Polekowa nadczynność tarczycy

Cisza na blogu nie jest przypadkowa. Niestety, nie pojechałam na upragnione wakacje, nie leżałam na plaży, nie chodziłam po górach, ani też nie dostałam propozycji pracy nie do odrzucenia i nie pochłonęły mnie nowe obowiązki. Najpierw zmagałam się z polekową nadczynnością tarczycy, a teraz próbuję dojść do równowagi i prawdę mówiąc, na razie idzie mi to bardzo opornie. Ale po kolei.

Jak wspominałam tutaj, ze względu na złe wyniki poziomu hormonów tarczycy fT3 i fT4 zdecydowałam się po konsultacji z Julią Cichaczewską na włączenie Novothyralu. Endokrynolog, do której trafiłam ostatnio (wizytę opisywałem tutaj), nie była zachwycona, ale też nie zakazała mi kategorycznie. Powiedziała, że jeśli moje samopoczucie się poprawi, to nie widzi przeszkód.

Nie ukrywam, że liczyłam nie tylko na większą ilość energii, ale i przyspieszenie metabolizmu, a w konsekwencji spadek wagi. Zdaję sobie sprawę, że na skutek treningów siłowych mam sporo masy mięśniowej. Jednocześnie ze względu na wszystkie moje problemy zdrowotne: niedoczynność tarczycy i Hashimoto (więcej tutaj), insulinooporność (więcej tutaj), zmęczone nadnercza (więcej tutaj), zaburzenia hormonalne, nieszczelne jelita (więcej tutaj) czy zaburzenia metylacji (więcej tutaj), mięśnie przykrywa całkiem spora ilość tkanki tłuszczowej. Jasne, samoakceptacja jest ważna, ale ja w rozmiarze 40 czuję się źle i chciałabym wrócić do swojej wagi sprzed dwóch lat, zanim jeszcze dowiedziałam się o swoich problemach zdrowotnych. Nie, nie uzależniam swojego szczęścia od wagi, ani rozmiaru, ale po prostu chciałabym czuć się dobrze sama ze sobą. Dodałoby mi to pewności siebie, jako trenerowi personalnemu i dietetykowi.

W pierwszych tygodniach po zmianie leku faktycznie czułam się bardzo dobrze. Miałam mnóstwo energii. Rozpoczęłam więc nowy plan treningowy. Włączyłam lekkie cardio na orbitreku lub krótkie obwody metaboliczne po treningu siłowym. Pilnowałam diety. Liczyłam, że po kilku miesiącach poszukiwań, dwóch kolejnych porażkach (więcej tutaj i tutaj), w końcu udało mi się znaleźć najlepsze rozwiązania dla siebie i swojego organizmu. Niestety, nawet się nie obejrzałam, a czar prysł.

Redukcja czas start. Nie, nie na ketozie. Musiałam z niej wyjść, bo moje nadnercza nie wytrzymały obciążenia. I przybierałam na wadze, zamiast chudnąć. Wszystko trzeba jednak przetestować i nie żałuję. W każdym razie, doszłam do wniosku, że spróbuję redukcji na takich samych zasadach, na jakich ją robiłam parę lat temu, gdy nie wiedziałam o chorobach. Makro: 2g białka i 2g węglowodanów na 1kg masy ciała i 1g tłuszczu na 1kg masy ciała. Oczywiście, bez produktów, których nie mogę jeść i wprowadzając zboża bezglutenowe. Wiadomo, na razie węglowodany trzymam nisko (ok. 1g na 1kg masy ciała), a tłuszcze wyżej, ale powoli będę zmieniać proporcje i rozkręcać metabolizm. Trening: 5 razy w tygodniu 1-1,5godz. Zobaczymy co z tego będzie. #gym #workout #trainingsession #strongwoman #stronggirls #girlwithmuscles #girlsthatlift #personaltrainer #strengthcoach #fitgirl #hashimoto #pcos #adrenalfatigue #hypothyroidism #insulineresistance #bodybuilding #bodybuilder #muscle #shelifts #body #barbell #instafit #abs #fitbody #fitspo #fitness

A post shared by Joanna Haśnik (@joannahasnik) on

Byłam pełna nadziei, kiedy rozpoczęłam redukcję.

Przez rok przyjmowałam Letrox 50mg. Julia zaleciła mi zmianę na Novothyral 50mg T4 i 10mg T3. Zaczęłam ostatecznie od 25mg T4 i 5mg T3. Wszystko było w porządku, więc po czterech tygodniach zwiększyłam dwukrotnie dawkę. Zrobiłam duży błąd, powinnam wówczas sprawdzić poziom hormonów tarczycy, ale moja sytuacja finansowa pozostawia obecnie wiele do życzenia.

