Inofem, czyli hormony w harmonii

Od dłuższego czasu moja suplementacja ograniczona jest do kilku produktów, w tym dawki podtrzymującej witaminy D3, witaminy E zaleconej przez moją panią endokrynolog, magnezu (choć często o nim zapominam) i kwasów omega-3. Dbam o wartości odżywcze mojej diety na co dzień i zdecydowanie bardziej wolę sięgnąć chociażby teraz po owoce i warzywa, niż po witaminę C w proszku.

Mimo to, zdecydowałam się rozpocząć roczną kurację preparatem Inofem. Już od dawna czytałam o nim na grupach wsparcia dla kobiet zmagających się z Zespołem Policystycznych Jajników, ale zainteresowałam się nim dopiero ostatnio. Joanna, znajoma z Krakowa, która ma ogromną wiedzę dietetyczną i medyczną zadzwoniła do mnie po moim wyjściu ze szpitala i poleciła właśnie Inofem w kontekście leczenie PCOS i wtórnego braku miesiączki. W środowisku lekarskim, w którym się obraca ma bowiem bardzo dobre opinie.  Zaczęłam o nim czytać więcej i stwierdziłam, że faktycznie w moim wypadku warto spróbować. Tym samym zwróciłam się do firmy „Establo Pharma”, produkującej Inofem z propozycją współpracy i w ostatnim czasie otrzymałam przesyłkę z rocznym zapasem suplementu.

Inofem to nowoczesny suplement diety przebadany klinicznie. Preparat został opracowany w oparciu o nowoczesną technologię, gwarantującą najwyższą jakość produktu.

Czytaj dalej

Reklamy

Lżejsza na wiosnę!

Minął już miesiąc odkąd wyszłam ze szpitala z nowymi zaleceniami żywieniowymi i treningowymi, które tym razem wprowadziłam od razu w życie. Tak, jak już wspominałam, w końcu dojrzałam do zmian. I jak na razie wszystkie wychodzą mi – odpukać – na dobre.

O pobycie w szpitalu, wynikach badań i diagnozie pisałam w artykule „Najwyższy czas”.

Czytaj dalej

Kokosowe ciasteczka z mąki z ciecierzycy

Jakiś czas temu moja koleżanka ze studiów wrzuciła na Facebook’u zdjęcie farinaty, włoskiego placka z mąki ciecierzycy.

Jak wiecie, moja dieta ostatnio przeszła małą rewolucję, włączyłam kilka nowych produktów, w tym rośliny strączkowe, więc od razu zainteresowałam się tą mąką. Przy okazji ostatniego zjazdu na studiach kupiłam ją w jednym ze sklepów ze zdrową żywnością. Widziałam ją również później w sklepie sieci Społem, więc raczej nie jest trudno dostępna. Przed weekendem majowym kupiłam wszystkie produkty na farinatę. Planowałam bowiem zrobienie placka z suszonymi pomidorami i oliwkami.

Tymczasem, na razie wykorzystałam mąkę z ciecierzycy do słodkiego wypieku. W minioną niedzielę upiekłam bowiem bezglutenowe, kokosowe ciasteczka. Na pomysł ich przygotowania wpadłam przeglądając wegetariańskie i wegańskie przepisy i szukając inspiracji do swoich obiadowych posiłków. Zmodyfikowałam przepis pod siebie, bo jak wiecie uwielbiam kokos w każdej postaci.


Za mąkę zapłaciłam niecałe 10zł. Można ją zrobić również samodzielnie z podprażonej na patelni i zmielonej w młynku ciecierzycy. 

Mąka z ciecierzycy oczywiście jest bezglutenowa. Ma ok. 380kcal na 100g, ale niski indeks glikemiczny, więc spokojnie mogą z niej korzystać osoby na diecie cukrzycowej. Zawiera dość dużo błonnika (10,8g na 100g), białka (aż 22,39g na 100g), a także sporo potasu (aż 846mg na 100g),  magnezu (166mg na 100g) i kwasu foliowego (172 μg na 100g). Nadaje się świetnie do naleśników, placków, zagęszczania zup i sosów, a także jako zamiennik jajek. Jest bowiem dość kleista, stąd też moje ciasteczka są bezjajeczne. Nadaje się także na panierkę.

Czytaj dalej