Odpuszczam

Wychodząc w kwietniu ze szpitala umówiłam się z moją endokrynolog prof. Barbarą Zubelewicz-Szkodzińską, że dam sobie ostatnią szansę. Jeśli cykl miesięczny nie wróci do końca roku, wówczas wrócę do syntetycznych hormonów. O pobycie na oddziale endokrynologicznym w Piekarach Śląskich pisałam w artykule „Najwyższy czas…”.

Czytaj dalej

Reklamy

Badania genetyczne w „testDNA”

W ostatnim czasie miałam możliwość wykonania badań genetycznych w kierunku celiakii i pierwotnej nietolerancji laktozy. Tym samym chciałam przedstawić Wam moje wyniki, opowiedzieć o tym, dzięki komu miałam możliwość wykonania pełnej diagnostyki i jak wygląda cały proces, a także podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami na temat glutenu i nabiału w diecie.

Czytaj dalej

Podsumowanie redukcji

W sierpniu ubiegłego roku umówiłam się z moją przyjaciółką Justyną na trening na nowo otwartej siłowni Smart Gym na stadionie w Zabrzu. Wtedy też wykonałam pomiar na analizatorze składu ciała InBody 170 dostępnym na obiekcie. Po wspólnym treningu poprosiłam natomiast Justynę, aby zrobiła mi kilka zdjęć całej sylwetki. Będąc na Smarcie nie analizowałam jakoś szczególnie wyników pomiaru. Nie przeglądałam też zdjęć. Zrobiłam to dopiero w autobusie w drodze powrotnej do domu. Załamałam się…

Czytaj dalej

Dlaczego nie mogę schudnąć?

Stałam codziennie na wadze, patrzyłam w lustro  i zastanawiałam, dlaczego nie mogę schudnąć. Przestrzegałam diety, unikałam cukru, słodyczy i fast-foodów, trenowałam pięć, czasem sześć razy w tygodniu, stosowałam suplementację (białko, spalacze tłuszczu), chodziłam na masaże wyszczuplające – i nic. Na początku schudłam może jeden czy dwa kilogramy, a później… waga cały czas szła do góry. Nie, to nie była tkanka mięśniowa. To był sam tłuszcz! Moi znajomi, z którymi chodziłam na crossfit w ekspresowym tempie tracili kilogramy, a moja sylwetka mimo, że ćwiczyłam na najwyższych obciążeniach, prezentowała się coraz gorzej. Nie wiedziałam, co robię nie tak. Zadręczałam myślami, że za mało z siebie daję. W konsekwencji zmniejszałam ilość jedzenia, trenowałam czasami dwa razy dziennie (trening siłowy plus crossfit) i faszerowałam się termogenikami. Niestety, to wszystko przynosiło odwrotny skutek.

Czytaj dalej

Hashimoto

Półtora roku temu endokrynolog zdiagnozował u mnie Hashimoto – autoimmunologiczne, przewlekłe zapalenie tarczycy. W zasadzie to lekarz potwierdził jedynie moje przypuszczenia, bo przed wizytą z wynikami w ręku spędziłam kilka dni na szukaniu informacji na temat choroby, przeczytałam blogi Anity z alpacasquare.pl i Moniki z tlustezycie.pl i nie miałam już w sumie żadnych wątpliwości. Zarówno objawy, jak i wyniki badań wskazywały właśnie na Hashimoto.

W skutek dnie ukierunkowanej reakcji układu odpornościowego organizm przez pomyłkę atakuje sam siebie, doprowadzając do choroby autoimmunologicznej. W przypadku Hashimoto organizm obiera sobie za cel tarczycę, która przestaje produkować hormony. Nie jest to jednak choroba tarczycy samej w sobie, a całego organizmu. 

Przyznaję, początkowo byłam nieźle wystraszona. Moja siostra i ciocia zmarły na raka, ojciec również chorował, więc widmo rychłej śmierci stanęło mi przed oczami. Teraz się z tego śmieję, ale wówczas nie miałam żadnej wiedzy na temat tego schorzenia. Nikt w rodzinie, ani wśród znajomych nie borykał się z nim. Od tego czasu jednak sporo się zmieniło. Cały czas rozwijam swoją wiedzę i już wiem, że Hashimoto to nie wyrok, a motywacja do zmian. Niestety, nie tylko dla mnie. Coraz więcej osób z mojego otoczenia choruje. Sporo znajomych, którzy za moją namową wykonali badania, wykryło u siebie przeciwciała anty-TPO i anty-TG, a ich badanie USG nie pozostawiło dalszych złudzeń. Parę dni temu zdiagnozowałam swoją przyjaciółkę. Praktycznie codziennie zgłaszają się do mnie osoby z Hashimoto z chęcią podjęcia współpracy. Coraz liczniejsze są grupy wsparcia na Facebook’u zrzeszające osoby zmagające się z chorobami tarczycy. O Hashimoto zaczyna pisać się w codziennej prasie i mówić w telewizyjnych programach śniadaniowych. Według statystyk choruje już co dziesiąta kobieta i co dwudziesty mężczyzna. Niestety, ze względu na odmienną gospodarkę hormonalną kobiety chorują częściej. Choroba daje o sobie znać w każdym wieku, szczególnie w okresie ciąży, po porodzie oraz w menopauzie.

