Przełom

W styczniu miną dokładnie cztery lata od mojej pierwszej wizyty u endokrynologa. Wtedy to zdiagnozowano u mnie Hashimoto i niedoczynność tarczycy. Za radą lekarza zdecydowałam się wówczas po dwunastu latach odstawić antykoncepcję hormonalną. I wtedy zaczął się mój koszmar. Cztery lata tułania się po endokrynologach, ginekologach, dietetykach. Lekarzy, którzy najpierw dawali mi nadzieje, a potem załamywali ręce i wypisywali receptę na antykoncepcję lub zrzucali wszystko na trening i stres i wysyłali do psychologa. Tysięcy złotych wydanych na badania. Dwukrotnej diagnostyki na oddziałach endokrynologii ginekologicznej w Katowicach i Piekarach Śląskich. Testowania różnych leków, suplementów, diet. Chodzenia spać o 21:00. Braku sił do życia. Depresyjnych nastrojów i wielokrotnych załamań. A wystarczyło zrobić rezonans głowy…

Było mi ciężko, ale nigdy nie brakowało mi motywacji, by to wszystko jeszcze odwrócić i znów poczuć się, jak dawniej. Na ile pozwalały mi moje możliwości finansowe, szukałam dla siebie pomocy. Dlatego w sierpniu pojechałam do kolejnego ginekologa, doktora Andrzeja Banacha z Wrocławia (relację z wizyty i jego zalecenia znajdziecie tutaj). To on był pierwszy lekarzem, który zapytał mnie, czy miałam robiony rezonans głowy. Nie miałam.

Trzy lata temu byłam pierwszy raz w szpitalu, na oddziale endokrynologii ginekologicznej w Katowicach – Ligocie (pisałam o tym tutaj). W ogóle nie było tematu rezonansu. PCOS, insulinooporność, hiperkortyzolemia i recepta na Novynette. „Będziemy się martwić, kiedy będzie Pani chciała zajść w ciążę” – usłyszałam. „Problem polega na tym, że nie będę chciała” – pomyślałam i szukałam dalej. W kwietniu 2017 roku leżałam na tym samym oddziale, ale w Piekarach Śląskich (pisałam o tym tutaj). Koleżanki z pokoju były na rezonansie i myślałam, że również pojadę na badanie, ale i tym razem nie widziano żadnych podstaw do jego wykonania. Prolaktyna była w normie, więc nikt nie podejrzewał gruczolaka przysadki, co byłoby wskazaniem. Nie bolała mnie głowa, nie narzekałam na nagłe pogorszenie wzroku. Po co generować niepotrzebne koszty?

Już powoli zaczynałam powoli wierzyć, że to nadmierny trening, stres i zbyt niskokaloryczna dieta miesza mi w hormonach mimo, że nigdy się nie głodziłam, a na zbyt intensywny trening nie miałam po prostu siły. Podświadomie czułam jednak, że problem leży gdzie indziej. I ta myśl ostatecznie przekonała mnie do wykonania prywatnie rezonansu magnetycznego, choć długo się wahałam. 520zł to dla mnie bardzo dużo. Stwierdziłam więc, że dla świętego spokoju zrobię, ale jeśli nic nie wyjdzie wracam do antykoncepcji i odpuszczam sobie to szukanie igły w stogu siana i nie wydam już ani złotówki na badania.

Zależało mi na tym, by zrobić rezonans jeszcze przed wizytą kontrolną u doktora Banacha. Na szczęście terminy w prywatnej poradni diagnostycznej „Resonica”, która ma swój oddział w Szpitalu Miejskim w Rudzie Śląskiej były szybkie. Czekałam chyba niecały tydzień.

Jak wygląda przygotowanie do badania?

  • na badanie należy założyć ubranie pozbawione metalowych elementów. Kolczyki,okulary, pasek, zegarek, klucze, portfel itd. zostawia się w przebieralni.
  • na badanie głowy należy zgłosić się bez makijażu oraz np. uczesania z użyciem lakieru do włosów, gdyż środki kosmetyczne zawierają drobiny metali, które spowodują zakłócenia pola magnetycznego i obniżają jakość uzyskiwanych obrazów.
  • wskazane jest, aby dwie godziny przed badaniem nie jeść i nie pić. Można przyjmować jednak wszystkie leki.

