Pokochać siebie

Długo zastanawiałam się, czy powinnam o tym pisać. To dość intymny temat. Doszłam jednak do wniosku, że jeśli dzięki mojej decyzji zainspiruję chociaż jedną osobę do zmian w swoim życiu, to będę szczęśliwa. Tym bardziej, że jak wnioskuję po otrzymywanych od Was mailach, czy wpisach na różnego rodzaju grupach wsparcia na Facebook’u, nie ja jedna potrzebuję podobnej pomocy. Trudno, jak sąsiedzi będą na mnie dziwnie patrzeć, przeżyję. A mój przyszły mąż, gdy wejdzie na bloga, przeczyta ten wpis i ucieknie, to znaczy, że nie powinien być moim mężem :) Poza tym mam nadzieję, że tak jak Justyna, znajdę swojego Krzysia jeszcze :D

Justyna to autorka bloga „Krótki poradnik, jak ogarnąć życie”. Przeczytałam od deski do deski i śledzę na bieżąco. Bardzo wartościowy. Dał mi dużo do myślenia i na pewno wpłynął na decyzję, o której mowa w tym wpisie. 

Niestety, u podłoża niedoczynności tarczycy, Hashimoto, czy innych zaburzeń hormonalnych leżą najczęściej stres, trauma, wewnętrzny konflikt, depresja, czy niewypowiedziane emocje. Dbamy o dietę, suplementację, aktywność fizyczną, jednocześnie zapominając o wewnętrznej równowadze. Tymczasem, bez tego nie ma mowy moim zdaniu o powrocie do pełni zdrowia. Postanowiłam w końcu zająć się tym tematem „na poważnie”.

Czytaj dalej

Reklamy

Dlaczego nie mogę schudnąć?

Stałam codziennie na wadze, patrzyłam w lustro  i zastanawiałam, dlaczego nie mogę schudnąć. Przestrzegałam diety, unikałam cukru, słodyczy i fast-foodów, trenowałam pięć, czasem sześć razy w tygodniu, stosowałam suplementację (białko, spalacze tłuszczu), chodziłam na masaże wyszczuplające – i nic. Na początku schudłam może jeden czy dwa kilogramy, a później… waga cały czas szła do góry. Nie, to nie była tkanka mięśniowa. To był sam tłuszcz! Moi znajomi, z którymi chodziłam na crossfit w ekspresowym tempie tracili kilogramy, a moja sylwetka mimo, że ćwiczyłam na najwyższych obciążeniach, prezentowała się coraz gorzej. Nie wiedziałam, co robię nie tak. Zadręczałam myślami, że za mało z siebie daję. W konsekwencji zmniejszałam ilość jedzenia, trenowałam czasami dwa razy dziennie (trening siłowy plus crossfit) i faszerowałam się termogenikami. Niestety, to wszystko przynosiło odwrotny skutek.

Czytaj dalej

Mariusz Przybylski: Nie mogę patrzeć na kule

Najgorszym treningiem dla zawodnika jest… jego brak spowodowany kontuzją. Wie o tym doskonale Mariusz Przybylski, pomocnik Górnika Zabrze, który od prawie roku jest wyłączony z gry z powodu urazu stawu skokowego. Już raz miał się znaleźć na boisku w meczu rezerw, ale uraz się odnowił. Potrzebna była więc kolejna operacja. Mimo to, popularny „Przybyś” nie traci nadziei. – Jeszcze mam coś do zrobienia i udowodnienia sobie – mówi i tym samym przekonuje mnie, że nigdy nie można się poddawać, za co serdecznie mu dziękuję, jednocześnie życząc, by jak najszybciej wrócił do gry.
Czytaj dalej

Tym razem się uda!

Nowy Rok. Dla wielu magiczna data. Moment przełomowy, od którego postanawiamy przewrócić całkowicie swoje życie do góry nogami. Rzucić palenie, zmienić pracę na lepiej płatną, wyprowadzić się od rodziców i żyć na własny rachunek, spłacić w końcu kartę kredytową do kosza. Na siłowni pewnie znów będą tłumy, ale w końcówce stycznia znów wszystko wróci do normy. Motywacja do zrzucenia nadprogramowych kilogramów najczęściej trwa dwa, maksymalnie trzy tygodnie. Od razu chcielibyśmy bowiem stracić 10 cm w biodrach, przebiec maraton, a na karnawałowej imprezie wyglądać, jak milion dolarów. Niestety, jest to możliwe tylko w bajkach i kolorowych pismach dla kobiet, które czasem wpadają mi do ręki. Tutaj potrzeba czasu, ale i ciężkiej pracy. Wprowadzaj więc zmiany powoli! Stawiaj przed sobą małe cele. Łatwiej będzie je zrealizować! Nie planuj tego, co zrobisz za pół roku. Pomyśl o tym, co będzie się działo dzisiaj!

Czytaj dalej

Nie stresuj się!

To nie jest stan umysłu. To coś niebezpiecznego, obok czego nie możemy przejść obojętnie. Musimy stawić mu czoła. Walczyć z przyczynami i minimalizować skutki jego działania. Inaczej nas wyniszczy…

Stres. Zabójca.

Moje ostatnie doświadczenia uświadomiły mi, że chroniczny stres to choroba naszej cywilizacji. Ciągle za czymś gonimy, walczymy o lepsze warunki życia, dążymy do awansu w pracy, nie dosypiamy, źle się odżywiamy. Brakuje nam poczucia bezpieczeństwa, pieniędzy, wsparcia najbliższych i przyjaciół, którzy skupiają się na swoich problemach, chwili dla siebie, odpoczynku i regeneracji. Przez to wszystko jesteśmy coraz bardziej zmęczeni, znużeni życiem, pozbawieni energii. To prosta droga do nerwicy i depresji.

Nie zawsze mamy wpływ na źródło problemów, ale możemy zminimalizować jego skutki. I to jest właśnie mój główny cel na najbliższe miesiące… Przestać przejmować się rzeczami, na które nie mam wpływu, naprawić te, które mogę zmienić, zadbać bardziej o swoje zdrowie, zrealizować swoje ambicje i po prostu… zacząć się uśmiechać :)

Czytaj dalej

W tym szaleństwie jest metoda

Często, kiedy długo się nad czymś zastanawiam, rezygnuję ze spełniania swoich marzeń. Analizuję wszystkie za i przeciw. Kładę się spać z myślą, że mogę wszystko, a budzę zrezygnowana z milionem obaw. Oczywiście, potem żałuję, że nie chciałam zaryzykować, postawić wszystko na jedną kartę i pluję sobie w brodę. Takich sytuacji miałam w życiu naprawdę wiele…

Kilka razy podjęłam jednak decyzje bez namysłu, z których ciężko było się wycofać i okazało się, że dzięki nim osiągnęłam największy sukces. W tym szaleństwie jest metoda…

poldiasia
Gdyby nie kilka „nielogicznych” posunięć w moim życiu, dzisiaj nie byłabym tym, kim jestem… Na zdjęciu prowadzę konferencję prasową z Lukasem Podolskim.
Czytaj dalej