Biblioteka dietetyka #2

Mam głowę pełną pomysłów na wpisy. W kolejce czeka chociażby PCOS, Metformina, moje treningi, nawodnienie, polecane produkty z supermarketów czy interpretacja badań laboratoryjnych (jeśli macie jeszcze jakieś życzenia, piszcie proszę w komentarzach). Niestety, ze względu na pracę, treningi, a przede wszystkim studia i naukę zaczyna brakować mi doby. Odpowiednia ilość snu jest jednak dla mnie rzeczą świętą i siedzenie po nocach przy komputerze zdecydowanie odpada. Moje nadnercza są najważniejsze! Zrobiłam jednak rachunek sumienia i po sesji postaram się lepiej zarządzać swoim czasem. Myślę, że zyskam chociaż godzinę dziennie, jeśli zrezygnuję (no dobra, ograniczę!) z przeglądania Snapchata czy InstaStory i wpisy będą pojawiać się częściej.

Czytaj dalej

Health Box

Kto nie lubi niespodzianek? Chyba nikt. Stąd też duża popularność pudełek z kosmetykami czy zdrowym jedzeniem wysyłanych co miesiąc do subskrybentów. Nie ukrywam, myślałam kiedyś, by zrobić sobie taki prezent. Bałam się jednak, że produkty okażą się nietrafione i wyrzucę pieniądze w błoto. A nie ma co ukrywać, finanse raczej nie pozwalają mi na żadne szaleństwa. Kiedy więc otrzymałam propozycję współpracy z firmą Health Box, bardzo się ucieszyłam i nie mogłam doczekać przesyłki.

Health Box tworzą dwie osoby: Aneta i Mirek. To młoda marka oferującą pudełka ze zdrową żywnością w subskrypcyjnym modelu sprzedaży. Założeniem ich działalności jest rozszerzeniem pasji, jaką jest zdrowy tryb życia i wszystko co z nim związane. Sami przywiązują szczególną uwagę do tego, co jedzą i postanowili podzielić się i zarazić swoją filozofią innych. Jak piszą na swojej stronie internetowej, ich Health Box zawiera produkty, z których sami korzystają i do których są w 100% przekonani. Myślę, że to bardzo fajny pomysł na swój biznes i życzę im z całego serca, aby jak najdłużej otrzymali się na rynku.

Czytaj dalej

Haul „U Gwoździkowej”

Bardzo lubię oglądać na innych blogach haule zakupowe, szczególnie u Julii, która przedstawia często swoje zdobycze z iHerb’u (zobacz tutaj). Ja do zakupów na tej stronie w dalszym ciągu nie mogę się przekonać. Zresztą w swoim mieście mam bardzo dobrze zaopatrzony sklep „U Gwoździkowej”, o którym pisałam Wam tutaj.

Dawno nie byłam w stacjonarnym sklepie, bo też zrezygnowałam ostatnio z sauny i basenu ze względu na kiepski stan cery. Nie miałam więc powodu, by jechać na Halembę. W ostatnim czasie pokończyło mi się jednak wiele produktów, więc korzystając z dnia wolnego pojechałam na zakupy.Tym samym postanowiłam pokazać Wam, co znalazło się w moim koszyku.

Jednocześnie mam dla Was dobrą wiadomość. Pisaliście bowiem, że żałujecie, iż sklep „U Gwoździkowej” nie prowadzi internetowej sprzedaży. Tymczasem, od niedawna można już składać zamówienia online. Wiadomo, nie wszystkie produkty, które są w sklepie stacjonarnym można już kupić przez internet, ale oferta systematycznie się rozrasta.

ugwo

Zapraszam serdecznie na http://www.ugwozdzikowej.pl :)

Czytaj dalej

Instagram mix #2

Na co dzień publikuję zdjęcia polecanych przeze mnie produktów, ćwiczeń, miejsc, czy mojego talerza na profilu na Instagramie.

insta

Jako, że nazbierało się kilka fajnych, godnych polecenia rzeczy, postanowiłam dla tych, którzy nie mają konta na Instagramie, opublikować najciekawsze zdjęcia tutaj. Przy okazji trochę newsów z mojego życia.

No to lecimy!

Czytaj dalej

Wypadanie włosów, czyli zaburzona równowaga organizmu

Gdy się urodziłam miałam już kilkucentymetrowe, ciemnobrązowe włosy. Wyglądałam, jakbym miała co najmniej kilka miesięcy. Inna sprawa, że ważyłam ponad cztery kilogramy. Nie mam zdjęć, ale wierzę na słowo mojej mamie. W trakcie rodzinnych spotkań często wspomina, że lekarze i pacjenci z całego szpitala przychodzili mnie oglądać.

Odtąd mama wspólnie ze starszymi siostrami postanowiły, że nie będę w ogóle obcinać mi włosów. I wytrwały w tym postanowieniu przez prawie dziesięć lat. Mogłam się więc pochwalić włosami do pasa. Moja siostra myła mi je raz w tygodniu. Był to cały rytuał.

W 3. klasie podstawówki jechałam na „Zieloną Szkołę” nad morze aż na 3 tygodnie i mama stwierdziła, że nie poradzę sobie sama z myciem i przez wyjazdem poszłam pierwszy raz do fryzjera. Ścięłam połowę włosów. Z czasem skracałam włosy coraz mocniej. W liceum, idąc w ślady przyjaciółki doszło do tego, że ścięłam się na chłopaka. Później mocno tego żałowałam, bo niestety wyglądałam bardzo niekorzystnie. Szybko zaczęłam zapuszczać włosy i już na studiach, czy w ostatnich latach mogłam pochwalić się już długimi włosami.