Jako, że rezonans głowy wykonuje się z kontrastem konieczne jest wcześniejsze oznaczenie poziomu kreatyniny w surowicy krwi (lub GFR – współczynnik przesączania kłębuszkowego). Za aktualne wyniki uznaje się badanie poziomu kreatyniny wykonane w okresie siedmiu dni poprzedzających rezonans u osób z dowodami/przesłankami wskazującymi na zaburzenia czynności nerek i badanie poziomu kreatyniny wykonane w okresie dwudziestu jeden dni poprzedzających badanie rezonansu magnetycznego u osób zdrowych. Ja dzień wcześniej robiłam kontrolne badania, o których pisałam tutaj. Na szczęście kreatynina wyszła w normie, bo nieraz zdarzało się, że miałam przekroczoną. Badanie można też zrobić na miejscu, przed rezonansem, ale to koszt 20zł. W laboratorium płaciłam chyba 7zł.


Tutaj znajdziecie więcej informacji o badaniu w poradni, w której ja byłam.

Na badanie musiałam przyjść dziesięć minut przed umówioną godziną. Z rejestratorką załatwiłam wszystkie formalności. Następnie pielęgniarka przeprowadziła ze mną krótki wywiad, pytając, czy jestem w ciąży, czy mam rozrusznik serca, implanty zębowe lub ortopedyczne i czy mam uczulenie na kontrast. Jako, że nie miałam skierowania od lekarza, musiałam podać przyczynę badania (wtórny brak miesiączki). Na koniec założyła mi wenflon, po czym udałam się do pokoju z rezonansem.


Przez około 30 minut musiałam leżeć nieruchomo ze słuchawkami na stole wsuniętym do tunelu. Po 15-20 minutach został podany kontrast, ale prawdę mówiąc sama nie wiem kiedy, bo nic nie poczułam. Samo badanie nie boli, więc nie ma się czego bać, bo wiele osób pisało mi na profilach społecznościowych, że rezonans ich przeraża. Także naprawdę nie ma się czym stresować. Jedynie dość głośna praca aparatury w czasie badania może wywołać ból głowy, ale da się przeżyć.

Po badaniu i zdjęciu wenflonu odczekałam kilka minut w poczekalni, dostałam płytę CD z zapisanymi zdjęciami i mogłam pojechać do domu. Nie ma przeciwwskazań do prowadzenia samochodu.

„Resonica” wysyła opis badania w formie tekstowej na podany wcześniej adres mailowy do 10 dni. Bardzo mi zależało, żeby otrzymać go szybciej i w sumie już po 5 dniach otrzymałam maila.

W załączniku znajdował się plik z wynikiem badania.

Aby uzyskać dostęp do pliku należało wpisać swój numer PESEL.

Przyznam, że nogi się trochę pode mną ugięły. Odpaliłam doktora Google i zaczęłam czytać o torbieli kieszonki Rathkego.

Torbiel kieszonki Rathkego stanowi najczęściej zobrazowaną przypadkowo zmianę okolicy siodłowo-nadsiodłowej. Częstość jej występowania w populacji, określana na podstawie badań autopsyjnych, wynosi około 20%. Objawowe torbiele kieszonki Rathkego są jednak sporadyczne. Szczyt częstości ich występowania przypada na okres między 4. i 6. dekadą życia. Trzykrotnie częściej obserwowane są wśród kobiet.

Kieszonka Rathkego wywodzi się z przewodu czaszkowo-gardłowego. W rozwoju embrionalnym z komórek przedniej i tylnej ściany kieszonki powstają odpowiednio przednia i pośrednia część przysadki mózgowej. Struktury te łączą się z lejkiem zbudowanym z nabłonka nerwowego. Niezamknięcie się światła kieszonki doprowadza do powstania przestrzeni płynowej między częścią nerwową a ektodermalną. Dlatego też torbiel kieszonki Rathkego położona jest w części pośredniej przysadki, między przednim a tylnym płatem. W niektórych przypadkach zmiana ta zajmuje również przestrzeń nadsiodłową. W około 50% przypadków obserwowany jest stan zapalny wokół torbieli, możliwy do uwidocznienia w obrazowaniu metodą rezonansu magnetycznego (MRI). W badaniach autopsyjnych wykazano również obecność metaplazji w ścianie torbieli w 9–39% przypadków.

