zdrowie

Estrofem & Duphaston

Zwlekałam z tym wpisem ponad miesiąc. Zależało mi bowiem, aby nie tylko napisać Wam o decyzjach, jakie podjęłam w związku z moim dalszym leczeniem, ale i podzielić się już z Wami pierwszymi doświadczeniami po ich wprowadzeniu w życie.

Jak już Wam wspominałam we wpisie „Kontrolne badania w Śląskich Laboratoriach Analitycznych”, na marcowej wizycie we Wrocławiu u doktora Andrzeja Banacha nie zdecydowaliśmy się wrócić na razie do Hormonalnej Terapii Zastępczej (musiałam ją odstawić ze względu na operację), czy antykoncepcji. Doktor Banach podkreślił bowiem, że najlepszym rozwiązaniem byłaby dla mnie pełna diagnostyka kontrolna na oddziale endokrynologii-ginekologicznej po 6 miesiącach od operacji, po której miałabym zdecydować o formie dalszego leczenia (antykoncepcja czy HTZ). Poza tym organizm potrzebuje te minimum pół roku na regenerację, bo jak na razie równowaga jest ostatnim słowem, jakim możnaby go określić. Doktor Banach zaproponował mi diagnostykę w szpitalu we Wrocławiu, jednak odległość od domu jest dla mnie dużą niedogodnością.

Zostały mi więc do rozważenia Katowice-Ligotę, gdzie diagnozowałam się w styczniu 2016 roku (pisałam o tym tutaj) lub Piekary Śląskie, gdzie byłam w kwietniu 2017 roku (pisałam o tym tutaj). Ostatecznie zdecydowałam się na pierwszą opcję i powrót pod skrzydła doktora Pawła Madeja. Dlaczego?

  • mój największy problem na ten moment ma charakter ginekologiczny (brak miesiączki). Doktor Madej jest jednak specjalistą ginekologiem – położnikiem i dodatkowo endokrynologiem. Pani doktor z Piekar jest endokrynologiem, a nie znam tam żadnego ginekologa,
  • doktor Madej stoi na czele katowickiej Poradni Leczenia Niepłodności, jednej z kilkunastu w kraju powstałej w ramach rządzowego programu kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce. Nie, nie mam żadnych planów w tym temacie, ale uznałam, że mogę liczyć z jego strony na pełną diagnostykę,
  • śledzę różne konferencje ginekologiczno-endokrynologiczne i doktor Madej często występuje na nich z tematami związanymi z Zespołem Policystycznych Jajników. To dla mnie inormacja, że cały czas rozwija swoją wiedzę,
  • w Katowicach miałam operację (pisałam o niej tutaj) i tam też w sierpniu (przyspieszyli mi termin) mam mieć kontrolny rezonans przysadki, więc może uda się to połączyć,
  • pobyt w szpitalu w lutym wspominam miło, dostałam catering bezglutenowy, na miejscu jest dobra kawa w kawiarni (kluczowy fakt :D), dojazd dla rodziny jest mniej problemowy, niż do Piekar,
  • wizytę u doktora Madeja miałam już w tydzień po telefonie do rejestracji, do pani doktor z Piekar musiałabym czekać ponad miesiąc, a ja nie mam już czasu.

Pewnie, miałam pewne obawy, jak doktor Madej mnie potraktuje, kiedy wrócę do niego z podkulonym ogonem. Trzy lata temu byłam na niego wściekła, że zamiast mnie leczyć, zaproponował mi powrót do antykoncepcji. Wtedy też postawiłam sobie za punkt honoru, że przywrócę cykl naturalnie. Za wszelką cenę. Cóż, nie udało mi się.

Doktor Madej kiwał tylko głową, kiedy opowiedziałam mu wszystko, co się u mnie działo przez ten czas od diagnostyki w szpitalu w styczniu 2016 roku. Stwierdził, że popełniłam wtedy duży błąd, nie decydując się na żadną terapię hormonalną, bo przez to tylko pogorszyłam swoją sytuację. Stan mojej macicy przypomina 80-letnią kobietę, a zdjęcie moich policystycznych jajników śmiało można publikować w podręcznikach akademickich. Endometrium ma 1mm. Pojawiło się nadciśnienie, utrzymuje się bezsenność. Skutki niedoborów estrogenów i progesteronu są coraz bardziej odczuwalne. I tutaj faktycznie muszę przyznać doktorowi rację, że już po roku, dwóch przegranej walki powinnam wrócić po receptę i zadbać o to, aby przyjmowanie hormonów w jak najmniejszym stopniu odbiło się na moim zdrowiu (uzupełnienianie witamin, minerałów, badania kontrolne).