Po dwóch tygodniach zaczęłam odczuwać lekki ból w klatce piersiowej. Zbagatelizowałam to. Myślałam, że to wynik nadmiernego stresu. Cały czas przyjmowałam więc Novothyral 50mg T4 i 10mg T3. Z czasem pojawiły się dodatkowe niepokojące symptomy. Miałam problemy ze snem. Nie mogłam zasnąć. Budziłam się w nocy, a rano czułam się fatalnie. Trenowałam jednak o godz. 18:00, więc myślałam, że to kwestia zbyt późnego wysiłku fizycznego. Zresztą w kolejnych dniach już w ogóle nie miałam siły pójść na trening. Bolały mnie wszystkie mięśnie i stawy. Byłam tak słaba, że wstanie rano z łóżka było dla mnie problemem. Najgorsze było jednak nadmierne pocenie się. Jak już się wygrzebałam do sklepu obok mojego bloku na zakupy, to po powrocie mogłam wykręcać koszulkę. Inna sprawa, że w tym czasie w moim mieście panowały ostre upały i notorycznie byłam zlana potem.

Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Czułam wewnętrzny niepokój. Rozdrażnienie. Nie mogłam się na niczym skupić. Miałam stany depresyjne. Przestraszyłam się na poważnie, gdy pewnego dnia dopadły mnie duszności i straszny ból w klatce piersiowej. Wystąpiła również gorączka. Dopiero wtedy połączyłam wszystkie fakty i zrozumiałam, że wpadłam w polekową nadczynność tarczycy. Miałam praktycznie wszystkie możliwe działania niepożądane, jakie producent Novothyralu umieścił na ulotce. Poza wymiotami, biegunką i utratą masy ciała (to by było akurat pożądane :D). Czułam się, jak wrak człowieka.

Nie do końca wiedziałam, co robić. Przejrzałam polskie i zagraniczne strony i fora internetowe, ale nie znalazłam nic poza zaleceniem, aby zmniejszyć dawkę. To samo zresztą napisane jest w ulotce Novothyralu. Napisałam do Kasi Kuruc-Kowal (polecam wszystkim osobom z Podhala o okolic). Mimo, że była sobota i Kasia spędzała czas z rodziną, to zadzwoniła do mnie, uspokoiła i podniosła na duchu. Jestem jej za to niezmiernie wdzięczna. Nie znamy się z Kasią osobiście, poznałyśmy się (tak mi się przynajniej wydaje) dzięki grupom wsparcia na Facebook’u. Śledzę jej poczynania. I nie wiem czemu, ale to o niej właśnie pomyślałam, w tym najgorszym dla mnie momencie.

W każdym razie, odstawiłam Novothyral, w czym utwierdziła mnie jeszcze następnego dnia moja endokrynolog, prof. Barabara Zubelewicz-Szkodzińska. Miałam ogromne szczęście, bo wybrałam numer telefonu dyżurki lekarzy na oddziale endokrynologicznym Szpitala Miejskiego w Piekarach Śląskich, gdzie jest ordynatorem i akurat to ona odebrała telefon. Pani profesor zaleciła jednocześnie, abym pojechała na ostry dyżur.

Udało mi się jedynie trochę poczytać.

Udałam się więc do Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej. Lekarz dyżurny niestety nie wiedział, co to jest Novothyral i polekowa nadczynność tarczycy. Zbadał mi jedynie morfologię krwi, poziom kreatyniny, glukozy i potasu. Wykonał EKG, stwierdzając lekką trachykardię. Dostałam 40mg Propranololu na obniżenie akcji serca i Relanium na uspokojenie :D Poczułam się lepiej. Ból w klatce piersiowej minął.

Prof. Zubelewicz-Szkodzińska zaleciła mi odstawienie leków na 10 dni i wykonanie badań kontrolnych po tym czasie, w celu ustalenia nowej dawki leku. W minionym tygodniu wybrałam się więc do laboratorium „Diagnostyka”. Przy okazji zrobiłam badanie profilu lipidowego i enzymów wątrobowych.

Kolejno wyniki 10.2015, 01.2016, 05.2016, 09.2016.

AlAt 41,7 / 32 / 45 / 26,9 [<35 U/l]
AspAt 31,2 / 24 / 32 / 23,6 [<31 U/l]

Cieszy mnie, że w końcu moja wątroba się regeneruje. Kuracja DuoLife ProSelect, o której pisałam tutaj przyniosła pozytywne skutki.

Cholesterol 277 / 275 / 340 / 318 [100-200 mg/dl]
HDL 135 / 118 / 160 / 121 [40-75 mg/dl]
LDL 158 / 152 / 173 / 184,2 [0-130 mg/dl]
Trójglicerydy 18,9 / 27 / 35 / 64 [50-150 mg/dl]

Boczek, karkówka i żeberka obniżyły mi cholesterol :D

TSH 2,02 / 0,77 / 2,04 / 1,81 [0,27 – 4,2 uIU/ml]
FT4 1,33 / 1,07 / 1,01 / 1,16 [0,93 – 1,7 ng/dl]
FT3 2,48 / brak / 1,93 / 1,97 [2,00 – 4,4 pg/mL]

Najważniejsze były jednak dla mnie wyniki tarczycy. fT4 na poziomie 29,87% i fT3 poniżej normy: – 1,25%. Postanowiłam zrobić drugie podejście do Novothyralu (jak mówi ulotka, „po ustąpieniu działań niepożądanych można kontynuować leczenie przy ostrożnym dawkowaniu leku”), od najmniejszej dawki i po 4 tygodniach zrobić badania kontrolne. Niestety, tym razem już po 25mg T4 i 5mg T3 w trzecim dniu wystąpiła nadmierne potliwość, osłabienie i rozdrażnienie. Odstawiłam więc lek i obecnie stosuję Letrox 25mg. Po 4-6 tygodniach zrobię kontrolne wyniki i zdecyduję o ewentualnym powrocie do Letroxu 50mg.

