Węglowodany w diecie aktywnej kobiety

Pamiętacie moją serię artykułów o tym, jak ułożyć sobie dietę na redukcji, pisaną przede wszystkim z myślą o kobietach aktywnych? Dziś czas na jego kolejną część. Do lata pozostało jeszcze kilka miesięcy, więc mam nadzieję, że moje wpisy okażą się pomocne dla wszystkich kobiet (mężczyzn też :)) planujących redukcję wagi przed sezonem plażowym. Z głową. Bez efektu jo-jo. Bez głodzenia się. Bez popadania w skrajności.

Czytaj dalej

Reklamy

Owoce w diecie

W mojej diecie nigdy nie brakowało owoców. Pod każdą postacią. Zarówno świeżych jabłek czy bananów, które mama dawała mi do szkoły, soków z kartonika, ale i dżemów, które jadłam do kanapek na przemian z białym i żółtym serem, bo nigdy nie znosiłam szynki. Szczególnie latem potrafiłam zjeść codziennie z kilogram owoców. Z niecierpliwością czekałam na sezon na truskawki, maliny, jagody, arbuz czy czereśnie. Owoce traktowałam jako przekąski, jadłam je między „głównymi” posiłkami, a gdy zaczęłam trenować siłowo piłam zblendowane z białkiem w potreningowym shake’u. Nie ograniczałam się. Jadłam owoce rano, popołudniu i po kolacji, mimo zaleceń czytanych w kolorowych gazetach dla kobiet. Nie miałam żadnych problemów z wagą, więc nie zastanawiałam się, czy robię dobrze, czy źle. Zresztą mama od dziecka powtarzała mi, że owoce mają dużo witamin i trzeba je jeść. Z czasem jedynie zrezygnowałam z dżemów, soków, czy owoców z puszki, bo zaczęłam bardziej przykładać uwagę do tego, co jem i zrozumiałam, że lepiej sięgnąć po świeży owoc niż poddany obróbce, pozbawiony błonnika i z dodatkiem syropu fruktozowo-glukozowego.

owoce8
Nikt się nie oprze :)

Borówki – 8,0g węglowodanów/100g.

Czytaj dalej

Pierwszy miesiąc redukcji

W poniedziałek minęły cztery tygodnie, odkąd jestem oficjalnie na redukcji. Rano zrobiłam kontrolne, cotygodniowe pomiary. W sumie w miesiąc schudłam 4kg. W pasie ubyło mi 4cm, w obwodzie ramienia i klatki piersiowej mierzonej pod biustem po 2,5cm. Po cichu liczyłam, że uda mi się zgubić kilogram, może dwa. Nie nastawiałam się jednak na nic konkretnego, bo wiem, że w przypadku moich dolegliwości zdrowotnych redukcja wagi jest bardzo trudna. Możecie sobie wyobrazić więc, jaka jestem zadowolona i zmotywowana.

Zdjęcie sprzed tygodnia. Od soboty jestem konkretnie przeziębiona (od prawie roku nie chorowałam!). Sytuację opanowałam ogromnymi dawkami witaminy C, imbirem i rosołkiem, jedynie katar mnie męczy, więc odpuściłam swoje treningi. W każdym razie, może powiecie nie widać różnicy, ale zdjęciami sprzed miesiąca raczej się nie chwaliłam publicznie…

Chciałabym schudnąć jeszcze drugie 4kg i wrócić do swojej wagi sprzed roku. Nie spodziewam się, że dalej pójdzie tak łatwo i będę gubić kilogram w tydzień, ale jestem cierpliwa. W każdym razie, ostateczną decyzję jeszcze podejmę z czasem. Może wystarczą mi 2kg mniej, a może uznam, że konieczna jest większa redukcja. Wszystko zależy od tego, jak się będę czuła i czy będę zadowolona z tego, co widzę w lustrze. Nie chcę bowiem stracić moich mozolnie budowanych na treningu mięśni i zależy mi, aby zachować kobiece kształty. W rozmiarze 38.

Taką siebie lubię najbardziej :)

Czytaj dalej

Jak obliczyć zapotrzebowanie kaloryczne na redukcji?

Tegoroczne lato powoli odchodzi w zapomnienie. Dziś mamy pierwszy dzień astronomicznej jesieni.  Wróciliśmy do pracy, szkoły i na treningi. Siłownie znów są pełne klientów, którzy przez wakacje odpuścili systematyczną aktywność fizyczną, bez wyrzutów sumienia spędzali zamawiali gofry z bitą śmietaną nad morzem i teraz próbują zrzucić dodatkowe kilogramy.


Apropo siłowni, w Rudzie Śląskiej, gdzie mieszkam w przyszłym tygodniu otwiera się nowa siłowa „Smart Gym” (więcej tutaj). Karnet kosztuje tylko 49zł! W Zabrzu ta sama sieciówka funkcjonuje już od kilku miesięcy i powiem szczerze, jest to jedna z najlepszych siłowni, na jakich ćwiczyłam (druga otwarła się parę dni temu w Galerii Zabrzańskiej – więcej tutaj). Co najważniejsze, nie ma problemów z prowadzeniem treningów personalnych przez zewnętrznych trenerów, więc zapraszam serdecznie do współpracy osoby z Rudy Śląskiej, Zabrza i okolic :)

Czytaj dalej

Dlaczego nie mogę schudnąć?

