Operacja

W czwartek miną 2 tygodnie od operacji. Już dawno miałam podsumować swój pobyt w szpitalu i napisać Wam parę słów o tym, jak przebiega rekonwalescencja, ale nie spodziewałam się, że kilka dni po powrocie do domu na łopatki rozłoży mnie… grypa jelitowa. Co więcej, początkowo byłam święcie przekonana, że przedawkowałam leki przeciwbólowe lub to skutki uboczne zażycia Ketonalu i spanikowana pojechałam na oddział neurochirurgi, gdzie dyżurujący lekarz kazał mi się uspokoić i pojechać do szpitala w swoim rejonie, gdzie podano mi tylko zastrzyk przeciwwymiotny. – Proszę Panią, ile Pani zażyła tych Apapów? Dwa? To by trzeba było zjeść całe opakowanie i popić wódką – lekarz dyżurujący śmiał się ze mnie, a ja chciałam umrzeć w gabinecie. Przez tydzień przeleżałam w łóżku, nie będąc w stanie nic przełknąć. Na szczęście już wszystko dobrze i powoli wracam do życia i pełni sił.


Po jelitówce przez kilka dni stosowałam dietę lekkostrawną: biały ryż, wafle ryżowe, dżem truskawkowy, twarożek naturalny, gotowane jajka, ziemniaki i zupy. W tym wypadku indeks glikemiczny zszedł na dalszy plan.

Czytaj dalej

Analiza Pierwiastkowa Włosa

Jakiś czas temu jedna z moich obserwatorek na Instagramie wysłała mi wiadomość prywatną, w której zachęciła mnie do wykonania Analizy Pierwiastkowej Włosa (dziękuję Ci raz jeszcze za zainteresowanie!). Napisała bowiem, że po wprowadzeniu zaleceń wynikających z analizy, wyniki badań jej tarczycy, jak i samopoczucie diametralnie się poprawiły. Stwierdziłam więc, że również wykonam sobie taką analizę. Pewnie niektórzy mi napiszą, że to szamanizm, jak lewoskrętne banany, czy biorezonans (jak pamiętacie też kiedyś sobie zrobiłam z czystej ciekawości, o czym pisałam tutaj, ale nie przywiązuję większej uwagi do wyników), ale nie miałam przecież nic do stracenia.

Czytaj dalej

Przełom

W styczniu miną dokładnie cztery lata od mojej pierwszej wizyty u endokrynologa. Wtedy to zdiagnozowano u mnie Hashimoto i niedoczynność tarczycy. Za radą lekarza zdecydowałam się wówczas po dwunastu latach odstawić antykoncepcję hormonalną. I wtedy zaczął się mój koszmar. Cztery lata tułania się po endokrynologach, ginekologach, dietetykach. Lekarzy, którzy najpierw dawali mi nadzieje, a potem załamywali ręce i wypisywali receptę na antykoncepcję lub zrzucali wszystko na trening i stres i wysyłali do psychologa. Tysięcy złotych wydanych na badania. Dwukrotnej diagnostyki na oddziałach endokrynologii ginekologicznej w Katowicach i Piekarach Śląskich. Testowania różnych leków, suplementów, diet. Chodzenia spać o 21:00. Braku sił do życia. Depresyjnych nastrojów i wielokrotnych załamań. A wystarczyło zrobić rezonans głowy…

Czytaj dalej

Badania kontrolne krwi

Za mną trzy miesiące stosowania się do zaleceń mojego nowego ginekologa, doktora Andrzeja Banacha z Wrocławia.

Dla przypomnienia, o wszystkich zmianach pisałam w serii wpisów:

Na pierwszej wizycie u doktora Banacha ustaliliśmy, że po trzech pełnych cyklach Hormonalnej Terapii Zastępczej zgłoszę się na wizytę kontrolną. 4-dniową przerwę w leczeniu estrogenami rozpoczęłam 13 listopada, więc umówiłam się w Dolnośląskim Centrum Ginekologii na czwartek, 15 listopada. Początkowo zapisałam się na wizytę w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia, jednak po wymianie maili z doktorem doszliśmy wspólnie do wniosku, że wykupię wizytę prywatną na której będziemy mogli spokojnie porozmawiać dłużej niż 15 minut. Tak, przez te 3 miesiące byłam z doktorem Banachem w ciągłym kontakcie mailowym. Pisaliśmy też na Messengerze. To absolutnie świetne rozwiązanie, choć oczywiście odpłatne.

