Analiza Pierwiastkowa Włosa

Jakiś czas temu jedna z moich obserwatorek na Instagramie wysłała mi wiadomość prywatną, w której zachęciła mnie do wykonania Analizy Pierwiastkowej Włosa (dziękuję Ci raz jeszcze za zainteresowanie!). Napisała bowiem, że po wprowadzeniu zaleceń wynikających z analizy, wyniki badań jej tarczycy, jak i samopoczucie diametralnie się poprawiły. Stwierdziłam więc, że również wykonam sobie taką analizę. Pewnie niektórzy mi napiszą, że to szamanizm, jak lewoskrętne banany, czy biorezonans (jak pamiętacie też kiedyś sobie zrobiłam z czystej ciekawości, o czym pisałam tutaj, ale nie przywiązuję większej uwagi do wyników), ale nie miałam przecież nic do stracenia.

W Internecie znalazłam sporo ofert wykonania Analizę Pierwiastkową Włosa. Zdecydowałam się jednak na Lifelinediag, firmę ze Śląska, którą znam między innymi z darmowych webinarów, czy konferencji dla dietetyków.


Swoją drogą 15 stycznia możecie wziąć udział w kolejnym darmowym webinarze, tym razem o skutkach nadmiaru lub niedoboru żelaza, który poprowadzi dr Anna Romaniuk. Tutaj możecie się zarejestrować na webinar.

Przekonał mnie również fakt, że z Lifelinedag współpracuje bardzo ceniona przeze mnie dietetyk i diagnosta laboratoryjny Monika Gackowska-Lisińska, z którą od dawna chciałam porozmawiać na temat swojej dalszej diagnostyki.

Czym jest w ogóle Analiza Pierwiastkowa Włosa?

Wynik analizy pierwiastkowej włosa informuje o stężeniach 28 pierwiastków odżywczych i toksycznych w organizmie oraz ich wzajemnych proporcjach. Pierwiastki mogą bowiem współpracować ze sobą lub być wobec siebie konkurencyjne. Nadmiar czy niedobór jednego pierwiastka wpływa więc na zmianę zawartości innych. Na podstawie proporcji pomiędzy pierwiastkami można ocenić aktywność metaboliczną i prawidłowość procesów fizjologicznych. Zmiany wartości proporcji pierwiastków mają swoje odzwierciedlenie w funkcjonowaniu podsystemów organizmu, jak np. układ nerwowy, pokarmowy oraz hormonalny. Na podstawie wyniku Analizy Pierwiastkowej Włosa można określić zmiany w funkcjonowaniu tych podsystemów i ocenić poziom zachwiania równowagi, który w konsekwencji może doprowadzić do wielu groźnych chorób.

Badanie włosa czy badanie krwi lub moczu?

Badanie Analizy Pierwiastkowej Włosa daje najbardziej miarodajny wynik na zawartość minerałów w organizmie, ponieważ wynik tego badania określa zaburzenia równowagi organizmu oraz przemian pierwiastków i ich wzajemnych powiązań dużo bardziej rzetelnie niż badanie krwi czy moczu. Jest wiele powodów dla których warto je wybrać. Wśród nich jedną z najważniejszych jest rzetelność odczytu. Testy krwi są w wielu przypadkach bezcenne. Problem w tym, że ich wyniki oddają wyłącznie obraz w danym momencie i nie przekazują tego, co dzieje się w organizmie na przestrzeni czasu i poziomie komórek. Krew bowiem jest tylko nośnikiem substancji (np. witamin, minerałów, glukozy, hormonów, itp.), natomiast komórki ich finalnym odbiorcą. I mimo, że test określający poziom glukozy we krwi można uznać jako przydatny, to jednak nie daje on odpowiedzi na podstawowe pytania: co jest powodem jej zmiennych odczytów lub obecności w moczu? Dlaczego krążąca we krwi insulina, nie jest w stanie wprowadzić jej do komórek? Na te pytania odpowiedzią może być ocena poziomu „dobrych” i „złych” minerałów na poziomie komórek.

Określenie zawartości pierwiastków za pomocą badania krwi nie oddaje ich ilości w całym organizmie. We krwi działają bowiem mechanizmy, które wyrównują ilość pierwiastków w surowicy kosztem ich rezerw w tkankach. Oznacza to, że mimo pozornie prawidłowego stężenia pierwiastków we krwi, ich zawartość w organizmie może być niedostateczna. Inaczej jest z badaniem analizy pierwiastkowej włosa, które przedstawia faktyczny stan ilościowy pierwiastków w organizmie, dając najbardziej miarodajny obraz ich nadmiarów i niedoborów.