Stałam codziennie na wadze, patrzyłam w lustro  i zastanawiałam, dlaczego nie mogę schudnąć. Przestrzegałam diety, unikałam cukru, słodyczy i fast-foodów, trenowałam pięć, czasem sześć razy w tygodniu, stosowałam suplementację (białko, spalacze tłuszczu), chodziłam na masaże wyszczuplające – i nic. Na początku schudłam może jeden czy dwa kilogramy, a później… waga cały czas szła do góry. Nie, to nie była tkanka mięśniowa. To był sam tłuszcz! Moi znajomi, z którymi chodziłam na crossfit w ekspresowym tempie tracili kilogramy, a moja sylwetka mimo, że ćwiczyłam na najwyższych obciążeniach, prezentowała się coraz gorzej. Nie wiedziałam, co robię nie tak. Zadręczałam myślami, że za mało z siebie daję. W konsekwencji zmniejszałam ilość jedzenia, trenowałam czasami dwa razy dziennie (trening siłowy plus crossfit) i faszerowałam się termogenikami. Niestety, to wszystko przynosiło odwrotny skutek.

Czytaj dalej

Jak ułożyć sobie dietę na redukcji?

Nie lubię słowa dieta, bo kojarzy się negatywnie z odmawianiem sobie jedzenia, głodowaniem i powrotem utraconych kilogramów z nawiązką. Wolę zdrowe, racjonalne odżywianie oparte na nieprzetworzonych produktach.

Osobiście jem teraz dość intuicyjnie i już nie liczę makroskładników, ale na początku zmiany stylu odżywiania warto zwrócić uwagę, by nie przekraczać swojego dziennego zapotrzebowania. Często jest tak, że takim swego rodzaju „efektem ubocznym” lepszych wyborów żywieniowych jest redukcja wagi, ale lepiej na początku dmuchać na zimne i mieć wszystko pod kontrolą.

Chciałam Wam więc dzisiaj przedstawić w kilku krokach, jak samodzielnie ułożyć sobie dietę na redukcji. Każdy organizm jest inny, a my znamy się najlepiej, więc myślę, że opierając się na kilku zasadach można samodzielnie wybrać dla siebie najlepsze rozwiązania. Czasami na zasadzie prób i błędów. Nie zastąpi to oczywiście konsultacji u fachowego dietetyka, choć takich jest na prawdę niewielu… Gdybym teraz miała do któregoś się wybrać, to myślę, że byłaby to Iwona Wierzbicka „Ajwen”. Niestety, cena mnie odstrasza, więc czytam teraz namiętnie jej bloga, oglądam filmy i webinaria. Szkolenia w tym roku odpadają, bo realizuję plan „Spłać w rok kredyt i pozbądź się największego stresora” :D

Przypominam też, że całkiem niedawno pisałam już tekst o zasadach racjonalnego odchudzania „Aby schudnąć, trzeba jeść”.

Czytaj dalej

Aby schudnąć, trzeba jeść!

Odchudzam się. Na śniadanie zjadłam jogurt z owocami, na obiad sałatkę z serem feta i kurczakiem, na kolację kromkę chleba z plastrem szynki i listkiem sałaty. Pierwszy dzień? Wytrzymałam. Drugi? Zaczęło mnie ssać w żołądku. Trzeci? Zaczęły trząść mi się ręce. Frustrację wyładowałam na najbliższych. Psu też się dostało. Czwarty? Rzuciłam się na lodówkę i pożarłam wszystko, co miałam w domu. Piątego dnia pojawiły się wyrzuty sumienia. I mocne postanowienie poprawy. Od jutra już naprawdę się odchudzam. Ja nie dam rady? Ja? Będę jadła jeszcze mniej. Pierwszy posiłek – już tylko jogurt. Drugi – kilka listków sałaty, kiełków i kulek mozarelli. Trzeci – chrupkie pieczywo posmarowane delikatnie białym serem. Skutki? Tym razem trzeciego dnia objadłam się pizzą na spotkaniu z koleżanką. „Hawajską” popiłam zimnym piwem i tak skończyła się historia mojego odchudzania. Mam to gdzieś. W końcu nie jestem jeszcze taka gruba.

Czy tak właśnie wyglądała Wasza przygoda z odchudzaniem? Myślę, że każdy zaliczył w swoim życiu podobne doświadczenie. Niestety, dla większości, w tym redaktorów popularnych, opiniotwórczych czasopism, czy portali internetowych odchudzanie oznacza głodowanie. „Dieta 1000 kalorii”, czy „Schudnij 5 kilogramów w 7 dni” – takie nagłówki często rzucają mi się w oczy. Zazwyczaj kończy się tak samo – nasza waga wskazuje więcej, niż przed przejściem na dietę….

Czytaj dalej