Badania kontrolne krwi

Za mną trzy miesiące stosowania się do zaleceń mojego nowego ginekologa, doktora Andrzeja Banacha z Wrocławia.

Dla przypomnienia, o wszystkich zmianach pisałam w serii wpisów:

Na pierwszej wizycie u doktora Banacha ustaliliśmy, że po trzech pełnych cyklach Hormonalnej Terapii Zastępczej zgłoszę się na wizytę kontrolną. 4-dniową przerwę w leczeniu estrogenami rozpoczęłam 13 listopada, więc umówiłam się w Dolnośląskim Centrum Ginekologii na czwartek, 15 listopada. Początkowo zapisałam się na wizytę w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia, jednak po wymianie maili z doktorem doszliśmy wspólnie do wniosku, że wykupię wizytę prywatną na której będziemy mogli spokojnie porozmawiać dłużej niż 15 minut. Tak, przez te 3 miesiące byłam z doktorem Banachem w ciągłym kontakcie mailowym. Pisaliśmy też na Messengerze. To absolutnie świetne rozwiązanie, choć oczywiście odpłatne.

Przed wizytą kontrolną dzięki współpracy z Laboratoriami Medycznymi „Diagnostyka” wykonałam duży pakiet badań, o których chciałabym Wam dzisiaj napisać. Jestem bowiem bardzo zadowolona z wyników.

Czytaj dalej

Mit cholesterolowy

Jeszcze parę lat temu, gdyby, zobaczyła swoje obecne wyniki profilu lipidowego (więcej tutaj), byłabym przerażona. Pewnie potulnie wykupiłabym leki obniżające poziom cholesterolu (statyny) i Calominal, blokujący wchłanianie tłuszczy (czy tylko u mnie reklama tego suplementu w diecie powoduje nagły wzrost ciśnienia?!),  nabijając kieszenie koncernów farmaceutycznych i zgodnie z zalecenia lekarza wyeliminowała całkowicie z diety tłuszcze nasycone i wielonienasycone. Na moim talerzu królowałyby chude mięsa i ryby, jogurty i serki light oraz odtłuszczone mleko.

Tak, ja również myślałam kiedyś, że to właśnie cholesterol przyjmowany wraz z pożywieniem powoduje wzrost poziomu cholesterolu we krwi, co prowadzi do zatkania żył, tętnic, serca i w konsekwencji zawału i śmierci. W końcu wszyscy, którzy byli dla mnie wówczas autorytetami tak twierdzili: lekarze w przychodni, nauczyciele w szkole, rodzice w domu.

Dziś wiem, że nie ma powodów do paniki, choć oczywiście muszę wyeliminować przyczynę stanu zapalnego w organizmie (prawdopodobnie zaburzenia glikemii po wprowadzeniu węglowodanów bezglutenowych, więcej tutaj), na który wskazuje m.in. wysoki poziom cholesterolu całkowitego. Pozostałe wyniki świadczą jednak o tym, że mogę spać spokojnie i zajadać się pieczoną karkówką, boczkiem i smalcem. W końcu tłuszcz zwierzęcy to nasze paliwo (więcej tutaj).

Mimo, że coraz częściej mówi się i pisze, że nie ma podstaw, by twierdzić, że wysoki poziom cholesterolu, a tym samym spożywanie dużych ilości tłuszczy nasyconych i wielonienasyconych przyczynia się do chorób układu sercowo-naczyniowego, wiele osób w dalszym ciągu ulega „fobii cholesterolowej”. Postanowiłam więc w serii artykułów związanych z ketozą odżywczą, na której obecnie jestem napisać również o cholesterolu, o tym skąd wzięło się przekonanie o jego złowrogim działaniu, co tak naprawdę powoduje choroby serca, a także jak należy interpretować wyniki badań profilu lipidowego. Im więcej takich artykułów, tym lepiej. Może w końcu kiedyś sprzedawczynie w sklepie mięsnym przestaną się dziwić, że gardzę chudymi kawałkami mięsa.

Z pomocą przyszła mi książka Bruce’a Fife’a „Dieta ketogeniczna – jak odzyskać zdrowie dzięki tłuszczom”, artykuły z magazynu „Food Forum” (polecam jednocześnie profil Moniki Gackowskiej „Interpretacja wyników badań laboratoryjnych w praktyce” – zobacz tutaj – mam nadzieję, że kiedyś trafię do niej na szkolenia)  oraz mój autorytet w zakresie medycyny holistycznej, Chris Kresser (zobacz tutaj).

Czytaj dalej

Nie bójmy się jajek!

Wielkanoc nieodłącznie kojarzy się z jajkami. Na miękko. Na twardo. Jajecznica ze szczypiorkiem. Omlet z warzywami. Sadzone. W koszulce. Po benedyktyńsku. Od wyboru do koloru. Po świętach unikamy jednak jajek. Boimy się bowiem wysokiego cholesterolu i wszystkich konsekwencji z nim związanych. Tymczasem, to kolejny mit powtarzany przez lata, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Pamiętam doskonale, jak moja mama opowiadała zawsze, że w młodości lubiła kogel-mogel (surowe jajko z cukrem). Swego czasu wyszedł jej wysoki poziom złego cholesterolu. Lekarz stwierdził, że to na pewno przez jajka. Na moim talerzu przez lata gościły więc bardzo rzadko.

sniadanie
Moje wielkanocne śniadanie. Dwa jajka na miękko, kabanos z kurczaka (firma Konspol, świetny skład, bardzo dobre!), roszponka, zielona papryka, awokado, rzodkiewka i ogórek.

Dopiero jakiś czas temu wgłębiłam się bardziej w temat. I co się okazało? Że spokojnie mogę jeść dowolną ilość jajek. Że nie muszę ich ograniczać, bo są zdrowe i co więcej, obniżają poziom złego cholesterolu! Od tego czasu w tygodniu jem ok. 20 jajek. Są stałym punktem moich śniadań! Często dodaję je również do sałatki, a także robię z nich omlety. Nie są zalecane na protokole autoimmunologicznym, ale nie wywołują u mnie żadnej alergii. Na szczęście!

Nie bójmy się więc jajek! Do jeden z najbardziej wartościowych produktów, jakie możemy spożywać.  Niestety, bardzo niedoceniany, a czasami wręcz demonizowany.
Czytaj dalej

Zbadaj się!

Ciężko trenujecie, zdrowo się odżywiacie, dbacie o regenerację i odpoczynek. A kiedy ostatnio robiliście badania krwi? Moczu? Pewnie wielu z Was teraz ciężko się zastanawia. Wśród wielu aktywności dnia codziennego zapominamy bowiem o kontrolowaniu swojego stanu zdrowia. Chodzimy tylko na badania okresowe w pracy lub gdy zmusi nas do tego choroba. Przychodnie mają swoje limity i niechętnie wysyłają „profilaktycznie” na badania. Chyba, że trafimy na dobrego lekarza rodzinnego. Z kolei prywatnie raczej szkoda nam wydawać pieniądze.

Czytaj dalej