Analizę Pierwiastkową Włosa można polecić:

  • osobom żyjącym i pracującym w napięciu oraz stresie,
  • sportowcom, którzy chcą uzyskać lepsze wyniki,
  • kobietom w ciąży, karmiącym piersią oraz dzieciom,
  • osobom po przebytych chorobach w celu szybszej rekonwalescencji,
  • wszystkim, którzy chcą zmienić swoje nawyki żywieniowe.

Analizę zamówiłam poprzez stronę internetową firmy.


Tutaj znajdziecie pełną ofertę Lifelinediag.

Podstawowe badanie kosztuje 349zł, a konsultacją dietetyczną 448zł. Jest też badanie dla dziecka, jak i zestaw dla rodziny. Ja zamówiłam samo badanie, a konsultację wykupiłam indywidualnie u Moniki Gackowskiej-Lisińskiej, bo chciałam porozmawiać z nią również na inne interesujące mnie tematy.

Po kilku dniach od złożenia zamówienia otrzymałam pocztą od Lifelinediag zestaw do wykonania Analizy Pierwiastkowej Włosa.

W zestawie znalazło się również czasopismo DietPoint.

Dołączono również ulotki suplementów polecanych przez firmę LifelineDiag.

W zestawie znalazła się ankieta do wypełnienia.

Otrzymałam także kopertę, do której należy włożyć próbkę pobranych włosów.

I tutaj pojawił się problem. Nie doczytałam wcześniej, iż włosy nie mogę być farbowane, a w sierpniu byłam u fryzjera i miałam bardzo malutki odrost. Od otrzymania zestawu musiałam więc odczekać ponad miesiąc, aż będzie większy. Można również pobrać próbkę włosów łonowych lub z klatki piersiowej (to tylko mężczyźni chyba :D), ale wolałam jednak poczekać.

Jak pobrać próbkę?

  • Upnij włosy w górnej części głowy. Wydziel pierwsze pasmo i wytnij je ostrymi nożyczkami przy samej skórze. Odmierzając od miejsca odcięcia – od głowy – odetnij 1,5-2 cm kosmyka, resztę wyrzuć.
  • Powtórz czynność 2-3 razy, aby ilość odciętych włosów wynosiła 300-400 mg, co objętościowo odpowiada 1 płaskiej łyżce stołowej.
  • Oddane do badania włosy nie powinny być farbowane. W przypadku włosów farbowanych należy odczekać około miesiąca i pobrać jako próbkę powstały odrost.

Z góry zachęcam Was do tego, aby nie wycinać sobie pasm samodzielnie, bo ja popełniłam ten błąd i nie przemyślałam dokładnie miejsc, przez co dziś z mojej głowy wystają odrastające kosmyki, które bardzo ciężko wygładzić. Całe szczęście, że jest zima, a mam nadzieję, że do wiosny, kiedy podrosną, będą już bardziej poddające. W każdym razie na drugi raz na pewno udam się do fryzjera.

Po wycięciu włosów i zobaczeniu swojego marnego kucyka o obwodzie małego palca żałowałam też, że jednak nie pobrałam próbek z innych dozwolonych partii ciała. Po włączeniu w sierpniu Hormonalnej Terapii Zastępczej (właśnie znowu odstawiłam, już do operacji) wypadła mi prawie połowa i chyba dopiero od kilku tygodni (odpukać) widzę ich na szczotce, czy w łazience trochę mniej. W pierwszej chwili chciałam pójść do fryzjera i diametralnie je skrócić, ale ostatecznie podjęłam walkę i kupiłam wszystkie sprawdzone już kosmetyki na porost włosów (pisałam o nich kiedyś tutaj). Moja dieta jest superodżywcza, więc tutaj nie musiałam wprowadzać żadnych większych zmian.

W każdym razie, po wysłaniu ankiety i włosów w załączonej do zestawu kopercie zwrotnej, po dwóch, czy trzech dniach otrzymałam z Lifelinediag mailowo potwierdzenie otrzymania przez laboratorium moich próbek.

Na wynik czekałam krócej, co pewnie zależy od ilości zamówień. Ucieszyłam się więc na widok tego sms-a.

Otrzymyłam też wiadomość mailową.

Można wybrać również wersję papierową wyniku, wówczas otrzymamy go pocztą na wskazany adres.

