Odbuduj się na wiosnę!

Profilaktyka zdrowotna jest bardzo ważna i niestety tak samo jak ważna, to zaniedbywana. Ilość wykonywanych badań wzrasta najczęściej dopiero u osób w zaawansowanym wieku, czyli wtedy, kiedy powoli zaczynamy leczyć choroby, zamiast im skutecznie zapobiegać.

W ramach kolejnej, wiosennej kampanii sieć „Diagnostyka” oferuje pakiet badań laboratoryjnych o nazwie „Wiosenna odnowa”.  Wiosna to czas, kiedy budzimy się do życia po zimie, wystawiamy twarz do słońca i chętniej podejmujemy aktywność fizyczną. Warto ten wiosenny zapał przełożyć na troskę o zdrowie i wykonanie podstawowych badań profilaktycznych.

– Organizm po zimie jest wyczerpany częstszymi infekcjami i niedoborem witaminy D. Zdrowiu nie służy też dieta bogatotłuszczowa, za to uboższa w warzywa i owoce. Warto więc jak najszybciej określić, jakie mamy niedobory lub z czym musi się borykać nasz organizm, żeby zapewnić mu odpowiednie wsparcie – podsumowuje dr Emilia Martin, Specjalista ds. Informacji Medycznej sieci „Diagnostyka”.

Czytaj dalej

Reklamy

Joga

Pamiętam dobrze swój pierwszy kontakt z jogą. Było to dobre kilka lat temu, w czasach, kiedy trenowałam crossfit i przygotowywałam się do zawodów w trójboju siłowym. Spokojne zajęcia jogi były dla mnie abstrakcją. Jeśli nie wychodziłam z siłowni na czworaka, to nie byłam z siebie niezadowolona. Robiłam ciężki trening siłowy, czasem trwający nawet ponad 2 godziny, po czym w ramach interwałów szłam jeszcze na godzinny crossfit. Sama nie wiem, jakim cudem byłam wtedy w stanie zasypiać bez żadnego problemu.

W każdym razie, pewnego dnia zobaczyłam, że w klubie, do którego chodziłam o godz. 20:00, a więc zaraz po crossficie odbywają się  zajęcia jogi. Pomyślałam, że pójdę i porozciągam się. Zazwyczaj po treningu rolowałam się na wałku. W ogóle nie nastawiłam się mentalnie do tej formy zajęć, nie poczytałam nic na temat jogi, spodziewałam się po prostu zorganizowanych zajęć stretchingu. Tymczasem, miałam leżeć i spokojnie oddychać. Kiedy we mnie buzowała krew po zrobieniu 100 burpees’ów na crossficie! Nie byłam w stanie się zrelaksować. Gdy prowadząca kazała nam śpiewać, wyszłam do toalety i… nie wróciłam.

Czytaj dalej

48-dniowy maraton

W minioną sobotę napisałam ostatni egzamin w sesji zimowej, z „Klinicznego Zarysu Chorób”. W najbliższych dniach powinnam otrzymać wyniki, ale jestem przekonana, że poszło mi całkiem nieźle. Mogę więc oficjalnie powiedzieć, że trzeci semestr studiów już za mną. I 48-dniowy maraton nauki również. Całe szczęście, bo jestem… wykończona.

Przemyślenia przy okazji nauki do egzaminu.

Czytaj dalej

Noworoczne postanowienia

Nigdy nie spisywałam noworocznych postanowień. Pierwszy dzień Nowego Roku nigdy nie był dla mnie jakimś przełomowym momentem. Jeśli coś postanawiałam, to działałam od razu. Nie odkładałam niczego na styczeń.

Dzięki temu w ostatnich miesiącach w moim życiu zmieniło się naprawdę sporo. Opisałam wszystko w tekście „It’s my time”, odpuściłam więc sobie podsumowanie roku. Poza tym nie chcę patrzeć już wstecz. Kolejny raz przerabiać to, co było. Chcę działać. Rozwijać się. Spełniać marzenia.

