Jak przygotować się do badania krwi?

Od dłuższego czasu myślałam o tym, aby napisać ten artykuł. Szkolenie „Interpretacja badań laboratoryjnych. Cz. 1 – morfologia krwi obwodowej i Cz. 2 – lipidogram” organizowane przez Barbell Kitchen i Monikę Gackowską, na jakim niedawno byłam we Wrocławiu, pozwoliło mi usystematyzować i poszerzyć wiedzę, którą chcę Wam dziś przekazać.

Na początku współpracy zawsze proszę o wykonanie podstawowego panelu badań krwi lub na podstawie rozmowy, analizy ankiety i oceny sytuacji sugeruję wykonanie dodatkowych.

O tym, jakie badania warto wykonać pisałam w tekście „Zbadaj się!”.

Tak samo ważne, jak same wykonanie badań jest jednak przygotowanie się do nich. Wiele czynników, zarówno związanych z pacjentem, jak i zależnych od pracy laboratorium może bowiem istotnie wpłynąć na jakość wyników. Biorąc pod uwagę wykorzystanie automatycznych analizatorów oraz rygorystycznych procedur kontroli jakości badań, można stwierdzić, że błędy popełniane przed pobraniem krwi – w fazie przedanalitycznej – stanowią 31-75% wszystkich nieprawidłowości laboratoryjnych.

Przypuśćmy, że ktoś zjadł późnych wieczorem boczek i karkówkę, a rano poszedł na badanie profilu lipidowego. Wynik znacznie przekroczył normę, w konsekwencji czego otrzymał leki obniżające poziom cholesterolu we krwi. Już pomijam fakt, że lekarze przepisują bardzo często statyny na podstawie jednego wyniku, ale mógł on być podwyższony tylko ze względu na wysokotłuszczowy posiłek zjedzony parę godzin przed badaniem. Unikajmy takich sytuacji.

Czytaj dalej

Wsparcie odporności / moja obecna suplementacja

Ostatnio wprowadziłam do diety kilka nowych suplementów. Na bieżąco pokazuję je Wam na Instagramie lub InstaStory. Pomyślałam jednak, że warto zrobić aktualizację wpisu o mojej obecnej suplementacji. Prosiliście zresztą o to w wiadomościach prywatnych i w komentarzach.

Moim priorytetem jest wsparcie odporności. Jak pokazują moje wyniki badań (pisałam o nich tutaj), mój układ odpornościowy jest bardzo obciążony mimo, że o jelita dbam nieustannie (szeroki wpis na temat jelit znajdziecie tutaj). Wiadomo, może to być kwestia boreliozy i koinfekcji, ale trochę czasu minie, zanim wykonam pełną diagnostykę (w grudniu będę dwa razy w Krakowie, 7. grudnia na biorezonansie (wykupiłam z czystej ciekawości badanie BioBalance na Gruponie za 49zł), a 19. grudnia na konsultacji u doktora Andrzeja Gliwy w Centrum Medycznym INTERMED).

Po wrześniowym przeziębieniu leczonym naturalnymi metodami, w tym rosołkiem (więcej tutaj) i naparem z imbiru (więcej tutaj), kiszonkami i sokami z kiszonych buraków lub kapusty, długo nie mogłam dojść do siebie. Mimo braku gorączki, czułam rozpalenie na twarzy. Miałam powiększone węzły chłonne (szyjne mam powiększone cały czas, ale wtedy jeszcze bardziej). Ogólnie byłam osłabiona. Po rozmowie z Moniką Gackowską wprowadziłam więc kilka nowych suplementów, w tym laktoferynę i Sanprobi Barrier, a także wróciłam do stosowania tranu i witaminy C. Muszę przyznać, że jest dużo lepiej i nawet po sobotnim meczu, kiedy strasznie zmarzłam robiąc spikerkę, nie padłam na drugi dzień plackiem. Odpukać.

Zależy mi również na poprawie pracy tarczycy. W końcu rozpoczęłam suplementację selenem, od czego w sumie powinnam zacząć, ale jak to mówią, szewc bez butów chodzi. Dorzuciłam do tego również cynk. Po pełnej 2-miesięcznej kuracji zrobię wyniki badań tarczycy. Ciekawa jestem rezultatów.

Kilka innych preparatów chodzi mi też dziś po głowie, a to dlatego, że w niedzielę uczestniczyłam we Wrocławiu w szkoleniu Barbell Kitchen i właśnie Moniki Gackowskiej „Interpretacja badań laboratoryjnych. Część 1 – morfologia krwi obwodowej. Część 2 – lipidogram” i kilka polecanych produktów mogłoby mi pomóc. Już dawno myślałam o tym szkoleniu i nie żałuję, że pojechałam, bo uzyskałam mnóstwo przydatnych mi na co dzień, praktycznych informacji. Nie mogę się doczekać kolejnych części.

Korzystając z okazji dziękuję Adrianowi, który zawiózł mnie rano na autobus do Katowic, bo zaspałam i Agnieszce, która odebrała mnie we Wrocławiu z dworca. I oczywiście Monice, która zdecydowanie jest dla mnie wzorem do naśladowania, jako studentki dietetyki :) Szkoda, że nie mam z nią zajęć na uczelni :( Na pewno jednak wybiorę się do Moniki na konsultację do Bydgoszczy w kwestii mojej diety, bo widzę jednak jeszcze kilka kwestii, które wymagają u mnie zmiany, w tym monotonię, która może wywołać nietolerancje. 

P.s. Zaliczyłam po raz pierwszy przejazd Polskim Busem i Uberem. Polski Bus, jak najbardziej na plus. Dwie godzinki i jestem we Wrocławiu w sumie za 30zł w obie strony. Z Uberem spieprzyłam sprawę, bo nie zorganizowałam sobie żadnego kodu na pierwszy przejazd, ale i tak 25zł z Katowic do Rudy Śląskiej to bardzo mało.

Czytaj dalej

Borelioza?

W ciągu ostatnich miesięcy czułam się naprawdę nieźle. Wiadomo, jak każdy, nawet w pełni zdrowy człowiek miałam lepsze i gorsze dni, ale generalnie moje samopoczucie psychiczne i fizyczne zdecydowanie się poprawiło. Przestałam kombinować z dietą i popadać w skrajności, dzięki czemu znów widzę „szóstkę” z przodu na wadze (o redukcji pisałam tutaj). Co ważne, waga masy mięśniowej nie uległa zmianie, pozbyłam się jedynie tkanki tłuszczowej (obecnie mam ok. 23%), z czego jestem szczególnie zadowolona. Na razie jednak nie chciałabym obciążać już bardziej organizmu, więc delikatnie zwiększyłam ilość węglowodanów i codziennie jem ok. 2000kcal. Czuję się najedzona, nie podjadam między posiłkami, nie mam spadków energii w ciągu dnia, jestem w stanie uczyć się do północy.

Czytaj dalej