Zarejestrowałam swoje konto na stronie Lifelinediag, zgodnie z instrukcją otrzymaną w mailu i sms-ie.

Równocześnie, aby mieć łatwy dostęp do swojego wyniku (jak wiecie, w komunikacji miejskiej bardzo dużo czytam), zaintalowałam na telefon darmową aplikację Lifelinediag.


Aplikację możecie pobrać tutaj.


Tak wygląda strona główna aplikacji. Klikając w „Twój wynik” mamy dostęp do swojej analizy. Jeśli wykupimy również konsultację, to we wskazówkach znajdują się później nasze indywidalne zalecenia.

Czas na najważniejsze, czyli moje wyniki.

Pierwsza część wyników zawiera informacje, jakie są stężenia i proporcje pierwiastków w moim organizmie.

Stężenie pierwiastków odżywczych

Stężenie pierwiastków toksycznych

Proporcje pierwiastków

Badanie wykonane techniką ICP-OES – optycznej spektrometrii emisyjnej ze wzbudzeniem w plazmie indukcyjnie sprzężonej. Wykonane na spektometrze Optima 8000 ICP-OES PerkinElmer, przez technika analityki Krystynę Kowalską, laborantkę Lifeline Diag Sp. z o.o.

W drugiej części wyników otrzymałam szczegółową interpretację wyników.


Niedobór chromu mnie zdziwił. Może już dawno nie jadłam wątróbki (odrzuca mnie), ale drób, jajka, sery, brązowy ryż czy buraki są w mojej diecie. Dobre 10 lat temu, kiedy zaczynała się moja przygoda z siłownią i chciałam zrzucić kilka kilogramów pamiętam, że suplementowałam chrom. Nie czułam jednak żadnej różnicy. Monika zaleciła mi jednak uzupełnienie niedoboru i przyjmowanie chromu. Zamówiłam chrom z firmy Jarrow:


Do kupienia tutaj.


Co do germanu, akurat imbiru czy czosnku nie brakuje w mojej diecie, szczególnie teraz zimą, gdy używam ich na potęgę. Na pewno jednak zwiększę ich ilość.


Biorąc pod uwagę ilość jedzonych jajek czy zielonych warzyw, dziwi mnie niedobór kobaltu, ale tutaj żadnej suplementacji nie planuję.

Co do krzemu, nadmiar w moim wypadku jest całkiem możliwy, bo buraki jem codziennie, a i cebuli czy zielonych warzyw mi nie brakuje. Nie powinien jednak zaszkodzić.

Co do litu, myślę, że ten wynik jest dla mnie jednym z najbardziej istotnych z tej analizy. Niedobór litu może być bowiem jedną z przyczyn mojego notorycznie obniżonego i depresyjnego nastroju. Szprotów, sardynek nie jem, orzeszków ziemnych unikam, bo na jednym nigdy się nie kończy, więc konieczna jest suplementacja. Monika zaleciła mi picie wody leczniczej „Zuber”, która zawiera kationy litu. Wodę tę można kupić na szczęście w supermarketach. Ja kupiłam ostatnio w Kauflandzie, 5l za 20zł.

Przyznam jednak, że przez ostatni tydzień napisałam się jej 2 razy. Robiąc więc zamówienie suplementów, zdecydowałam się kupić lit z firmy Swanson:


Do kupienia tutaj.


Co do miedzi, nigdy nie badałam poziomu z krwi, co jak widać było błędem. Przewlekłe zmęczenie, zmienne stany emocjonalne, depresja nie są mi obce. Dotychczas brałam sam cynk i Monika zaleciła mi preparat Zinc Balance zawierający cynk i miedź:


Do kupienia tutaj.

Zdziwił mnie natomiast wynik potasu, bo z moich kalkulacji diety wynika, że mi go nie brakuje.


Właśnie skończyłam 3-miesięczną suplementację selenu. Cieszę się, że wynik wyszedł w normie. Spokojnie mogę więc zrobić minimum półroczną przerwę.

Co do sodu, to fakt, w ogóle nie używam w kuchni soli i chyba moim jedynym źródłem w diecie są oliwki i pomidory konserwowe. Nawet kiszonek nie jem ze względu na duże wyrzuty histaminy. Monika zaleciła mi picie wody z solą himalajską, więc muszę się z nią przeprosić.


Nadmiar wapnia, nie jedząc nabiału poza owczo-kozią fetą i bardzo okazyjnie parmezanem? Można? Można!

