nie mogą być zdrowe.Pozdrawiam serdecznie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s