Najwyższy czas…

Minęły już trzy tygodnie, odkąd wyszłam ze szpitala. Dopiero kilka dni temu odebrałam jednak wypis i mogę Wam przedstawić wszystkie wyniki.

Po części już w poprzednim wpisie wspomniałam o kilku zmianach, które musiałam wprowadzić do swojego życia w związku z diagnozą i zaleceniami. Na bieżąco przedstawiałam je również na Facebook’u czy Instagramie, publikując zdjęcia moich posiłków i treningów, jakie wykonuję. Tutaj chciałam opisać pokrótce, jak wygląda sytuacja, bo wiele osób mnie o to pytało i wiem, że z niecierpliwością czekało na ten artykuł. Ale po kolei…

Czytaj dalej

Reklamy

Pokochać siebie

Długo zastanawiałam się, czy powinnam o tym pisać. To dość intymny temat. Doszłam jednak do wniosku, że jeśli dzięki mojej decyzji zainspiruję chociaż jedną osobę do zmian w swoim życiu, to będę szczęśliwa. Tym bardziej, że jak wnioskuję po otrzymywanych od Was mailach, czy wpisach na różnego rodzaju grupach wsparcia na Facebook’u, nie ja jedna potrzebuję podobnej pomocy. Trudno, jak sąsiedzi będą na mnie dziwnie patrzeć, przeżyję. A mój przyszły mąż, gdy wejdzie na bloga, przeczyta ten wpis i ucieknie, to znaczy, że nie powinien być moim mężem :) Poza tym mam nadzieję, że tak jak Justyna, znajdę swojego Krzysia jeszcze :D

Justyna to autorka bloga „Krótki poradnik, jak ogarnąć życie”. Przeczytałam od deski do deski i śledzę na bieżąco. Bardzo wartościowy. Dał mi dużo do myślenia i na pewno wpłynął na decyzję, o której mowa w tym wpisie. 

Niestety, u podłoża niedoczynności tarczycy, Hashimoto, czy innych zaburzeń hormonalnych leżą najczęściej stres, trauma, wewnętrzny konflikt, depresja, czy niewypowiedziane emocje. Dbamy o dietę, suplementację, aktywność fizyczną, jednocześnie zapominając o wewnętrznej równowadze. Tymczasem, bez tego nie ma mowy moim zdaniu o powrocie do pełni zdrowia. Postanowiłam w końcu zająć się tym tematem „na poważnie”.

Czytaj dalej

Czy wszystko gra?

Wiosna w pełni. W słońcu temperatura dochodzi nawet do 40 stopni. W końcu możemy zostawić czapki, szaliki i ciepłe kurtki w szafie, wrócić po pracy czy szkole pieszo do domu, wygrzewając się w wiosennym słońcu. Dzień jest też coraz dłuższy. Przyroda budzi się z zimowego snu i my również.

Tymczasem, w ostatnim czasie sporo moich znajomych mówiło mi, że czuje się bardzo źle. Narzekało na ogólne zmęczenie, problemy ze snem, przeziębienie i brak motywacji do działania. Wiosenne przesilenie? Czytałam ostatnio artykuł, że nie ma czegoś takiego, ale zgodzicie się pewnie ze mną, że na przełomie marca i kwietnia często czujemy się osłabieni. Jeśli po wolnym weekendzie, spacerze, basenie czy saunie nasze samopoczucie ulega poprawie, nie ma powodów do niepokoju, ale jeśli stan apatii i znużenia trwa dłużej, warto zrobić podstawowe badania krwi.

O tym, jakie badania diagnostyczne warto wykonać, pisałam w artykule „Zbadaj się”.

Zdaję sobie sprawę, że zrobienie wszystkich badań to spory koszt, a lekarze rodzinni niechętnie kierują młode i zdrowo wyglądające osoby na diagnostykę w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia. Cieszę się więc, że Laboratorium Medyczne „Diagnostyka” przygotowało na wiosnę kolejną akcję profilaktyczną i bony rabatowe na badania. W poprzednich akcjach „Diagnostyki” sporo moich znajomych i czytelników skorzystało z rabatów z korzyścią dla swojego zdrowia! Liczę, że i tym razem uda mi się Was zachęcić do skontrolowania stanu swojego organizmu!

Czytaj dalej

Tłuszcze w diecie aktywnej kobiety

Z jednej strony zwolennicy diet wysokotłuszczowych, którzy próbują mnie przekonać, że ketoza jest optymalnym fizjologicznie stanem w naszym organizmie. Z drugiej trenerzy „starej szkoły”, którzy najchętniej wykluczyliby tłuszcze z mojej diety całkowicie, zostawiając kurczaka z ryżem. Jednego dnia czytam o prozdrowotnych właściwościach oleju kokosowego. Następnego, że jednak wcale nie jest taki dobry, jak go malują. Smażenie na oliwie z oliwek? Nigdy w życiu! Tymczasem, znów widzę u kogoś na tablicy na Facebook’u artykuł, że nie ma żadnych przeciwwskazań. Wrzucam na Instagram zdjęcie moich ulubionych orzechów, pojawia się komentarz, że to same substancje antyodżywcze. Pokazuję selen w tabletkach, ktoś mnie pyta, czemu truję się chemią, zamiast sięgnąć po orzechy brazylijskie. Gdy jem jajka, rodzina martwi się o mój cholesterol. Wybieram kurczaka zamiast kaczki w restauracji, znajomy jest zdziwiony, że boję się tłuszczu.