Bardzo cieszy mnie też poziom żelaza w normie, mimo bardzo małej ilości wołowiny i braku wątróbki w diecie. Awokado czy buraki są w mojej diecie codziennie.


Jod. Chyba najbardziej kontrowersyjny pierwiastek, jeśli chodzi o Hashimoto. Spodziewałam się niedoboru, biorąc pod uwagę, że morza nie widziałam na żywo od 6 lat, a soli kuchennej jodowanej pewnie z dekadę. W moim pożywieniu raczej też nie ma źródeł jodu.

Moja endokrynolog całkowicie sprzeciwiła się suplementacji w związku z Hashimoto. Kiedy pokazałam ten wynik doktorowi Banachowi, zaproponował mi zastosowanie protokołu jodowego. Monika go poparła i w zaleceniach po konsultacji zaproponowała mi stosowanie w pierwszej fazie płynu Lugola, a później Optimox Iodoral. Wcześniej konieczne jest stosowanie selenu, magnezu, żelaza, witamin B2 i C, NNKT i sodu. Ze względu na operację na razie temat odkładam jednak na przyszłość, teraz niewskazane są bowiem żadne eksperymenty. Na pewno będę chciała jednak spróbować pokombinować z tym jodem, jak już mój organizm dojdzie już do siebie po usunięciu guza.


Nie stosuję na co dzień wielu kosmetyków, ale poza moimi rosyjskimi odżywkami do włosów, raczej nie są one BIO. W tym temacie mam sporo do zrobienia, ale też nie chcę popadać w paranoję.


Niestety, większość z tych objawów u mnie występuje. Biorąc pod uwagę moje śląskie powietrze, bałam się wyników, ale nie jest najgorzej.


Minimalny nadmiar baru, ale ciężko się nie myć. Filtr w łazience? Może kiedyś.


W normie. W normie. Byłam w szoku.


Niestety, prawie ośmiokrotnie przekroczony poziom rtęci… Biorąc pod uwagę, że nie mam amalgamatowych plomb, to najpewniej pożywienie, choć z ryb jem tylko mirunę, a tuńczyka z puszki ostatnio jadłam z 5 lat temu. Warzywa? Śląskie powietrze? Kopalnia, przy której mieszkam?

Biorąc pod uwagę, że mogę się podpisać pod większością objawów nadmiaru rtęci, to koniecznie muszę usunąć go z organizmu. Monika ma doświadczenie w chelatacj metali u pacjentów i zaproponowała mi cały protokół Christa Shade’sa. Na pewno muszę zaczekać z nim ze względu na operację. Druga sprawa to koszty, bo to ok. 3000zł, ale jeśli będę mogła poczuć się lepiej, to wydam każde pieniądze.


Na drugim miejscu wśród metali ciężkich w moim organizmie znalazł się stront. Biorąc pod uwagę moją historię nowotworową w rodzinie (siostra, tata), na pewno muszę się zajęć po operacji jego usunięciem.

W kolejnej części wyników znajdują się proporcje najważniejszych minerałów w organiźmie.


Faktycznie, mam problem z zaburzeniami gospodarki węglowodanowej. Sól magnezowa stoi obok biurka, ale nie pamiętam, kiedy jej ostatnio użyłam. Monika zaleciła mi trudniej dostępny glicynian magnezu, ale na razie wykorzystam sól, a potem może kupię cytrynian, który już kiedyś stosowałam.


Wyczerpanie nadnerczy? Zdecydowanie tak. Jak już wspominałam wcześniej, muszę zwiększyć ilość soli w diecie. Sól himalajska już kupiona i dodaję do wody.


Zobaczcie, wcześniej miałam ograniczyć potas, teraz zwiększyć. Pozostaje więc chyba jeść tyle, ile jem obecnie.


Silna nieaktywność nadnerczy. Czuję to obecnie bardzo silnie.


Mam nadzieję, że wspomniany Zinc Balance pomoże uzupełnić ten niedobór miedzi.


No cóż, wiem to doskonale, nie trzeba mi tego mówić…


Kryzys psychiczno-fizyczny? Sporadyczne i krótkofalowe przypływy energii? Niestety,mogę się pod tym podpisać rękami i nogami. Proporcja wapnia do potasu jest koszmarna…


Pod większością mogę się podpisać. Jedynie bardziej ciągnie mnie do wytrawnych potraw i nie mam ochoty na słodkie. Pocę się również niemiłosiernie.