Przed wizytą kontrolną dzięki współpracy z Laboratoriami Medycznymi „Diagnostyka” wykonałam duży pakiet badań, o których chciałabym Wam dzisiaj napisać. Jestem bowiem bardzo zadowolona z wyników.

Czytaj dalej

Nowości w rodzinie Sanprobi

Probiotykom Sanprobi jestem wierna od lat. Wielokrotnie we wpisach o mojej obecnej suplementacji mogliście znaleźć Sanprobi Super Formula, Barrier czy Active&Sport. Polecam je więc również swoim podopiecznym. Ostatnio najczęściej IBS, ale też dopochwowe Femi+.

Wszystkie wymienione wyżej produkty opisywałam pokrótce w artykule „Sanprobi-probiotyki dopasowane do Twoich potrzeb„.

W ostatnim czasie w rodzinie Sanprobi pojawiły się dwie nowości, mianowicie Sanprobi 4 Enteric i Sanprobi Stress, o których chciałabym Wam pokrótce opowiedzieć.

Czytaj dalej

Dieta 1800 kcal w insulinooporności/hiperinsulinemii / przykładowy jadłospis

Wpis z darmową, tygodniową dietą redukcyjną 1800 kcal do pobrania, który ukazał się tutaj, spotkał się z Waszym bardzo ciepłym przyjęciem. Postanowiłam więc przygotować dla Was kolejną propozycję 7-dniowej diety, również w wersji 1800 kcal, ale tym razem przeznaczonej dla osób borykających się insulinoopornością i/lub hiperinsulinemią.

Podobnie, jak poprzednio, wpis powstał we współpracy ze sklepem ze zdrową żywnością, suplementacją i probiotykami fitness-food.pl.

Czytaj dalej

Elastyczne podejście do diety

No cóż, kucharzem nigdy nie zostanę. Przebywanie w kuchni dłużej niż kwadrans wywołuje u mnie frustrację. Stawiam na szybkość (parowar!), prostotę i sprawdzone produkty, po których nie odczuwam żadnych dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Podziwiam dietetyków, którzy wydają książki, e-book’i z przepisami, publikują na Instagramie zdjęcia potraw, które bez problemu mogłyby zostać opublikowane w jakimś czasopiśmie kulinarnym, czy książce kucharskiej. Ja w ogóle nie mam do ani talentu, ani cierpliwości, ani chęci. Tak, parę lat temu trochę kombinowałam w kuchni z ciastami, czy tartami i z tego okresu pochodzą przepisy opublikowane na blogu w zakładce „Odżywianie”, ale ostatnio szczytem moich kulinarnych możliwości jest ugotowanie gulaszu wegetariańskiego, który jem poźniej przez trzy dni.

Uwielbiam za to jeść w restauracjach. Kto śledzi moje profile społecznościowe, wie, że kocham jedzenie w barze wegetariańskim „Złoty Osioł” w Katowicach i jestem tam minimum raz w tygodniu. Próbuję również nowych smaków w innych restauracjach, choć nie ukrywam, że najczęściej wszystkie drogi prowadzą do „Osła”. Gdyby nie ograniczenia finansowe i zdrowotne (bez glutenu, bez nabiału, ewentualnie żółte sery), mogłabym codziennie testować nowe miejsca i prowadzić taki profil, jak „Silesia smakuje”. Niekoniecznie wegetariańskie, czy wegańskie, bo na śniadanie jem jajka, a po treningu naprzemiennie w jeden dzień mięso (indyk, wołowina) lub rybę (miruna, łosoś), ale pozostałe dwa są roślinne. Czasem się śmieję, że gdy potwierdzona zostanie u mnie endometrioza, to będę miała argument do przejścia na wegetarianizm. Na razie stawiam jednak na równowagę.


Mój ostatni hit, czyli naleśniki soczewicowe z pastą z białej fasoli i grillowanymi warzywami oraz pesto z jarmużu i suszonych pomidorów. 

Pytacie mnie często, jakim cudem jem w restauracjach i nie tyję. Dzisiaj chciałam Wam więc opowiedzieć o moich sprawdzonych metodach. Myślę, że moje wskazówki przydadzą się wszystkim osobom, które chcą zjeść na mieście pizzę w weekend, wypić parę drinków na imprezie, spróbować wszystkich potraw na rodzinnym spotkaniu i jednocześnie nie przekroczyć swojego zapotrzebowania kalorycznego.

Czytaj dalej