Jak pamiętacie, w ubiegłym roku w kwietniu na trzy miesiące wróciłam do antykoncepcji (pisałam o tym tutaj), potem w sierpniu po wizycie u doktora Banacha zaczęłam stosować Hormonalną Terapię Zastępczą (pisałam o tym tutaj). Traktowałam to jednak wtedy, jako zło konieczne. Tymczasem, w moim przypadku lepsza jest sztuczna równowaga, niż jej brak. Tak, uświadomiłam to sobie ostatecznie po operacji, kiedy moja ostatnia nadzieja umarła. Przez te cztery lata ustabilizowałam tarczycę, uzupełniłam niedobory (w tym metylowanych form witamin przy mutacji genu MTHFR), wyregulowałam cukier, jestem na diecie bezglutenowej przy celiaki, obniżyłam poziom kortyzolu, zakończyłam terapię psychologiczną, pozbyłam się torbieli kieszonki Rathkego, która uciskała przysadkę mózgową i skoro to wszystko nie przyniosło rezultatu czas najwyższy poddać się leczeniu.

Myślę, że czułam presję, że muszę przywrócić miesiączkę naturalnie. Że tego oczekujecie. Że z moją wiedzą powinnam poradzić sobie bez leków. Że na konsultacjach zachęcam Was do tylu zmian i sam nie mogę się faszerować hormonami. Wiecie, o co mi chodzi? Pewnie, to był błąd, ale musiałam sama zrozumieć, że ja nic nie muszę, ani nic nie powinnam i że to w żaden sposób nie wpłynie na moją reputację jako trenera i dietetyka. Walczyłam, próbowałam, nie poddałam się bez walki.

Nie pozostało mi więc nic innego, jak ratować sytuację. Doktor Madej obiecał mi pomóc pod warunkiem, że będę brała hormony, na co się zgodziłam. Ustaliliśmy więc plan działania:

  • ponowna diagnostyka na oddziale endokrynologii – ginekologicznej jest konieczna,
  • najpierw jednak trzeba przywrócić u mnie cykl miesiączkowy i wywołać owulację,
  • tym samym otrzymałam do stosowania między 1 a 20 dniem Estrofem (nie chciałam plastrów, bo są dla mnie bardzo niepraktyczne i często się odklejają przypadkiem na siłowni) i między 16 a 25 dniem Duphaston (też wybrałam tabletki),
  • jeśli uda się wywołać miesiączkę po 2-3 miesiącach pójdę do szpitala, a w między czasie będziemy jedynie monitorować cykl,
  • jeśli nie uda się, trzeba będzie zwiększyć dawki leków.

W dzień wizyty wykupiłam w aptece Estrofem i Duphaston, ale przyznam Wam szczerze, że z przyjęciem pierwszej tabletki estrogenów zwlekałam dwa tygodnie. Musiałam „przespać” się z tym wszystkim i przygotować psychicznie na wszystkie fizjologiczne zmiany w moim organizmie w czasie cyklu. Przez całe życie nie wiedziałam, co to znaczy kłopoty z cerą, ból podbrzusza, czy zatrzymanie wody w organizmie. W między czasie rozmawiałam jeszcze z Julią Morawską (Cichaczewską), która jest dla mnie autorytetetem w kwestii hormonów kobiecych i zna całą moją historię. Zależało mi bowiem na jej opinii, czy faktycznie terapia hormonalna jest teraz dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Uznałyśmy, że jednak tak i że nie mam już na co czekać.

Wczoraj wzięłam ostatnią tabletkę Duphastonu i… czekam. Czuję się opuchnięta, obolała i mam ogromną nadzieję, że obecne dawki hormonów jednak jakimś cudem wystarczą. Generalnie jednak pierwszy cykl leczenia przetrwałam w miarę bezboleśnie. W czasie stosowania estrogenów na brodzie pojawiło się kilka wyprysków, w pierwszym dniu stosowania progestoronu miałam straszne mdłości, ale na szczęście szybko minęły. Utrzymywał się natomiast ból w nadbrzuszu. Po diagnostyce w szpitalu planuję zmienić formę leczenie i ostatecznie zakończyć tę nierówną walkę.