Dostałam jednak wskazówki, jak to zmienić.


Na pewno w dalszym ciągu powinnam pracować nad stresem i radzeniem sobie z nim, a także wyeliminować w końcu jego główne źródło. To jest na pewno jeden z moich obecnych priorytetów w życiu.

Kawy sobie jednak nie odmówię, a w zasadzie tych paru łyków z rana.



Od dłuższego czasu warzywa stanowią zdecydowaną większość moich posiłków i tutaj na pewno nie muszę nic poprawiać. Mniej węglowodanów złożonych? To się raczej u mnie nie sprawdza. Myślę, że takie analizy są ciekawe, mogą coś wnieść do naszego odżywiania, coś podpowiedzieć, jednak traktuję je z przymróżeniem oka. Sama sprawdziłam wiele schematów na sobie i myślę, że wiem najlepiej co mi służy.


Powolne jedzenie? Na to faktycznie powinnam zwrócić uwagę, bo jem za szybko, przeglądając telefon czy gazetę. Jedz tyle, abyś nie miał uczucia pełnej sytości? O tym muszę na pewno pamiętać w „Złotym Ośle” :D Sauna 3 razy w tygodniu? Chodzę faktycznie bardzo często. To moje środowisko naturalne.


Czego ja oczekuję? Na pewno poprawy metabolizmu. Niestety, 4 miesiące stosowania Hormonalnej Terapii Zastępczej odbiły się na mojej wadze i chciałabym się pozbyć tych kilku kilogramów. Od paru dni nie stosuję już plastrów, aby po operacji mieć obraz faktycznej sytuacji hormonalnej organizmu. Inna sprawa, że wcale nie czułam się lepiej, więc pożegnałam się z nimi bez żalu. Liczę również, że moja kondycja psychiczna i fizyczna się poprawi, że tak ogólnie poczuję się lepiej, że będę miała więcej sił. Myślę, że po minimum 3 miesiącach będę mogła powiedzieć coś więcej.

Jeśli macie jakieś doświadczenia z Analizą Pierwiastkową Włosa, dajcie proszę znać. Jestem ciekawa efektów!

Reklamy

6 thoughts on “Analiza Pierwiastkowa Włosa

  1. Hm, bardzo fajna i dogłębna analiza – jestem w szoku. Może nawet spróbuje 😀
    Hormony odbiły się na wadze ?
    Skąd ja to znam.
    Pozdrawiam

    • Wiadomo, do niektórych aspektów podchodzę z przymrużeniem oka, ale dużo wartościowych wskazówek. Na antykoncepcji nie miałam żadnych problemów z wagą, więc to mnie trochę zaskoczyło. Redukuje, więc mam nadzieję się tego pozbyć. Pozdrawiam ❤

  2. Ja robiłam kilkukrotnie, ale w Bio-Mol w Łodzi. opinie są faktycznie różne o analizie. jak dla mnie wyniki odpowiadały wynikom innych badań i mojej wiedzy o sobie. omówienie wyników telefonicznie z lekarzem też było bardzo sensowne, ale np. koleżanka zrobiła i wg niej wyniki nic jej nie dały, więc pewnie różnie bywa.
    na biorezonans też się wybrałam i to było jedno z najbardziej absurdalnych i komicznych wydarzeń w moim życiu związanych ze zdrowiem :D strata kasy i to spora, dlatego nie polecam, chyba że ktoś dla śmiechu chce iść

    • Ja na pewno chcę przetestować, co da mi lit i chrom oraz chelatacja metali ciężkich. Wolny metbolizm to wypisz wymaluj ja :D A co do biorezonansu, kupiłam na Gruponie za 49zł plus wycieczka do Krakowa :D Według wyników już powinnam nie żyć, więc to głównie z ciekwości.

      • lit też miałam kiedyś zalecony i jak większość supli, nie dał mi absolutnie nic ;-) chrom to tylko znam z multiwitaminy ;-) chelatacji nie próbowałam. ostatnio mam nową fascynację – olejki eteryczne :-) doraźnie działają super (ból, oparzenie, przeziębienie). teraz zastanawiam się, jak przystąpić do ich wykorzystania na dolegliwości przewlekłe. co by nie powiedzieć, przynajmniej jest to przyjemna terapia. no, chyba ze ktos ma alergie czy awersje do jakiegos zapachu, ale to raczej wyjatki. szkoda tylko, ze to malo popularne jeszcze w Polsce

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s