Niestety, problemy zdrowotne sprawiły, że po grubym warkoczu zostały już tylko wspomnienia. Zaburzenia hormonalne w moim organizmie po odstawieniu antykoncepcji, Zespół Policystycznych Jajników, Hashimoto, niedoczynność tarczycy,  wypalenie nadnerczy i wszelkie niedobory spowodowały, że straciłam połowę włosów. W ostatnich miesiącach wystarczyło przeczesać włosy ręką, by zostały w niej całe pukle włosów. Każde mycie, suszenie, czesanie kończyło się kolejnymi setkami straconych pasm. Zaczęłam spinać je więc w mało atrakcyjny koczek, który potrafiłam nosić przez tydzień. Bałam się ich dotykać. Ostatecznie kilka miesięcy temu dość mocno je skróciłam, bo długie, smętnie wiszące kosmyki wyglądały fatalnie.

Obecnie, odpukać, jest już trochę lepiej. Włosy rosną intensywnie, mam sporo baby-hair i nie wypadają już tak mocno, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Na pewno pomogła odpowiednia dieta, suplementacja, ale i pielęgnacja. Walczę bowiem mocno o każdy włos, by znów mogła się nimi zachwycać. Wszyscy, którzy obserwują mnie na profilach społecznościowych widzą pewnie, że najczęściej robię sobie zdjęcia pleców. Skąd się to wzięło? Zawsze uważałam włosy za swój największy atut (obecnie w związku z gorszym stanem włosów plecy i pupę :) i chciałam je wszystkim pokazywać. Bardzo mi zależy, by znów były piękne.

Podobną walkę prowadzi obecnie wiele kobiet i mężczyzn. Tak ważne jest więc prawidłowe zdiagnozowanie przyczyny wypadania włosów. Chciałam więc Wam przedstawić te najczęściej spotykane, występujące u mnie i moje sposoby radzenia sobie z nimi. Chciałabym zainspirować Was do walki o piękne włosy. Artykuł, jak widzicie uzupełniłam zdjęciami moich włosów :) Uwielbiam bowiem oglądać „Moje włosowe historie” u Anwen, najpopularniejsze polskiej włosomaniaczki.

Czytaj dalej

BioBazar Katowice

Nie muszę chyba mówić, jaką radość sprawiają mi zakupy w sklepach ze zdrową żywnością. Czytaliście na pewno wpis, w którym zachwycam się moim ulubionym „U Gwoździkowej” (zobacz tutaj). Od dawna chodziła za mną natomiast chęć udania się na katowicki BioBazar, czyli targ z ekologiczną żywnością, który odbywa się co sobotę.

Niestety, sobotni poranek to nie jest dla mnie dobry czas, gdyż zazwyczaj jestem na meczu albo na treningu z podopiecznymi. Dopiero minioną sobotę miałam wolną, bo od piątku jestem na urlopie (pracuje w domu :D). Namówiłam więc mamę, by wybrała się ze mną i pojechałyśmy po śniadaniu do Katowic.

bazar

O bazarze dowiedziałam się oczywiście z Facebook’a (zobacz profil tutaj).

Czytaj dalej

„U Gwoździkowej”

Zazwyczaj tak ustawiam sobie plan tygodnia, że w środy pracuję w domu. Do południa siedzę przy komputerze w piżamie, nadrabiam zaległości związane z Górnikiem lub blogiem, rozpisuję plany treningowe i diety. Jeśli nie jestem chora (jak dziś :() i nie mam żadnego klienta na siłowni, popołudniu jadę natomiast na basen i saunę do Aquadromu na Halembie (dzielnica Rudy Śląskiej) i wpadam na zakupy do mojego ulubionego sklepu zielarsko-medycznego „U Gwoździkowej”.

IMG_4404

Jakiś rok temu idąc na basen całkiem przypadkowo trafiłam na ten sklep i… przepadłam. Pamiętam, że spędziłam tam wówczas z dwie godziny, oglądając wszystko dokładnie, wydając z 300zł i wychodząc z całą torbą zakupów. Do Aquadromu nie zdążyłam już pójść. Wypieki na twarzy miałam jednak tak samo duże, jak po saunie.

IMG_4303

Byłam po prostu zachwycona asortymentem tego sklepu. W tym czasie rozpoczynałam bowiem walkę ze swoimi chorobami i znalazłam tam praktycznie wszystko to, czego potrzebowałam, a nawet więcej. Strasznie nie lubię bowiem kupować w sklepach internetowych i czekać na przesyłkę, a tam mam wszystko na wyciągnięcie ręki.

IMG_4356

Od tego czasu minimum raz w tygodniu wpadam do „Gwoździkowej” na zakupy. Powiem szczerze, żadne buszowanie po galeriach handlowych nie sprawia mi podobnej przyjemności. Poza panie pracujące w sklepie są bardzo uprzejme, znają już wszystkie moje dolegliwości i zawsze pytają, jak się czuję. To strasznie fajne uczucie.

IMG_4301

Poza tym panie zawsze doradzają mi takie produkty, które mi pomagają. Mają ogromną wiedzę. Jedynie mój portfel jest mniej zadowolony, bo za każdym razem kusi mnie coś nowego, czego nie planowałam kupić.

IMG_4320

Dzisiaj chciałam Wam więc pokazać pokrótce, co możecie kupić „U Gwoździkowej”. Już niedługo święta, a tam na pewno znajdziecie idealne prezenty dla Waszych najbliższych!

Czytaj dalej