Do doktora Madeja zabrałam również dodatkowe wyniki badań, które zrobiłam w „Diagnostyce”. Doktor Banach na wizycie zalecił mi bowiem sprawdzenie poziomu aldosteronu w kontekście nadciśnienia, czy całej gospodarki węglowodanowej. Przed wizytą we Wrocławiu stosowałam Hydrokortyzon, więc nie było sensu wcześniej robić.

Poziomy glukozy, insuliny i hemoglobiny glikowanej są dobre. Tak niska insulina przy stosowaniu Glucophage jest normalna. Doktor Banach zalecił mi jednak skontrolowanie C-peptydu i przeciwciał przeciwko dekarboksylazie kwasu glutaminowego anty-GAD, czy nie rozwija się u mnie cukrzyca autoimmunologiczna. Na szczęście wyniki są dobre.

Sprawdziłam również ponownie elektrolity. Po operacji miałam podwyższony potas, teraz jest w górnej normie, więc muszę uważać z ilością potasu w diecie i co jakiś czas kontrolować ten parametr.

Skontrolowałam również amylazę i ponownie wyższa za wysoka. Dużo czytałam o możliwych przyczynach, ale nie mam żadnych niepokojących objawów ze strony trzustki, USG jamy brzusznej też miałam w porządku. Podobno jednak w chorobach autoimmunologicznych często zauważa się przewlekłe podwyższony poziom.

Na wynik aldosteronu czekałam 14 dni roboczych i już zaczynałam się martwić. Na szczęście wynik jest dobry i nie w tym hormonie leży przyczyna mojego nadciśnienia.

Ponowiłam jeszcze badanie kwasu moczowego, bo w ostatnim czasie miałam notorycznie podwyższony poziom, ale na szczęście jest ok. Sprawdziłam też parametry nerkowe pod kątem nadciśnienia, ale i tutaj nie mam powodów do niepokoju.

Podczas wizyty u doktora Madeja miałam również wykonaną cytologię. Dzwoniłam już po wynik i na szczęście są dobre.

We wtorek wybieram się jeszcze do laboratorium wykonać kilka kontrolnych badań, w tym poziomu witaminy D3, ferrytyny czy hormonów nadnerczy. Julia zachęciła mnie bowiem, aby wykluczyć jeszcze ich przerost. W zależności od wyników zdecyduję się na rezonans.

Tak więc na ten moment wygląda moja sytuacja. Trzymajcie kciuki!


Pamiętacie, że do końca maja możecie pobrać bony na badania profilaktyczne w „Diagnostyce” w ramach akcji „Droga do zdrowia”? W zestawie znalazły się: morfologia krwi, lipidogram (cholesterol całkowity, HDL, nie-HDL, LDL, trójglicerydy), hemoglobina glikowana, wskaźnik insulinooporności (glukoza i insulina na czczo oraz HOMA-IR), próby wątrobowe (Alat, Aspat, fosfataza zasadowa, bilirubina całkowita, GGTP) oraz konsultacja medyczna. Koszt pakietu to 119zł. Bony możecie zrealizować do 30 czerwca 2019 roku,natomiast konsultacja wyników będzie możliwa do końca sierpnia 2019 r. Szczegółowe informacje o tym, jak pobrać bon znajdziecie tutaj.

3 myśli w temacie “Estrofem & Duphaston”

  1. Nie przywrocisz tak cyklu bo masz wszystko zablokowane. Tobie trzeba rytm dobowy przywrocic zebys spala a nie ladowac w Ciebie hormony, ktore juz bralas i nic to nie dalo.
    Poza tym nie kumam czemu wiedzac ze bralas juz antykoncepcje nie zaproponowala Ci HTZ. Calkowicie nie kumam tego lekarza i na bank noe oddalabym sie w jego rece pamietajac o tym ze znajac Twoje problemy nawet nie wykonal.Ci w szpitalu rezonasu glowy. Taki swietny lekarz. Masakra. Ty sie wykonczysz dziewczyno.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s