Czytaj dalej

Adaptogeny – wsparcie nadnerczy

Moje życie zmieniło się w ostatnich miesiącach o 180 stopni. Czy na lepsze? Nie wiem, jest po prostu inaczej. Czasem brakuje mi meczowych emocji, stresu przed wywiadem z piłkarzem, którego znalazłam dotąd tylko z telewizji, czy wyjazdów na mecze na drugi koniec Polski i spania w samochodzie. Nie raz też w sobotę wieczorem chciałabym założyć sukienkę i szpilki i ruszyć z przyjaciółkami na imprezę do Katowic, czy posiedzieć w pubie przy piwie i wrócić do domu, jak za starych dobrych czasów akurat na… późne śniadanie o 10:00. Ostatnio Facebook przypomniał mi również, jak to katowałam się na crossficie, który zaczynał się o godz. 19:00 i nie miałam żadnego problemu z tym, żeby zasnąć po treningu. To były fajne czasy.

Czytaj dalej

Skierowanie do szpitala

Zjazd na uczelni za mną, kolokwia zaliczone, w poniedziałek i wtorek odpoczywam od nauki. Tak, tak, tylko w te dwa dni, później mam już rozpisany cały plan działania na najbliższe cztery tygodnie. Muszę ogarnąć notatki z wykładów do egzaminów z anatomii, fizjologii i biochemii (sic!) i przygotować się do pięciu kolokwiów, w tym z fizjologii układu pokarmowego. Trawienie, wchłanianie, hormony żołądkowo-jelitowe, rola wątroby – kto wie, o czym mówię, ten rozumie moje przerażenie. Do tego biochemia, angielski, organizacja i podstawy prawne pracy dietetyka i… (uwaga!) wychowanie fizyczne. Tak, mamy zaliczenie z teorii. Czym charakteryzuje się rekreacja fizyczna i jak wpływa na zdrowie? Po co stosujemy odżywki węglowodanowe? Według Ciebie, jakie formy aktywności ruchowej najkorzystniej wpływają na wygląd ciała? Wskaż urządzenia treningowe, na których kształtujemy uda i pośladki. Odpowiedzi na takie i podobne pytania musimy sobie przygotować. Wiadomo, mogłabym pójść z marszu na takie zaliczenie, ale to nie w moim stylu, więc przynajmniej muszę sobie przemyśleć odpowiedzi.

Na szczęście na zajęciach mogę realizować swój plan treningowy. Tutaj zdjęcie po piątkowym treningu nóg i pośladków.

Chociaż nie, nauka od czwartku. W środę muszę z rana pojechać do Piekar Śląskich do Szpitala Miejskiego i zawieźć swoje skierowanie.

Czytaj dalej

Biorezonans

W minioną środę byłam w Krakowie na… biorezonansie. Pewnie niektórzy popukają się w czoło, ale nie zamykam się na medycynę niekonwencjonalną. Jestem „poważną” studentką dietetyki opartej na dowodach naukowych, ale jednocześnie uważam, że teoria to jedno, a praktyka drugie. Wiele rzeczy, które nie mają mocnych podstaw naukowych podniosło moją jakość życia i nie widzę w tym nic złego. Kupiłabym marihuanę na czarnym rynku, gdybym widziała w tym dla siebie ratunek (oglądacie „Na wspólnej” i historię dziewczynki z padaczką lekooporną?). Do wszystkiego trzeba podchodzić z dystansem. I do badań naukowych, bo przecież może sponsorować je koncern farmaceutyczny. I do medycyny alternatywnej.

Długi, ale warto zobaczyć. Polecony przez jednego z moich wykładowców.

Co więcej, przez długi czas wyrzucałam sobie, że gdy moja siostra walczyła z rakiem nie szukałam dla niej żadnych alternatywnych metod leczenia. To było jednak dziesięć lat temu i wtedy jeszcze w ogóle nie interesowałam się dietetyką ani medycyną. Studiowałam historię, chciałam robić karierę w mediach sportowych i nawet mi się nie śniło, że będę w tym miejscu, w którym teraz jestem. Musiałam jednak przepracować swoje wyrzuty sumienia z psychologiem, by zrozumieć, że nie jestem niczemu winna. Mimo to strasznie się teraz frustruję, że mój ojciec, który walczy z nawrotem raka nie chce ze mną w ogóle współpracować w temacie odżywiania („Nie będę sobie odmawiał na starość”), ani suplementacji („Moja lekarka wie, co robi”). Na szczęście mama, która w kwietniu przeszła zawał serca jest bardziej podatna na moje wpływy. Ogląda cały dzień TVN Meteo i sama dużo się uczy. Na razie walczę z jej niedoborem witaminy D3. Kolejny krok to schodzenie z dawek statyn. Trzymajcie kciuki!

Czytaj dalej