Objawy kliniczne wywołane torbielą kieszonki Rathkego są spowodowane wzrostem ciśnienia w okolicy okołosiodłowej. Najczęstszą manifestację kliniczną stanowią bóle głowy. Przeważnie są to niepulsujące, epizodyczne bóle okolicy czołowej i zaoczodołowej. Mogą mieć jednak niespecyficzną lokalizację i charakter. Jeśli torbiel osiąga większe rozmiary, może prowadzić do ucisku na skrzyżowanie nerwów wzrokowych, wywołując zaburzenia widzenia. Pomimo że torbiel kieszonki Rathkego jest przeważnie diagnozowana przypadkowo, to zaburzenia hormonalne stwierdza się nawet u 80% chorych ze zmianami objawowymi. W badaniach laboratoryjnych najczęściej obserwuje się hiperprolaktynemię, niedoczynność w zakresie osi gonadalnej, osi nadnerczowej, rzadziej osi tarczycowej. Zaburzenia te związane są bardziej z cechami zapalenia w obrazie MRI, niż z wielkością torbieli. W rzadkich przypadkach zmian penetrujących do przestrzeni nadsiodłowej obserwuje się również moczówkę prostą. Do najczęściej zgłaszanych skarg wywołanych zaburzeniami hormonalnymi należą wtórny brak miesiączki, obniżenie libido, impotencja.

Przyjmuje się, że zmiany objawowe powinny być usunięte operacyjnie, choć uzasadnione przy podejmowaniu decyzji wydaje się uwzględnienie dynamiki procesu chorobowego. Usunięcie torbieli kieszonki Rathkego jest obarczone wysokim ryzykiem wystąpienia moczówki prostej. Wynika to z często obserwowanego przywierania ścian torbieli do lejka przysadki. Jeżeli przed operacją występowały objawy niedoczynności przysadki, to zazwyczaj nie ustępują po leczeniu neurochirurgicznym.

Czas obserwacji po interwencji chirurgicznej powinien wynosić co najmniej 5 lat ze względu na nawet 50-procentowe ryzyko nawrotu. Wzrasta ono szczególnie w przypadku wystąpienia stanu zapalnego wokół torbieli. Wykazano, że antybiotykoterapia może zmniejszać w tym wypadku ryzyko powtórnego wystąpienia zmiany. W przypadku nawrotowych zmian skuteczna może się okazać radioterapia, choć brakuje wystarczających dowodów w tym zakresie. Bezobjawowe torbiele kieszonki Rathkego należy obserwować. Dotąd jednak nie ustalono, jak długo powinien trwać okres obserwacji. Należy przy tym uwzględnić, że coraz więcej badań wskazuje na możliwość przekształcenia się metaplastycznej torbieli kieszonki Rathkego w czaszkogardlaka.

Tutaj tylko kilka zdań o torbieli kieszonki Rathkego. Znalazłam na PubMedzie kilka polskich i zagranicznych badań, więc spędziłam dobre kilka godzin na zebranie informacji i przygotowanie się do wizyty u neurochirurga.

Tak, jak wspominałam Wam już ostatnio, doktor Banach był bardzo zaskoczony wynikiem rezonansu. Jak większość myślał, że to kwestia moich morderczych treningów, czy głodówek. Mimo to jestem mu bardzo wdzięczna za to, że jako pierwszy z lekarzy zasugerował mi w ogóle zrobienie rezonansu. Jestem mu winna dobre whisky. Doktor polecił mi neurochirurga w Warszawie, jednak wolałam znaleźć kogoś na Śląsku. Wysłałam więc wyniki do mojej endokrynolog z Piekar Śląskich i w odpowiedzi poleciła doktora Adama Rudnika z Katowic, pracującego na oddziale neurochirurgi Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Katowicach – Ligocie. Podzwoniłam po klinikach, w których przyjmuje prywatnie i w jednej z nich udało mi się zapisać na termin jeszcze w listopadzie.