W ostatnich dniach sporo myślałam o tym, co chciałabym w Nowym Roku zrobić. Na co zwrócić większą uwagę. Czemu poświęcić więcej czasu. Jakie cele osiągnąć. Dla większej mobilizacji postanowiłam spisać wszystkie swoje plany, marzenia i cele na 2018 rok. Każdy napisałam na żółtej, samoprzylepnej karteczce i powiesiłam nad biurkiem. Dzięki temu wszystko mam cały czas na widoku i o niczym nie zapomnę. Część już wprowadzam powoli w życie.

Wierzę, że jeśli czegoś bardzo chcemy, to świat będzie nam sprzyjał. Postanowiłam więc podzielić się z Wami swoimi postanowieniami. A nuż dzięki temu otworzą się dla mnie jakieś drzwi.

Kolejność przypadkowa.

Czytaj dalej

Bądź dla siebie dobra!

Nie ma co ukrywać, to nie jest mój czas.

Pisałam o wszystkim w poprzednim wpiście (Zażegnany) kryzys.

O ile opanowałam kryzys w terapii, pozbyłam się negatywnych emocji, poukładałam sobie pewne kwestie w głowie i w miarę odzyskałam spokój wewnętrzny, to mój organizm jest w fatalnym stanie. Kiepska odporność, pogorszenie pracy tarczycy, wyższe TSH, niskie fT4 i fT3 poniżej normy, wysoki poziom kortyzolu, niskie estrogeny, progesteron, LH, czy FSH dają mi ostro popalić. Niestety, stres bardzo destrukcyjnie wpływa na zdrowie i w moim przypadku doprowadził do nasilenia objawów Hashimoto, niedoczynności tarczycy czy zaburzeń hormonalnych.  Znajoma, kiedy zobaczyła moje wyniki, zapytała mnie, jakim cudem ja w ogóle funkcjonuję. Prawdę mówiąc też się zastanawiam. W skali 1-10 swój obecny poziom energii oceniam bowiem na minus 3. Głównie ze względu na ogromne problemy ze snem i fatalne samopoczucie w ciągu dnia z tym związane.

Czytaj dalej

It’s my time!

Obudziłam się dziś przed szóstą. Krople deszczu uderzające o szyby wyrwały mnie ze snu. Nie musiałam jeszcze wstawać, budzik miał zadzwonić dopiero za godzinę. Przeciągnęłam się, westchnęłam i uśmiechając się do siebie pomyślałam, że jestem… szczęśliwa.

Tak, tak po prostu szczęśliwa. Nie wiem, czy kiedykolwiek się tak już czułam, bo też nigdy wcześniej nie byłam w tak dobrej relacji sama ze sobą. Nie szanowałam siebie tak, jak teraz. Nie akceptowałam wszystkich swoich niedoskonałości. Nie byłam dumna ze swoich osiągnięć. Nie dbałam o siebie. Po prostu, nie kochałam siebie.

Mam wrażenie, że wszystko jest… inaczej. Pewnie, jak każdy mam lepsze i gorsze dni, ale powoli odnajduję wewnętrzny spokój. Wszystko zaczyna układać się w jedną całość. Nie, nie było łatwo, musiałam wykonać kawał ciężkiej roboty. I nie osiadłam jeszcze na laurach. Cały czas jestem w drodze do pełnej równowagi, ale dużo silniejsza i pewniejsza siebie.

Rok temu znalazłam się na dnie. Naprawdę, miałam wrażenie, że moje życie się skończyło. Miałam dwadzieścia dziewięć lat, a czułam się psychicznie i fizycznie na jakieś osiemdziesiąt. Moje życie posypało się jak domek z kart. Na każdej płaszczyźnie. Znalazłam w sobie jednak siłę i przez ostatni rok wyszłam na prostą.

Czytaj dalej