Lepsze jest wrogiem dobrego – tak mogę podsumować moje doświadczenia związane z Novothyralem. Chciałam zrobić krok do przodu, a zrobiłam trzy kroki w tył. Niepożądane objawy na szczęście powoli ustępują, ale w dalszym ciągu nie mogę się pozbierać. Cała ta sytuacja była ogromnym stresem dla organizmu, przede wszystkim dla nadnerczy. Musiałam je teraz mocno odciążyć, zmniejszając intensywność treningów siłowych, rezygnując całkowicie z interwałów i treningu metabolicznego,  włączając jogę dwa razy w tygodniu i zwiększając udział węglowodanów w diecie. Wspomagam się również adaptogenami. Zrezygnowałam na razie z kawy :(

Obecnie stosuję ashwagandhę i różeniec górski.

Burza hormonalna mocno odbiła się również na mojej psychice. Powoli wygrzebuję się na szczęście z dołka. W kolejnym wpisie, w ramach autoterapii, pokażę Wam, co fajnego udało mi się zrobić w wakacje, na jakich szkoleniach byłam, z kim się spotkałam i co dobrego jadłam. Muszę też ruszyć z miejsca i zacząć realizować swoje plany. Ostatni miesiąc był bowiem pod tym względem stracony.

Czego mi teraz potrzeba? Stabilizacji. Spokoju. Cierpliwości. I trochę odpoczynku. Na razie lecę na jogę.

Chodzę do Akademii Jogi i Terapii Ruchem (więcej tutaj).

Dziękuję jeszcze raz Kasi i wszystkim osobom, które pomogły mi w tych ciężkich dla mnie chwilach.

Reklamy

14 thoughts on “Polekowa nadczynność tarczycy

  1. Pingback: Podsumowanie redukcji | Joanna Haśnik

  2. Pingback: Najwyższy czas… | JOANNA HAŚNIK

  3. Pingback: Borelioza? | JOANNA HAŚNIK

  4. Pingback: Pierwszy miesiąc redukcji | JOANNA HAŚNIK

  5. Też przyjmuję Novoi muszę przyznać, że to dzięki niemu udało mi się pokonać wysoką niedoczynność w jaką popadłam po usunięciu tarczycy. Sam Euthyrox nie dawał rady…. Aktualnie biorę dawki 175 euthyrox i 50 novo… Tylko, że ostatnimi czasy moje samopoczucie leci na łep na szyję…. Ciężkie te nasze życie jest…. Życzę Nam poprawy zdrowia i lepszego samopoczucia!

  6. Od dłuższego czasu podglądam, co się u Ciebie dzieje i mocno trzymam kciuki, żebyś w końcu miała jakąś poprawę! Z tego co zauważyłam, to u ciebie również bardzo opornie, albo wręcz wcale, nie spada waga – jeśli cię to jakoś pocieszy, to waga u mnie również sprawia olbrzymi kłopot ;)
    Dotychczas brałam letrox, ale po ostatnich wynikach – tsh spadło do 0,13; ft4 92%, a ft3 ujemne -28%, chyba będę musiała spróbować novothyral, bo już od jakiegoś czasu zauważyłam, że zwiększana dawka letroxu nie wpływa na mnie w absolutnie żaden sposób.. Trochę to dobijające, bo i protokół trzymam (choć motywacji już powoli brakuje), i biorę suplementy. Mam nadzieję, że u mnie novothyral nie spowoduje takich efektów ubocznych, bo troszkę mnie przeraził Twój wpis.

    Pozdrawiam i przesyłam pozytywną energię do dalszej walki :)
    

  7. A jak tolerowałaś Euthyrox? Mój endo twierdzi, że jeśli źle się toleruję Euthyrox to Novothyral też nie będzie dobrym wyborem. Ja też niedawno przeszłam z Letroxu na Novothyral, TSH badałam dziś i mam na poziomie 0,23 a FT3 I FT4 po 10% normy, czekam jednak na razie na postępy. Oprócz rozdrażnienia nic innego nie zauważyłam.

  8. Właśnie biorę Novo 50 od 3 tyg i mega sie przejęłam Twoim wpisem. Mam dość podobna sytuacje do Twojej, walczymy o to samo.Tym bardziej ze endo(co się zna na rzeczy ponoć ;P) zaleca odstawić stopniowo. Na razie jest ok z samopoczuciem tylko czasem to dziwne kłucie w klacie. Trochę mam juz mętlik w głowie! PS. Przesyłam pozytywną energię, będzie dobrze :)

  9. Pingback: Instagram Mix #4 | JOANNA HAŚNIK

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s