Nie ma co ukrywać, byłam bardzo ciekawa opinii neurochirurga i jeszcze tydzień wcześniej poszłam prywatnie na wizytę do innego lekarza, prof. Piotra Bażowskiego, który do niedawna był ordynatorem oddziału na Ligocie. Odesłał mnie jednak do doktora Rudnika, który specjalizuje się w takich guzach, jak mój. Pozostało mi więc czekać, jak na szpilkach kolejny tydzień z uzyskaną od niego informacją, że wszystkie tego typu guzy mają charakter nowotworowy i najprawdopodobniej czeka mnie operacja. Uspokoił mnie tylko, że guz nie jest wynikiem jakiego uderzenia (miałam po 18. urodzinach wypadek i wstrząs mózgu) czy moich błędów żywieniowych, treningowych, ale wadą rozwojową.

Było mi ciężko. Na szczęście miałam całkiem sporo pracy i nauki i jakoś przetrwałam ten tydzień do wizyty u Klinice Leczenia Niepłodności w Katowicach na osiedlu Witosa, w której między innymi przyjmuje doktor Rudnik. Pokrótce przedstawiłam doktorowi swoją historię, wyniki badań, wypisy ze szpitali. Pooglądał zdjęcia obrazowe z rezonansu. Kręcił mocno głową słysząc, że dwukrotnie w szpitalu nie wykonano mi rezonansu. Chyba tylko z racji pracy w tym samym szpitalu, nie skomentował tego dosadniej. Stwierdził też, że tak naprawdę trudno jednoznacznie ocenić, czy to torbiel kieszonki Rathkego, czy czaszkogardlak, czy inny guz i wszystko okaże się po operacji. Wspominał, że mogę poczekać rok, zrobić kolejny rezonans, sprawdzić, czy guz się powiększa, gdybym bardzo nie chciała teraz operacji, jednak jego zdaniem raczej dobrze byłoby to usunąć, na co się zgodziłam. Naprawdę nie chcę już czekać bezczynnie, więc skoro w końcu mam diagnozę, wolę działać od razu. Może stanie się jakiś cud i przysadka zaskoczy.

Rozmawialiśmy jeszcze o kwestii moczówki prostej (wielomocz), która często towarzyszy torbieli kieszonki Rathkego czy czaszkogardlakom. Po przeglądnięciu swoich badań z ostatnich lat i poczytaniu o objawach, myślę, że może być coś na rzeczy, bo płyny przelatują mnie przeze mnie od dłuższego czasu i będąc na uczelni jestem w stanie robić przez cały dzień dwa łyki wody, żeby tylko nie musieć non stop chodzić do ubikacji, jak w domu. Muszę zrobić sobie w najbliższym czasie kontrolne badanie.

Bałam się trochę, że usunięcie guza ma charakter przezczaszkowy. Na szczęście doktor uspokoił mnie, że zabieg odbywa się endoskopowo przez zatokę klinową, a więc przez nos, a przy operacji jest obecny również laryngolog. Sonda kierowana jest brzegiem małżowiny nosowej środkowej do zachyłka klinowo-sitowego, następnie przez zatokę klinową do przysadki. Metoda ta charakteryzuje się małą inwazyjnością, a tym samym niewielkim ryzykiem powikłań. Doktor powiedział, że cały pobyt w szpitalu trwa zazwyczaj do tygodnia. Oczywiście musiałam dopytać, jak długo po operacji nie będę mogła trenować i stwierdził, że około 6-8 tygodni.

Pan doktor mówił, że jeśli szybko dostarczę skierowanie od swojego lekarza rodzinnego, to mogę być operowana jeszcze w grudniu. Początkowo pomyślałam, że to dobry pomysł, jednak przemyślałam temat i biorąc pod uwagę, że początek nowego roku jest dla mnie bardzo ważnym okresem w firmie, a w styczniu muszę zrobić praktyki w szpitalu i do tego mam sesję zaliczeniową do 2 lutego na studiach, zawożąc parę dni temu skierowanie do szpitala poprosiłam o przesunięcie operacji na luty. Udało się i 5 lutego mam termin przyjęcia na oddział, a na 7 lutego zaplanowaną operację.

