lifestyle

5. urodziny bloga!

Dokładnie 5 lat temu, 21 czerwca 2014 roku podjęłam jedną z najlepszych decyzji w swoim życiu, mianowicie założyłam tego bloga i opublikowałam pierwszy artykuł „Let’s go!”.

Mimo, że na co dzień pisałam po kilka artykułów na stronę internetową Górnika Zabrze, w którym wówczas pracowałam jako rzecznik prasowy, to potrzebowałam miejsca, gdzie będę mogła dzielić się swoimi doświadczeniami związanymi z żywieniem i aktywnością fizyczną. Trenowałam wówczas bardzo intensywnie crossfit oraz trójbój siłowy, czasem nawet dwa razy dziennie. Siłownia była moim drugim domem. Do tego biegałam, jeździłam na rowerze i rolkach. Zaczytywałam się w artykułach o metodyce treningowej na t-nation.com i poliquingroup.com. Zadawałam setki pytań mojemu ówczesnemu trenerowi Sebastianowi Kotowi. Ważyłam wszystko, co jem, piekłam fit ciastka, a po treningu od razu piłam szejki białkowe. Zaczęłam się również interesować dietetyką, głównie sportową i czytałam pierwsze książki o tej tematyce.

Już wcześniej prowadziłam kilka blogów i photoblogów. Były to swego rodzaju pamiętniki życia codziennego. Czytali je moi znajomi ze szkoły, studiów czy harcerstwa. Nigdy nie miałam jakiegoś większego grona czytelników. W czasach, gdy Maffashion i Anwen dopiero zaczynały robić karierę w sieci, próbowałam też swoich sił, jako „szafiarka”, czy „włosomianiaczka”. Mimo, że bardzo lubię modę (wiem, nie widać :D), a moje włosy są moją największą świętością, również szybko je kasowałam.

Zakładając kolejnego bloga, nie spodziewałam się więc, że będę go prowadzić tak długo. Myślę, że ostatecznie zadecydowała o tym zmiana profilu. Dwa miesiące po opublikowaniu pierwszego wpisu zrobiłam bowiem za namową trenera pierwsze badania krwi, po których zdiagnozowano u mnie niedoczynność tarczycy i Hashimoto. Wtedy tak naprawdę zaczęła się moja walka o powrót do zdrowia i życiowej równowagi.

Blog stał się więc miejscem, w którym przez te 5 lat dzieliłam się z Wami swoimi wynikami badań,  relacjami ze szpitali i diagnozami lekarskimi. Informowałam Was o wszelkich zmianach diety i planów treningowych. Dzieliłam się opiniami o testowanych lekach i suplementach. Byliście ze mną, gdy totalnie się pogubiłam, miałam depresję i chodziłam na terapię. Wspieraliście, gdy odeszłam z Górnika Zabrze i założyłam własną działalność, a także kibicowaliście, kiedy to postanowiłam podjąć studia dietetyczne. Byliście świadkami mojej przemiany z nieszczęśliwej, zestresowanej, nie wierzącej w siebie dziewczyny w pewną siebie i swojej wartości, szczęśliwą i zakochaną w życiu (i już nie tylko!) kobietę.

Nie ma co ukrywać, że przez pierwsze lata choroby brakowało mi zrozumienia i wsparcia wśród najbliższych i dostałam je właśnie od Was, moich czytelników. Dzięki blogowi poznałam mnóstwo fantastycznych ludzi z Polski i z zagranicy, którzy poświęcili mi bezinteresownie sporo czasu na rozmowy i konsultacje. Z częścią z Was poznałam się osobiście w Krakowie, Warszawie czy Wrocławiu, z częścią jestem w stałym kontakcie przez Internet.

Często piszecie mi w wiadomościach prywatnych, że blog pomógł Wam znaleźć przyczynę swoich problemów zdrowotnych, a moja historia dała Wam siłę do walki o siebie. To dla mnie największe uznanie i motywacja do dalszego prowadzenia tej strony. Dziś bowiem nie chcę pisać tylko o tym, ile kilogramów podniosłam w przysiadzie, czy co jem na śniadanie, ale przede wszystkim pomagać Wam w powrocie do równowagi. Oczywiście, chciałabym publikować tutaj więcej i częściej, skupiam się jednak przede wszystkim na indywidualnej pracy z Wami.

Nie obiecam Wam, że od dziś co tydzień pojawi się na blogu jakiś jakiś artykuł, bo jestem w takim momencie swojego życia, że w końcu po latach walki o swoje zdrowie nadrabiam mnóstwo zaległości w życiu prywatnym i zamiast spędzać czas przed komputerem, wolę spakować plecak i pojechać w góry, ale nie ukrywam, że mam przygotowany plan rozwoju bloga i generalnie swojej działalności i zamierzam go małymi kroczkami realizować! Na początek, w prezencie na 5. urodziny zafundowałam sobie nową odsłonę graficzną bloga (będzie w lipcu!) i sesję zdjęciową, której pierwsze efekty mogliście zobaczyć powyżej. Robiła ją oczywiście moja niezastąpiona Agnieszka Kolon z Kolonowe, która była autorką również moich poprzednich sesji profilowych, a także zaprojektowała moje logo.

Te 5 lat to na pewno nie koniec, to dopiero początek! Dziękuję Wam z całego serca, że byliście ze mną i mam nadzieję, że będziecie mi dalej towarzyszyć w mojej drodze do równowagi.

4 myśli w temacie “5. urodziny bloga!”

  1. Pani Joanno a ja życzę Pani samych najlepszych chwil w zdrowiu! Najważniejsze,że Pani czuje się szczęśliwą kobietą. Dzięki Pani również zaczęłam interesować się tematyką Hashimoto, bo i mnie to dopadło. Szczęście w Pani oczach da się dostrzec nawet bez pokazywania zębów ! 🙂 Serdecznie pozdrawiam i dziękuję, że założyła Pani tego bloga 5 lat temu 🙂

  2. Najważniejsze, że ja to szczęście czuję w sercu. Nigdy nie uśmiecham się pokazując zęby, bo mam taki, a nie inny układ szczęki. A kwestia dzieci to moja i partnera prywatna sprawa 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s