Choroby autoimmunologiczne, w tym Hashimoto zajmują obecnie trzecie miejsce na liście najbardziej przewlekłych chorób, tuż za chorobami układu krążenia i nowotworami. Powoli można mówić o epidemii.

Tymczasem, ostatnio zdałam sobie sprawę, że na blogu pisałam już o mojej walce z insulinoopornością (tutaj), zmęczonymi nadnerczami (tutaj) czy nieszczelnością jelit (tutaj), a tak naprawdę nie podjęłam szczegółowo tematu Hashimoto, od którego wszystko się zaczęło. Tutaj przedstawiłam szerzej symptomy choroby towarzyszące mi na co dzień, wielokrotnie nawiązywałam do tematu w innych artykułach, nie napisałam jednak, co mogło wywołać u mnie chorobę autoimmunologiczną, jak wyglądała diagnostyka, a także jakie podjęłam kroki, aby wprowadzić ją w remisję. Postanowiłam więc zebrać wszystkie informacje w jedną całość i podzielić się z Wami swoimi doświadczeniami.

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu chociaż jedna osoba zdecyduje się w końcu zrobić badania i znajdzie przyczynę swojego kiepskiego samopoczucia, z powodu którego jest odsyłana od lekarza do lekarza. Ktoś, kto właśnie dowiedział się o chorobie i będzie szukał informacji w Internecie uspokoi się, bo prawidłowo wdrożone zmiany w sposobie odżywiania, trybie życia oraz otaczającym go środowisku – dobrane w sposób indywidualny – nie tylko poprawią jego komfort życia, ale także wprowadzą chorobę w stan remisji. Chory, który od lat zmaga się z Hashimoto zrozumie, dlaczego w dalszym ciągu mu się to nie udaje. Natomiast ktoś, kto ma w rodzinie osobę chorą, dwa razy się zastanowi, zanim wyśle ją do psychologa. Tego bym sobie życzyła.

Czytaj dalej

Nowe suplementy

W ostatnich miesiącach wypróbowałam kilku nowych suplementów. Niektóre na pewno zostaną ze mną na dłużej. Po inne już raczej nie sięgnę. Do kilku wróciłam po dłuższej przerwie. Mam również w planie wypróbowanie kolejnych. Zdecydowałam się także na nowy lek na tarczycę, mianowicie Novothyral, który zawiera zarówno hormon T4, jak i T3. Cały czas szukam również dla siebie optymalnej dawki Glucophage.

Postanowiłam napisać Wam o tym, co obecnie łykam i dlaczego. Liczę również na Wasze polecenia i opinie!

Czytaj dalej

Nieudany eksperyment / wyniki badań

Przez ostatnie kilka miesięcy próbowałam oszukać swój organizm. O swoich planach pisałam tutaj. Byłam wówczas pełna entuzjazmu.

Myślałam, że przechytrzę Hashimoto, niedoczynność tarczycy, nieszczelne jelita i mimo przeciwwskazań będę zaczynała dzień od filiżanki mocnej kawy, delektowała się jajecznicą ze szczypiorkiem na śniadanie, w chwilach słabości sięgała po nerkowce lub migdały i od czasu do czasu piła piwo na spotkaniu ze znajomymi. Liczyłam, że mam już pod kontrolą insulinooporność i hipoglikemię, więc spokojnie mogę wprowadzić węglowodany bezglutenowe i owoce do swojej diety.  Wydawało mi się, że trening siłowy na powtórzeniach 6-3-1 z długimi przerwami między seriami bez interwałów nie zwiększy stanu zapalnego i nie obciąży podreperowanych nadnerczy.

Niestety, mój organizm nie był jeszcze gotowy i nie zamierzał ze mną współpracować. Co więcej, zbuntował się i pokazał mi jednoznacznie, że nie toleruje pewnych produktów i nie ma na razie mowy o pobijaniu dalszych rekordów na siłowni.

Czytaj dalej