Czy się boję? Wszystkim odpowiadam, że tego, jak wytrzymam dwa miesiące bez treningu, ale skłamałabym mówiąc, że nie. Nigdy nie miałam jeszcze zabiegu w znieczuleniu ogólnym i boję się, że się nie obudzę. Stresuje się też kwestią uszkodzenia wzroku, bo jest to numerem dwa na liście rzeczy, które mnie najbardziej przerażają. Zastanawiam się, czy nie będę miała jakiś bólów głowy po operacji. Przede wszystkim martwi mnie jednak to, że usunięcie guza nie oznacza przywrócenia funkcji przysadki. Miąższ jest zbyt zniszczony. To jest dla mnie prawdziwy wyrok. Jak sobie pomyślę, że mam się czuć tak, jak teraz do końca życia, to autentycznie chce mi się wyć. Dlatego pierwszy tydzień po wizycie u neurochirurga przepłakałam. Na zmianę z gigantyczną złością na lekarzy, którzy nie zrobili mi tego rezonansu wcześniej. Już nie mówię o ginekologu, który 16-latce przepisał bez żadnych badań antykoncepcję, choć tak naprawdę ten guz jest ze mną od urodzenia, więc wtedy możnaby go już usunąć, ale przede wszystkim o lekarzach, u których się leczyłam przez ostatnie cztery lata. Jak tylko będę w lutym na oddziale, to na pewno pójdę do ordynatora ginekologii endokrynologicznej zapytać się, dlaczego nie zlecił rezonansu. Zresztą i na tym oddziale się pojawię, bo jak zapowiedział doktor Rudnik po operacji będzie konieczna pełna diagnostyka hormonalna.

Wiem, czasu nie cofnę, ale potrzebuję czasu, żeby sobie to wszystko poukładać w głowie. Oczywiście, nie zamierzam siedzieć bezczynnie i na pewno będę szukać informacji o tym, co mogę zrobić, by poprawić pracę przysadki, tarczycy i jednocześnie wpłynąć na swoje samopoczucie. W kolejnym poście opowiem Wam już o pierwszym kroku. Stay tuned!

15 thoughts on “Przełom

  1. Witam
    Dwa tygodnie temu odebralam wynik RM< diagnoza: torbiel kieszeni Rathkego. Od dwóch lat mam chroniczne bole glowy, ucisk w glowie, zaburzenia widzenia.
    Badania hormonalne , tarczyca – w normie. Nigdy nie bralam hormonow, ani suplementacji, wie pani Olu nie zgadzam sie z pani teoria.

  2. Pingback: Operacja | Joanna Haśnik

  3. Hmmm. To nie jest zadna wada rozwojowa. Wskutek stosowania antykoncepcji przez lata gospodarka neurohormonalna zostala.uszkodzona i dlatego zrobil Ci sie goz na przysadce. Dziwne to nie jest i mnie nie zaskoczylo. Tylko trzeba miec tupet zeby komus wmawiac ze to jest wada rozwojowa ma Boga 😶. Goz jest objawem zaburzen do ktorych doprowadzila nadstymulacja przysadki hormonami i oni to wiedza bardzo dobrze. Przez tak dlugie stosowanie hormonow dochodzi do zmian na poziomie ekspresji genow to sa glebokie uszkodzenia. Dlatego masz mthfr wade tez wskutek rozregulowania. Bo uaktuwnily Ci sie uwarunkowania. Gdy organizm jest w rownowadze odczytuje tylko te dobre informacje gdy ingerujesz w organizm rozregulowujesz go zaczynasz zmieniac odczyt informacji. Dlatego wychodza choroby. Usuniecie goza nic nie zmieni bo on byl wtornym objawem przez lata nadstymulacji. Pozdrawiam.

  4. gratuluję wytrwałości i w końcu znalezienia przyczyny!
    chociaż nie mogę się też oprzeć myśli, czy lepiej znać przyczynę i nie móc z nią wiele zrobić, czy lepiej nie znać i ciągle szukać, też niewiele mogąc zrobić…
    w każdym razie powodzenia w dalszej pracy nad zdrowiem przysadki. na pewno mało znany temat, a więc i coś nowego do odkrywania!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s