Bądź dla siebie dobra!

Nie ma co ukrywać, to nie jest mój czas.

Pisałam o wszystkim w poprzednim wpiście (Zażegnany) kryzys.

O ile opanowałam kryzys w terapii, pozbyłam się negatywnych emocji, poukładałam sobie pewne kwestie w głowie i w miarę odzyskałam spokój wewnętrzny, to mój organizm jest w fatalnym stanie. Kiepska odporność, pogorszenie pracy tarczycy, wyższe TSH, niskie fT4 i fT3 poniżej normy, wysoki poziom kortyzolu, niskie estrogeny, progesteron, LH, czy FSH dają mi ostro popalić. Niestety, stres bardzo destrukcyjnie wpływa na zdrowie i w moim przypadku doprowadził do nasilenia objawów Hashimoto, niedoczynności tarczycy czy zaburzeń hormonalnych.  Znajoma, kiedy zobaczyła moje wyniki, zapytała mnie, jakim cudem ja w ogóle funkcjonuję. Prawdę mówiąc też się zastanawiam. W skali 1-10 swój obecny poziom energii oceniam bowiem na minus 3. Głównie ze względu na ogromne problemy ze snem i fatalne samopoczucie w ciągu dnia z tym związane.

Czytaj dalej

Reklamy

Jak poradzić sobie z negatywnymi emocjami?

Nie krzyczę, nie rzucam talerzami i nie trzaskam drzwiami, gdy się na kogoś gniewam. Gdy coś mnie martwi, staram się nie obciążać wszystkich wokoło swoimi problemami. Uśmiecham się nawet wtedy, gdy czuję się bardzo źle, dlatego wiele osób dziwi się, kiedy mówię o depresji, z jaką się zmagałam. Przecież nie dałam nic po sobie poznać.

Usprawiedliwiam zachowania osób, które sprawiają mi ból i przykrość. Rzadko im o tym mówię. Odpuszczam dla świętego spokoju. Nie walczę. Zawsze chciałam, aby wszyscy mnie lubili. Żyłam przez to wiele lat w dużym stresie, rozpamiętując wiele różnych sytuacji, moich słów i reakcji. – Czy na pewno dobrze zrobiłam? Czy powinnam to mówić? Powinnam zachować się inaczej! – zastanawiałam się nie raz.

Wszystko przeżywałam wewnętrznie, zadając sobie niepotrzebnie ból. Co więcej, doprowadzając w ten sposób do niedoczynności tarczycy i Hashimoto (więcej na ten temat możecie przeczytać tutaj), o których mówi się, że są właśnie chorobami niewypowiedzianych emocji. Oczywiście, nie była to pewnie jedyna przyczyna, ale w moim przypadku kluczowa. Zmęczona nadnercza (więcej tutaj)? Nieszczelne jelita (więcej tutaj)? Wtórny brak miesiączki? Stres zebrał konkretne żniwo w moim organizmie.

Czytaj dalej